Ustawiony przetarg i niegospodarność, której efektem jest utrata 200 tys. zł, to zarzuty, jakie zarządowi Kółka Rolniczego w Krościenku stawia Wiesław Widera.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"7323"}
Wiesław Widera od siedmiu lat prowadzi samochodową Okręgową Stację Diagnostyczną w Krościenku. To jedyna taka w okolicy – najbliższe są w Łącku i Nowym Targu. Sam mieszka w Drezdenku w woj. Gorzowskim, jednak 8 lat temu postanowił zainwestować w Pieninach. W 2002 roku wydzierżawił półhektarową, zaniedbaną działkę rolniczą przy wjeździe do miejscowości. W ciągu roku udało mu się przekształcić ją na budowlaną, utwardzić, ogrodzić, oświetlić i postawić budynki stacji. Jak wylicza, zainwestował milion zł. Teraz powinien wszytko zwinąć, bo Kółko Rolnicze sprzedało działkę sąsiadowi.
Zapłacę wszystkoPrzedsiębiorca jest kłębkiem nerwów. Jak przekonuje, przez lata interesy szły dobrze, a on regularnie co miesiąc płacił 1250 zł czynszu. Nie było też żadnych konfliktów z zarządem KR. Tymczasem przed rokiem Kółko Rolnicze zażądało wyższej opłaty. Widera zaproponował, że będzie płacił dwa razy więcej, niż dotąd. Usłyszał jednak, że powinien płacić przeszło pięć razy więcej. – Przy panującej recesji to za dużo. Chciałem przy tym, by dzierżawę podpisali przynajmniej na 15 lat, żeby mi się to zamortyzowało. Ale oni proponowali tylko dwuletnią umowę – opowiada.
W kwietniu 2009 roku skończył się okres dzierżawy. Przedsiębiorca jednak nie mógł ani nie chciał po prostu zburzyć wszystkiego i wynieść się z działki, która obecną wartość ma dzięki temu, że zainwestował swoje pieniądze.
Tymczasem władze KR zdecydowały, by działkę sprzedać. Do Krościenka przyjechali rzeczoznawcy z Krakowa, którzy wyliczyli wartość gruntu na 820 tys. zł. Wkrótce Wiesław Widera otrzymał od nich Oświadczenie Woli Nabycia, w którym miał zadeklarować, ile zapłaci za działkę. W odpowiedzi wysłał pismo przygotowane przez adwokata, w którym oferuje 820 tys. zł płatne od razu, w całości.
Chrapkę na działkę mieli też właściciele GFT Goldfrut – rozlewni wody mineralnej, sąsiadującej bezpośrednio ze stacją. Już wcześniej proponowali Widerze, by odstąpił część działki, żeby mogli urządzić tu dodatkowy wjazd do swej firmy Ten się nie zgodził, gdyż zabrakłoby miejsca, by do stacji mógł wjechać TIR na przegląd.
Ostatecznie Kółko ogłosiło przetarg, na który wpłynęły oferty obu biznesmenów. Przetarg miał zostać rozstrzygnięty 24 września, ale wszystko przeciągnęło się o cztery dni. Wiesław Widera nie ma wątpliwości – przetarg został ustawiony tak, by on przegrał.
Va banqueWersja właściciela stacji kontroli jest następująca: 24 września KR otrzymało dwie koperty z ofertami. Miały zostać publicznie otwarte 26 września. Widera zagrał va banque pisząc, że przebija każdą ofertę o 2%, Goldfrut miał zaoferować 901 tys. zł. Otwarcie przesunęło się o dwa dni. – Gdy otworzyli oferty, widać było, że się zdenerwowali. Wyprosili nas obu za drzwi. A potem wezwali tylko właściciela rozlewni Stanisława Głuca. Ja zostałem na korytarzu. Mam dwóch świadków, że obradowali beze mnie. Czekałem godzinę i dziesięć minut. Potem poprosili mnie do środka. Usłyszałem, że zwyciężyła oferta Goldfrutu – denerwuje się przedsiębiorca.
Widera usłyszał na koniec, że dostanie oficjalną odpowiedź w tej sprawie. Jak dotąd nie doczekał się żadnego pisma. Potem doszperał się do aktu notarialnego, w którym zapisano, że Goldfrut zapłacił Kółku Rolniczemu za działkę… 720 tys. zł. – To dokładnie 100 tys. mniej, niż proponowałem na początku, a prawie 200 tys. mniej, niż wynikałoby z przetargu. Przecież to jawna niegospodarność i działanie na szkodę Kółka. Ktoś wziął łapówkę? Nie wiem, ale bez jakiejś korzyści pewnie się nie obeszło.
Już 1 października przedsiębiorca złożył doniesienie do prokuratury. Do zarzutów dodał jeszcze jeden szczegół – według niego koperta z ofertą złożona 24 września była szara, a podczas otwarcia – biała i większego formatu. – Czyżby w tzw. międzyczasie została podmieniona? – zastanawia się.
Wiesław Widera nie wyniósł się z działki, chociaż ta nie jest już jego własnością. Przynajmniej nie w całości. Bo do niego należy wąski pasek dawnej przekopy, ciągnący się niemal równo przez środek na całej długości działki, który kupił przed laty od drugiego sąsiada. Praktycznie uniemożliwia to inwestycję na nieruchomości innych osób.
Tuż przed sylwestrem przedsiębiorca otrzymał kwitek z odręcznie wypisanym „wynagrodzeniem za bezumowne korzystanie z nieruchomości” od kwietnia do grudnia 2009. Kwota opiewa na prawie 39 tys. zł. Tego, skąd się wzięło wyliczenie kilkakrotnie przekraczające wysokość czynszu, nikt nie próbował nawet wyjaśnić przedsiębiorcy.
– Przecież przez te lata zainwestowałem tu ponad milion złotych. Wszyscy byli zadowoleni, bo gdyby nie moja stacja, to musieliby jechać na przegląd traktora czy ciężarówki do Nowego Targu lub Łącka. Żal to teraz rozbierać. Tu wszystko ma wysoki standard, wnętrze jest wyłożone płytkami. Kontroler ze starostwa kiedyś powiedział, że moją stację można by dawać za przykład. I co? Teraz mam to po prostu zburzyć? – żali się biznesmen.
To jego sprawaMaria Berezicka, sekretarz kółka rolniczego, nie widzi nic niestosownego w przetargu. – Nie ma czym się przejmować, wszystko jest w porządku. Nie ma tu żadnej niegospodarności. Nie ma potrzeby nagłaśniania tej sprawy – przekonuje.
– Ale on przecież zainwestował milion zł w tę działkę – próbujemy drążyć.
– To jego problem – ucina rozmowę pani sekretarz.
Postępowanie w tej sprawie prowadzi nowotarska prokuratura. – Nie da się teraz powiedzieć, jaki będzie wynik postępowania, pozostało jeszcze parę osób do przesłuchania. Czy z tej dokumentacji uda się postawić zarzuty? Trudno powiedzieć – przyznaje prowadzący sprawę prokurator Jacek Tętnowski.
Prokurator przyznaje, że sam przetarg przebiegał w dziwny sposób. – Cały problem polega na tym, że jedna strona złożyła ofertę bezkwotową i myślę, że między innymi dlatego komisja go tak niepoważnie potraktowała. A przecież można było temat drążyć – dodaje Tętnowski.
Z dotychczas zebranych materiałów wynika, że pierwotna cena oferowana przez Goldfrut wynosiła nie 901 – jak twierdzi Widera – a 680 tys. zł. Prokurator potwierdza przy tym, że ostatecznie firma kupiła nieruchomość za 720 tys. zł. Dlaczego nie za proponowane wcześniej 820 tys. zł?
Stanisław Głuc zarzuty Widery kwituje krótko: – To bzdury! Dzierżawił działkę przez lata za śmieszne pieniądze i dziwi mnie, że teraz akurat zarzuca kółku niegospodarność. Podczas przetargu nie było żadnych naruszeń prawa. Po prostu wyprosili obie strony, a za pół godziny wezwali nas, żeby ogłosić, że wybrali naszą ofertę. Zaproponowali przy okazji, byśmy podnieśli cenę. Pan Widera zarzuca nam, że przebijaliśmy cenę niebotycznie, a teraz odwraca kota ogonem, bo przegrał teren. Zresztą my zatrudniamy sto osób i chcemy rozszerzyć naszą działalność z korzyścią dla wszystkich. A on prowadzi pozory działalności i zatrudnia dwie osoby. To, że my kupiliśmy działkę, jest z korzyścią dla wszystkich – przekonuje prezes Goldfrutu.
Józef Figura
0 0
O Pani sekretarz z emeryturki wegetujesz ?
0 0
P. sekretarz nie widzi potrzeby nagłaśniania sprawy. Od maja 2002 można zauważyć \'\'bardzo dobrze\" inwestowane pieniądze nieistniejącego już w rzeczywistości kółka rolniczego. W co zainwestują 720tys. zł?
0 0
no gluc to akurat dziala dla interesu wszystkich... tyle odpadow co oni produkuja to by otworzyl zaklad utylizacji plastiku. inwestor z bozej laski...
0 0
zatrudniają sto osób niepełnosprawnych ( Zakład Pracy Chronionej )
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz