Było huczne otwarcie, a teraz wychodzą na jaw pierwsze usterki. W niedawno oddanym Ośrodku Zdrowia w Łapszach Niżnych wymieniono tylko część rur wodno–kanalizacyjnych. Na całość brakło pieniędzy.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"7596"}
Pani Iwona Pietkiewicz wraz z mężem zajmują mieszkanie w wyremontowanym niedawno budynku ośrodka zdrowia w Łapszach Niżnych. Pamiętają fetę z grudnia, gdy przychodnię święcił kardynał Dziwisz. Sama pracuje w ośrodku jako księgowa, stąd ją także cieszą zmiany. Tylko żal, że to z jej mieszkania, mimo remontów, nie wiadomo jakim sposobem woda zalewa sąsiadkę. – Prawdopodobnie pękła rura gdzieś w ścianie – rozkłada ręce pani Iwona. – Tydzień temu przyszła sąsiadka, że jej mieszkanie zalewamy, jeszcze trochę, a zaczęłoby to przeciekać jeszcze niżej, do ośrodka. A u nas nic nie widać, ale co było robić – odcięliśmy wodę i zadzwoniliśmy po konserwatora.
Konserwator zadzwonił dalej, ale dowiedział się jedynie, że ekipa tego dnia nie przyjedzie. Pietkiewiczowie zdecydowali więc, że będą szukać usterki własnym sumptem. Zadzwonili po hydraulika, ten w końcu uszczelnił złącze i można było znów puścić wodę z kranów. Małżonkowie zastanawiają się tylko, na jak długo. Bo jak się okazuje, nie był to pierwszy przypadek. Jeszcze podczas remontu ośrodka ekipa wybiła dziurę i naprawiła odpływ. Budowlańcy poszli, wyrwa w obudowie wanny została. Pietkiewiczowie postanowili więc zrobić sobie łazienkę z prawdziwego zdarzenia i położyli nowe płytki. Niepotrzebnie. – Teraz nawet nikt nie przyszedł zobaczyć, co się stało, tylko powiedzieli, że to nasza wina, bo to wynik naszej ingerencji. Ale jakiej ingerencji? Myśmy tylko płytki położyli!
Mieszkańcy dziwią się, że gmina wyremontowała budynek, pozostawiając część starych instalacji. – Mówili, że mieli wymienić wszystko, ale potem brakło pieniędzy. Ale jak to będzie funkcjonować? Tu stare rury, tam nowe. Przecież tu ciągle coś będzie się psuło – denerwuje się Andrzej Pietkiewicz, emerytowany nauczyciel.
Małżonkowie czytają uważnie ustawę o mieszkaniowych zasobach gminnych i podkreślają, że to właściciel odpowiada za całą sieć w budynku, a najemca ma dbać właściwie tylko o armaturę.
Inaczej ten sam przepis odczytuje wicewójt Antoni Sowa. Do katalogu rzeczy, za które odpowiada najemca, dorzuca on też odpływy, podczas gdy gmina powinna odpowiadać wyłącznie za piony. – No, przecież jak coś się zatka, czy uszczelka puści, to powinien lokator sobie naprawić – przekonuje wicewójt.
Jak zaznacza, podczas remontu nie było potrzeby wymiany całej instalacji, gdyż część starej była w dobrym stanie. – Co poradzić, jak się mieszka w tego typu budynkach, to musi to rodzić pewne skutki To nie wynika z naszej niechęci – dodaje.
Przyznaje przy tym, że jeśli Pietkiewiczowie udowodnią, że wina leży po stronie gminy, urząd zwróci koszty pracy hydraulika.
Józef Figura– Właściwie to u nas nie ma śladu, że to stąd wydobywa się woda. Gdybyśmy byli złośliwi, to nawet nie zakręcalibyśmy wody – niech zalewa ośrodek. Ale przecież szkoda sąsiadki i całego ośrodka! – mówi Iwona Pietkiewicz
0 0
\" ...w Łapszach Niżnych wymieniono tylko część rur wodno–kanalizacyjnych. Na całość brakło pieniędzy... \"
Na horrendalne honoraria dla dygnitarzy też ???
0 0
W Zakopanem jest Technikum Urządzeń Sanitarnych,młodzież znająca się na systemach rurowych,może by tak w ramach praktyk wspomogli?Daleko nie jest,taniej by wyszło,a i wycieczka dla uczniów...;) ;) ;)
0 0
bez sensu, jak to jest mieszkanie ksiegowej X to rura jest jej i jesli zalewa to sorry Gregory ale ni ema rady: niech sobie wezmie fachowca, rozkuje scianke i naprawi rurę, niekoniecznie wężykiem...
0 0
Oczywiście,że właściciel czy zarządzca odpowiada za sieć.Najemca powinien odpowiadać za część instalacji od zaworu (gazu,wody...) do urządzenia końcowego włącznie.W odpływie oczywiście takowych zaworów nie ma więc najemca powinien odpowiadać za część rur,które znajdują się w pomieszczeniu,za resztę czyli tzw piony odpowiedzialny powinien być właściciel lub zarządzający.Przykład:budynek wielokondygnacyjny,ktoś z wyższych pięter przytka odpływ.Starając się go udrożnić doprowadzi do powstania zatoru na wysokości sąsiada poniżej.Zatem sąsiad z dołu nie powinien w żaden sposób być odpowiedzialny.Dlatego też takimi sprawami powinien zajmować się właściciel lub zarządca.Jeśli jestem w błędzie to mnie poprawcie.Wracając do tematu ważniejszym w tej sytuacji jest ustalenie dokładne miejsca i przyczyny przeciekania.Błąd Pietkiewiczów polega chyba na tym,że próbowali na własną rękę naprawić awarię bo gmina teraz ma argument,żeby na nich zrzucić winę.
0 0
za to oni teraz za posrednictwem TO chca zmusic gmine do napraw i kolo sie zamyka a woda jak ciekła tak cieknie :)
0 0
TP oczywiscie :P
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz