- Czym się różni ten rajd od zwykłej, szkolnej wycieczki? Wszystkim! Głównie atmosferą i tym, że wszyscy się znamy - z konferencji, rekolekcji, spotkań. I czujemy Tischnera!
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"6040"}
To nie tylko wycieczka. Coś znacznie więcej. Pogoda - jeśli nawet nie ta naturalna to na pewno pogoda ducha - zawsze dopisuje. Dlaczego? Można by się zastanawiać. Ale tak jak trudno sobie wyobrazić ks. Józefa Tischnera bez uśmiechu na twarzy, tak niemożliwe wydaje się, by rajd jego imieniem zrzeszał smętnych ludzi.
Już po raz dziewiąty dzieciaki z tischnerowskich podstawówek zdobywały Turbacz. W sumie z jedenastu szkół przyjechało ich 120. Przybili z różnych zakątków Polski - od Krakowa po Toruń. Ze względu na kłopoty na granicy nie dojechali uczniowie z ukraińskiego Użgorodu, bo i tam Ksiądz Profesor ma swoich wielbicieli - i szkołę swego imienia.
Drugim najważniejszym punktem rajdu - poza wyjściem na szczyt - są tradycyjne wieczorne posiady. Tu odbywa się finał wiedzy o Gorcach, czyli podsumowanie tego, o czym opowiadali po drodze przewodnicy oraz finał konkursu wiedzy o patronie szkoły. Poziom tego ostatniego jest oczywiście dostosowany do wieku uczestników. Był też konkurs tańca, z którego największe zainteresowanie wzbudziła konkurencja, w której musieli zmagać się nauczyciele. Mimo zmęczenia - zabawy trwały do 22 i dopiero opiekunowie musieli niemal zmusić dzieciaki, by chciały iść spać. Jeszcze przed wyjazdem z Łopusznej wszyscy chcieli zapisać się na kolejny rajd. Ale opiekunowie tłumaczą, że trzeba sobie zasłużyć, bo tu jest miejsce tylko dla reprezentacji szkoły.
Właściwie, można by się zastanawiać skąd taki entuzjazm i potężna dawka radości nawet wśród sześciolatków, które dopiero co pokonały najwyższy szczyt Gorców. Być może to wpływ patrona. Mogłoby się wydawać, że przyznawanie podstawówkom imienia jednego z najwybitniejszych światowych filozofów XX wieku to zbyt poważna spraw -. jednak przecież ten uczony potrafił o filozofii opowiadać przedszkolakom, a historię tej nauki napisał góralską gwarą. I pewnie gdyby go teraz spotkać na szlaku to powiedziałby z uśmiechem „cześć” i poopowiadał o Sokratesie czy Heideggerze. Ale tak, by każdy zrozumiał. Także Przemek czy jego koledzy ze szkół specjalnych. A może na przekór - właśnie oni filozofię chwyciliby najprędzej?
Szkoła specjalna w Toruniu niedawno dołączyła do grona rodziny szkół tischerowskich, więc także z miasta pierników przyjechała kilkuosobowa delegacja - Początkowo planowaliśmy, że te dzieci pozostaną w Łopusznej, ale oni nie chcieli - zauważa Janina Tischner, jedna ze współorganizatorek rajdu. - I poszli, podobnie jak dzieciaki z Jastrzębia. Okazało się, że są niesamowicie mocne, odważne. I doskonale, że wszyscy byli razem. To uczy dzieci integracji, a to fantastyczna sprawa.
I może ta wspólnota dzieci i dorosłych, zdrowych i chorych, „normalnych” i upośledzonych doskonale realizuje motto tegorocznego rajdu: „Wolność nie włazi w człowieka po przeczytaniu książek, Wolność przychodzi po spotkaniu drugiego wolnego człowieka”.
Ostatni punkt dwudniowego rajdu to spotkanie przy grobie Ks. Józefa Tischnera. Dzieci złożyły na granitowej płycie wieniec z suchych traw, kwiatów i liści, które zebrały schodząc z Turbacza.
- Czym się różni ten rajd od zwykłej, szkolnej wycieczki? Wszystkim! - przekonuje Bożena Dyrda, dyrektor szkoły w Ligocie, która była głównym organizatorem rajdu. - Głównie atmosferą, różnorodnością środowiska uczniów, bo są tak sześcio- jak i szesnastolatkowie. I tym, że wszyscy się znamy - z konferencji, rekolekcji, spotkań. I czujemy Tischnera! Tak nauczyciele jak i uczniowie.
Józef Figura
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz