Sołtys to taki \"mały\" wójt. Pogotowie ratunkowe. Człowiek orkiestra. Oprócz satysfakcji, za swoją robotę otrzymuje dietę, bardzo zróżnicowaną w podhalańskich miejscowościach.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"519"}
– Kiedyś ktoś do mnie zadzwonił o trzeciej w nocy – wspomina Antoni Rapacz, prezes Małopolskiego Stowarzyszenia Sołtysów. – Właśnie dowiedział się, że kupią jego owce. Chciał je szybko zakolczykować.
Sołtys, jak tłumaczy Rapacz, to \"mały\" wójt, który zajmuje się wszystkim w sołectwie. Od kanalizacji, dziur w drogach i dzikich wysypisk śmieci zaczynając, a kończąc na zbieraniu podatków oraz udzielaniu porad. To do niego przychodzą mieszkańcy, gdy lampy na osiedlu za długo świecą, powódź zabierze plony, a w zimie zasypie dojazd do domu. – Sołtys musi mieć wiedzę z zakresu ubezpieczeń, opieki zdrowotnej i administracji. Zdarza się, że ktoś go prosi o pomóc w napisaniu wniosku na policję bądź skontaktowaniu z kominiarzem – wymienia prezes dodając, że sołtys musi być na bieżąco z przepisami. A wiedzę na ten temat zdobywa na corocznych szkoleniach. – Teraz organizowaliśmy takie szkolenie z zakresu pozyskiwania środków na rozwój wiosek – daje przykład Rapacz.
Fortuna kołem się toczy
Ranga sołtysa we wsi od kilku lat rośnie. Podobnie jak popularność. Jego praca często doceniana jest bardziej, niż praca radnego. – W latach 90. sołtys nie dostawał diet, nie miał nawet zwracanych kosztów za telefon, prąd i biuro, które – oczywiście – było prowadzone w domu. Teraz jest inaczej. Do wsi dodarła demokracja, a z nią wolne wybory i konkurencja. Stąd też niektórzy bywają sołtysami na krótko – mówi Rapacz. Zaznacza, że również i jemu w ostatnich wyborach do rady sołeckiej noga się pośliznęła. Wcześniej dzięki tejże funkcji zdobył poparcie wyborców i stanowisko burmistrza Rabki.
– Jestem pełnoletnim sołtysem – żartuje Władysław Rzeszótko, który od 18 lat pełni tę zaszczytną funkcję w Spytkowicach. Choć podatków nie zbiera (tak zdecydowała rada), na brak zajęć w 4-tysięcznej gminie nie narzeka. – Jak się zaczęła moja przygoda z sołtysowaniem? Społecznie udzielałem się w latach 1965–66, jak prąd u nas zakładali, i tak już zostało. Ludzie mnie popierają – przekonuje pan Władysław. Dowód? – W poprzedniej kadencji wójt Papanek był trochę ze mnie niezadowolony. On chciał mieć swojego sołtysa, dlatego podczas wyborów wystawił taką osobę. Wieś jednak mnie wybrała – opowiada. Zaznacza, że mimo poparcia mieszkańców, nigdy nie chciał ubiegać się o fotel wójta.
Jeszcze dłuższym stażem może pochwalić się sołtys Zaskala. – Pełniłem tę funkcję przez dwadzieścia lat, ale nie mogę już dłużej wszystkim się zajmować, zdrowie mi nie pozwala, dlatego złożyłem rezygnację – mówi Antoni Kwiatkowski.
Kobieta sołtysPraca sołtysa na Podhalu nie jest zarezerwowana tylko i wyłącznie dla mężczyzn. Coraz częściej tę funkcję sprawują również zdecydowane i przedsiębiorcze kobiety, które potrafią połączyć misję społeczną z pracą zawodową. – Owszem, praca sołtysa jest bardzo pracochłonna – zgadza się Stanisława Sołtys, sołtys Dursztyna od prawie dwóch lat i jednocześnie pracownik nowotarskiej mleczarni. – Przez cały czas trzeba mieć kontakt z ludźmi. Mimo starań problemy są, bo jak wiadomo, nigdy wszystkim się nie dogodzi.
Jej marzeniem jest poprawa wizerunku wsi. A ten zmieniłby się, gdyby we wsi przybyło chodników, poprawiły się drogi i ruszyła w końcu kanalizacja. – Śledzę na bieżąco budżet gminy i gdy tylko mam taką możliwość, zabiegam o środki. Z tym jednak bywa różnie – podkreśla.
Jaka praca, taka płaca?– Sołtys ponosi różne koszty – tłumaczy Antoni Rapacz, prezes Małopolskiego Stowarzyszenia Sołtysów. – Dieta, którą otrzymuje, ma mu to wszystko wynagrodzić. Rada gminy i wójt powinni doceniać poświęcenie i zaangażowanie sołtysa, ale z tym bywa różnie. Pamiętam, jak Szaflary niechętnie godziły się na taką dietę. Przeciwieństwem Szaflar była gmina Ochotnica, w której bodajże obowiązywał najwyższy ryczałt.
Jak się okazuje, wynagrodzenie sołtysów na Podhalu jest bardzo zróżnicowane. W Białym Dunajcu sołtys co miesiąc otrzymuje 300 zł, dodatkowo pobiera dietę za udział w sesji i 5 proc. prowizji od zebranego podatku. – W ubiegłym roku na prowizję dla pięciu sołtysów gmina wydała zaledwie 1.663 zł – informuje pracownik urzędu. – Zminimalizowaliśmy związane z prowizją wydatki po tym, jak nakazy płatnicze daliśmy do rozdania pracownikowi urzędu, a nie sołtysom. Takie samo wynagrodzenie jak w Białym Dunajcu obowiązuje także w Krościenku (dodatkowo 150 zł za sesję), w Rabie Wyżnej i Jabłonce. We wszystkich tych miejscowościach prowizja od zebranego podatku jest wyższa, niż w Białym Dunajcu.
Nieco lepiej wiedzie się sołtysom w Kościelisku, gdzie co miesiąc gmina płaci im 350 zł oraz 3 proc. inkaso. W Czarnym Dunajcu radni zgodzili się na 400 zł ryczałtu i 10-procentową stawkę od zebranego podatku. – Sumując, w ubiegłym roku wypłaciliśmy wszystkim sołtysom prowizję w wysokości 68.845 zł – tłumaczy urzędnik.
Gmina rabczańska co miesiąc płaci sołtysom 350 zł i 10 proc. ryczałtu, a przewodniczącym rad osiedlowych 150 zł. Spytkowice jedynemu sołtysowi w gminie przyznały 500 zł diety.
W Szaflarach w tym roku (po wcześniejszych 120 zł za udział w sesjach) władze doceniły sołtysów, przyznając im 500 zł ryczałtu i 10 proc. prowizji. Podobnie zrobiła Bukowina Tatrzańska, dając im od 360 do 440 zł diety – w zależności od wielkości sołectwa. Gmina Nowy Targ także podniosła diety z 500 na 550 zł.
W Łapszach Niżnych dieta waha się od 365 do 440 zł, w Ochotnicy – od 300 do 900 zł.
Najhojniej opłaca sołtysów Czorsztyn. Tu dieta wynosi od 600 zł do prawie 1300 zł, do tego dochodzi prowizja od podatków.
Aneta Dusik
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz