Elżbieta Niemiec z Gronkowa ma nie tylko benedyktyńską cierpliwość, ale także wyczucie koloru i artystyczny zmysł. Dlatego jej obrazy wykonywane z ziaren to swoiste arcydzieła.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"8300"}
Kompozycje tworzy z żeń-szenia, dzwonka ogrodowego, pietruszki, maku, niezapominajki, ptasznika i wielu innych ziaren, często egzotycznych, których nazw nawet nie pamięta. Im starsze i mniejsze, tym lepiej. Nad jednym obrazem pracuje nawet pół roku. Swojej pasji poświęca każdy wolny czas. – Wpadam po prostu w trans, trudno mi się od tych ziaren oderwać. Czasem nawet nie wiem, co ktoś do mnie mówi – opowiada. Swojej pasji oddaje się od 15 lat.
Wcześniej Elżbieta Niemiec wyszywała. – Nad tą „Ostatnią Wieczerzą” pracowałam aż trzy lata – pokazuje obraz na ścianie. Po tamtym okresie zostało wiele takich wyszywanych obrazów, które teraz zdobią jej dom.
Ciałowa lobellaPotem przyszedł okres ziaren. – Zaczęło się od dożynek, poprosili mnie, żebym zrobiła z ziaren orła. Na kolejne dożynki zrobiłam wieniec z Matką Boską Częstochowską w środku i z tyłu z kardynałem Stefanem Wyszyńskim – opowiada o początkach swojej pasji. – Trafił do jednego z kościołów w Niemczech – dodaje. Robienie obrazów z ziaren tak ją wciągnęło, że zaczęła je robić już dla siebie. Jest właścicielką jednego ze sklepów w Gronkowie. Gdy tylko nie ma klientów, z maleńkich ziaren wykonuje obrazy. – W domu nie mam na to czasu, bo są inne zajęcia. Trzeba zająć się kurami, kaczkami, barankami, ugotować, posprzątać – wymienia. Za to w sklepie swojej pasji poświęca każdą wolną chwilę.
Perły z ogórkaTo bardzo pracochłonne zajęcie. Każde ziarno trzeba nanieść oddzielnie. A na obraz składają się ich tysiące. Z różnokolorowych ziaren wykonuje piękne kompozycje. – Najlepsze są ziarna skalników – są małe i twarde – twierdzi. Nasiona ogórka – białe i lśniące udają na jej obrazach perły. Na odcienie ciała najlepsza jest lobella, mniejsza od ziarenka piasku, i smogielniczka. Na złoto nadaje się proso. Włosy wykonuje z dzwonka ogrodowego. – Mają kolor brązowy i biały, na całą paczkę jest 20-30 ziaren białych i z nich właśnie wykonuję włosy – opowiada. – Twarz i włosy są najtrudniejsze – żeby twarz wyglądała realnie, trzeba do niej wiele razy wracać i poprawiać – twierdzi. – Zawsze obraz zaczynam od twarzy, a potem nie zakrywam jej, tylko jakby z nią rozmawiam – tłumaczy. – Oko i usta robię tylko wtedy, kiedy do sklepu przez okno padają promienie słoneczne – dodaje.
Każde z ziaren musi być oddzielnie przyklejone do powierzchni butaprenem. Na początku używała do tego patyka, potem szydełka, w końcu odkryła dla siebie przybory dentystyczne. – Nakładam każde ziarno podobnie jak dentysta plombę – tłumaczy. Gdy cały obraz jest już gotowy, zamiata pędzelkiem, a potem uzupełnia ziarna, które wypadły. Twierdzi, że nawet, gdy brakuje jednego minimalnego ziarna, widać to na obrazie. Potem pozostaje już tylko oprawienie, czym zajmuje się pobliski stolarz – Jan Lasak.
Indyjska bielZiarna sprowadza z Centrali Nasiennej w Warszawie, te najcenniejsze pochodzą jednak z Londynu, kupiła je w tamtejszym sklepie indyjskim. Bo w Polsce trudno o białe ziarna, a w Indiach wśród ziaren jest wiele odcieni tego koloru.
Czasem ziarna przynoszą jej znajomi. – Te wyhodowane w domu są zupełnie inne, niż kupne – twierdzi. – Pamiętam, jak robiłam obraz „Jezu ufam Tobie”. Brakowało mi seledynowego ziarna na tło. Ziarna pietruszki były za ciemne. Do sklepu przyszła znajoma – ciotka od Wajdy i jak jej się pożaliłam, powiedziała, że przyniesie. Przyniosła mi ziarna pietruszki, ale zebrane przez siebie, nie ze sklepu. Jak zobaczyłam, to aż się popłakałam. Były idealne, w różnych seledynowych odcieniach – opowiada. – Z kolei ciotka od Niemca przyniosła mi „ślimaczki” – takie nasiona z domowych kwiatów, które były idealne na włosy małego dzieciątka – wspomina. Twierdzi, że nasiona tych samych roślin z różnych wiosek mają inny odzień. Inaczej np. wyglądają ziarna pietruszki wyhodowane w Jurgowie, inaczej w Gronkowie.
Z ziaren i uczućNajbardziej lubi tematykę religijną – postacie Matki Boskiej, Chrystusa, Jana Pawła II. Spod jej ręki wyszedł też obraz poświęcony Sybirakom czy oficerom zamordowanym w Katyniu. Bo dla Elżbiety Niemiec – wykonywanie obrazów jest przede wszystkim sposobem na wyrażenie swoich uczuć, emocji.
Rzadko swoje prace sprzedaje. Najczęściej wykonuje na prezent. W domu nie ma żadnego, oprócz tego, nad którym właśnie pracuje. Gdyby wycenić samą tylko pracę, każdy obraz musiałby kosztować kilka tysięcy złotych. Jej kompozycje z ziaren można oglądać na wystawach w nowotarskim Miejskim Ośrodku Kultury. Na swoim koncie ma nagrody i wyróżnienia w Konkursie Amatorskiej Twórczości Plastycznej.
Kiedy skończy obraz „Chrystusa wychodzącego na Golgotę”, zamierza z ziaren wykonać portret Edwarda Sutora, nowotarskiego rzeźbiarza. Potem będzie Matka Teresa z Kalkuty. Plany ma już na najbliższych kilka lat.
Beata Zalot
0 0
A jakby teraz te obray zakopać, podlać wodą, to ciekawe coby za zielsko np z gadziny podhala wyrosło.
0 0
wiesz, jak kupowane w Indiach to moze byłoby ciekawie ....jakby taki szczmiel biały wyhodować
0 0
Sądzisz że ż gadziny podhalańskiej konopie indyjskie by wyrosły?
0 0
z ziarna emisiu, z ziarna ...
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz