Góralem jestem i będę – tego nikt nie zmieni
Jestem niespokojnym człowiekiem – podkreśla Mateusz Ziółko w rozmowie z Anetą Dusik
– Mateusz, jak to było z tobą i muzyką? Ale tak od początku… – Muzyka zawsze mnie fascynowała. Gdy miałem 13 lat, zacząłem uczęszczać na prywatne zajęcia do Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie, na wydział muzyki i organistyki. Przez półtorej roku chodziłem na zajęcia do Pawła Szumalskiego, po tym okresie zrezygnowałem z dalszego kształcenia.
– Dlaczego?– Jestem niepokornym człowiekiem. Nie chciało mi się grać etiud (choć to, czego się tam nauczyłem, zostało we mnie do dziś), chciałem grać coś innego. Założyłem z chłopakami zespół.
– O tym za chwilę, a teraz, jeśli możesz, opowiedz mi, skąd u Mateusza Ziółki pomysł występów na festiwalach muzyki chrześcijańskiej, bo chętnie w nich brałeś kiedyś udział?– Nie wstydzę się tego. To były festiwale dobrze zorganizowane, gdzie można było się pokazać. Nie było tych występów aż tak wiele.
– Jakiś większy sukces w tym okresie?– Zwycięstwo w przeglądzie Różnych Form Muzycznych w Nowym Targu. Później był Kraków i Warszawa.
– Na twojej stronie internetowej można przeczytać, że 2002 r. był dla ciebie przełomowy. Faktycznie tak było?– Założyliśmy w tym czasie zespół „De Vils”. To spotkanie umożliwiło mi tworzenie własnej muzyki. Nasz skład wyklarował się w 2004 r. i pozostaje niezmieniony do dziś (razem z Mateuszem występuje Marcin i Łukasz Pilchowie oraz Maksymilian Janc – przyp. red.).
– Do tej pory nagrywałeś jedynie demo. Czy w najbliższym czasie możemy się spodziewać czegoś więcej?– Prawdopodobnie w pierwszym kwartale 2009 r pojawi się nasz album. Na pewno będzie singiel.
– Jaki?
– Utrzymany w rockowej konwencji i po polsku (choć po moich występach niektórzy zwątpili, że potrafię tak śpiewać).
– Będzie to coś w podobnego do tego, co gra Szymon Wydra? – Nie, nie wiem, skąd takie porównanie…
– Jak oceniasz program „Mam Talent”?– Podczas finału wszystko poszło zgodnie z planem. Spełniłem oczekiwania względem siebie. Jestem z tego występu zadowolony
– Po występie usłyszałeś od Małgorzaty Foremniak: „kocham Cię”. Jak to wyznanie odebrałeś? – Fajnie jest coś takiego usłyszeć z ust kobiety. Ale odebrałem to w kategorii pewnego sarkazmu. Nie wiem, czy z tego, co powiedziała Małgorzata Foremniak, była zadowolona moja żona, która siedziała wtedy na widowni.
– W twoim życiu zawodowym szykują się wielkie zmiany. Zamierzasz porzucić góry?– Góralem jestem i będę – tego nikt nie zmieni. Nadal będę mieszkać w Zubrzycy. Fakt. Teraz częściej wyjeżdżam. Ale na pewno zagram podczas Orawskiego Lata. Być może, jeśli dostanę taką propozycję, pojawię się także na Jarmarku Podhalańskim.
– Do tej pory chętnie występowałeś na rzecz chorych dzieci, będziesz takie występy kontynuować?– Zawsze byłem wrażliwym człowiekiem. Jeśli ktoś może drugiemu pomóc, powinien to robić. Nigdy nie stroniłem od charytatywnych koncertów, choć słyszałem uwagi, że w ten sposób się promuję. Myślę, że tak mówią tylko te osoby, które nie chcą pomagać.
Rozmawiała
Aneta Dusik
Mateusz Ziółko – artysta muzyk, wokalista zespołu „De Vils” . Pochodzi z Zubrzycy. Jest autorem przeboju „Kalejdoskop\", dzięki któremu zasłynął na scenie muzycznej. W trakcie castingu do programu „Mam Talent” zagrał i zaśpiewał utwór „Too Much Love Will Kill Sou”, który zdaniem Agnieszki Chylińskiej „znokautował” wykonanie autora tego utworu Briana Maya. Mateusz został finalistą programu „Mam Talent”.
0 0
i tak trzymać! głos ma świetny, Polska i podhale czeka na płytę:)
0 0
Słuchałam kiedyś kolęd w wykonaniu Mateusza w Domu Kultury.Byłam zachwycona!
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz