- Bandytom nie można darować. Kiedy zobaczyłem, jak uciekają spod apteki, nie zastanawiałem się, czy mi coś grozi – opowiada Józef Kęsek z Gronkowa, który rzucił się w pogoń za złodziejami i doprowadził do ich zatrzymania.
Czwartek, ok. godz. 15. Józef Kęsek wraca do domu. W jednej z podhalańskich miejscowości widzi przed apteką wymachującą rękami przerażoną kobietę i ruszający z piskiem opon samochód. Mimo że pojazd załadowany jest ludźmi, nie zastanawiając się rusza w pościg. – Jak tylko wjechałem na zakopiankę, zadzwoniłem na policję, że jadę za oplem vectrą, w którym są sprawcy napadu na aptekę. Zdziwili się, bo nie mieli żadnego zgłoszenia o takim przestępstwie, nie dowierzali mi. Podałem im dokładny opis samochodu, nawet numery rejestracyjne, bo jechałem tuż za nim – opowiada Józef Kęsek. – Bandyci kapnęli się, że siedzę im na ogonie i zaczęli mi uciekać, chwilami mieli na liczniku 140 – 150 km/ha, wyprzedzali na linii ciągłej – relacjonuje. Vectra jechała w kierunku Krakowa. W Klikuszowej zatelefonował na policję kolejny raz, prosząc o pomoc w zatrzymaniu złodziei. Usłyszał, że patrol policyjny stoi na zakopiance. Nadal jednak nie było natknął się na żaden radiowóz.
W międzyczasie pan Józef zatelefonował do domu i poprosił swoją żonę, by zadzwoniła do apteki, sprawdziła, czy był tam jakiś napad i czy fakt ten został zgłoszony na policji. Chwilę później dowiedział się, że miała tam miejsce kradzież.
– Dojechałem za nimi do Rabki, po drodze nie było żadnego patrolu policji. W Rabce zjechali w boczną drogę, w kierunku stacji benzynowej, ja za nimi, tam nawrócili i znowu wjechali na zakopiankę, ale ja cały czas siedziałem im na ogonie – opowiada. - Gdzieś na wysokości hurtowni z oknami zobaczyłem na poboczu policjantów. Zacząłem ostro trąbić, wtedy włączyli koguta i ruszyli za vectrą. Wcześniej jej nie zauważyli, bo sprytnie jechała tuż za ciężarówką – relacjonuje.
Chwilę później policja zajechała drogę złodziejom i zatrzymała pojazd. Jak się okazało, wewnątrz jechała piątka Rumunów – 3 mężczyzn i 2 kobiety, którzy rzeczywiście chwilę wcześniej byli sprawcami kradzieży w aptece.
- Do apteki weszły cztery osoby, piąta została w samochodzie. Farmaceutka była zajęta obsługą przypadkowego klienta, nawet nie zauważyła, że złodzieje plądrują pomieszczenie – właścicielka apteki relacjonuje zdarzenia poprzedzające pościg. Była wtedy w sąsiednim budynku, w domu. Ktoś jednak narobił hałasu, że w lokalu są złodzieje, więc ci z przekleństwami rzucili się do ucieczki. - Ja zdążyłam wybiec przed dom i zobaczyłam, jak już odjeżdżają. Myślałam tylko o tym, żeby zapamiętać ich numery rejestracyjne. Na monitoringu pozostało nagranie utrwalające dokładnie moment kradzieży i fakt ściągania towaru z półek – opowiada. Chwilę później do apteki zadzwoniła kobieta z informacją, że jej mąż ściga złodziei. Prosiła, żeby zgłosić przestępstwo na policji, bo ci nie chcą interweniować bez zgłoszenia. – W momencie, kiedy zgłaszałam kradzież na policji, usłyszałam, żebym poczekała na linii, bo właśnie ujęli tych sprawców – opowiada właścicielka apteki. Nie ma wątpliwości, że to przede wszystkim zasługa Józefa Kęska, który uparcie ścigał bandytów i równie uparcie prosił o wsparcie policji.
Na komendzie w Nowym Targu właścicielka apteki rozpoznała samochód i sprawców, których twarze zostały utrwalone dzięki monitoringowi. Odzyskała też skradziony z półek towar, który - jak się okazało - wart był 130 zł. Ta niewielka kwota była powodem zakwalifikowania czynu jako wykroczenia, a nie przestępstwa i wypuszczenia sprawców po zapłaceniu mandatów. Gdyby skradziony towar wart był więcej niż 280 zł, wtedy Rumuni stanęliby przed sądem.
W notatce służbowej znalazła się tylko informacja o kradzieży towaru na kwotę 130 zł i zatrzymaniu przez policję sprawców w Rabce, którymi okazała się piątka obywateli Rumunii. Mają oni wizę na pobyt w Polsce przez 3 miesiące. W naszym kraju goszczą od miesiąca.
Udział pana Józefa w zatrzymaniu złodziejów został w oficjalnym komunikacie przemilczany, choć komendant policji powiatowej nie wyklucza takiego przebiegu zdarzeń i chwali gronkowianina za obywatelską postawę.
Właścicielka apteki nie ukrywa wdzięczności dla Józefa Kęska, jest zaskoczona wręcz jego postawą i odwagą. Niechętnie jednak opowiada o zdarzeniu, bo boi się zemsty złodziei, którzy przecież zostali wypuszczeni na wolność. Prosi, by nie podawać nawet nazwy miejscowości, w której doszło do kradzieży.
- Wiem, że podczas tego pościgu różnie mogło być. Nie było czasu na zastanawianie się, czy mi coś grozi, czy nie. Jestem cięty na złodziei i wszelakiego rodzaju oszustów. Nie przechodzę koło takich zdarzeń obojętnie - podkreśla Józef Kęsek. Jest właścicielem zakładu kamieniarskiego w Gronkowie. Twierdzi, że miał już do czynienia i ze złodziejami, i z bandytami żądającymi haraczu. – Trzeba na takich ostro reagować, żeby nie czuli się bezkarni – uważa.
- To rzadka postawa – twierdzi Mariusz Wacław, komendant nowotarskiej Komendy Powiatowej Policji. – Ludzie najczęściej nie reagują, nawet gdy do takich zdarzeń dochodzi na ich oczach – mówi. Dodaje, że w tym roku na terenie działania komendy były tylko dwa podobne zdarzenia. W Czarnym Dunajcu przypadkowy świadek rzucił się w pogoń za mężczyzną, który próbował zapłacić fałszywym banknotem na stacji benzynowej. W Nowym Targu przypadkowy przechodzień pomógł policji złapać sprawcę rozboju na ulicy.
***
Być może takich bohaterów jest więcej, choć śladów ich działalności w policyjnych dokumentach trudno się doszukać. Może zadają sobie pytanie, czy warto było się narażać, skoro złodzieje tak łatwo wracają na wolność. Trudno mieć pretensje o to do policji, bo regulują to przepisy. W samochodzie Rumunów zatrzymanych w zeszły czwartek były różnego rodzaju inne przedmioty, które mogły pochodzić z zuchwałych kradzieży. Trudno im to udowodnić, bo ci stwierdzili, że są to przedmioty zakupione na jarmarku w Nowym Targu. Nie trudno się też domyślać, że turyści ci „pracowicie” spędzą kolejne dwa miesiące w Polsce, dbając za każdym razem by wartość kradzionych przedmiotów pozwalała zakwalifikować ich czyn za wykroczenie, „o znikomej szkodliwości społecznej”.
Beata Zalot
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz