Odpowiedzialność za zapewnienie bezpieczeństwa na Jeziorze Czorsztyńskim leży w gestii gmin Łapsze Niżne, Czorsztyn i Nowy Targ. W tym roku WOPR był wzywany 70 razy.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"20576"}
Teren Jeziora Czorsztyńskiego musi być odpowiednio zabezpieczony - nie mieli co do tego żadnej wątpliwości włodarze gmin, którzy w ubiegłym tygodniu spotkali się m.in.: z przedstawicielami Stowarzyszenia Grupy Ratownictwa WOPR, Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie oraz spółki ZEW Niedzica.
- Zależy nam na tym, by każdy miał swobodny dostęp do jeziora, bo zdajemy sobie sprawę, że jest ono magnesem przyciągającym wielu turystów - rozpoczął dyskusję wójt Paweł Dziuban, podkreślając, że do tej pory koordynacja wspólnych działań samorządów pozostawia wiele do życzenia. Kolejnym problemem jest brak finansowych środków potrzebnych do prawidłowego zabezpieczenia akwenu. - W tym roku jedyne strzeżone miejsce do kąpieli na Zamajerzu nie funkcjonowało z powodu braku obsady ratowniczej - zaznaczył włodarz gminy Łapsze Niżne. - Jest propozycja WOPR, by działaniami bezpieczeństwa objąć całe jezioro, ale to wiąże się z kosztami.
Swój pomysł na zabezpieczenie jeziora przedstawił prezes Stowarzyszenia Grupy Ratownictwa WOPR. Marek Jasiński tłumaczył, że najlepszym rozwiązaniem będzie przygotowanie przynajmniej trzech stanowisk ratowniczych wyposażonych w motorówki. Mogłyby się one znajdować w okolicy zamków, Zielonych Skałek i Frydmana. - Niestety, jedna motorówka policji nie jest w stanie obsłużyć 12 kilometrów jeziora, zwłaszcza podczas załamania pogody, gdy dochodzi do wielu zagrożeń. Obecnie system powiadamiania jest na poziomie zerowym – podkreślał prezes, dodając, że właśnie WOPR-owi skończyła się umowa dzierżawy. Ratownicy nie mają miejsca, skąd mogliby wyjeżdżać do wypadków, dlatego nie wiadomo, jak będzie wyglądać przyszły sezon.
- Dopłynięcie z Niedzicy do Frydmana zajmuje około 20 minut, człowiek tonie w ciągu 5 - tłumaczył Jasiński. - Mieliśmy lata, gdzie dochodziło do 16 utonięć. W tym roku WOPR interweniował 70 razy, podobnie zresztą policja. Najwięcej zgłoszeń do tej pory odnotowano przy plaży w Kluszkowcach i we Frydmanie. - Jezioro się rozbudowuje, ale nie ma na nim zabezpieczającej go infrastruktury - zaznaczał prezes, apelując do zebranych o pomoc m.in.: w zabezpieczeniu środków na paliwo. Koszt dwuosobowego patrolu pracującego przez całą dobę w okresie 5 miesięcy Jezioro Czorsztyńskie szacuje się na 120 tys. zł. By zdobyć odpowiedni sprzęt dla ratowników, Jasiński zamierza zawrócić się do Urzędu Marszałkowskiego i Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, w czym, jak zadeklarowano podczas spotkania, wesprą go władze poszczególnych gmin.
Podczas spotkania wójt Paweł Dziuban zwrócił się do Leszka Bajorka, kierownika działu organizacyjnego Zespołu Elektrowni Wodnych Niedzica, o obniżenie stawek dzierżawy dla przedsiębiorców prowadzących działalność gospodarczą nad Jeziorem Czorsztyńskim. Taki gest jak wyjaśniał mógłby przecież zachęcić dzierżawców do zatrudniania ratowników. - U nas czynsz dzierżawny bierze się z wyceny, spółka ZEW kieruje się prawem handlowym - wyjaśniał Bajorek, zapewniając, że postulat wójta przedstawi zarządowi spółki.
Deklarację, zapewnienia środków na zabezpieczenie jeziora złożył razem z wójtem Czorsztyna Tadeuszem Wachem gospodarz spotkania wójt Paweł Dziuban.
ad
0 0
Troska decydentów jest ogromna tylko tylko dacie nam kasę,kasę.kasę.... a moze by tak kązdemu trzeżwemu z nad jeziora przydzielić anioła stróża -podobno anioły ratują bez pieniędzy..
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz