Był jak ogrodnik, który wie, co zrobić, żeby z jego grządek wyrosły piękne kwiaty - wspomina w książce "Waks i przyjaciele" student i współpracownik Andrzeja Waksmundzkiego prof. Andrzej Dawidowicz.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"116977"}
A tych opinii, wzruszeń i wspomnień o urodzonym w Waksmundzie prof. Andrzeju Waksmundzkim było w minioną niedzielę znacznie więcej. Wszystkie one znalazły swe ujście w budynku Szkoły Podstawowej im. prof. Andrzeja Waksmundzkiego w Ostrowsku przy okazji promocji książki pt. "Waks i przyjaciele" autorstwa prof. Moniki Waksmundzkiej-Hajnos. To ona, zafascynowana mową pogrzebową wygłoszoną nad grobem jej ojca przez byłego więźnia obozu koncentracyjnego Gross-Rosen, postanowiła dołożyć wszelkich starań, aby poskładać nieznane kawałki biografii profesora.
- Tata niewiele mówił o tym, co przeżył podczas II wojny. Jeśli już coś wspominał, to robił to wyłącznie 5 maja, w kolejno przypadające rocznice wyzwolenia obozu. Zawsze były to jednak bardzo oszczędne informacje - zaznaczała pani Monika.
W to niedzielne popołudnie licznie zebrani w sali gimnastycznej szkoły mieszkańcy Ostrowska i Waksmunda oraz zaproszeni goście zostali przez nią poprowadzeni przez koleje życia człowieka, do którego na różnych etapach jego życia przylgnęły trzy imiona.
Jędrek
W sukurs prezentującej dzieciństwo małego Andrzeja prof. Monice Waksmundzkiej-Hajnos przyszły dzieci i młodzież z zespołu regionalnego "Jaferniocek" Iwony Moczarnej. Najpierw zobrazowały widzom, jak wyglądała typowa podhalańska rodzina u progu XX w. A potem jeden z chłopców wcielił się w rolę Jędrka Waksmundzkiego, który co rusz zasypywał swoich bliskich pytaniami, na które ci nie potrafili mu odpowiedzieć. Jedynie ślepe zrządzenie losu oraz protekcja finansowa stryja Jakuba uchroniły małego Andrzeja przed pozostaniem w Waksmundzie na zawsze. Skończył Gimnazjum im. Seweryna Goszczyńskiego w Nowym Targu, a że był znakomitym uczniem, zapisał się na Wydział Filozoficzny Uniwersytetu Jagielońskiego na kierunek chemia. Okres studiów był jednak dla chłopskiego syna bardzo ciężki, bo pieniądze, które otrzymywał od stryja, nie wystarczały mu do końca miesiąca. "Waletował" więc w akademiku, jadł darmowe posiłki u sióstr felicjanek i gdy tylko miał taką okazję, udzielał kolegom korepetycji.
W 1936 r. obronił pod okiem promotora prof. Bogdana Kamieńskiego pracę magisterską, a w czerwcu 1939 r. uzyskał doktorat z dziedziny chemii. Już wcześniej, bo od 1937 r. pracował jako młodszy asystent w Katedrze Chemii Fizycznej Uniwersytetu Jagiellońskiego, a w lipcu tego roku wziął ślub ze swoją ukochaną Antoniną Greczek.
Hrabia
Z kart wspomnień o profesorze Andrzeju Waksmundzkim, spisanych ręką jego córki, da się wyczytać, że lata 1939-45 były dla górala z Waksmunda bardzo ciężkie. Tylko cudem uniknął aresztowania w ramach Sonderaktion Krakau w listopadzie 1939 r. Nie uniknął go natomiast w lutym 1942 r. Mieszkał wtedy ze swoją żoną Antoniną w jej rodzinnym domu w Ostrowsku. A że już wcześniej działał w strukturach Państwa Podziemnego, angażując się w przerzut osób i mienia na trasie kurierskiej Warszawa-Budapeszt, był u Niemców na cenzurowanym. Wszystko potoczyło się błyskawicznie. Aresztowanego przewieziono do willi "Palace" w Zakopanem, skąd po długich i ciężkich torturach trafił najpierw do obozu Auschwitz, potem do "kamiennego piekła", tj. obozu Gross-Rosen, aż wreszcie do obozu Mauthausen.
Światło na ten nieludzko bestialski czas rzucają zapiski, sporządzone ręką samego Waksmundzkiego oraz mowa pogrzebowa jego współwięźnia Mieczysława Mołdawy. Jak się później okazało, to właśnie w Gross-Rosen doszło do tragikomicznej pomyłki, kiedy oprawcy, błędnie odczytując jego nazwisko jako Waksmundzki von Waksmund, skierowali młodego naukowca do wyniszczającego karnego komanda dla arystokratów. - To Mieczysław Mołdawa nazwał mojego ojca bohaterem, "hrabią Andrzejem", wymienił w jednej linii z arystokratami... - tłumaczyła Monika Waksmundzka-Hajnos.
Waks
- W sytuacjach oficjalnych zwracaliśmy się do niego Pan Profesor, a między sobą mówiliśmy o nim Waks lub Stary. On natomiast był z nami na ty, tzn. mówił do nas po imieniu - tłumaczy na łamach książki "Waks i przyjaciele" mieszkająca dziś w USA dr Teresa Czajkowska.
Z kolei prof. Bogusław Buszewski podkreśla, że być uczniem Andrzeja Waksmundzkiego, to było i jest coś. - Ta relacja mistrz i uczeń była, jest i będzie. Nie da się jej wymazać, wygumkować - zaznacza.
Bo mimo wszystkich trudnych doświadczeń, Andrzej Waksmundzki wkrótce po wyzwoleniu z Mauthausen wrócił jednak do Polski. Już w czerwcu 1945 r. zatrudniono go jako asystenta w Zakładzie Chemii Fizycznej Uniwersytetu Jagiellońskiego, a krótko potem rekomendowano do zorganizowania od podstaw Katedry Chemii Fizycznej Wydziału Przyrodniczego w nowo tworzonym Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. W 1949 r. uzyskał stopień doktora habilitowanego, rok później tytuł profesora nadzwyczajnego, a w 1960 r. tytuł profesora zwyczajnego.
Główną dziedziną jego zainteresowań była przede wszystkim chemia fizyczna, chromatografia, fizykochemia zjawisk powierzchniowych i technologii światłowodowych. A o tym, jak dobrym był mistrzem, człowiekiem i nauczycielem, najlepiej świadczy fakt, że w całej swojej karierze naukowej doczekał się wypromowania 43 doktorów, 22 doktorów habilitowanych i 17 profesorów. Z kart książki jego córki oraz ze wspomnień studentów i współpracowników profesora wynika, że określenie "ty żeś pieron" lub "ty pieronie" znaczyło dla nich więcej niż Nobel, a tłumaczyło się, po prostu, na: "będą z ciebie ludzie".
Promocja książki pt. "Waks i przyjaciele" była dla całej społeczności szkolnej znakomitą okazją do uczenia pamięci swojego patrona, co podkreślił dyrektor szkoły Paweł Nowotarski. Wśród obecnych na sali gości znaleźli się m.in.: dziekan Wydziału Chemii UMCS prof. Anna Deryło-Marczewska, autorka słów hymnu szkoły Wanda Szado-Kudasikowa, prof. Anna Mlekodaj, prof. Marian Tischner, długoletnia dyrektorka szkoły Anna Paździor, wójt gminy Nowy Targ Jan Smarduch, dyrektorka GOK w Łopusznej Józefa Kuchta, sołtys Zbigniew Żegleń i inni.
Tekst i fot.: Krystyna Waniczek

22.12.2025
OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

29.05.2026
Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

02.06.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

02.06.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

27.05.2026
Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

19.05.2026
KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

02.06.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

02.06.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

01.06.2026
DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

01.06.2026
SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

29.05.2026
RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

25.05.2026
ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

22.05.2026
RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

12.05.2026
Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

28.04.2026
WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

23.04.2026
PROVIDENT. 571 240 909.

17.04.2026
OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

07.04.2026
Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

07.04.2026
NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz