Trzy okazałe drzewa zniknęły z otoczenia zabytkowej kapliczki św. Jana Nepomucena w Szaflarach. Pół roku temu zniknął też sam Nepomucen.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"8049"}
Maria Majewska nie kryje oburzenia wycinką trzech drzew przy zabytkowej kapliczce św. Jana Nepomucena w Szaflarach. Ze sterty dokumentów wyciąga pismo z 1970 roku podpisane przez Zofię Zwolińską, z prośbą o \"przyjęcie godności społecznego opiekuna PTTK w celu opiekowania się jesionem\". Adresatem prośby był ojciec pani Marii, ale on przekazał ten obowiązek swej wówczas osiemnastoletniej córce. Kobieta opiekowała się kapliczką i rosnącym przy niej jesionem oraz dwoma modrzewiami przez czterdzieści lat. Gdy przyszli pilarze, próbowała zaalarmować wszelkie instytucje – od konserwatora zabytków po policję. Ci ostatni zapowiedzieli jedynie, że sprawdzą, czy jest zezwolenie. Ale formalny dokument był.
– Czy to były chore drzewa? Absolutnie nie! Komu więc przeszkadzały? Tylko strażakom, którzy rozbudowywali remizę – tłumaczy zdenerwowana szaflarzanka.
Pani Maria nie upilnowała jesionu. Wcześniej nie upilnowała też samego Nepomuka. W nocy z 5 na 6 września ubiegłego roku wandale wywalili z kapliczki zabytkową figurę świętego. Kobieta znalazła ją wraz z policjantami dopiero rano w nieodległych krzakach. Postępowanie zakończyło się umorzeniem z powodu niewykrycia sprawców. Choć miejscowi ponoć wiedzą, kto podniósł świętokradczą rękę. I są przekonani, że wcześniej czy później ta ręka uschnie, bo Nepomucen jest pamiętliwy.
Po kradzieży drewniany Nepomuk stoi w domu Majewskich. Przykryty jest wilgotną szmatką, by drewno się nie rozeschło. Kiedyś przed kapliczką zatrzymywały się kondukty pogrzebowe – tu czekali na nadejście księdza. Być może i w czasie wojny ktoś schował tam niejeden karabin, bo wydrążona z tyłu figury dziura idealnie się do tego nadawała. Wandale nie dali mu rady – jedyne uszkodzenie to połamanie kilku palców ręki świętego. Ludzie mówią, że ktoś za to poniesie karę. Ale wygląda na to, że prędzej z ręki boskiej, niż ludzkiej.
– Nie wydam tej figury, póki kapliczka nie zostanie zabezpieczona. Tu powinna być jakaś szyba kuloodporna, powinno być oświetlenie. Przecież po imprezach w remizie strach tędy przechodzić! Ten zabytek pozostawiony jest na pastwę losu – żali się opiekunka.
Stanisław Ślimak, wójt Szaflar, choć – jak podkreśla – ceni zaangażowanie Marii Majewskiej, to nie zamierza dodatkowo obiektu zabezpieczać. – Kapliczki nie mogą być poobijane siatką czy deskami ani ogradzane wysokim parkanem. Nie można się poddawać wandalom. Powiedziałbym, że to nasz święty i ta sprawa jest dla nas sprawą honorową – zapewnia.
Pozostawiając kapliczkę opiece sił nadprzyrodzonych, wójt tłumaczy, że usunięcie drzew było podyktowane właśnie troską o zabytek. Korzenie rosnących blisko drzew miały zagrażać stabilności obiektu. Choć gmina ma odpowiednie zezwolenie wydziału ochrony środowiska nowotarskiego starostwa, wójt przekonuje, że i tak odwlekał decyzję o wycince. – Zgodę mamy od 2006 roku. Próbowałem strażaków odciągnąć od tego, ale nawet prof. Szala, znany rzeźbiarz i członek naszej OSP, ostrzegał mnie, że kapliczka się przewróci. Teraz była ostatnia szansa, bo potem zacznie się okres lęgowy i znów trzeba by czekać do zimy, by te drzewa wyciąć.
Maria Majewska codziennie dogląda swego Nepomuka. Rzeźba ma pochodzić z XIX wieku. Jej zdaniem, wstawianie takiego zabytku do niezabezpieczonej kapliczki grozi tym, że figurka znów zniknie. Tym razem zamiast miejscowego wandala może zrobić to złodziej, który będzie chciał sprzedać ją jakiemuś kolekcjonerowi i ślad po Nepomuku mógłby zaginąć. I Majewska nie będzie miała czego pilnować, a miejscowi będą mogli tylko wyczekiwać, komu ręka uschnie.
Józef Figura
0 0
mnie tylko zastanawia to trzymanie rzezby pod szmatą wilgotną; co na to konserwatorzy?? pewnei zszokowani??
0 0
a zamiast szyby to moze by wystarczył krata, jakas taka kuta??
0 0
No tak,teraz świątki to muszą za kratami stać...To ta wszędzie szerząca się \"mądrość\" i \"tolerancja\"...
0 0
nie, to wynik bezkarnosci , jaka funduja nam sady i prokuratury ...tyle w temacie
0 0
dziwna ta figura,Nepomucen ma pod brodą tzw. befkę, czyli coś co noszą protestanci czy inni, a na pewno nie katolicy, jak pani Maria dowie się że trzyma w domu jakiegoś kalwina. to miłość do figurki radykalnie się skończy, oby biedny Nepomucen nie skończył w piecu
0 0
A w Boruszowicach jest okratowany......inaczej pewnie dawno by już go nie było...
0 0
Jurajczyku, to się szerzy zwykłe chuligaństwo, którego ofiarami pada wszystko, od przystanków pekaesu i budki TPN-u, poprzez miejsca upamiętniające martyrologię innych narodów, po figurki świętych.
0 0
No to jeszcze wytłumacz nam Edi skąd się taki przyrost chuligaństwa wziął skoro wszyscy teraz tacy światli,wyuczeni,obyci,że można by nawet powiedzieć zinternetowani...
0 0
Przecież nie robią tego biedne starowinki w moherowych beretach prawda?No więc któż tym wandalem jest?
0 0
Niby smutna historia, ale ma w sobie jakąś jasną stronę, że są osoby dla których obowiązek i te stare figurki są ważne.
Niedawno w komentarzu napisałem, że przyjdą czasy, gdy będziemy czuć bojaźń wobec prawa, bo zasady będą pogrzebane.
Kasia już żyje w tym świecie i tylko w surowości prawa upatruje poprawy sytuacji. Może ma rację. Diagnoza podobnych zachować (wandalizmu) nie jest chyba trudna. Mówiąc bardzo ogólnie:
- brak dobrych wzroców postępowania, autorytetów,
- relatywizowanie dobra i zła
- bierność społeczna wobec łamania zasad i prawa
- brak sankcji społecznej np. potępienia, nie podawania ręki itp.
Pewnie dałoby się dopisać kolejne punkty, ale mnie się wydaje, że sedno problemu nawet w tych czterech jest ujęte.
0 0
widzisz,mnie dotkneły sankcje spoleczna za cos, czego nie popełniłam a czego podłóżem była zawisc czy wręcz nienawisc kilku starych kobiet, wiec ja wiem ze to boli; a jak chcesz relatywizmu i ptrzykladow, to popatrz na ostatnie projekty pracowni architektonicznej J.Karpiela Bulecki, bo ten krzywy budynek na dzialce malusiej przy Jagiellonskiej to wlasnei jego , czy wreszcioe sianie trawki na dachu budynku, co ma zajaac caly plac na miejscu Granitu. póżniej, takie relatywne podejscie ma urzednik wydajacy wuzeizet te i powstaja nowe obiekty pod dyktando nowych bogaczy tudziez deweloperki, jak ten Alkatraz zamisat bazy PKS przy Nowotarskiej.
A czego sie spodziewales po sw Nepomucenie, ze on koloratke bedzie nosił??
0 0
a ja nie do konca oczekuje zaostrzenia prawa , to co jest to wystarczyloby, ale przede wszystkim : nieuchronnosci kar a nie relatywizmu, kiedy sie swiadka gnoi ( patrz inny artykuł) albo przestepcow ( nawet tych od chuliganskich wybrykow) wypuszcza bez kaucji , dzieki czemu nadal sieja ferment...Jak to wymyslil Giuliani w NY? zero tolerancji???
0 0
a z ostatnich przykladow relatywizmu, to dlugo siedzialam na korytarzu w sadzie i niechcacy słyszalam rozmowe starego \"wyjadacza\" adwokackiego i takiej mlodej adeptki , która repraezentowala inna strone w sprawie...no co ci bede gadac...ten niestary pan chcial ja niezle urobić, ale sie oparła , dla dobra rzetelnosci zawodowej , jak sadze .... w gre wchodzila nawet ..pozyczka nacostam , nie napisze teraz szczegółów...wiec i w te sprawioedliwosc sadowa trudno mi uwierzyc, w sytaucji, gdy niektorzy graja nieczysto ....
0 0
Wcale nie trzeba wzorów z NY. Znam takie jedno miasteczko, gdzie poziom przestępczości powodował strach u normalnych mieszkańców, którzy jeżeli nie musieli, to po zmierzchu nosa poza dom nie wystawiali. Tamtejsza policja zaczęła wyłapywać za najdrobniejsze naruszenia prawa. W krótkim czasie do sądu grodzkiego zaczęło wpływać znacznie więcej aktów oskarżenia, nawet za rzucenie niedopałka na chodnik. Sędzia znający problem tego miasteczka karał surowo grzywnami, które bardzo często zamieniane były, z powodu nie zapłacenia, na kary aresztu. Jak wiemy z innego artykułu areszt to nie Hilton więc dość szybko sytuacja zaczęła się zmieniać na lepsze. Nie jest tam jeszcze idealnie, ale już znośnie. Tylko, że policja, sąd leczą tylko objawy, a choroba niestety dalej istnieje. Ci młodzi ludzie się boją, ale przecież się nie zmienili.
0 0
no bo u nas zanidbano tego , czego w Niemczech sie pilnuje: te wszystkie swietlice, zajecia pozalekcyjne umozliwiajace realizacje pasji zamiast wysiadywanie na zrujnowanych boiskach w towarzytwie zdemoralizowanych quasiautorytetow. obsługuje taka mlodziez niemiecak co roku i wiem, ze to sa takie programy socjalne dzieki ktporym maja zorganizowany czas wolny wlacznei z feriami :-) u nas na to kasy szkoda a potem nieszkoda utrzymywac \"pierdle\"
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz