Tragedia podzieliła pogorzelców z Białego Dunajca.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"6464"}
Dom przy ul. Jana Pawła II stanął w ogniu 17 października. Bez dachu nad głową zostały trzy rodziny: Kazimierz Hornik z żoną Joanną, jego ciotka Jadwiga Chowaniec i bratowa Małgorzata Hornik z synem Pawłem. Tragedia, jaka dotknęła pogorzelców, zamiast zjednoczyć ich w odbudowie zniszczonego domu, tylko pogłębiła narastający od wielu lat konflikt.
Wzajemne obwinianiePogorzelców przygarnęli sąsiedzi. Jadwiga Chowaniec zamieszkała u siostry w Gliczarowie. Dziś Kazimierz odbudowuje spalone domostwo i nie chce w nim widzieć swej bratowej. Małgorzata mówi, że jej noga nie postanie w nowym domu. Domaga się pomocy od gminy. – Dostaliśmy zakwaterowanie w dużym domu, ale starowinka, która nas przyjęła, sama potrzebuje opieki medycznej. Zażywa insulinę i ledwo chodzi. Boję się zostawić z nią syna, bo jak gaździna umrze, to co to będzie? – denerwuje się Małgorzata Hornik. Dodaje, że szwagier wprawdzie odbudowuje dom, ale już w parę dni po tragedii kazał jej się wynosić. – Żąda, żebym się z Pawłem wymeldowała. To gdzie ja się mam podziać? Siostrę pochowałam, matkę pochowałam, to chyba mi tylko cmentarz został – mówi raz po raz ocierając łzy płynące po twarzy. Jej osiemnastoletni syn Paweł siedzi zawinięty w koc. W pokoju ledwie parę stopni ciepła. Para bucha z ust przy każdym oddechu. Jak mówią pogorzelcy, to dlatego, że stara gaździna zakazała im palić w piecu. A przecież kupili półtorej tony węgla. Nie pozwala też włączać telewizora ani radia. Mogą co najwyżej zaparzyć sobie herbaty. Nie mają dostępu do kuchni, łazienka jest w opłakanym stanie. Z żalem mówią, że szwagier już wstawił okna na parterze odbudowywanego domu.
– Pracuję ciężko z bratem i żoną. Jak ja mam bratową wpuścić do domu? Przecież to ona go spaliła, bo za mocno rozpaliła ogień w piecu – twierdzi Kazimierz Hornik. Dodaje, że przez 20 lat wspólnego mieszkania Małgorzata nie dołożyła ani złotówki do remontu czy modernizacji domu. Teraz też zbiera pieniądze i nie chce dać nic na odbudowę. A Paweł ma osiemnaście lat i nie jest na tyle chory, żeby nie iść do roboty.
– Wszystko to nieprawda, nie spaliłam domu – oburza się Małgorzata Hornik. - Na niedzielnej mszy ksiądz zbierał pieniądze. Dostaliśmy połowę uzbieranej kwoty i kwitek na 1580 zł. Za te pieniądze kupimy pralkę, żeby było jak prać ubrania – Przypomina, że rozeszła się z mężem, gdy Paweł miał 6 lat. Sama wychowywała syna. Pokazuje zaświadczenie od lekarza, że Paweł jest niezdolny do pracy.
Widmo noclegowniNadchodzące Święta Bożego Narodzenia są dla Małgorzaty Hornik niczym zbliżający się koszmar. Tym bardziej że parę dni temu ich gaździna zażądała opuszczenia domu.
– Siedzimy tu jak pustelniki. Mam już dosyć. Nie wiem, czy sobie czegoś nie zrobię – załamuje ręce Paweł. Skończył trzecią klasę gimnazjum. Nie uczy się, nie pracuje. Jest niepełnosprawny.
– Panie z opieki społecznej mi grożą, że jak się nie podoba, to mam się ruszyć i szukać dachu nad głową. I że zabiorą mi Pawła do domu wariatów! Nie po to go 18 lat chowałam, żeby teraz stracić – krzyczy przez łzy Małgorzata Hornik. Mówi, że nie pójdzie na stare lata do noclegowni. Bo tam, do Zakopanego, także ją już odsyłali. Twierdzi, że jest w sytuacji bez wyjścia.
– To zupełnie nie tak – kręci głową Andrzej Jacek Nowak, wójt Białego Dunajca. – W nowym lokum pani Małgorzata ma o niebo lepsze warunki, niż w starym domu. Gdzie w tych zgliszczach by się podziali? Dodaje, że pogorzelcy powinni porozumieć się ze starszą panią, która ich przygarnęła. Wójt przypomina, że Biały Dunajec to wiejska gmina, bez mieszkań socjalnych. Że można liczyć tylko na sąsiedzką pomoc. I że zwykle pogorzelcy szybko stają na nogi, bo wieś zawsze sobie pomaga. – Ale jak pomóc w tak mocno rozwiniętym konflikcie rodzinnym? Zupełnie nie wiemy, co robić? – dodaje Andrzej Nowak.
Pożądane oddalenieCzy żądający wymeldowania ze spalonego domu Kazimierz Hornik mści się na bratowej za rozwód? Pytany o to, zaprzecza. Podkreśla, że to jego bratowa zrobiła mu najwięcej krzywdy, że wzywała bezpodstawnie policję, a i teraz grozi mu podpaleniem albo wybiciem szyb. – Niech ona się trzyma jak najdalej ode mnie. Lepiej dla niej i dla mnie – podsumowuje Kazimierz Hornik.
Władze gminy zalecają zwaśnionym stronom porozumienie. Ale na to najwyraźniej nie ma szans. Małgorzata Hornik płacze i prosi o pomoc wszystkich ludzi dobrej woli. – Żeby choć jaki kąt, w którym moglibyśmy normalnie żyć. Jakiś pokój do remontu albo kawałek szopy. Damy sobie z Pawłem radę. Ja pracuję w karczmie, mam obiecaną pomoc od szefa z restauracji.
Kilka dni po pożarze apelowaliśmy o pomoc dla pogorzelców. Na prośbę wójta podawaliśmy nr konta, na które można wpłacać pieniądze. Okazuje się, że nr 26 1050 1474 1000 0022 5430 6588 zasila jedynie konto Kazimierza Hornika.
Małgorzata Hornik czeka na pomoc pod numerem konta – 34 1600 1042 0002 0147 4350 9011, wystawiony na Pawła Hornika.
Rafał Gratkowski
0 0
no tak, pomoc w formie datkow to jest jakastam , ale co z mieszkaniem?? domy zamieszkiwane przez zwasnione rodziny, to sa dopiero nierozwiazywalne sprawy...trudno, ale pani H.nie powinna sie wymeldowywac, w interesie dziecka chociażby...
0 0
No ładnie, to niezły skandal z tym numerem konta. Ci dobrzy ludzie, którzy wzięli sobie do serca nieszczęście tych ludzi, już zapłacili swoje datki, a okazuje się, że pieniążki zagarnie tylko pan pazerny??
Ludzie, jak tak można? Przecież to kryminał.
Powinien pokazać wyciąg z konta i oddać połowę wpływów z tego okresu tej drugiej rodzinie.
0 0
gdyby takie zbiórki przeprowadzać zg z przepisami, to takich \"spontanów\" by nie było...
0 0
A wszystko odbywa się w duchu... no właśnie... w jakim duchu?
0 0
Nie wiem w jakim duchu, chyba w duchu rozczarowania.
Bo ludzie, którzy chcieli zrobić coś dobrego, teraz zostali wciągnięci w dalszy ciąg zwady rodzinnej.
Następnym razem przed takim dobrym uczynkiem każdy zastanowi się dwa razy, czy warto. A szkoda.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz