W Muzycznej Owczarni w Jaworkach trwają letnie warsztaty muzyczne. – To są specyficzne warsztaty, ponieważ tutaj przyjeżdżają aktywni muzycy – twierdzi Elżbieta Zapendowska.
Po raz jedenasty w Muzycznej Owczarni w Jaworkach odbywają się letnie warsztaty muzyczne, na które zjeżdża młodzież z całej Polski. W jednym turnusie uczestniczy 80 młodych muzyków i wokalistów, którzy uczą się od najlepszych w Polsce. Na liście wykładowców znajdują się znane nazwiska ze świata muzyki: Elżbieta Zapendowska, Marek Raduli, Bartłomiej Papierz, Wojciech Pilichowski, Adrian Maruszczyk, Mieczysław Jurecki czy Tomasz Łosowski.
W sobotnie przedpołudnie w Muzycznej Owczarni trwają ostatnie próby przed wieczornym koncertem w centrum Szczawnicy, który będzie finałem pierwszego turnusu. Młodzież otrzymuje ostatnie wskazówki, ale atmosfera jest spokojna. – Warsztaty polegają na spotkaniu grupy zawodowych muzyków, wykładowców i pedagogów z młodzieżą, która interesuje się muzyką i szeroko rozumianą sztuką – tłumaczy Marek Raduli, gitarzysta, aranżer i kompozytor, najbardziej znany jako gitarzysta „Budki Suflera”, z którą współpracował do 2003 roku. – Odbywają się tutaj zajęcia w klasie wokalu, gitary, perkusji, gitary basowej, instrumentów klawiszowych, instrumentów dętych, a także z prawa autorskiego, harmonii, kształcenia słuchu, czytania nut, a nawet słuchania muzyki – wymienia.
W ciągu tygodnia uczestnicy warsztatów muszą dużo pracować, aby jak najwięcej skorzystać. – Zajmujemy się kompleksowym szkoleniem, przekazywaniem wiedzy w przysłowiowej pigułce. Zależy nam, aby młodzież korzystała z tego, co się tutaj nauczy, przez cały kolejny rok – twierdzi Marek Raduli. – W tych młodych ludziach rozbudzamy marzenia. Muszą wiedzieć, z czym się wiąże zawód muzyka, artysty – dodaje.
Zajęcia trwają od przedpołudnia aż do późnych godzin nocnych. Młodzi muzycy grają każdy rodzaj muzyki – od klasyki, przez bluesa, po jazz. Większość z nich nie kształci się dodatkowo w szkołach muzycznych. Sami zapisują się na warsztaty, nie przechodzą żadnych eliminacji, a mimo to mają już za sobą doświadczenia muzyczne. – Do Jaworek przyjeżdżają indywidualnie lub w grupach. Są też już zawiązane zespoły – ciągnie dalej Raduli.
Po raz trzeci jako wykładowca do Jaworek przyjeżdża Elżbieta Zapendowska, krytyk muzyczny, nauczyciel śpiewu, specjalista od emisji głosu. – To są specyficzne warsztaty, różniące się od tych, na których bywam normalnie, dlatego że tutaj przyjeżdżają aktywni muzycy, którzy już sami grają. Bardzo często spotykam tu wokalistów, którzy są otoczeni zespołami. Wiedzą, co chcą śpiewać i jakim gatunkiem muzyki się zajmować. A jednocześnie niektórzy tworzą własną muzykę. To jest fantastyczne. A to się rzadko zdarza – twierdzi Zapendowska. Wyjaśnia też, że u młodzieży łatwo wyeliminować złe nawyki, szybko wyciągają wnioski. Tłumaczy, że muzyka rozrywkowa polega głównie na kreowaniu osobowości, a szkoły często zabijają osobowość. – Nauczyciele każą śpiewać wszystkim tak samo poprawnie. A poprawność zabija artystę, każdego. Warsztat trzeba mieć, ale przede wszystkim posiadać osobowość. Osobowość potrafi stłumić niedociągnięcia, potrafi z błędu zrobić wartość. Tak bywa w każdej dziedzinie sztuki – przekonuje Elżbieta Zapendowska.
Jednym z uczestników warsztatów jest Maciej Cisło z Zakopanego, tegoroczny maturzysta. Od 12 lat uczy się w szkole muzycznej. Gra na gitarze. – Trzy lata temu po raz pierwszy przyjechałem na warsztaty i tutaj zainteresowałem się bluesem i rockiem. Teraz poszedłem bardziej w stronę jazzu – mówi Maciej, który chce studiować na Wydziale Jazzu Akademii Muzycznej w Katowicach. Teraz czeka na wyniki rekrutacji. – Tutaj wykładowcy bardzo dopingują do pracy, samokształcenia. Potrafią nas ukierunkować, rozwiązują z nami pewne problemy, jeśli takie mamy. Bardzo dużo korzystamy z ich doświadczenia i wiedzy – twierdzi Maciej Cisło.
Codziennie wieczorem młodzi muzycy koncertują w Muzycznej Owczarni. Co wieczór, od wtorku do piątku, wspólnie z wykładowcami dają wieczorne koncerty na scenie pod Palenicą w Szczawnicy. W najbliższą sobotę odbędzie się koncert finałowy, kończący drugą turę warsztatów. – Od dwóch lat mamy pomoc ze strony miasta i Miejskiego Ośrodka Kultury w Szczawnicy, więc odwdzięczamy się koncertami. Dziękujemy za każdą pomoc – kończy Marek Raduli.
Jolanta Flach
0 0
Szczawnica to dno. Nic tu się nie dzieje za wyjątkiem szumu Grajcarka i beczenia owiec w owczarni.
Gdzie te dotacje i środki unijne obiecywane przez karła?!
Do Zakopanego i Krynicy naływają każdego roku setki milionów w inwestycje budowlane.
W szczawnicy kwitnie tylko propaganda sukcesu, a szczawnica schodi na psy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz