Albo dyrekcja szkoły w Gronkowie (powiat nowotarski) zwolni matematyczkę, albo rodzice przestaną wysyłać gimnazjalistów na jej lekcje. Poziom matematyki w szkole sięgnął dna.
– Jeśli ta pani nie przestanie uczyć naszych dzieci, będzie strajk – zapowiedziała w imieniu rodziców Danuta Filipowicz. – Będziemy przychodzić i zabierać dzieci z lekcji matematyki – mówiła podczas spotkania rodziców gimnazjalistów z nauczycielką matematyki Ewą S.
Kiedyś podstawówka w Gronkowie słynęła z dobrych wyników w matematyce. Uczniowie emerytowanych już nauczycieli – Teresy i Władysława Gacków uczestniczyli w olimpiadach matematycznych, bez problemu dostawali się do liceum. – Absolwenci nie mieli żadnych kompleksów tzw. dziecka wiejskiego, z powodzeniem startowali wysoko. Sama mam czwarte dziecko na studiach na AGH. Ale dziś nasza szkoła schodzi na psy – uważa Danuta Filipowicz. Od kilku lat gronkowska podstawówka i gimnazjum mają jedne z najgorszych wyników z matematyki w gminie Nowy Targ i z każdym rokiem wyniki te są gorsze.
Mamuśka – bodyguardBurza wybuchła, kiedy 2 tygodnie temu podczas wywiadówki rodzice otrzymali wyniki testu sprawdzającego wiedzę uczniów w klasie drugiej gimnazjum. Okazało się, że na 30 możliwych do zdobycia punktów, średnia to 6 punktów. Rodzice zażądali spotkania z matematyczką, do którego doszło w ubiegły czwartek. Oprócz rodziców drugoklasistów, przyszli także inni, którzy już wcześniej toczyli bój z dyrekcją o zwolnienie matematyczki. Pani Ewa S. przyszła z obstawą: towarzyszyła jej mama, która początkowo nie chciała się przedstawić. A rodzice uczniów z innych klas zostali wyproszeni.
– Podczas spotkania pani Ewa S. nie potrafiła nam odpowiedzieć, dlaczego wyniki są tak niskie. Twierdziła, że ma kilku bardzo słabych uczniów w klasie, do których musi dostosować poziom. Rodzicom radziła, by powtarzali z dziećmi materiał z matematyki. Tymczasem wiedza z matematyki u naszych dzieci jest zatrważająca. Nie znają podstaw. Dowiódł tego ostatni test. W dodatku pani Ewa S. kompletnie nie radzi sobie z dziećmi, z dyscypliną, co zagraża bezpieczeństwu. To na jej lekcji jeden z uczniów wbił innemu w nogę długopis – mówi Beata Zalot-Tomalik, jedna z mam, a przy tym nasza redakcyjna koleżanka. – Nasze obawy są tym większe, że jak się dowiedziałam ostatnio, pani Ewa po stażu nie otrzymała awansu. Dostała złą opinię prowadzącego ją nauczyciela, a także od rodziców – dodaje matka.
Więcej od nauczycielki miała do powiedzenia jej mama, która próbowała wdać się w pyskówki z rodzicami. Straszyła wysoko postawionymi znajomymi w kuratorium i rodziną w Gronkowie.
Koleżeńska obrona
Na spotkanie przyszła tylko piątka rodziców z II klasy, w tym jedna mama sprzątająca w szkole. I to ona jako jedyna broniła koleżanki z pracy. Część rodziców nie przyszła, bo obawiała się zemsty na dzieciach. Inni podkreślali, że usunięcie ze szkoły pani Ewy niczego nie zmieni, bo w szkole nie ma innego dobrego matematyka. Podobnie niski poziom jest w klasie, gdzie uczy druga z matematyczek. Pani dyrektor od kilku lat próbuje się jej pozbyć. Ta z kolei nauczycielka oskarża dyrekcję m.in. o mobbing – w sądzie pracy toczą się 3 sprawy z jej pozwu.
Wyproszeni rodzice nie dali za wygraną i wymusili spotkanie z dyrekcją i nauczycielką, wchodząc do klasy tuż po zakończeniu pierwszego spotkania. – Czy pani tak po ludzku nie jest głupio, że krzywdzi nasze dzieci? – pytała Danuta Filipowicz, która – jak podkreślała – walczy już od 5 lat, by pozbyć się niekompetentnej nauczycielki. – Co my mamy zrobić, żeby nasze dzieci miały szansę nauczyć się matematyki? – pytała retorycznie.
Słysząc ostre słowa, nauczycielka wraz ze swoją mamą opuściła klasę. Z rodzicami pozostała dyrektorka. – Ta sprawa leży mi na sercu – zapewniała rodziców. – Problem dotyczy obydwu nauczycielek. Zrobiłam wszystko ze swojej strony, wyczerpałam wszystkie możliwości. Nie mogę wyrzucić tych pań. Takie jest prawo – wyjaśniała.
– Jeśli nic się nie zmieni, zrobimy strajk – zapowiedziała w imieniu rodziców Danuta Filipowicz. – Będziemy przychodzić i zabierać dzieci z lekcji matematyki.
Gdy w poniedziałek próbowaliśmy skontaktować się z Ewą S., okazało się, że nie przyszła do pracy. – Nie wiemy, z jakiej przyczyny, nie dzwoniła. Możliwe, że zachorowała – usłyszeliśmy w sekretariacie.
Jak się dowiedzieliśmy, Ewa S. w rozmowach z rodzicami twierdzi, że ferment w szkole sieje para emerytowanych matematyków. – To bzdura – zżyma się Danuta Filipowicz. – Co więcej, państwo Gackowie, wiedząc, jak fatalny jest obecnie poziom matematyki w szkole, dają naszym dzieciom korepetycje.
Kuratorium radziDopytywaliśmy się, dlaczego rodzice zatroskani poziomem nauczania w Gronkowie o konfliktowej sprawie nie poinformowali kuratorium? Danuta Filipowicz podkreśliła, że wraz z przedstawicielami rady rodziców miała nadzieję, że nauczycielka odejdzie honorowo. – Nie chcieliśmy pisać pism do kuratorium. Liczyliśmy, że skoro matematyczka kompletnie sobie nie radzi ani z dyscypliną na lekcjach, ani z poziomem nauczania, to zrezygnuje z pracy w tej szkole – wyjaśnia Danuta Filipowicz. Przypomina, że jeszcze w marcu tego roku pismo w sprawie fatalnego poziomu matematyki dostała dyrektorka szkoły. I że rada rodziców wystawia negatywne opinie obu nauczycielkom matematyki. – Mamy żal, że do tej pory nic nie zrobiono. Było już 5 spotkań w tej sprawie. Dlatego nie pozostaje nam nic innego, niż strajk – zapowiada Danuta Filipowicz.
W szkole dyrektorka nie chce komentować sprawy. Przez dwa dni sekretarka niezmiennie tłumaczyła, że pani dyrektor „ma teraz lekcje”. Ewa S. w poniedziałek nie przyszła do szkoły. Do końca tygodnia jest na zwolnieniu chorobowym. Próbowaliśmy się z nią skontaktować w rodzinnym domu. – Proszę córki nie nachodzić. Jest chora, nie będzie z panem rozmawiać – usłyszeliśmy w słuchawce.
Z prośbą o komentarz zwróciliśmy się też do kuratorium oświaty. Czy rzeczywiście dyrektorka nie może zwolnić skonfliktowanej z rodzicami niekompetentnej nauczycielki? – Trudno mówić o tym konkretnym przypadku, ponieważ nie znamy sprawy – tłumaczy Aleksandra Nowak, rzecznik prasowy Małopolskiego Kuratorium Oświaty w Krakowie. Przyznaje jednak, że dyrektorka może mieć związane ręce. – Jeśli nauczyciel jest dyplomowany, mianowany, to musiałby popełnić przestępstwo, żeby dyrekcja miała prawo go zwolnić. W praktyce, jeśli umowa z nauczycielem kontraktowym podpisana jest na czas nieokreślony, dyrekcja placówki nie ma możliwości go zwolnić, mimo żądań rodziców – dodaje Aleksandra Nowak.
Zgodnie z przepisami, dyrekcji najłatwiej pozbyć się ze szkoły nieudanego stażysty: ale i tak dopiero po roku pracy. W takim przypadku bowiem wygasa umowa na czas określony, a nowy kontrakt nie zostaje podpisany. Przypomina jednak, że dyrektor każdej szkoły ma obowiązek przeprowadzać, nie częściej niż raz w roku, ocenę pracy nauczyciela. Jest to przepis wynikający z Karty Nauczyciela oraz specjalnego rozporządzenia. Ocenie podlega m.in. zaangażowanie zawodowe nauczyciela, jego aktywność w doskonaleniu zawodowym, poprawność merytoryczna i metodyczna zajęć dydaktycznych, wychowawczych i opiekuńczych. Także zachowanie odpowiedniej dyscypliny uczniów na zajęciach.
Jak podkreślają w kuratorium, dyrektor ma prawo wystawić negatywną ocenę pracy nauczycielowi, jednak musi mieć po temu mocne dowody. Ocena negatywna skutkuje bowiem zwolnieniem z pracy. Oceniony negatywnie nauczyciel ma prawo odwołać się do kuratora oświaty. Kurator powołuje wtedy komisję. W skład zespołu, oprócz przedstawiciela kuratorium, wchodzi przedstawiciel rady pedagogicznej, doradca metodyczny oraz przedstawiciel organizacji związkowej.
– W praktyce w ciągu roku w Małopolsce zdarza się kilka przypadków zwolnienia z pracy nauczyciela po wystawieniu negatywnej oceny pracy przez dyrektora szkoły, którą podtrzymała komisja kuratora – podsumowuje Aleksandra Nowak.
Rafał Gratkowski
0 0
ale cuda, nauczycielka przyszła na zebranie z rodzicami ze swoją mamą.Dobre oj dobre;))))
A tu jeszcze lepsze cuda : \'Straszyła wysoko postawionymi znajomymi w kuratorium i rodziną w Gronkowie\", nawet dopalacza nie trzeba żeby sobie humor poprawić ;)))
0 0
Cytat z artykułu: \"... W dodatku pani Ewa S. kompletnie nie radzi sobie z dziećmi, z dyscypliną, co zagraża bezpieczeństwu. To na jej lekcji jeden z uczniów wbił innemu w nogę długopis – mówi Beata Zalot-Tomalik, jedna z mam, a przy tym nasza redakcyjna koleżanka...\"
....zastanawiające...
0 0
Ha ha co sie dziwić ci tzw \" pedagodzy \" nawet sami nie potrafia sie zachowac a co dopiero uczyc i wychowywac dzieci -- sami ze soba nie radza sobie -- niestety mam w rodzinie ( z czego sie mocno wstydze !!!! ) takiego \" pedagoga (?) który jak twierdzi ( cytat ) \"..... musi uczyc głupie dzieci \" -- a w sumie to ciepła posadka 9 miesiecy pracy po 18 godzi tygodniowo za pozostale ma ja placone i zero odpowiedzialnosci za wykonywana prace zawsze mowia ze dziecko sie nie uczy i trzeba wziasc dodatkowe lekcje najlepiej u znajomego nauczyciela - SKANDAL
0 0
dzisiaj sa oczekiwania, zeby nauczyciel załatwił wszytko, nawet rozum dla dziecka...a psze kolezenstwa, jaki wynik tego zadanka z tablicy? do jakiego wyrazenia mozna je uproscić???
ja tam moge udzielic korepetycji nieodpłatnie synowi pani red naczelnej...no moze w zamian za \"powieszenie\" bannerka ttonzu o 1% ( z KRSem) na stronce Tp...a mam przygotowanie pedagogiczne , wyzsze wyksztalcenie, techniczne, staż i co tam sobie życzy , wlacznie z brakiem problemow z utrzymaniem dyscypliny :-)
0 0
a wynik ostateczny to : Pierwiastek z dwóch przez dwa plus jeden :-) czy tak wyszło kolezenstwu ??
0 0
do hasza; takie wyobrazenia o pracy nauczyciela maja niedouczone tłuki...
0 0
\"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie\" ( Andrzej Frycz Modrzewski) Kasia widzę błyszczy matematycznie...;) ;) ;)
0 0
Cytat pochodzi od Jana Zamoyskiego, nie od Frycza
0 0
\"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie\" - Andrzej Frycz Modrzewski, Cytat z księgi V pt. \"O szkole\", wchodzącej w skład renesansowego dzieła z 1551 r. pt. \"O poprawie Rzeczypospolitej\". Mylnie przypisywany S. Staszicowi lub J. Zamoyskiemu.
@Ewa, myśl. To nie boli.
0 0
Myśl i czytaj. Nie tylko Wikipedię
0 0
Rodzice powinni:
1. Spotkać się i uzgodnić co i dlaczego chcą osiągnąć.
2. Powiadomić Radę Rodziców (RR) Szkoły i poprosić aby RR reprezentowała ich wobec: dyrekcji, kuratorium i organu prowadzącego-gmina.
(może się zdarzyć, że RR nie będzie chciała prowadzić tej sprawy, wtedy zainteresowani rodzice powinni powołać np \\\\\\\"komitet na rzecz podniesienia edukacji matematycznej\\\\\\\" lub
powołać inną sformalizowana grupę w której wybrane będą osoby reprezentujące na zewnątrz).
3. Wszystkie swoje działania, taka grupa musi dokumentować na papierze. Akt powołania, cele działania, lista osób, osoby reprezentujące.
4. Papierowe dokumenty (wnioski, oceny, żądania) należy przesyłać do: dyrekcji, kuratorium, organu prowadzącego -gminy za potwierdzeniem odbioru.
0 0
no tak, powinni działac jawnie i w sposób sformalizowymy ZAMIAST chodzic do gazet...
0 0
Formalna grupa może liczyć na pomoc innych formalnych grup rodzicielskich. np. fundacji Rodzice Szkole.
0 0
nauczyciel z powołania:
- potrafi poradzić sobie z niesfornymi uczniami
- potrafi dostrzec talenty
- na pewno nie będzie zaniżał poziomu nauczania całej klasy tylko dlatego , że kilku uczniów jest cienkich
- jeśli jest tak cienki wynik z testu to chyba nie świadczy o tym, że w klasie są same matoły intelektualne ale raczej o tym, że nauczyciel nie przygotował uczniów do testu jak należy, tak się wydaje ......
Ale żeby przyjśc z mamusią na zebranie.......dobre !!!;))))
0 0
w końcu to miało bys spotkanie z RODZICAMI :P
0 0
a n/t zajecia dodatkowe rozwiazą sprawe, moze jakie kółko matematyczne powstanie?? zreszta rola nauczyciela jest trudna , bo mozna domniemywac ze na wsi gros uczniow ma małe aspiracje zyciowe i uczyc sie nie za bardzo chce...a dotego, po co mi ta matematyka, pierwiastki i w ogóle...im wystarczy w wiekszosci jak dutki umieja porachować , niestety ...
0 0
Jak na razie @Ewa, czytanie samej Wikipedii na dobre mi wychodzi, Przynajmniej bzdur nie wypisuje.
Jak to mówią, z nadmiaru wiedzy się głupieje.
Dlatego proponuje Ci, przedkładaj jakość nad ilość.
0 0
Niestety, ale miałem przyjemność bycia uczniem pani Ewy jak i pani Gacek i muszę powiedzieć, że różnica między tymi dwoma osobami jest diametralna. Starsza, niepozorna matematyczka potrafiła niewielkim nakładem sił utrzymać w ryzach całą klasę, cisza na lekcjach i zainteresowanie nie tylko ze strony tych bardziej \"ambitnych\". Natomiast pani Ewa to zupełne przeciwieństwo, robi zadania sama dla siebie, nie przejmuje sie zupełnie uczniami i stara się dotrwać, byle do dzwonka. Cieszę się bardzo, że udało mi się wybrnąć obronną ręką z tego bagna dzięki właśnie państwu Gacek, korepetycje zrobiły swoje i gdyby nie to teraz pewnie z powodzeniem miotałbym łomem w kamieniołomie.
0 0
wiesz, jesli ten kamieniołom własny i eksplorujesz marmur...to ja bym chciała tak \"robić\" :P
0 0
ten artykuł wygląda mi na rzetelną robotę - typową dla takich brukowców jakim jest m.in. Tygodnik Podhalański. Nie bronię tej nauczycielki, bo nic o niej nie wiem, ale jesli uczy ona tam matematyki około 7-8 lat lub więcej, to coś mi tu nie pasuje, bo wiem, że gimnazjum w Gronkowie jeszcze niedawno (nie wiem jak teraz) miało jedne z najlepszych w gminie wyniki egzaminu po 3 klasie gimnazjum. Jeśli to prawda, to - po prostu - ta klasa jest wybitna (stadko matołków), a ich rodzice jeszcze lepsi.
0 0
Dziwię się,że Wasza redakcyjna koleżanka pani ZAlot , oraz pani Filipowicz nie potrafią sprawdzić wyników na stronie internetowej sprawdzianów po klasie szóstej i porównać ich z ostatnim wynikiem pani Gacek, które jak widac cały czas wzrastają.
Mając na uwadze dyscyplinę na lekcji to aż trudno uwierzyć, że dzieci tak wykształconych nie potrafią zrozumieć obowiązków ucznia dotyczących zachowania, które chyba szkoła posiada i informuje uczniów.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz