Zamiast robotniczych składzików i biur – pokoje gościnne. Zamiast umowy o pracę – ustne uzgodnienia, zamiast konta – prywatny rachunek pracownika. Nieistniejący formalnie Gościniec Pieniński w Kluszkowcach kryje wiele tajemnic.
Na planie budowlanym pensjonatu na próżno szukać pokoi gościnnych. Jest za to zakład kamieniarski i pomieszczenia administracyjno-pracownicze. Co ciekawe, wszystko zaprojektowane jest tak, by powstały osobne pokoiki z łazienkami. I tak składzik na szczotki, szatnie dla pracowników czy inne pomieszczenia gospodarcze – wszystkie mają łazienki. Dlaczego więc pensjonat nie jest zalegalizowany? – Bo nie puszczają przepisy. Droga ewakuacyjna jest zbyt długa i trzeba dobudować drugą klatkę schodową. W tym momencie to wszystko działa nielegalnie – wyjaśnia niedawny administrator.
KwityKilka miesięcy temu wszystko zapowiadało się świetnie. Rafał Pawlicki znalazł ciekawą pracę, dostał mieszkanie, służbowy telefon i zakres obowiązków. Miał głowę pełną pomysłów i czuł, że świat stoi przed nim otworem. Wcześniej, w 2008 roku, jeździł po całym kraju jako akwizytor, proponując firmom wprowadzenie systemu oszczędności wody. Zapukał też do drzwi zakładu kamieniarskiego firmy Vibud w Kluszkowcach. I szybko się okazało, że jest tu coś więcej do zrobienia. Pierwsze rozmowy były bardzo obiecujące. Zakład ma rozbudowaną siedzibę, a na piętrze są pokoje, które firma wynajmuje turystom. Rzecz w tym, by interes rozkręcić, zapełnić pokoje i nad wszystkim sprawować pieczę. – Powiedziałem, że rozreklamuje to tak, że będzie pełne obłożenie – wspomina. – Miałem dostać 40% dochodów po odjęciu kosztów utrzymania budynku. Zgodziłem się. Mieliśmy podpisać umowę jako dwie firmy, ale problem w tym, że nie prowadziłem działalności gospodarczej.
Rafał chciał zameldować się w Kluszkowcach, by otworzyć firmę na miejscu. Sam pochodzi z Pomorza, ale wolał uniknąć wyjazdów związanych z procedurą zakładania działalności gospodarczej. Choć dostał osobne mieszkanie w pensjonacie, to właściciel firmy nie chciał nawet słyszeć o zameldowaniu go. W końcu ustalili, że podpiszą umowę o pracę, początkowo na okres próbny od 1 października 2009 do końca marca 2010. Rafał zamieszkał w apartamencie razem z Kasią, swą dziewczyną, i razem mieli poprowadzić biznes. Spisali dwie umowy – najmu i pracy, jednak nigdy nie udało im się zdobyć na nich podpisu szefów Vibudu.
Mimo to od końca września wzięli się do pracy. – Przydało się moje 5-letnie doświadczenie w branży hotelarskiej – przechwala się Rafał. – Rozkręciłem stronę internetową, zaczęli dzwonić klienci. Powoli grafik zaczął się zapełniać. Nawet zrobiłem papiery palacza, by oszczędzić wydatki.
Ludzie pytali, czy są posiłki – zarządcy więc wpadli na pomysł, by zamówić catering. Z czasem wymyślili, że taniej będzie, jeśli sami zaczną gotować posiłki w kuchni na piętrze. Jak dziś przyznają, sanepid zgodził się jedynie na wydawanie tam posiłków. Pomieszczenie nie spełniało warunków, by można było przygotowywać śniadania i obiadokolacje, ale nikt sobie tym nie zawracał głowy. Z końcem grudnia zakres obowiązków Rafała zaczął się kurczyć. Do pracy wrócił poprzedni administrator, który najpierw przejął sklepik przy recepcji, a potem miał przejąć rozlokowywanie gości i klucze do pokoi. – Zaczęło się robić dziwnie. Dowiedziałem się przy okazji, że już przede mną kilka osób wyleciało po tym, jak rozkręcili interes – zauważa.
Z końcem stycznia mieli podpisać umowę. Zamiast zobaczyć parafkę na papierze, usłyszeli, że mają się spakować i opuścić mieszkanie, bo już tu nie pracują. Wyprowadzili się. Ale zabrali ze sobą dokumenty.
Rafał i Katarzyna mieszkają teraz z wynajętym domu na Podhalu. Nie ma tu za wiele pomieszczeń, a sypialnia służy zarazem za salon i miejsce pracy. Na łóżku rozkładają coraz to nowe papiery. Nie próbują nawet ukryć, że to odwet za zwolnienie. Pawlicki pokazuje wydruk ze swego konta, na które wpływały wszystkie zaliczki na rezerwację noclegów. Bo Vibud nie mógł przyjmować pieniędzy za działalność, której oficjalnie nie prowadzi.
Wreszcie pokazuje grafiki wynajmu pokoju i zeszyt z rozliczeniami. Szybko przelicza, że obłożenie formalnie nieistniejących pokoi sięga 59 osób dziennie. Mnożąc to przez stawki dobowe i cenę posiłków dochodzi do wniosku, że pensjonat zarobi od początku stycznia do końca lutego 91 tys. zł. – Po odliczeniu kosztów zostaje jakieś 75 tys. zł, z czego nasze 40% stanowi 25-30 tys. zł. Powinni nam te pieniądze wypłacić, bo to efekt naszej pracy. A oni uważają, że nie są nam nic winni – rozkłada bezradnie ręce.
Kto jest ofiarąTo ostatnie zdanie potwierdza Jan Siedlarczyk, współwłaściciel Vibudu. Jego opinia na temat Rafała jest jednak całkowicie odmienna. Przekonuje, że to on sam padł ofiarą oszustwa. Na czym miało ono polegać? – Bardzo się cieszę, że w porę się na nim wyznaliśmy – podkreśla. – A pieniądze? Za co! przecież to, co on miał zrobić, nie funkcjonuje. Umowy nie było, bo wszystko ustnie sobie uzgodniliśmy. Siedział w pensjonacie, miał wszystko za darmo. Ale jeśli będzie nam dalej deptał po piętach, to zgłosimy sprawę na policję, do prokuratora. Mimo wszystko jestem szczęśliwy, że go tu nie ma. Poproszony o konkretne zarzuty Jan Siedlarczyk przypomina sobie jedynie, że Pawlicki miał zapraszać do siebie jakieś dziewczyny.
A sprawa prowadzenia nieistniejącego pensjonatu? Tu też zarzuty, zdaniem szefa, są chybione. Jeszcze w tym tygodniu ma przyjść architekt i wiosną rozpocznie się gruntowna przebudowa pensjonatu. Będzie dodatkowa klatka i inne atrakcje. A goście? – Przyjmujemy w pokojach, które można do tego wykorzystać. Zresztą to znajomi przyjeżdżają – przekonuje Siedlarczyk.
Pawlicki tymczasem wysłał już pisma do sanepidu i nadzoru budowlanego. Kolejne chce zaadresować do urzędu skarbowego i straży pożarnej, a może też inspekcji pracy. Pierwszym z nich ukręcił bicz na samego siebie – zostanie ukarany za prowadzenie stołówki niezgodnie z decyzją. Kara, jakiej może się spodziewać, wyniesie od 200 do 500 zł.
*
Tymczasem Zajazd Pieniński nadal reklamuje się w internecie: „Oprócz udostępnienia niewątpliwych uroków tej okolicy, naszym GOŚCIOM staramy się zapewnić KOMFORT, a najwyższa JAKOŚĆ obsługi jest naszą ambicją. Po prostu lubimy naszych GOŚCI i dbamy o ich ZADOWOLENIE” – czytamy na stronie głównej pensjonatu, który formalnie nie istnieje, bo nie może.
Józef FiguraRafał Pawlicki i Katarzyna Będkowska prowadzili przez trzy miesiące Gościniec Pieniński. Z dawnej pracy pozostały wspomnienia i sterta dokumentów.
0 0
hmmm, ale w nowym miejscu pracy , tzn gdzies kiedys w przyszlosci ta sprawa moze im utrudnic życie ...
0 0
Czyli dla tych co piętnują zło i przekręty nie ma już miejsca nigdzie.Tak?Kiedy zrozumiemy że takie zachowanie zasługuje na pochwałę a nie na ostracyzm?Jestem z Wami.
0 0
ja tego nie mówie, ale to zbieranie \"haków\" jakos mi nie pasuje; zreszta, gdy administrowali to takich dylematow o legalnosci nie mieli... tak mi sie kiepsko ten motyw podoba jeno; jakby tak popietnowali od poczatku, to co innego...
0 0
a swoja drogą , chyba rozumiem dlaczego wylatywali ci co rozkrecali interes; jak mial byc nielegalny to zapewne zbytni rozgłos, reklama nie wchodzila w grę...a tylko takie jedzenie małą łyżeczką w kątku...
0 0
a tak przy okazji, to nie ta firma otrzymala ostatnio nagrode za jakas ekstar restauracje zabytków???
0 0
Dla mnie mistrzem w \'hakach\' jest główny zbieracz haków!?Może dlatego tu nie widze żadnego zbierania haków tylko walkę ze złem.Obecnie nie jest to popularne ,mamy przecież politykę miłości to brak miejsca na takie złośliwości.
0 0
Cosik się mi widzi że nawet te kosze na śmieci z Krupówek to ich dzieło.Ale nadal nic to nie usprawiedliwia tego co wyczyniaja teraz.
0 0
a kto jest tym hakowym??? bo nie kumam...
0 0
Po tym tytule artykułu to już się wystraszyłem,że może Pan TPAdmin namieszał,a tu inna sprawa administratorska.
0 0
a wniosek z tego taki, ze nie nalezy ufac administratorom :-))
0 0
Ja nie znam zemsty administratora, znam tylko zemste fredry
0 0
ale tamto było o mur graniczny a tu jest o nielegalny wynajem kwater....jakby troche na psy zeszli, co nie??
0 0
btw Fredro to mój stryk ...nieomal :-))
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz