Majster Wisienka wystrugał z drewna słynnego pajaca – Pinokia. Lutnicy z Waksmunda w inny sposób nadają drewnu „duszę”. Od kilku lat tworzą gitary znane nie tylko w Polsce, ale i Europie Zachodniej.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"7752"}
W tajniki zawodu wprowadza mnie Marcin Kaleta, jeden z kilku lutników pracujących w Waksmundzie w firmie Marka Kolasy. – Proces technologiczny trwa od dwóch tygodni do miesiąca. Produkujemy przede wszystkim gitary basowe i elektryczne, pod własną marką – „Mensinger” – mówi Marcin Kaleta. Nabywcami instrumentów produkowanych w Waksmundzie są znani muzycy, m.in. Bartek Papież, grający z Tatianą Okupnik. Firma wspiera też początkujących artystów, przyjeżdżających na warsztaty muzyczne do Muzycznej Owczarni w Szczawnicy. Marek Kolasa nie ukrywa, że popularność firmie przyniósł niemiecki muzyk związany z grupą „Kreator”. – Oni są zachwyceni naszymi gitarami – mówi krótko. Lutnik Kazimierz Bednarczyk śmieje się, że gdyby do wytwórni przyszli polscy fani zespołu „Kreator”, to oniemieliby z wrażenia, iż ich gwiazdor gra na gitarach zrobionych w Waksmundzie.
Lutnicy proszą mnie, żebym napisał, że jest to praca wyjątkowa. Edward Sroka zna wszystkie tajniki pracy w wytwórni gitar. Pamięta jeszcze czasy, kiedy wyrób gitar firmował Maciej Mensfeld. – Kiedy nie produkowano już gitar w Nowym Targu, przyszli do mnie pracownicy, m.in. Edward Sroka. Powiedzieli, że mają odpowiednie umiejętności. Brakowało im tylko odpowiedniego lokalu. Zaproponowali współpracę. I tak zaczęła się nasza przygoda – wspomina Marek Kolasa.
Wytwórnia gitar w Waksmundzie to jedna z nielicznych tego typu firm w Polsce. – Tutaj niemal wszystko robimy ręcznie – podkreślają lutnicy. Narzekają, że polski rynek został zalany przez instrumenty wyprodukowane w Chinach. – Gitary tam zrobione kosztują 500-600 zł. Nie nadają się w ogóle do grania. My wydajemy na materiały zdecydowanie więcej, niż cena gitary pochodzącej z Chin – mówią lutnicy. Gitara przez nich zrobiona kosztuje ok. 3 tys. zł.
Szybko przestaję się dziwić, skąd taka cena, kiedy dowiaduję się, że np. metr sześcienny drewna, z którego powstaje gitara, kosztuje aż 50 tys. zł. Drzewo sprowadza się z Afryki i Indii. Jednak najczęściej do produkcji gitar wykorzystuje się drewno z jesionu, który rośnie w bieszczadzkich lasach. Najlepiej jak rośnie na poziomie 600 metrów nad poziomem morza. – Kiedy drzewo jest ścięte, to trzeba je jeszcze osuszyć w specjalnym pomieszczeniu, gdzie wilgotność powietrza nie może zejść poniżej 8%. Potem poddajemy je selekcji. Wybieramy tylko takie, które nie ma sęków ani jakikolwiek zarysowań – mówi Marek Kolasa. Dodaje z uśmiechem, że lutnicy bardzo dużo drewna odrzucają, w efekcie niemal całą zimę ma czym palić w piecu.
Marcin Kaleta pokazuje mi już gotowe gitary. – Nieraz zamawiający gitary przyjeżdżają do nas i obserwują proces powstawania ich przyszłego instrumentu muzycznego. Robimy także zdjęcia po każdym etapie i wysyłamy listem elektronicznym – mówi Marcin Kaleta. Oglądam razem z nim kilka gitar, na których widnieją ozdoby z macicy perłowej. – Kiedyś klient uczestniczył w procesie obrabiania szyjki. Cały czas sprawdzał jej długość i szerokość, przykładając sobie ją do swojej ręki. Za którymś razem orzekł, że pasuje znakomicie – wspomina lutnik.
– Kiedy gitara jest prawie gotowa, drewno potrafi człowiekowi spłatać wiele figlów. A to się powygina, a to się rozeschnie. Wtedy lutnik bada drewno tak, jak lekarz bada chorego i od razu wie, co jest chore, co trzeba poprawić – mówi Edward Sroka. W tym momencie przypomina mi się majster Wisienka, który wystrugał niesfornego pajaca – Pinokia. Na szczęście pajac stał się chłopcem i zgrzeczniał. Pewnie gitary też stają się posłuszne i grają tak, jak muzycy nakazują. – My każdej gitarze dajemy duszę – podkreśla Edward Sroka.
Pytam lutników, czy odczuwają satysfakcję, będąc na koncercie, w czasie którego artysta gra na instrumencie przez nich zrobionym. Odpowiedź pada błyskawicznie. – Jasne, że tak – mówi Kazimierz Bednarczyk i po chwili dodaje: – Bardzo miłe jest to, że czasem dzwoni do nas jakiś muzyk i mówi, że już od pierwszego grania ocenia gitarę znakomicie. Po prostu artyści dzwonią i słychać w słuchawce coś w stylu: wasza gitara jest zaj…!
Paweł Dominik
0 0
Bzdura! jesiony rosną na podhalu więc po co je ściągać z bieszczad?
Po drugie w jakim pomieszczeniu wilgotnośc powietrza będzie poniżej 8% - chyba na sacharze nawet takiej wilgotności nie ma, więc wszedzie można ten jesion później suszyć.
0 0
Emisiu, to pomieszczenie to suszarnia :-)) wystarczy ogrzewac elektrycznei i miec dobrą wentylację a wilgotnosc spadnei ponize 15 % :-))
0 0
Czytajże ze zrozumieniem:
\"Kiedy drzewo jest ścięte, to trzeba je jeszcze osuszyć w specjalnym pomieszczeniu, gdzie wilgotność powietrza nie może zejść poniżej 8%\"
No to ja sie pytam w jakim pomieszczeniu na podhalu zejdzie ci wilgotność poniżej 8%? Takiej opcji raczej nie ma, więc z tym suszeniem to żaden problem, no chyba, że jest błąd w tekście i powinno być raczej, że wilgotność musi spaść poniżej 8% - no to wtedy rzeczywiście klops.
0 0
a moze wlasnie to jest niedopowiedzenie: bo powinno byc napisane ze drewno musi byc suszone ( stad suszarnia mi sie skojarzyła) ale w warunkach w ktorych wilgotnosc wzgledna nie spadnei ponizej 8%? jak to czytac ze zrozumieniem, jak tu jest jakies niedomowienie i skrótem pisza???
0 0
Jestem fanem KREATOR-a od 25 lat.Czy to Mille Petrozza gra na Waszych gitarach czy inny członek zespolu?Proszę o dop.Pozdrawiam
0 0
25 LAT FANATYZMU i zerowa wiedza, jakiego oręża używa Petrozza żenada!!!!! Ciekawe czy Petrozza jest fanem spaghetti?
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz