W tym roku minęła 40. rocznica bestialskiego mordu na bł. ks. Jerzym Popiełuszko. Bywał on na Podhalu. Jednym z takich miejsc są Szaflary.
Świadczą o tym zapiski miejscowych sióstr zakonnych, które odnotowały, że po raz ostatni był on u nich w 1984 roku. To dlatego w przedsionku kościoła, miejscu ogólnie zawsze dostępnym, jest umieszczona tablica upamiętniająca jego wielokrotne pobyty w Szaflarach.
Pod płaskorzeźbą jest tabliczka, informuje ona, że bł. ks. Jerzy Popiełuszko w Szaflarach bywał na pewno w latach 1980-1984. Gościły go natomiast siostry ze Zgromadzenia Najświętszego Imienia Jezus w swym klasztorze, zlokalizowanym w pobliżu parafialnego kościoła pw. Św. Andrzeja Apostoła. Niestety, jak się okazuje, siostry nie prowadziły szczegółowych zapisów jego wizyt, nie spodziewając się przecież, że ksiądz Jerzy po latach zostanie beatyfikowany...
Siostry mają jednak kilka wzmianek w swych księgach. Jedna jest datowana na 3 lutego 1980 roku. Możemy się z niej dowiedzieć, że ks. Jerzy przyjechał do Szaflar z grupą 18 studentów z Warszawy, mieli to być zwłaszcza, jak to ujęto, studenci medycyny. Ostatni zapis jest z 1984 roku, bez konkretnej daty. Autorka tekstu napisała, że: Znajomość nasza z ks. Jerzym Popiełuszko datuje się na 1968 r. Kiedy po powrocie z wojska nie mógł w dalszym ciągu kontynuować studiów w Seminarium Duchownym w Warszawie na skutek krańcowego wyczerpania fizycznego. (…) Ks. Kardynał Wyszyński zwrócił się do naszego Zgromadzenia z prośbą o przyjęcie do naszego domu wypoczynkowego w Krynicy Górskiej x. Alka (…) X… Jerzy, wówczas jako kleryk przez pół roku mieszkał z S.S. (siostrami - przyp. red) pod jednym dachem w charakterze rekonwalescenta. Obopólne stosunki były bardzo miłe, serdeczne i życzliwe. Święcenia kapłańskie x. Alek otrzymał w 1972 roku i od tego czasu często spędzał urlopy wakacyjne u nas w Krynicy Morskiej. (…) Parę razy był w naszym Domu w Szaflarach - przyjeżdżał na narty.
Sprzęt narciarski, w tym buty i kijki zostawił pewnego razu u sióstr i już nigdy ich nie ubrał... W kronice możemy przeczytać, że: Miał zamiar w przyszłości korzystać z aury zimowej - zostawił swoje buty narciarskie i kijki od nart, ale przeszkodził mu stan wojenny. Buty nie doczekały się właściciela. A nam została miła pamiątka - relikwie po Męczenniku. Po kilku latach od męczeńskiej śmierci siostry z Szaflar sprzęt przekazały do muzeum ks. Jerzego Popiełuszki, czyli archiwum parafii św. Stanisława Kostki w Warszawie. Mówi o tym z kolei notatka oświadczenie siostry Danuty, przełożonej zgromadzenia, z 1 lipca 2005 roku. Ks. Jerzy, bywając u sióstr w Szaflarach, miał swój pokój na parterze, koło refektarza. Modlił się w ich kaplicy.
Ponieważ ta historia nie była znana szerszemu gronu, szaflarzanie postanowili ją przypomnieć. To przecież najpewniej w miejscowym kościele Mszę św. odprawiał dla mieszkańców kapelan „Solidarności” bł. ks. Jerzy Popiełuszko. Mobilizował ich do upamiętnienia jeden z parafian Marek Szala, artysta rzeźbiarz, który przed laty poznając tę ciekawą historię, dążył do jej upamiętnienia wraz z ks. proboszczem Kazimierzem Durajem. Proboszcz bowiem podkreślał, że skoro ks. Jerzy zostawił sprzęt narciarski, to znaczy, że chciał wrócić do Szaflar. Wrócił więc w formie płaskorzeźby, która choć jest w przestrzeni kościoła, to jednak w miejscu, które jest zawsze otwarte i czeka na każdego, kto zechce wejść i spojrzeć na bł. kapelana Solidarności.
BES
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz