Czy Andrzej Stawarz mógłby żyć, gdyby nie opieszałość pogotowia?
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"9118"}
Była niedziela 23 maja. Andrzej Stawarz, 44-letni elektryk z Sromowiec Wyżnych, miał wolne. Mimo to wstał około wpół do szóstej. Najpierw poczuł ból w szyi. Myślał, że to kręgosłup. Potem zakłuło go w piersiach, wreszcie poczuł, że się dusi. Zaczął krzyczeć. Trzy godziny później nie żył.
Pani Teresa, jego żona, nie potrafi o tym rozmawiać. Trudno się dziwić łzom i wściekłości w poczuciu własnej bezsilności. Patrzyła, jak ratownicy pogotowia spokojnie do niego podchodzą, jak kilkakrotnie badają mu tętno, jak zabierają do karetki i odjeżdżają nie włączając nawet sygnału. – To był zwykły zawał, nawet nie rozległy. Ludzie to przeżywają bez większych kłopotów, jeśli mają odpowiednią pomoc – wybucha Teresa Znaniec-Stawarz.
K…, chłopy, dajcie tlenuWidząc stan męża w niedzielny poranek kobieta wiedziała, że sprawa jest poważna, więc szybko zadzwoniła na pogotowie. Dyspozytorka przyjęła zgłoszenie i poprosiła, by ktoś stał przy drodze, by pokazać kierowcy, gdzie ma się zatrzymać. Pani Teresa była w domu z mężem i starszą matką. Sama więc wybiegała na drogę, by po chwili wrócić do męża, próbując mu pomóc. Jak wspomina, po kilkunastu minutach zniecierpliwiona dzwoni jeszcze raz z ponagleniem, bo mąż stracił przytomność. Usłyszała, że karetka właśnie jedzie. Jak przekonuje, do ich przyjazdu minęło jakieś 20 minut. Karetka nie miała włączonych kogutów. Ratownicy wysiedli i niespiesznie zabrali się do udzielania pomocy. – Andrzej krzyczał z bólu, wył o powietrze. Wreszcie zawołał: „k…, chłopy, dajcie tlenu”. Ale oni spokojnie robili swoje. Jeden wyjął stetoskop i zaczął osłuchiwać plecy, potem kilka razy badał mu ciśnienie, przekładając opaskę z jednej ręki na drugą. Drugi ratownik wkłuł mu wenflon. W końcu powiedzieli „zabieramy pana”. Wzięłam więc męża pod pachy i zaczęliśmy iść do karetki. Jeszcze widziałam, jak położyli go na kozetce, a on ich błagał o tlen – wspomina wdowa.
Jak relacjonuje pani Teresa, kierowca karetki odjechał nie włączając sygnału. Kobieta zdążyła się przebrać i poprosić siostrzeńca, by podjechał po nią samochodem, i ruszyli do Nowego Targu. Gdy dojechali do szpitala, chory już był reanimowany na izbie przyjęć. Po pewnym czasie przewieziony został na oddział intensywnej opieki medycznej. – Tam z godzinę próbowali go ratować. Potem wyszła pani doktor i powiedziała, że nie dało się nic zrobić – mówi wybuchając płaczem.
Sekcja zwłok przeprowadzona później wykazała, że przyczyną zgonu był zawał lewej komory serca.
Andrzej Stawarz miał 44 lata, nigdy poważniej nie chorował. W kwietniu z Teresą obchodzili 15-lecie małżeństwa. Nic nie zapowiadało tragedii. – Znajomy lekarz powiedział mi, że można było tego uniknąć, gdyby pomoc została udzielona szybko. Ja się na tym nie znam, ale jestem to Andrzejowi winna, by sprawę wyjaśnić do końca.
By pacjenta nie stresować
Krzysztof Kiciński, dyrektor nowotarskiego szpitala, przedstawia zupełnie inną wersję wydarzeń. Jak przekonuje – wszystko można łatwo sprawdzić, ponieważ specjalny system zapisuje dokładnie godziny zgłoszeń, jak i treści prowadzonych rozmów. Sami ratownicy zaś postępują ściśle według obowiązujących procedur. – Wezwanie wpłynęło o godz. 5.26. O 5.27 karetka wyjechała, a na miejscu była po trzech minutach, bo stacjonuje ona niemal po drugiej stronie ulicy – przekonuje. – Dlatego też wysłaliśmy karetkę podstawową, a nie reanimacyjną, bo ta musiałaby jechać z Nowego Targu. Po podjęciu prób ratowania życia ratownicy z pacjentem wyjechali o 5.45, a o 6.17 byli już na izbie przyjęć. Chcę dodać, że pojechał tam zespół najbardziej doświadczonych ratowników. Bywa też, że nie włącza się świateł, gdy pacjent jest przytomny i w dużym stresie, bo to mogłoby mu zaszkodzić.
Innego zdania jest Jan Koczur, szwagier Teresy Znaniec-Stawarz. Był na miejscu o 5.55, jeszcze zanim karetka odjechała. Tymczasem według dyrektora, auta nie powinno tam być już od dziesięciu minut.
Zbigniew Gabryś, zastępca prokuratora rejonowego w Nowym Targu, potwierdza, że w minionym tygodniu wpłynęło zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. – Zgłoszonych zarzutów jest kilka – od zbyt późnej reakcji pogotowia, przez przyjazd nieodpowiedniej karetki, po zastrzeżenia co do fachowości personelu. Teraz musimy zebrać całą dokumentację związaną ze zgłoszeniem i realizacją transportu. Prowadzone są czynności wstępne, będziemy przesłuchiwać świadków, zwrócimy się też o opinię do zakładu medycyny sądowej – relacjonuje prokurator podkreślając, że jest jeszcze za wcześnie, by stawiać komukolwiek zarzuty.
Józef Figura
0 0
trudno powiedziec , bo czesto bliscy szukaja winnych dookoła, a uslugi medyczne to nie warsztat mechaniczny, nie wszystko da sie naprawic, mimo checi ...
0 0
Nie jestem medykiem, ale jakoś nie łapię w jaki sposób osoba nieprzytomna krzyczy, przeklina i w końcu idzie do karetki. Ale może to taki specjalny przypadek...
A pozatym co może sam ratownik. Niech NFZ da na obstawę wszystkich karetek lekarzami.
0 0
tak,tak kasiu,masz rację,ale mam swój osobisty powód aby twierdzić,że w zakopiańskim pogotowiu pracuje coraz więcej konowałów.Taki jeden niedouczony lekarz pomógł przejść na drugi świat mojej Ś.p teściowej.[*]
0 0
Skoro pacjent wrzeszczał o tlen i w dodatku klął jak szewc to znaczy jeszcze dychał, a tlen podaje się jak ustanie akcja serca, a nie tak na wszelki wypadek. A poza tym to o zdrowie to trzeba dbać na codzień a nie wzywać tlen nadaremno, bo to pomoże jak umarłemu kadzidlo.
0 0
oj, otwieral usta zeby sie dotlenic...mnie sie zdaje, ze jesli juz wszczeto postepowanie to ten artykul jest zbedny...bo czego dowodzi? pewne jest jedno, po zmarlym zostala wdowa i jest jej trudno sie pozbierac ..
0 0
Zastanawiam się co w niektórych z was siedzi, że na każdy temat musicie wydać głos. O ile jeszcze pisanie bzdur pod artykułami o lekkiej tematyce da się wytrzymać, to pod takimi jak wyżej już trudno.
Eminencjo nie pisz bzdur o tlenie jeżeli nie masz o tym bladego pojęcia bo stajesz się \"cymbałem brzmiącym\"...albo jak już koniecznie musisz dać głos to się cześniej dowiedz.
Na pierwszy rzut oka to brakuje trochę załodze karetki profesjonalizmu, bo nawet w poradnikach turystycznych jest napisane, że gdy wystąpią objawy zawału mięśnia sercowego, przyjąć należy pozycję horyzontalną i w niej trwać, a oni tego człowieka prowadzili do karetki. Oj nie tak panowie, nie tak
0 0
Na wstepie...wyrazy glebokiego wspolczucia i zalu dla rodziny....Wszystkim , ktorzy dotychcays sie na lamach tego forum wypowiadaja, musze powiedziec, ze nie maja pojecia ,co przezywa osoba , ktora utracila najblizsza osobe... JA ZNAM TE SYTUACJE,,,tego sie nieda opisac. JA TO MAM za soba....TO JEST TAK JAKBY KTOS ZYWCEM SERCE RORDZIERAL...podobno czas leczy rany, ale goja sie bardzo dlugo...I prosze wszystkich ,o umiar w nieprzemyslanych komentarzach....NIE dosypujmy soli na rany, ktore sie ciezko i dlugo goja...
0 0
Wyrazy współczucia dla rodziny.
Teraz sprawa w rękach prokuratury,trzeba zaczekać co stwierdzi uważnie przyglądając się jej poczynaniom.Od tego mamy przecież Panów Redaktorów TP,którzy ten temat powinni pociągnąć dalej i przyjrzeć się uważnie dalszemu ciągowi sprawy.
0 0
Kto sie zna na procedurze udzielania pierwszej pomocy w wypadkach ataku serca to potrafi ocenic jak wygladala sytuacja. Zona dzwoniac po karetke musiala byc pytana o informacje wszystkich objaw chorego I napewno ich podala skoro pogotowie sie pojawilo. Bole szyi, piersi I brak powietrza powinno bylo byc dostatecznie informacji dla ekipy pogotowia zeby ich zmobilizowac do natychmiastowego udostepnienia choremu czlowiekowi tlenu oraz innych stosownych procedur w tym wypadku. Nie byloby zadnego zarzutu I prawdopodobnie mogli by byli pomoc I uratowac mu zycie . Nie zrobiono tego I na dodatek wleczono na wlasnych nogach do karetki. Bardzo nieprofesjonalnie. Nie mam zadnych watpliwosci do oburzenia rodziny- maja racje bo w wypadku latwo mozna dopatrzyc sie partactwa. A co do niektorych komentarzy to bardzo niewlasciwe
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz