Do prokuratury wraca sprawa śmierci pacjentki zakopiańskiego szpitala – Władysławy Obyrtacz z Koniówki. Kobieta zmarła tuż po porodzie, a jej mąż za tragedię obwinia szpital.
O głośnej na całym Podhalu sprawie pisaliśmy już kilkakrotnie. W lipcu ubiegłego roku w zakopiańskim szpitalu 3 dni po porodzie zmarła 32-letnia kobieta. Osierociła szóstkę dzieci. Urodziła zdrowego synka, sama także tuż po porodzie czuła się dobrze. Zamiast jednak nabierać sił, z każdym dniem czuła się coraz gorzej, narzekała na bóle brzucha, pleców, nóg, coraz bardziej słabła. Rodzina zmarłej kobiety twierdzi, że mimo jej skarg personel nic nie zrobił, poza podawaniem jej środków przeciwbólowych.
Śledztwo zostało wszczęte na wniosek dyrekcji szpitala, a dotyczyło nieumyślnego spowodowania śmierci. 10 września zostało umorzone. Jak stwierdzili krakowscy eksperci, na podstawie sekcji zwłok przyczyną zgonu była „ostra niewydolność przebiegu zespołu wykrzepiania wewnątrznaczyniowego wskutek uogólnionego procesu zapalnego najprawdopodobniej na tle bakteryjnym”.
Pełnomocnik męża zmarłej wniósł zażalenie podnosząc, że w śledztwie nie zajęto się sprawą ewentualnego błędu lekarskiego. Postępowanie zostało wznowione. Dokumenty lekarskie i opinia sądu lekarskiego z Krakowa została przesłana do ponownego przeanalizowania, tym razem do Akademii Medycznej w Łodzi. Po kilku miesiącach – z niezrozumiałych dla rodziny powodów – zakopiańska prokuratura zawiesiła śledztwo.
Kolejny raz pełnomocnik męża zmarłej kobiety zaskarżył to postanowienie.
W piątek 25 marca, podczas niejawnego posiedzenia, zakopiański sąd rejonowy uchylił postanowienie prokuratury. – Podczas kilkumiesięcznego śledztwa, od momentu śmierci mojej żony, prokurator nie przeprowadził żadnych czynności procesowych. Nikt z personelu szpitala nie został przesłuchany. Nie przesłuchano nawet mnie, ani nikogo z mojej rodziny. Nie przesłuchano też kobiety z Czarnego Dunajca, która w chwili śmierci mojej żony była z nią w pokoju i widziała całą akcję – nie kryje oburzenia Jan Obyrtacz. – Prokurator ograniczył się jedynie do powołania biegłych, a następnie zawiesił postępowanie na czas nieokreślony – dodaje mąż zmarłej kobiety.
Zakopiański sąd uchylił postanowienie prokuratora stwierdzając, że w sprawie tej zachodzi pilna konieczność przesłuchania świadków i podjęcia innych czynności, których przeprowadzenie w przyszłości może być niemożliwe lub utrudnione. – W lipcu mija rok od śmierci żony, pamięć ludzka jest zawodna, nie mogę zrozumieć, dlaczego do dzisiaj nikt nie został przesłuchany – nie kryje żalu Jan Obyrtacz. – Ja tego nie odpuszczę łatwo, będę walczył o prawdę, żeby nikogo nie spotkał już taki los, jak mnie i moje dzieci – dodaje.
Tymczasem Mirosław Kozak, prokurator, który zawiesił postępowanie, zdziwiony jest decyzją sądu. – Zawiesiłem postępowanie, bo opinia Zakładu Medycyny Sądowej w Łodzi ma być wydana dopiero za 9 miesięcy. Zabezpieczyłam oryginał historii choroby i ta dokumentacja analizowana jest przez biegłych z ZMS. Dopiero ich wskazania mogą spowodować dalsze moje kroki. Jeśli zasugerują, że potrzebne jest uzupełnienie materiałów np. przez przesłuchania personelu – ja to wtedy zrobię. Na tym etapie nie widzę potrzeby przesłuchania kogokolwiek – twierdzi prokurator. – Musiałbym zakładać, że np. lekarze fałszowali dokumentację, a nie mam do tego żadnych przesłanek – dodaje.
Przypomnijmy, że zaraz po tej tragedii Tygodnikowi udało się dotrzeć do pacjentki, która leżała w pokoju z Władysławą Obyrtacz. Jej relacja różniła się od oficjalnej wersji, przekazywanej przez szpital. – Pani Władzia urodziła w sobotę, ja w niedzielę. Byłyśmy razem w szpitalu. W poniedziałek pani Władzia chodziła, była się umyć, karmiła dziecko. Wieczorem zaczęła się skarżyć na ból brzucha, mnie też bolał. Obydwie dostałyśmy jakieś tabletki przeciwbólowe. Pani Władzi jednak ból się z czasem nasilał, narzekała już nie tylko na ból brzucha, ale także na krzyże. Zaczęły boleć ją także nogi, mówiła, że jej drętwieją – opowiadała nam wtedy kobieta. Według jej relacji pielęgniarka miała jej powiedzieć, że to normalne po porodzie. Oddała mocz do badania. Dostała dwie kroplówki z czymś przeciwbólowym i przeciwskurczowym. Dalej narzekała na ból, dostała zastrzyk, który – jak mówiła pielęgniarka –dostają pacjenci po operacji. – Dalej jednak cierpiała, wieczorem przyszedł lekarz, który pytał, czy miała problemy z nerkami, oglądał jej nogi. Pani Władzia powiedziała, że miała kamienie. Lekarz stwierdził, że to kamienie mogły być powodem bólu. Dostała jeszcze kroplówkę – relacjonowała nam pacjentka z sąsiedniego łóżka. Tej nocy nie spała, bo jak twierdzi, pani Władysława popłakiwała z bólu. W pewnym momencie – między godz. 3 a 4 nad ranem próbowała wstać. – Nie dała rady, spadła na kolana i głowa osunęła się jej na krzesło. Natychmiast wezwałam pielęgniarki, przybiegły dwie, próbowały ją wnieść z powrotem na łóżko, ale nie poradziły sobie, poleciały po lekarza, który pomógł panią Władzię położyć na łóżko. Gdy lekarz zapytał ją, co się dzieje, sepleniła tak, że ja nie rozumiałam już, co mówi. Przewieźli ją na drugą stronę pokoju i podłączyli do tlenu, dali jej też kroplówkę. Mnie pielęgniarka kazała przejść do pokoju obok – tak opowiadała nam o ostatnich chwilach zmarłej kobiety.
Beata Zalot-Tomalik
0 0
Coz tu napisac juz na sam widok zdjecia lzy plyna do oczu straszna tragedia ,mozna pomodlic sie za zmarlo i rodzine ,czasu nie cofniemy.
0 0
ano, czas sie pogodzić z odejsciem...jak powiada moja siostra, lekarz, medycyna to nie warsztat samochodowy, czasem sie kogos nie da naprawic ...
0 0
do uoscypek ty to chyba popie... jestes ciekaw czy tez tak bedziesz madrkowac jak ciebie podobny los spotka
0 0
Mogli sfalszowac dokumenty bo mnie tez sfalszowali, bo jak chodzilam do lekarza dawali mi odbitke drukowanom na komputerze a jak potem mi jeszcze raz odbili to juz bylo dlugopisem dopisane i dopiero po roku do mnie dotarlo jak juz sprawa byla u adwokata:(
tragiczne ale prawdziwe
Wieczny Odpoczynek Racz jej dac Pnie a swiatlosc wiekuista niechaj jej swieci na wieki wiekow .Amen.
0 0
Jak patrze na to zdjęcie, to się serce kraje.
Zachowaj Panie Boże od takich tragedii....
0 0
Gdyby się myła to by żyła! Infekcja bakteryjna? Toż to z brudu!
0 0
Niestety szpitale to siedlisko bakterii, często odpornych na wszelkie antybiotyki, i mycie się lub nie niewiele tu zmienia, a co do meczu prokuratura vs. szpital, stawiam, że rodzina tradycyjnie nic nie osiągnie.
0 0
do gorolka: z racji zamieszkania widze wielu żałobnikow. Niektorzy sie powsciągają, choc to jest trudne inni dostają spazmów czy nawet histerii; to zdjecie pokazuje takie emocje, których sie nie ukrywa ....kazde czyjes odejscie boli a zycie, cóż, toczy sie dalej....
0 0
do nie jo: jak mnie to spotka, to nikt spazmów nie dostanie zato pare osob sie bedzie cieszyć i tyle...
0 0
mogła jeszcze tyle czasu cieszyć się życiem, jest zbyt krótkie aby kończyć w ten sposób lekarze gdzie macie sumienia
0 0
@ jose - na medycynie znam sie tylko pobieznie, ale z Twojego komentarza wyglada na to, ze tez nie posiadasz duzej wiedzy w tej dziedzinie. Mnie to wyglada na to, ze to raczej ktos, kto asystowal przy tym porodzie sie nie umyl, a nie odwrotnie.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz