Czy gdyby żył, dzisiejsza scena polityczna wyglądałaby inaczej? A może przynajmniej łatwiej byłoby nam znaleźć się w niełatwych obecnych czasach. Łatwiejsze byłyby może nasze wybory. Są osoby, po stracie których nie da się wypełnić pustki. Ks. prof. Józef Tischner na pewno do nich należy.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"9425"}
28 czerwca tego roku mija 10 lat od jego śmierci. Dla nas, górali, 10 lat bez jego mądrych kazań na Turbaczu, bez jego obecności na posiadach w Łopusznej czy Jurgowie, bez jego cytatów, nawiązań do Tetmajera czy do słów… sąsiadów z Łopusznej. To Leon Korkosz był autorem powtarzanej wielokrotnie przez filozofa definicji słowa „nic” („nic to pół litra na dwóch”), a Wawrzek Kuchta: „Takie myślenie, co męcy, to naprowde nie jest myślenie. Ino tak udaje”.
My, górale, „pęcznieliśmy” z dumy, kiedy Tischner odwoływał się do naszej tradycji, sposobu myślenia, podhalańskich wartości czy religijności. Mówił o nas lepiej, niż na to zasługiwaliśmy. Karmił naszą próżność, ale i podnosił nam poprzeczkę.
Nie „gloryfikacja górali” jest jego największą zasługą.
Był wybitnym filozofem, etykiem, współtwórcą ruchu solidarnościowego, kapłanem. Wywarł ogromny wpływ na myślenie wszystkich Polaków. Na Polskę i na współczesny Kościół. Uczył nas patriotyzmu, uczył, jak dysponować własną wolnością, jak odnaleźć się w trudnych pokomunistycznych czasach, kiedy nie o walkę już chodzi, ale o budowanie. Pokazał też, że Kościół to nie przymus instytucjonalny, ale dar wolności.
Poza ogromną mądrością, umiejętnością zbliżenia filozofii do codziennego życia, przełożenia jej na język zrozumiały dla wszystkich, ks. prof. Tischner był ogromnym autorytetem. I do tego miał charyzmę. Posiadał też – jak podkreślał Tadeusz Gadacz – „genialną umiejętność znajdywania adekwatnego słowa dla nazwania ważnych zjawisk społecznych, stanu naszej narodowej duszy.” W jego słowa wsłuchiwali się ludzie prości i naukowcy, katolicy i ateiści. Można była czerpać z Tischnera na wielu poziomach.
Na szczęście można nadal. Ksiądz Tischner pozostawił po sobie bogatą spuściznę. Pozostały nie tylko jego książki, ale także wykłady i kazania. Słowa pisane często pod ciśnieniem konkretnych wydarzeń. Tak je wtedy czytaliśmy. Dziś, kiedy wraca się do nich po latach, okazuje się, że nadal są aktualne, że ich przekaz jest głębszy, niż wtedy potrafiliśmy to odczytać, zrozumieć. Tak dzieje się choćby przy lekturze „Etyki solidarności”.
Warto pamiętać, że Tischner miał też za życia wielu wrogów, często zagorzałych i nie przebierających w środkach. Był bowiem niesłychanie odważny w głoszeniu swoich poglądów, nie szczędził krytyki Polakom, wytykał wady duchowieństwu. To on stworzył pojęcie „homo sovieticus”. On miał powiedzieć, że więcej ludzi straciło wiarę przez swoich proboszczów, niż przez lekturę Marksa (w książce Wojciecha Bonowicza „Kapelusz na wodzie znalazłam te słowa w takiej wersji: „Jeszcze nie widziałem nikogo, kto stracił wiarę, czytając Marksa, za to widziałem wielu, którzy stracili ją przez kontakt z księżmi”).
Abp Życiński mówił na pogrzebie Tischnera, że w bogactwie swoich różnych doświadczeń dane mu było poznać, „jak pieką kamienie rzucane na proroka”.
Dostawało mu się też za to, że otwarcie bronił Ognia i za to, że za bardzo mieszał się w politykę. Nawet za to, że ciągle pojawiał się w mediach. Dziś nawet jego antagoniści przenieśli się na inną płaszczyznę – jeśli spierają się, to z jego filozofią, poglądami.
…
Z Tischnerem po śmierci dzieją się dziwne rzeczy. Nie ma go już od 10 lat, a jest go coraz więcej. Jego książki ciągle są wznawiane, dobrze się sprzedają. Na jego grobie w Łopusznej nie gasną świeczki. Rośnie rodzina szkół tischnerowskich. Są Dni Tischnerowskie, rajdy jego imienia, poważne konferencje poświęcone jego filozofii, stowarzyszenie Drogami Tischnera, nawet Instytut im. Myśli Józefa Tischnera. Przetrwały jego określenia, jak „homo sovieticus”, „nieszczęsny dar wolności” czy „kraina schorowanej wyobraźni”. W środowiskach góralskich, na różnych uroczystościach, spotkaniach i zjazdach, Tischner – obok Orkana – jest chyba najczęściej cytowany.
O Tischnerze tak po ludzku trudno zapomnieć. Każdy, kto miał z nim bezpośrednią styczność, pielęgnuje swoje wspomnienia. Tamte spotkania z nim nabierają dziś wartości. Do Tischnera się wraca. Oby dojrzalej.
Beata Zalot***
Józef TischnerUrodził się 12 III 1931 roku w Starym Sączu. Jego ojciec Józef pochodził ze Starego Sącza, matka Weronika Chowaniec - z Jurgowa. Obydwoje byli nauczycielami. Dzieciństwo spędził w Łopusznej. Potem było Liceum Ogólnokształcące im. Seweryna Goszczyńskiego w Nowym Targu, studia na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego i krakowskie seminarium. Na jego zainteresowania filozoficzne miały duży wpływ wykłady ks. prof. Kazimierza Kłósaka. Na ostatnim roku miał wykłady z etyki społecznej ks. dr Karola Wojtyły. Już po przyjęciu święceń kapłańskich w czerwcu 1955 roku będąc wikariuszem w Chrzanowie studiował filozofię na Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie, a potem na UJ w Krakowie. Od 1963 roku sam zaczął wykładać filozofię na Wyższym Seminarium Duchownym w Krakowie. Współpracował z Tygodnikiem Powszechnym i miesięcznikiem Znak. W latach 70 odprawiał słynne msze dla przedszkolaków w krakowskim kościele św. Marka. Był duszpasterzem krakowskiej inteligencji. Współpracował ze środowiskiem artystów, naukowców, lekarzy. Był cenionym rekolekcjonistą. Na Podhalu słynne były jego coroczne rekolekcje dla inteligencji w Nowym Targu. Od 1980 roku wykładał filozofię dramatu w PWST w Krakowie. Od początku związany był z ruchem „Solidarności”. To on w 1982 roku zainicjował tradycję sierpniowych Mszy św. na Turbaczu w intencji Ojczyzny. Był współzałożycielem i prezydentem Instytutu Nauk o Człowieku w Wiedniu. Wielokrotnym uczestnikiem spotkań intelektualistów z Janem Pawłem II w Castel Gandolfo. Autorem wielu książek – między innymi „Etyki Solidarności”, „Myślenia według wartości”, „Nieszczęsnego daru wolności”. Dla górali szczególnie ważna jest „Historia filozofii po góralsku” (1997 r.), w której autentyczne postacie współczesnych Podhalan przeobrażają się w greckich filozofów.
Tischner był współscenarzystą telewizyjnego cyklu „Siedem grzechów głównych po góralsku”. Razem z Jackiem Żakowskim prowadził też program Tischner czyta katechizm. Zmarł w Krakowie 28 czerwca 2000 roku po ciężkiej chorobie raka krtani. Został pochowany na cmentarzu w Łopusznej.
• Czasem się śmieję, że jestem najpierw człowiekiem, potem filozofem, a dopiero potem księdzem.
• W religii, aby być posłusznym, trzeba najpierw być wolnym.
• Pobożność jest niezwykle ważna, ale rozumu nie zastąpi.
• Niewątpliwie religia nadaje sens cierpieniu. Ale nie cierpiętnictwu.
• Jedną z najbardziej bolesnych form zdrady jest skazanie człowieka pracy na pracę bez sensu.
• Bycie sobą nie może być zbudowane tylko na aktach bohaterstwa. Jestem sobą także w moim grzechu, w mojej skończoności, w mojej winie!
• Jeszcze nie widziałem nikogo, kto stracił wiarę, czytając Marksa, za to widziałem wielu, którzy stracili ją przez kontakt z księżmi.
• Kto chce zrozumieć naturę wiary religijnej, niech będzie przygotowany na spotkanie z prostotą. Trudność rozumienia nie polega bowiem na tym, że wiara jest złożona, a my prości, ale na tym, że my powikłani, a wiara prosta.
• Miłość sama w sobie jest nie do pojęcia, ale dzięki miłości możemy pojąć wszystko.
• Nie żyjemy dla siebie i nie umieramy dla siebie. Czy żyjemy, czy umieramy, należymy do Boga.
• Społeczeństwo, któremu trudno się wyzbyć wad narodowych, buduje kolejne kaplice.
• Góralska teoria poznania mówi, że są trzy prawdy: Święto prowda, Tyz prowda i Gówno prowda.
bz
0 0
Odszedł za wcześnie, ale obojętnie kiedyby odszedł byłoby to za wcześnie.
0 0
Jednego razu, spytali my siy ks. prof. kie byl w cesarskim miescie Wiedniu (he, toto to byla stolica Podhola, a nie jakosik wies nad Wislom ;) ), cemu w Austryji jest ludziom dobrze, a u nos niy, to nom pedziol: bo tu, ludzie sanujom prawo, jakie glupiy by uono nie bylo!
0 0
Troche szukania w internecie i mozna latwo zweryfikowac czego Tischner nauczal i w jak podstawowych kwestiach rozmijal sie z rzeczywistoscia ...
Polecam chocby dostepny w sieci artykuł prof. Mieczysława Gogacza z UKSW pt \'Nie mozna dluzej milczec\' ... Nie ma sensu zajmowac sie belkotem, nawet jesli jest to belkot opowiadany podhalanska gwara ...
Poniewaz dobre drzewo nie powinno wydawac zlych owocow warto sie przyjzec kim sa Tischnera wspolpracownicy, uczniowie lub ci co sie na niego powoluja ...
0 0
Punkt widzenia i myślenia zależy od punktu siedzenia.
A ja zaczytuję się w książce \'\'Kapeluszu na wodzie\'\' Wojciecha Bonowicza,którą dostałem na imieniny.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz