Mieszkańcy Lasku żądają budowy ekranów akustycznych oddzielających najbliższe domy od budowanej zakopianki.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"121159"}
- Już teraz jest koszmar. Hałasujące przejeżdżające samochody na budowie, do tego żyjemy od czterech lat w tumanach kurzu. Znosiliśmy to, siedzieliśmy cicho, bo wiemy, że zakopianka jest potrzebna, ale jak nam nie wybudują ekranów, kiedy ruszą tędy samochody, to nie będzie życia - twierdzi Adam Knap, który mieszka w pobliżu budowanej estakady. Wtóruje mu Halina Filas, która jest jeszcze w gorszej sytuacji. Nie dość, że sąsiaduje bezpośrednio z nową zakopianką, to jeszcze jej dom jest położony wyżej, przez co samochody będzie widzieć i słyszeć z okien.
- To są okna mojej sypialni, wychodzą prosto na drogę - pokazuje. - Może ekrany by nieco poprawiły nam standard życia - mówi.
Kolejna rozmówczyni mieszka po drugiej stronie potoku, bardzo blisko powstającej zakopianki. Jej dom przeznaczony był do wyburzenia, ale - jak twierdzi - Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zmieniła decyzję. - Gruz, kamyki, druty lecą nam nie tylko do ogrodu, ale na balkon i dach. Ciągle przypominamy się GDDKiA, bo chcemy wiedzieć, na czym stoimy. Ostatnio usłyszeliśmy, że jak zakończą budowę zakopianki, to zapadnie decyzja - mówi.
Pod petycją w sprawie instalacji ekranów akustycznych podpisało się ponad stu mieszkańców. Pismo za pośrednictwem urzędu gminy trafiło do GDDKiA. - Odpisali nam, że dopiero po roku użytkowania nowej drogi będą wykonane pomiary hałasu i od nich zależy, czy ekrany się pojawią - relacjonuje Józef Skotnicki, sołtys Lasku. - Mieszkańcy byli przekonani, że ekrany są w projekcie budowy zakopianki - dodaje. Podkreśla, że już teraz ruch na zakopiance jest olbrzymi, czego dowodem są raporty o ilości samochodów przejeżdżających przez tunel.
Kolejną uciążliwością, są odbijające się w oknach niektórych domów w pobliżu światła przejeżdżających samochodów. Teraz to tylko samochody z budowy, które pracują także po zmroku, a co będzie, jak będą tędy przejeżdżać samochody po otwarciu zakopianki - jeden za drugim - nie kryje obaw sołtys.
Dodaje, że początkowo zakładano, że to będzie droga ekspresowa. - Teraz okazuje się, że to będzie zwykła droga krajowa. Przy tej pierwszej są inne przepisy dotyczące odległości drogi od najbliższych domów, korzystniejsze dla mieszkańców - tłumaczy.
Stanowisko władz Gminy Nowy Targ jest podobne jak mieszkańców. - Te badania hałasu powinny być wykonane od razu po tym, jak nowa zakopianka ruszy - uważa wójt Wiesław Parzygnat. - Mieszkańcy Lasku podeszli do inwestycji z dużym zrozumieniem, godzili się na te wszystkie uciążliwości przy budowie. Rozumiem ich, że walczą o to, by uciążliwości po uruchomieniu nowej zakopianki były jak najmniejsze, mają w tym pełne wsparcie gminy - mówi.
"Sposób i miejsce montowania ekranów wynikają ściśle z przepisów prawa. GDDKiA nie może ustawiać ekranów w dowolny sposób. Ich lokalizacja zawsze wynika z treści decyzji wydanych przez organy odpowiedzialne za ochronę środowiska. To te dokumenty wskazują, w których miejscach powstaną ekrany, jaki będą miały charakter (przezroczyste czy tzw. „pełne”) i jaka będzie ich wysokość" - odpowiada Kacper Michna, rzecznik prasowy GDDKiA w Krakowie. Podkreśla, że budowę drogi poprzedza szczegółowa analiza akustyczna terenu, której zadaniem jest opracowanie modelu rozchodzenia się dźwięków z przyszłej trasy i wskazanie, gdzie należy zbudować ekrany. Ustawia się je nie tylko w okolicy terenów zabudowanych, ale też m.in. obszarów rekreacyjnych i wypoczynkowych. Podstawą do ich zastosowania jest stwierdzenie przekroczenia wartości dopuszczalnej poziomu hałasu, określonej w polskim prawie.
Drugim etapem weryfikacji, czy na danym odcinku nowej trasy potrzebne są dodatkowe zabezpieczenia przed hałasem, jest tzw. analiza porealizacyjna. "Po upływie roku od otworzenia nowej drogi bada się, czy normy nie zostały przekroczone. Jeśli tak, wówczas w odpowiednich miejscach, po wydaniu stosownej decyzji przez Marszałka Województwa Małopolskiego, będziemy stosować dodatkowe zabezpieczenia przeciwhałasowe" - zapowiada rzecznik.
- Wiem, że zgodnie z wymogami Regionalnej Inspekcji Ochrony Środowiska muszą takie pomiary zrobić rok po użytkowaniu drogi, ale byłoby ważnym gestem GDDKiA wobec mieszkańców, żeby te badania zrobili z własnej inicjatywy już po miesiącu - podkreśla sołtys Lasku.
0 0
Te tuje chyba szybciej wyrosną niż te ekrany ...
oby kiedy Tir nie ... wyłamał barierek ,
bo ta droga na dole ma ograniczenie tonażu...
0 0
-organy odpowiedzialne za ochronę środowiska- dbają o środowisko, nie o ludzi mieszkających w pobliżu. Jak taki organ przyjdzie na pomiary, to stwierdzi, że w okolicy nie ma zwierzątek i ekrany nie będą potrzebne.
Tu trzeba interweniować w innym organie. Nie od przyrody, a od ludzi.
0 0
ciekawe, do którego organu interweniowali mieszkańcy Chicago, którym przed oknami przejeżdża kolejka
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz