Mieszkańcy Frydmana mają żal, że urzędnicy, chroniąc wierzbę siwą, zapomnieli o ludziach.
Zdaniem sołtysa Józefa Prelicha, gdyby nie nocna akcja strażaków podczas ostatniej fali powodziowej, dwie trzecie Frydmana już byłyby pod wodą. Przy normalnym stanie rzeka niesie 5-6 kubików wody na sekundę, podczas powodzi było ich nawet 500. – Rzeka meandruje, jakieś 200-300 metrów przed mostem część wód wyszła z koryta i poszła lasem. Dwa dni ciężkim sprzętem pracowaliśmy ze strażakami, żeby ją nawrócić. Gdyby nie to – teraz po Frydmanie pływaliśmy łódkami. Wieś leży w depresji w stosunku do jeziora, gdyby wdarła się tu woda, praktycznie nie dałoby się jej wypompować – przekonuje.
I tak te krzaki znajdą się w jeziorzePoczątek problemu mieszkańcy datują na 2000 rok, gdy obszar Białki został wpisany do programu Natura 2000. W zamierzeniu miało to uchronić rzekę przed degradacją i zachować unikalne siedliska roślin, charakterystyczne dla rzeki górskiej. Po powodzi wydawało się, że mieszkańcy wygrali – nie tylko z wodą, ale i biurokracją. Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska wydał decyzję umożliwiającą regulację koryta. Jednak dokument nie wszystkim się spodobał. Frydmanianie zauważają, że pozwolenie dotyczy tylko fragmentów potoku, w dodatku nie tych, na których im najbardziej zależy. Do tego nie wolno będzie wywieźć żwiru, tylko przesunąć go, ograniczając przy tym do minimum wykorzystanie ciężkiego sprzętu. – To spowoduje jeszcze większe zagrożenie – irytuje się Prelich. – Przy większej wodzie wystarczy parę minut, by rzeka pozabierała to obwałowanie ze żwiru. To robota głupiego – jedyna skuteczna metoda to pogłębienie tak, jak robiliśmy to zawsze. Białka jest rzeką górską, ona zawsze gdzieś wypłynie bokiem, ale główny nurt można zatrzymać.
Spory w sprawie regulacji potoku trwają od lat. Na wcześniejsze monity sołectwa Regionalna Dyrekcja Gospodarki Wodnej, administrator rzecznego koryta, miała zawsze odpowiedź jedną – negatywną. W 2008 roku ówczesna dyrektor napisała nawet, że zagrożenia faktycznie już nie ma, bo taka powódź jak wówczas może się przytrafić raz na pięćset lat. Niestety, urzędnicy mylili się – jeszcze większe zagrożenie przyszło już po dwóch latach. Kto odważy się teraz przewidzieć, w jakim czasie wody znowu mogą wezbrać? – RDOŚ i RZGW to państwo w państwie, nieefektowne instytucje, które chronią coś, co de facto i tak wkrótce będzie zabrane. Przy dużej wodze te krzaki wierzby siwej i tak znajdą się w jeziorze – dodaje sołtys.
Jerzy Wertz, dyrektor RDOŚ, jest zaskoczony zarzutami i dostrzega tu drugie dno. – To sytuacja przedziwna! Była przeprowadzone wizja w terenie, spotkanie z samorządami. W efekcie zgodziliśmy się na wszystkie postulaty. Ale w żadnym nie było wniosku o eksploatację żwiru. Zresztą nanosy stanowią jeden z chronionych elementów. Gdybyśmy się na to zgodzili – nie chcę straszyć – zaraz mielibyśmy na głowie organizacje ekologiczne i skargę do Komisji Europejskiej.
Dyr. Wertz podkreśla, że o pomyśle na eksploatację dowiedział się dopiero ze skargi, którą rada sołecka złożyła do Ministerstwa Środowiska. Stamtąd dopiero pismo wpłynęło do RDOŚ, a było to już dwa tygodnie po wydaniu decyzji.
– Nam nie chodzi o żwir, niech oni go sobie wydobędą i wezmą, gdzie chcą, byleby potok nie zagrażał Frydmanowi – denerwuje się Józef Prelich.
Czerwcowa decyzja RDOŚ w sprawie regulacji koryta to działanie tymczasowe. W piśmie czytamy, że konieczne jest kompleksowe zabezpieczenie przeciwpowodziowe poprzez budowę wałów poza korytem Białki. Dokument ma opracować RZGW, jednak kiedy powstanie, a przede wszystkim jak długo przyjdzie czekać na budowę zabezpieczeń – nie wiadomo. „Po ustaleniu niezbędnego zakresu prac i wykonaniu powyższej koncepcji podejmowane będą stosowne działania w miarę posiadanych środków finansowych” – czytamy w piśmie podpisanym przez Tomasza Sądaga, zastępcę dyrektora krakowskiego RZGW.
Nie chcemy odstraszać turystówZanim została wprowadzona dyrektywa unijna, mieszkańcy sami regulowali koryto rzeki. Wystarczyło wywieźć nieco żwiru i kamieni, by pogłębić potok we właściwym miejscu, zapobiegając jego meandrowaniu. Teraz trzeba mieć decyzję Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, a także zarządcy, czyli Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej, pozwalające na wejście i udrożnienie. Jednak tu, oprócz wątku ekologicznego, dochodzi jeszcze jeden aspekt – brak pieniędzy, z którym notorycznie boryka się RZGW. Mieszkańców miejscowości leżących nad Białką denerwuje też to, że udrożnienie można by zrobić bez wykładania pieniędzy – w zamian firma mogłaby wykorzystać cenny żwir, pobrany podczas pogłębiania koryta.
– My też nie chcemy niszczyć przyrody i odstraszać turystów – przekonuje Prelich. – Ale w tej chwili koryto Białki w niektórych miejscach ma ponad 200 metrów szerokości. Dziś potok płynie środkiem, ale przy dużym stanie może przebić się bokiem, wyjść z koryta poza mostem i wpłynąć do Dębna czy Frydmana. I to będzie koniec.
Józef Figura
0 0
pogłebianie rzek i potokow zwieksza zagrozenia wyższa fala wezbraniowa w dalszym biegu rzeki, Meandrowanie i wierzba to natura, dziwie sie takiemu mysleniu
0 0
Pierwsze słyszę takie bzdury. Kasia poprzyj swoją wypowiedz dowodami ....
0 0
Chodzi pewnie o zwiększenie zagrożenia zalaniem terenów poniżej
(z biegiem rzeki) odcinka dokonanych pogłębień. Rozwiązanie można i trzeba znalezć.
0 0
no bo wlasnie meandrowanie i wylewanie po drodze jest zgodne z naturą i obniza zagrozenie dla osad polozonych w dalszym biegu rzeki . Zreszta teraz to nawet boby chieli oskarzyc o spowodowanie powodzi, podczas gdy było wrecz przeciwnie.Duzo lepiej gdy rzeka wyleje troche na calym odcinku niz spowoduje kataklizmw jakims jednym miejscu. A sytuacji sa winni ludzie dopuszcajacy osiedlania sie na terenach zalewowych vide wroclawski Kazanów.
0 0
poczytaj rapoty pisane przez specjalistow, nie wały a naturalne tereny zalewowe chronia przed skutkami kumulowani sie fali wezbraniowej
0 0
zelek__ a kto tam w tym Frydmanie zarządza, nie wiesz może ?
I jakie tam były wyniki wyborów.
0 0
Kasia łatwo mówić jak nie dotyczy Cię to osobiście,kiedyś mieszkałem 200m od rzeki a teraz 60m .
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz