Bogatemu równie ciężko jak wielbłądowi przeleźć przejść przez ucho igielne. Kazimierz Bandyk z Lipnicy nie miałby z tym problemu. Zubożeć pomogli mu augustianie. – My tylko nie daliśmy się okraść – odpowiada prowincjał zakonu.
Przez ostatnich dwadzieścia lat Kazimierz tułał się po austriackich budowach. Miał niewielką firmę podwykonawczą. – Jak trafiła się jakaś fucha, skrzykiwałem paru ludzi i braliśmy się do roboty. Najczęściej najmowały nas wielkie firmy. Byłem za cienki, żeby samodzielnie wystartować w przetargu. Po 20 latach miałem już dość tej tułaczki. Zgromadziłem trochę grosza i postanowiłem budować u siebie, we własnym kraju – zaznacza przedsiębiorca.
Nie było łatwo wystartować na rodzimym rynku. W znalezieniu pierwszej roboty pomógł znajomy. Kazimierz poznał go podczas szkolenia organizowanego przez bank. Okazało się, że pan Roman jest kimś w rodzaju administratora dóbr klasztornych augustianów. Zakon, który po wielu latach nieobecności wrócił do Polski, odzyskał swe dawne dobra w Krakowie. Między innymi majątek rodziny Jerzmanowskich w Prokocimiu. Roman zaaranżował spotkanie Kazimierza z prowincjałem augustianów.
Ojciec Jan sprawiał jak najlepsze wrażenie, wzbudzał zaufanie: konkretny, rzeczowy. Kazimierz miał się od razu brać do roboty. Trzeba było wyremontować niewielki budynek mieszkalny, a także „poprawić” długi szary gmach – dawny magazyn soli, zaadaptowany na czynszową kamienicę. Kolejnym etapem robót miały być prace porządkowe wokół klasztornych zabudowań: karczowanie krzaków, plantowanie terenu, rozbiórki zrujnowanych piwniczek, naprawa bruków, tynków.
– Zanim rozpoczęliśmy roboty, ojciec Jan poprosił o wstępny kosztorys. Uprzedziłem, że bardzo trudno jest precyzyjnie ocenić wartość prac remontowych. Wstępnie wyceniłem koszty na 150 do 180 tys. zł. Uprzedziłem jednak, że kwota może się zmienić poza te granice. Ojciec nie miał uwag – relacjonuje Kazimierz. – Wkroczyliśmy na plac budowy latem ubiegłego roku. Zaczęliśmy od kompleksowego remontu mniejszego budynku. Zakładaliśmy tynki z wewnątrz, skuwaliśmy wylewki, dalej była wymiana stolarki, ocieplenie, poprawianie dachu, kanalizacji – jednym słowem inwestycja „pod klucz”. Później przyszła kolej na drugi, większy budynek – strasznie zaniedbany. Odkopywaliśmy fundamenty, robiliśmy izolację, wymienialiśmy całą stolarkę. Poprawialiśmy elewację. Zbudowaliśmy 170 m chodnika, nowe ogrodzenie, schody. Można by tak wyliczać pół dnia.
Współpraca ze zleceniodawcami bardzo dobrze się układała. Ojciec Jan był zadowolony, klepał po ramieniu. Jedyne, co mogło zastanawiać, to niechęć zakonu do podpisania umowy. Wiem, że od tego powinniśmy zacząć. Ale przecież ja – człowiek wierzący, miałem do czynienia z zakonem. Byłem pewien, że nikt mnie nie będzie próbował zrobić w balona. Więc spokojnie na tę umowę czekałem. Gdy dzieliłem się obawami z moją mamą, ta uspokajała: „Synu, bądź spokojny, Kościół cię nie skrzywdzi. Dostaniesz, co ci się należy, a nawet więcej” – wspomina Kazimierz.
Kolejne terminy podpisania umowy się oddalały. Za każdym razem w grę wchodziły „przyczyny obiektywne”. Kazimierz pokazuje kilka sms-ów, w których pan Roman wzywa go do Krakowa, aby dopełnić formalność. – Jeździłem do tego Prokocimia jak głupi. Za każdym razem wracałem z niczym. A to ojciec nie miał czasu, a to został gdzieś pilnie wezwany. W końcu zakon przedstawił własną umowę, opiewającą na nieco ponad 30 tys. zł. W treści była mowa wyłącznie o remoncie małego budynku. O większym i pozostałych pracach nie było mowy. Zdębiałem. Ale ojciec Jan tłumaczył, żebyśmy zaniżyli koszt robót, i tak uniknęli podatku. Później zaproponował, żebym przekazał swoją robotę zakonowi jako darowiznę. Zaprotestowałem. Tłumaczyłem, że tak się nie da, że będę miał kłopoty w urzędzie skarbowym. Nie pomagało.
W grudniu firma z Podhala zakończyła pracę. Przyszedł czas na rozliczenia. Kazimierz chciał zamknąć rachunki z dostawcami. Wypłacić swoich ludzi. Gdy zaczął naciskać – pojawiły się schody. Wyliczenia okazały się niewiarygodne. Ojciec zażądał niezależnego kosztorysanta. Kazimierz ściągnął fachowca aż z Jędrzejowa. Ekspert pomierzył robotę, przemnożył przez średnie stawki. Wyszło 213 tysięcy złotych. W zakonie zawrzało. Prowincjał postanowił zlecić własną ekspertyzę. Przyjechał kolejny kosztorysant. Jednak wyników jego prac Kazimierz do ręki nie dostał. Gdy wziął zakonnego eksperta na spytki – ten przyznał, że oszacował wartość robót na 245 tysięcy. – Od tamtej pory kontakty z zakonnymi mocodawcami zupełnie się urwały. Ojciec Jan nie odbiera moich telefonów – mówi z żalem przedsiębiorca z Orawy.
*
*

22.12.2025
OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

29.05.2026
Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

02.06.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

02.06.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

27.05.2026
Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

19.05.2026
KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

02.06.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

02.06.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

01.06.2026
DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

01.06.2026
SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

29.05.2026
RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

25.05.2026
ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

22.05.2026
RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

14.05.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

21.05.2026
Sprzedam DOM i LAS - Spytkowice. 732 810 638.

14.05.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

14.05.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

14.05.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

12.05.2026
Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

28.04.2026
WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

23.04.2026
PROVIDENT. 571 240 909.

17.04.2026
OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

07.04.2026
Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

07.04.2026
NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...
0 0
no, az sie boje napisac cokolwiek, bo sie zacznie...naiwnych i cwaniakow nie brakuje wszedzie, nawet i za murami klasztornymi...
0 0
Bo w biznesie, jak i na drodze obowiązuje zasada ograniczonego zaufania...
0 0
Jest takie jedno powiedzenie: \"kochajmy się jak zakonnicy a liczmy jak Żydzi\"
Ciekawe czy nadal Zelek będzie bronił czarne mocarstwo?
0 0
Eminencjo,, całe carne mocarstwo to pikuś przy takim Madoffie ( ŻYDZIE !!!! ) i innych bankierach ( ŻYDACH !!!!! ) choćby z Lehman Brothers na czele ( ŻYDOWSKIM !!!! -a jakże ) , dzięki którym koncerny-giganty padają,, ba -państwa całe bankrutują po rozpętaniu globalnego kryzysu..
Jak przed( się )biorca był pazerny i chciał zarobić na lewo,, to ma..
0 0
No fakt czerne mocarstwo robi to subtelniej, ale trudno nie odnieść wrażenia, że jabłko spadło niedaleko od jabłoni, wszakże nie zaprzeczysz czarne mocarstwo swe korzenie ma jak najbardziej w judaiźmie - choć rzecz jasna parę niewygodnych rzeczy (np obrezanie) odrzuciło. Niestety pazerności nie.
0 0
\"Toto sukienkowe\" przyzwyczajone od wieków było, że ludzie za friko im wszystko robili....czasy się zmieniły, mądrość w narodzie wzięła górę!!
0 0
Ale to jak?... mam rozumieć na podstawie komentarzy, że braciszkowie słusznie postąpili walcząc z jednym z grzechów głównych jakim jest chciwość? No ale z drugiej jednak strony takie postępowanie też nie do końca niesie ze sobą kaganek nauczania. No bo dobrej roboty przedsiębiorca się nie nauczył (zakładając oczywiście, że to nie była dobra robota, no bo trudno osobom duchownym nie dawać wiary). Ja postępuję z fachowcami bardziej pedagogicznie - tak długo każę im poprawiać swoją robotę, dopóki nie zrobią tak, jak być powinno, a nie wywalam od razu na zbity pysk bez zapłaty - w ludzi trzeba wierzyć i dawać im szansy na poprawę, a zwłaszcza na poprawę robót tynkarskich.
0 0
a braciszkowie nie zgrzeszyli chciwoscia??
0 0
Edziu, ja pilnuje na bierzaco a w przypadku budów zatrudnia sie inspektpora nadzoru...widac ze braciszkowie ostro oszczedzali
0 0
Kasia... nie... oni co najwyżej zgrzeszyli oszczędnością :) Inaczej mówiąc biznesmen okazał się być \"chciwy\" bo odmówił wykonania za \"Bóg zapłać\", a nie powinien, nie powinien, bo przecież był praktykujący i z dóbr kościelnych korzystał... a teraz nagle pożałował marnych 200 tysiaków. Natomiast braciszkowie wykazali się oszczędnością i roztropnością ku dobru wspólnemu, bo przecież dzięki temu także i sam biznesmen może podziwiać wspaniały pomnik hrabiego.
0 0
sfrajerowal, ze umowy nie miał...widac zawierzył za mocno :-)
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz