Kuba Orszulak zostawił życie w Cichem i wyruszył w daleki świat. Prawie jak śladami polskich inżynierów z XIX wieku. To on projektuje wielkie fabryki w Indiach.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"129088"}
Z Kubą spotykamy się w Delhi, stolicy Indii. Nie ma tam chyba człowieka, który na niego nie spojrzy, zwłaszcza na najsłynniejszym targu w stolicy tego jednego z najbardziej zaludnionych państw na świecie. Powodów jest kilka. Po pierwsze kolor skóry górala z Cichego i jego dwa metry wzrostu!
Kuba na Bliskim Wschodzie mieszka od kilku miesięcy. Wcześniej ukończył studia inżynierskie na Politechnice Krakowskiej i studia na kierunku elektrotechniki i automatyki. Pracuje dla amerykańskiej firmy Jacobs. - Zdobywam świetne doświadczenie w pracy w Indiach. W przyszłości chciałbym uzyskać status licencjonowanego projektanta instalacji elektrycznych - przyznaje. - W Indiach, projekt nad którym pracujemy jest bardzo zaawansowany. Będzie to pierwszy tego typu obiekt w tym państwie. Oczywiście obowiązuje mnie tajemnica zawodowa. Wspieram tutaj w wielu aspektach ekipę indyjską. Trzeba podkreślić, że rynek indyjski dopiero raczkuje i to w wielu aspektach, oczywiście wiele technologii to sprawa bardzo dochodowa. Na rozwój naciska też rząd indyjski, państwo chce się rozwijać, zapewne fabryka, którą się zajmujemy będzie pierwszą z wielu jakie tu powstaną w niedalekiej przyszłości - zauważa Kuba.
Cichowianin po studiach pracował jeszcze w małej firmie projektowej w Wieliczce, która zajmowała się sieciami elektrycznymi w Wieliczce. - Czy postanowiłem podnieść sobie poprzeczkę? Pewnie tak, dlatego że obserwowałem osoby pracujące tam od kilku lat, a mnie chodziło o rozwój, o poszerzanie horyzontów w tej branży - zdradza góral z Cichego.
Kiedy pakował się do nowej pracy w Delhi pojawiły się pewne obawy. -Mnóstwo opinii do mnie docierało, także od tych, którzy tu już kiedyś pracowali. Zastanawiałem się, czy ja to wszystko zniosę. Oczywiście to państwo ma swoje plusy i minusy, zresztą jak każde inne. A ja tu po prostu stawiam czoła wyzwaniu, które przyjąłem. Z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że stagnacja zawsze jest jakimś cofaniem się. Ja mam teraz swoje pięć minut! - cieszy się cichowianin. Przyznaje też, że mając 29 lat myśli o swojej przyszłości, o rodzinie, dzieciach. - Teraz jest taki ciekawy indyjski przystanek, co będzie za chwilę, zobaczymy - puszcza oko Kuba.
Cieszy się z każdych odwiedzin przyjaciół, znajomych, z którymi zwiedza różne zakamarki Delhi, w tym najsłynniejszy targ. Można tu kupić wszystko, zobaczyć jak powstaje cukier trzcinowy. Oczywiście Europejczycy witani są tam z wielkim entuzjazmem. Było to bardzo ciekawe doświadczenie, kiedy tysiące Hindusów wpatrywało się w naszą podhalańską grupę. Nie inaczej jest przy Wielkim Czerwonym Forcie.
Kuba spokojnie może uchodzić za przewodnika, zwłaszcza dobrych knajpek. I wcale nie chodzi o jedzenie, ale o... widok jaki z nich się rozpościera, np. na Tadź Mahal. To oczywiście słynne indyjskie mauzoleum wzniesione przez Szahdżahana z dynastii Wielkich Mogołów, na pamiątkę przedwcześnie zmarłej, ukochanej żony Mumtaz Mahal. Obiekt bywa nazywany świątynią miłości. - Tak wiem, że Tadź Mahal jest w gronie siedmiu cudów świata, więc jeden mam zaliczony i to parokrotnie - śmieje się cichowianin tysiące kilometrów od swojej ojczyzny. Biały człowiek też tam witany jest z wielkimi honorami.
Kuba pracuje od poniedziałku do piątku, a w weekendy szuka ciekawych połączeń lotnicznych i eksploruje inne rejony jednego z najbardziej zaludnionych krajów świata. Był już na wyspie Goa, planuje odwiedziny Kalkuty śladami św. Matki Teresy. - Te obrazy ludzi chorych, pozostawionych samym sobie, umierających na ulicach niestety nie znikły, czy w Kalkucie, czy w Delhi albo innych rejonach Indii - komentuje Kuba. Na potwierdzenie jego słów nie musimy długo czekać. Obserwujemy też wielką biedę, nieporządek, potworny chaos na drogach. Ponoć można się do niego przyzwyczaić. Zachodnie korki przy indyjskim ruchu to błahostka.
Kuba nie żyje tylko samą pracą, stara się dbać o sferę duchową swojego życia. W Nuncjaturze Apostolskiej w Delhi w niedzielę uczestniczy w Mszy św., na modlitwę przychodzą pracownicy polskiej Ambasady i innych krajów z Europy. Kiedy wierni zmierzają do kościoła, pozdrawiają ich wszędobylskie małpy, robiąc też dużo zamętu wokół siebie. Zresztą te zwierzęta radzą sobie doskonale w świecie ludzi. Na długo zapamiętam obraz małpy siedzącej spokojnie na środku ulicy pośród straszliwego zgiełku, która jakby nic się nie działo zajadała się bananem.
Kuba cieni sobie duszpasterzy tam pracujących, z którymi porozumiewa się po angielsku. - Potrzebowałem kiedyś po prostu z kimś porozmawiać i byłem bardzo z tego zadowolony, że ta spowiedź nie była typową spowiedzią, gdzie wymieniam swoje grzechy, gdzie kapłan udziela rozgrzeszenia, tylko to była po prostu rozmowa z duchownym, który tam pracuje i to było dla mnie bardzo ważne. Wiem też, że chcę być przy Bogu, być blisko Niego, bo zawsze, gdy jestem po Mszy świętej, po modlitwie, po spotkaniu z Bogiem, jest ta radość w sercu w jakiś sposób. Wiadomo, że różnie się czuję, że ta samotność w obcym mieście może przytłoczyć człowieka - przyznaje Kuba. Wraca jeszcze pamięcią do spowiedzi, przed którą czytał w ogrodach nuncjatury jedną z encyklik zmarłego papieża Franciszka. - W ogóle kontakt z duchownymi jest tu trochę inny jak w Polsce. Kapłani z każdym po Mszy św. rozmawiają, można z nimi i innymi wiernymi wypić kawę, jest ona bardzo słodka jak wszystko tutaj. Nie brakuje też czegoś do przekąszenia - opowiada Kuba.
Cichowianin dumny jest też ze swojej wspólnoty parafialnej św. Józefa w Cichem Górnem. - To tutaj byłem ministrantem, potem jako jeden z pierwszych zacząłem czytać liturgię słowa. Różnie mówi się o kościele, o duszpasterzach, a to przecież ludzie tacy jak my. Trzeba ich wspierać, podejmować rozmowę, proponować różne rozwiązania - dodaje Kuba.
Nasz rozmówca ocenia, że wciąż w Indiach widać ogromny problem związany z kastowością, która teoretycznie została zniesiona, ale tylko teoretycznie! - To jest powód wielu kłopotów w tym kraju. Czy to się jakoś da zmienić? Ci ludzie tak naprawdę funkcjonują tutaj od pokoleń. Patrzę na nich często przez pryzmat klimatyzowanego samochodu z własnym kierowcą, gdzie matka z dzieckiem puka w szybę i prosi o pieniądze. Ale z drugiej strony, sam to widziałeś też, że w ich wzroku nie ma jakiegoś żalu, zazdrości. To po prostu sposób funkcjonowania. Dodajmy, że Indie to kraj kontrastów i to wielu, a może i jakaś wojna kultur. Z jednej strony ulica, stragany, chaos, nieporządek, z drugiej zamknięte osiedle, gdzie mieszkam. Są palmy, basen, siłownia, podziemne ulice, parkingi. Moja przyjaciółka jak była u mnie porównała to ciągłego pobytu w hotelu all inclusive - opowiada mieszkaniec stolicy Delhi.
Kuba ocenia, że kto zobaczy Indie, a trochę narzeka na swoją ojczyznę zmieni szybko zdanie. - Wywodzimy się z kraju, który się bardzo zmienił na plus. Nie mamy się czego wstydzić. Chcę, żeby to też dobrze zabrzmiało. W Indiach nie jest znowu tak źle, jest po prostu zupełnie inaczej, totalnie inaczej! - dodaje nasz bohater.
Kuba przyznaje się do wielkiej tęsknoty do swojej ojczyzny, tej małej ojczyzny również. Dlatego tak bardzo cieszy się z każdego przyjazdu przyjaciół z Polski. - Jakoś zawsze tęskno mi do prawdziwego wiejskiego życia w Cichem. Tak było w czasie studiów w Krakowie, tak jest w Delhi. Mam nadzieję, że kiedyś właśnie moim miejscem na ziemi będzie jakaś mała miejscowość nad Wisłą. Bo Polska to fajny kraj, przewidywalny, o wiele spokojniejszy, o wiele cichszy. Niemniej jednak zachęcam do tego, by podróżować bliżej albo dalej, otworzyć swoją głowę na inne rzeczy, które są dookoła. Żeby mieć świadomość, jak wygląda świat poza własnym miejscem zamieszkania. Żeby mieć szerszą perspektywę, patrząc na to, o czym się mówi - puentuje Kuba.
Jan Głąbiński

22.12.2025
OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

29.05.2026
Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

02.06.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

02.06.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

27.05.2026
Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

19.05.2026
KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

02.06.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

02.06.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

01.06.2026
DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

01.06.2026
SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

29.05.2026
RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

25.05.2026
ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

22.05.2026
RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

14.05.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

21.05.2026
Sprzedam DOM i LAS - Spytkowice. 732 810 638.

14.05.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

14.05.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

14.05.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

12.05.2026
Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

28.04.2026
WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

23.04.2026
PROVIDENT. 571 240 909.

17.04.2026
OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

07.04.2026
Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

07.04.2026
NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...
0 0
Janku, fajnie się czytało, ale Indie to nie Bliski Wschód, a Goa to żadna wyspa.
0 0
Powodzenia Kuba
0 0
Super:) kojarzę z gimnazjum już tam był łepski gość, powodzenia Kuba :)
0 0
@Ana, masz na myśli tego pisowskiego ministra waszczykowskiego, który odkrył nowy kraj san escobar :)))
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz