150 motocykli wzięło udział w I Zlocie Motocyklowym w Miętustwie.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"12762"}
Motocykliści przejechali w uroczystej paradzie od kościoła parafialnego do Czarnego Dunajca. Następnie wzięli udział w Mszy św. w Miętustwie i wspólnym pikniku obok kościoła.
Zlot przyciągnął wielu mieszkańców pobliskich miejscowości. Niecodzienny widok dziesiątek jednośladów, które wzięły udział w paradzie, wzbudzał spore zaciekawienie. – Nie spodziewaliśmy się, że przyjedzie aż tylu motocyklistów. Jesteśmy mile zaskoczeni, że tak wielu odpowiedziało na nasze zaproszenie – mówi ks. Tomasz Stec, jeden z organizatorów.
Więcej o zlocie w Miętustwie w papierowym wydaniu Tygodnika Podhalańskiego.
mon***
Homilia ks. Tomasza Steca wygłoszona podczas Msz św. odprawianej w intencji motocyklistów:Wiele nas dzieli: pojemność silnika, rodzaj motocykla, styl jazdy, ubranie, status społeczny, wykonywany zawód... Ale to nie ważne, bo łączy nas coś znacznie ważniejszego. Łączy nas pasja i wiara. Pasja, czyli miłość tego, co się robi, miłość do dwóch kółek, do drogi, do wolności, do poczucia tej mocy, siły i szybkości, jaką mamy do dyspozycji, zamiłowanie do odkrycia tego, co przede mną, zobaczenia miejsc z innej perspektywy. Kiedyś dostałem pudełko z napisem: „Robię to, co kocham. To idealne życie”. W życiu trzeba mieć pasję, zamiłowanie, hobby, bo wtedy życie nabiera zupełnie innego smaku. Nabiera kolorów.
I to nas łączy - pasja do motocykli do drogi, łączy nas mocno, choćby przez to charakterystyczne pozdrowienie przy mijaniu, branie udziału w motocyklowych spotkaniach i tę zawsze dobrą atmosferę spotkań. To świadczy o tej prawdziwej pasji, która jest częścią naszego życia i, mimo różnic, nas zbliża.
Łączy nas też wiara, o czym świadczy choćby inauguracyjny zlot na Jasnej Górze. Dzisiaj także główny motyw naszego spotkania to wiara. Z jazdą na motocyklu wiąże się, jak z każdym sportem, ryzyko. Z motocyklem może tym większe, że łatwo się rozpędzić, trudniej zahamować. Łatwiej stracić przyczepność na zakręcie, trudniej maszynę wyprowadzić. I dlatego jest nam potrzebna wiara w to, że Bóg czuwa nad nami. I chyba tak „opatrznościowo” się składa, że dzisiejszy zjazd ma miejsce w dzień Zesłania Ducha Świętego. Bo Duch Święty, wraz ze swoimi darami, jest potrzebny także motocyklistom.
Dar mądrości i rozumu – to ważne, by, wsiadając na motor, zapinając kask i włączając starter, nie wyłączyć mózgu. Łatwo przychodzi „zapomnieć się” na motorze, odkręcić manetkę. Ale to nie o to chodzi. Tu trzeba myśleć i to nie tylko za siebie, ale i za innych.
Dar rady i umiejętności – różne nieprzewidziane sytuacje zdarzają się na drodze, w czasie których trzeba wpaść na dobry pomysł. Wyciek z silnika, spalona żarówka, a może, po prostu, brakło paliwa i trzeba wykombinować jak ze stacji benzynowej przynieść cenne oktany do naszego rumaka.
Dar męstwa - człowiek odważny to nie wariat, który kręci obrotomierz na czerwone pole i wyprzedza na trzeciego. To głupota, a nie prawdziwe męstwo.. Nieraz tu trzeba dużo więcej odwagi, niż, gnając po drodze bez opamiętania.
Dar pobożności – pobożność, czyli świadomość bliskości z Bogiem. Czy mam zwyczaj robić znak krzyża, ruszając w trasę? Przyznam się, że zawsze, siadając na motor, odmawiam „Pod Twoją obronę”. Jadąc w drodze, westchnij czasem do Jezusa, do świętych. Choćby do świętego Krzysztofa, choć niektórzy za patrona motocyklistów uważają też św. Pawła, bo on spadł z konia i „zaliczył glebę”. Moi drodzy, taka zdrowa pobożność, normalna, jest też motocyklistom potrzebna. Nie tylko ograniczajmy się do mszy, w czasie których święcimy nasze motocykle.
I dar Bojaźni Bożej – to trudny temat, ale właśnie, czy siadając na motor, dbam o stan swojego sumienia, czy nie boję się spotkać z Bogiem i, wybaczcie, że taki temat tutaj podaję, który może tchnie jakąś dewocją lub straszeniem, ale, pamiętajmy, że zbawienie jest najwyższym prawem, większym niż przepisy drogowe. Zbawienie jest znakiem, na który zawsze muszę zwrócić uwagę.
Moi drodzy, potrzeby jest Duch Święty, dlatego dziś chcemy wołać: „Przyjdź Duchu Święty, napełnij serca twoich wiernych i zapal w nich ogień Twojej miłości. Zapal w nas miłość”.
Pomyślmy, ile ta miłość może w nas zdziałać, to właśnie miłość otwiera nas na Dary Ducha Świętego, pozwala nam próbować wdrażać je w życie. I co więcej, miłość do Boga pozwala nam też stawać się dobrym człowiekiem, a co przez to idzie, pozwala nam też bardziej kochać drugiego.
I może, moi drodzy, warto na baku położyć zdjęcie swojej żony, męża, dziewczyny albo rodziców i kiedy będzie cię nachodziła pokusa szaleństwa na drodze, może wtedy przypomnisz sobie, że ich kochasz i dla nich warto się opanować.
Dołóżmy starań, by nie zamienić pięknej pasji w życiową tragedię. Poza tym, moi drodzy, jest tyle pięknych miejsc, które możemy zobaczyć i odwiedzić, i w myśl starego powiedzenia, „spiesz się powoli”, jeżdżąc tak, na pewno zdążymy je w życiu zobaczyć.
Wiele nas dzieli. Pojemność silnika, rodzaj motocykla, wykonywany zawód, ale dużo nas też łączy: pasja i wiara. Niech te trzy miłości: do Boga, do człowieka i do motocykla zaprowadzą nas na największy zlot na niebieskiej autostradzie w niebie. Amen.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz