- Za mojej młodości przy każdym domu rósł len. Przed Wielkim Postem szło się do olejarni u Jasinka lub później u Pucoły na Zarębku, by utłoczyć własnego oleju - opowiadała nam dziesięć lat temu nieżyjąca już Anna Szumal z Łopusznej, która wtedy miała 94 lata.
- W Wielkim Poście to była jedyna omasta, olejem lnianym maściło się kapustę, ziemniaki, wszystko - opowiadała. Nie było też mowy o jakiejkolwiek muzyce, nawet spotykać się młodym rodzice nie pozwalali.
Szczególnym dniem był Wielki Piątek. W niektórych wioskach, na przykład w Gronkowie, gdzie dziś mieszka z rodziną syn pani Anny - Leopold Szumal, był zwyczaj obmywania się w potoku. Woda w Wielki Piątek miała szczególną moc i zapewniała zdrowie na cały nadchodzący rok, - W Łopusznej nie znaliśmy tego zwyczaju - podkreślała pani Anna. - Ale był to dzień wyjątkowy, w którym nie można było ciężko pracować.
Obowiązywał ścisły post, jadło się tylko raz dziennie, o mięsie nie mogło być mowy. - Nic nie wolno było robić z ziemią, ani orać, ani nawet grzebać przy grządkach – podkreślała.
Był to już dzień przygotowań świątecznych. - U nas w Wielki Piątek piekło się 6 chlebów i 6 kołaczy, aż tyle, bo było nas 7 dzieci – wspominała góralka. Chleb świąteczny był lepszy niż zwykle, bielszy, ładniejszy, posmarowany z wierzchu jajkiem, żeby się świecił. Gotowało się też wędzone mięso, a na wywarze robiło się barszcz na sobotę.
W Wielką Sobotę święcić chodziły do kościoła najczęściej dzieci. - Chleb zawijało się w białą ścierkę i brało pod pachę, a w kosołce były jajka ugotowane w łupinach cebuli, był kawałek chrzanu, kiełbasa albo kawałek mięsa, masło swojej roboty i sól - wymieniała gaździna z Łopusznej. - Nie była to sól sypka, ale kamienna, potem, przy wielkanocnym stole, każdy sobie polizał kawałek takiego słonego kamienia - wspominała.
Był to także dzień święcenia ognia, ale to już była domena mężczyzn. - Przygotowywało się szczypki leszczyny, które nadpalało się w ogniu przy kościele po południowym nabożeństwie. Potem niektórzy z tych leszczynowych szczypek robili krzyżyki i wtykali je w ziemię, gdzie posiane było zboże, żeby lepiej rosło - opowiadał pan Leopold. Nie pamięta, żeby w Łopusznej, tak jak na przykład w Bukowinie Tatrzańskiej, po powrocie z kościoła odymiano tym dymem domostwa.
Był to także dzień ważny dla baców. Do dziś zabierają szczapy z poświęconego w tym dniu w kościele ognia, by okadzić nimi kierdel przed wyruszeniem na wiosenny redyk. Od niego zapalana jest także watra w kolibie, a ogień nie powinien być wygaszany aż do jesieni.
Wielkanocną Niedzielę rozpoczynało się od udziału w nabożeństwie rezurekcyjnym. Dopiero po Mszy św. wszyscy zasiadali do świątecznego śniadania. Każdy z domowników musiał zjeść po kawałku chrzanu, by symbolicznie uczestniczyć w męce pańskiej. - Każdy też dostał po jajku i kawałku kiełbasy. Po poście wszystko bardzo smakowało - opowiada pani Anna. W Wielkanoc nie gotowało się obiadu, nie wolno było nic robić, nawet pozamiatać podłogi. Było to największe święto w roku. Nie chodziło się do nikogo z wizytą, ale nie wolno też było leżeć, bo latem powaliłoby się zboże.
Za to Poniedziałek Wielkanocny, kojarzony ze śmigusem, zaczynał się często już w nocy - już po północy kawalerzy odwiedzali domy panien, by symbolicznie je polać. Chodzili grupkami, a w ciemnościach rozlegał się ich śpiew, za którym po poście każdy był stęskniony.
Na poniedziałkowej Mszy św. nawet ksiądz mocniej kropił. - Oj, było w tym dniu zabawy i kwiku. Nieraz już na spaniu dziewczyny były mokre. Wodę nosiło się w drewnianych skopcach, a i dziewczyny zbierały się i robiły na chłopców zasadzki - uśmiechała się do wspomnień Anna Szumal. Na głowy dziewczyn wylewały się straszne ilości wody, a im więcej było polewaczy, tym większy powód do dumy.
- Za moich czasów chłopcy mieli już sikawki i "sprycki" - wtrącał Leopold Szumal. - Takie sikawki robiło się z drewnianej lub metalowej rury. Do środka kładło się kij owinięty kłakami, który tworzył tłok. Z drugiej strony mocowało się drewniany bolec z dziurką - wspominał.
- Wody się mieściło niewiele, ciągle trzeba było sikawkę napełniać, ale zabawy było co niemiara.
Wysłuchała Beata Zalot

22.12.2025
OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

29.05.2026
Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

02.06.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

02.06.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

27.05.2026
Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

19.05.2026
KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

02.06.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

02.06.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

01.06.2026
DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

01.06.2026
SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

29.05.2026
RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

25.05.2026
ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

22.05.2026
RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

12.05.2026
Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

28.04.2026
WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

23.04.2026
PROVIDENT. 571 240 909.

17.04.2026
OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

07.04.2026
Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

07.04.2026
NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz