Niegdyś na orawskich łąkach i pastwiskach pasły się stada krów, a na stokach Babiej Góry wypasano woły. Dzisiaj o dawnych zwyczajach przypomina „Święto Pasterskie”, które odbyło się 4 lipca w Lipnicy Wielkiej Przywarówce.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"9588"}
Do początków XIX stulecia w rejonie Babiej Góry i na Górnej Orawie hodowla owiec i bydła była podstawą gospodarki. Na rozwój pasterstwa miały też wpływ wcześniejsze stosunki własnościowe na tym obszarze. Tereny wypasowe na Orawie prawie w całości były własnością Państwa Orawskiego, a poszczególne wsie otrzymywały je do użytkowania w zamian za opłatę pieniężną i robociznę.
W drugiej połowie XIX wieku na obszarze Babiej Góry znajdowało się ponad 20 gospodarstw pasterskich. Owce wypasano na halach grzbietowych, a bydło na śródleśnych polanach. W szałasie najważniejszy był baca, a centralnym miejscem w halnym gospodarstwie – płonąca watra. Baca kierował wypasem, przetwarzał owcze mleko. Był równocześnie magiem i lekarzem, strzegącym zwierzęta i ludzi przed czarami. Bacówki stawiano najczęściej pod smrekami, bo wierzono, że świerki odstraszają złe moce. Wiedzę bacowską kształtowała przez wieki ustna tradycja, przekazywana z pokolenia na pokolenie.
Na Orawie na letni wypas wędrowały też stada wołów. Pilnowali ich pasterze, a przewodniczył im wolorz. Część bydła, przede wszystkim krowy i cielęta, pozostawało blisko domostw. Bydło pasło się wspólnie. Pasterzami były najczęściej dzieci, które dla urozmaicenia sobie czasu przy pasieniu bydła wymyślali zabawy. Dzisiaj odtwarza je i przypomina dziecięcy zespół „Orawianie” im. Heródka z Lipnicy Wielkiej Przywarówki.
W dawnych czasach na Orawie w dniu świętego Jana obchodzono święto pasterskie. Gospodarze obdarowywali wtedy honielników ciastem, słodyczami oraz innymi łakociami. Na hale, na których wypasano owce i bydło, przychodzili goście, rodziny juhasów i baców, właściciele owiec. Przynosili suty poczęstunek. Pojawiali się też muzykanci. Przy szałasach odbywała się wspólna zabawa. Był to dzień, w którym pasterze po raz pierwszy spotykali się z mieszkańcami wsi.
Dzisiaj na podbabiogórskich polanach już nie słychać zbyrkania dzwonków. Orawianie pozbyli się bacowskich sprzętów. Również święto pasterskie zatraciło swój charakter. Obecnie w każdą w pierwszą niedzielę lipca w Lipnicy Wielkiej organizowane jest widowisko folklorystyczne, nawiązujące do dawnych tradycji – w tym roku już po raz 36. tradycyjnie odbyło się u stóp Babiej Góry, w lipnickiej Przywarówce. – Pamiętam pierwszą imprezę w 1974 roku. Były krowy, kozy, cielicki, koleby, ognisko. Była pieczona rzepa. Na ogniskach smażyło się jajecznicę. Zbyrkały dzwonki i był prawdziwy wolorz. Odbywało się to w plenerze – przypomina sobie Ludwik Młynarczyk. – Z czasem wszystko się zatraciło. Dzisiaj to nie jest już prawdziwe święto pasterskie. Na pewno jest to jakaś forma rekonstrukcji dawnych zwyczajów, bo chcielibyśmy pokazać, jak było dawniej na Orawie – dodaje.
Dzisiejsze „Święto Pasterskie” jest okazją do prezentacji zespołów regionalnych. Mimo wszystko impreza stwarza możliwość do znakomitej zabawy, bo dodatkową atrakcją są konkursy związane z życiem pasterskim. W tym roku również wielu chętnych wzięło udział w eliminacjach, które polegały na wejściu na moja, koszeniu trawy na czas, dojeniu krów, ręcznym piłowaniu i rąbaniu drewna, strzelaniu z bicza pasterskiego, śpiewu pasterskiego i ujkania. Wystąpiły zespoły nie tylko z Orawy, ale też goście z Mszany, warmińsko-mazurskiego, Rabczyc na Słowacji i Krakowa. Nie obyło się bez rytmów cygańskich w wykonaniu romskiego zespołu „Kałe Bała”.
Przy okazji odbyła się aukcja na rzecz Fundacji „Dzieciom w Potrzebie” w Lipnicy Wielkiej. Imprezie towarzyszył kiermasz sztuki ludowej, jadła regionalnego, serów pasterskich.
Organizatorem imprezy była gmina Lipnica Wielka przy współpracy Gminnego Centrum Kultury, Sportu i Turystyki w Lipnicy Wielkiej, Babiogórskiego Parku Narodowego, Nadleśnictwa Nowy Targ, oddziału górali orawskich Związku Podhalan w Lipnicy Wielkiej i Fundacji „Children in Crisis”.
Jolanta Flach
0 0
Ujkanie to moja domena :):)
0 0
Ważne co by nie zapomnieli robienia \"staroŻytny(i)ch\" napitków,a śliwowica żeby była mocna jak należy i nieźle poniewierała...;) ;) ;)
0 0
Co to je ujkanie? Ja tam wole narzekanie
0 0
pewnie z grzecznosci nie piszą przez Ceha :-)
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz