W Czarnym Dunajcu ktoś zakleja zamki do drzwi wejściowych w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. W odpowiedzi siedzibę Agencji naszpikowano kamerami. - Nie poddam się pod naciskiem terrorystów - grzmi szef Agencji.
Dziś już mało kto pamięta, kiedy po raz pierwszy ktoś zakleił zamki. Podobno było to w 2006 roku, ale wtedy jeszcze nikt nie zostawiał na drzwiach kartki z informacją o powodach protestu. Drukowane z komputera informacje pojawiły się na drzwiach później. Wszystkie łączy jedno - ktoś domaga się dymisji Janusza Stefaniaka, przeprasza wszystkich za kłopot, ale warunkiem zakończenia akcji jest dymisja szefa Agencji. W ubiegłym roku siedmiokrotnie zablokowane zamki opóźniły otwarcie biura. W tym roku akcja wymagała nie lada brawury. Kamery monitoringu zapisały obraz kobiety, która sprayem zamalowuje szkło obiektywu. Gdy w Czarnym Dunajcu pojawiły się kamery, zaklejone zamki zastali pracownicy podobnej agencji w Limanowej i Zakopanem. \"Witamy Państwa, z góry za nasz wybryk przepraszamy, celem naszym nie jest Państwa biuro i żaden z pracowników tego biura. Naszym celem jest to, aby pan Stefaniak zrezygnował z pracy w jakimkolwiek urzędzie finansowanym przez skarb państwa. Pan Stefaniak wie, o co chodzi, więc jego zapytajcie o szczegóły...\" - czytamy na kartce przyklejonej w drzwi wejściowych do Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Zakopanem przy ul. Jagiellońskiej. Dalej ktoś pisze, że monitoring w Czarnym Dunajcu zmusił ich do przeniesienia akcji do Zakopanego. Potem ostrzega, że jeśli Stefaniak nie odejdzie, tego typu wybryki obejmą także na inne Agencje, nawet poza województwem.
Stefaniak, Morawa, Ujwary i RuchałaW Zakopanem akcja nie znalazła zrozumienia. - To głupi akt wandalizmu - komentuje X, jeden z pracowników Agencji. - Spowodował tylko, że mieliśmy poważną obsuwę. A proszę mi wierzyć, tu nikt się nie nudzi. W Czarnym Dunajcu nikt z pracowników Agencji nie chce rozmawiać z dziennikarzem. Po kilku tygodniach bezowocnych prób dotarcia do nich kontaktuje się z redakcją Y. To ktoś, kto przedstawia się jako pośrednik albo raczej anonimowy przedstawiciel części pracowników Agencji. - Ludzie boją się stracić pracę - tłumaczy Y na początek. Opowiada o Agencji, o stosunku kierownika do pracowników i petentów. O tym, jak wygląda praca pod kierownictwem człowieka, który swoją posadę zawdzięcza politycznym układom. W całej Polsce w ARiMR pracuje ponad 14 tys ludzi. Agencja w Czarnym Dunajcu, obejmująca teren całego powiatu nowotarskiego, zatrudnia ponad 30 osób. Większość to nowotarżanie. Podobnie jak jej kierownik. Janusz Stefaniak w latach 80. był prezesem mleczarni. Potem prowadził własną firmę handlową. W tzw. międzyczasie był pełnomocnikiem zarządu ds. technicznych KS Podhale. Kierownicze stanowisko w agencji zawdzięcza karierze politycznej w SLD. Ci, co pamiętają tamte czasy, twierdzą, że tylko dzięki koalicji z PSL-em było to wówczas możliwe. Tu, podobnie jak w większości Agencji w Polsce, o obsadzaniu kierowniczych posad decydują polityczne koneksje. Stefaniaka nie zmiótł ze stanowiska nawet 2008 rok, kiedy w większości biur wymieniano kierownictwo. PiS w koalicji z LPR-em i Samoobroną wprowadzali swoich ludzi. Gdy Stefaniak z SLD trafił na półroczny przymusowy urlop, do walki o stanowiska szefów Agencji w Czarnym Dunajcu i Zakopanem stawali partyjni działacze PiS i Samoobrony: Tadeusz Morawa, Edward Ujwary, Paweł Ruchała. W przypadku tych dwóch ostatnich w Zakopanem o mało nie doszło do dramatu. Po kilku miesiącach pod ich rządami Agencja prawie straciła możliwości funkcjonowania. Dopiero solidarna akcja młodych, dobrze wykształconych pracowników i ich interwencja w Warszawie doprowadziła do zwolnienia Ruchały z pracy i przeniesienia Ujwarego. Ponad pół roku temu odbył się tu długo oczekiwany konkurs na stanowisko kierownika. Zdaniem Y to, że rewolucja powyborcza nie zdmuchnęła w 2008 roku Stefaniaka i za pół roku wrócił do pracy, to zasługa Morawy, który nieudolnie pełnił obowiązki kierownika Agencji w Czarnym Dunajcu i Ujwarego - działacza współrządzącej wtedy Samoobrony. - Ujwary dziś korzysta z wdzięczności Stefaniaka i pracuje w czarnodunajeckiej Agencji - wyjaśnia Y.
Nie chcemy Stefaniaka\"Pisaliśmy wyżej, że stosuje się wobec nas mobbing - nikt z tym nic nie zrobił. Nie pomogły argumenty, że pracownicy bywają dyskryminowani, ośmieszani, poniżani, że się na nich krzyczy. Że spotykamy się z obsesyjną podejrzliwością. Ktoś pojechał na rozmowę do dyrektora do Krakowa, przyjęła go sekretarka, dyrektor Okrajek zniknął.\" Y uważa jednak, że zamki to zły pomysł. - Taki wandalizm pewnie niczego nie zmieni. Na górze nie będą chcieli wyrzucić Stefaniaka pod taką presją. Jutro przyjdzie nowy, komuś się nie spodoba, to zacznie kleić zamki - to droga donikąd - uważa.
Jak z rękawa sypie jednak dalej zarzuty pod adresem kierownika: - Nie ma mowy, aby zwrócić mu uwagę, że robi coś niewłaściwie. Za karę potrafi zmieniać ludziom zakres obowiązków, nie licząc się z tym, że zabiera z działu człowieka, którego brak negatywnie odbije się na pracy Agencji, nie mówiąc już, że to bardzo trudne dla pracownika. Gdy się obrazi na ciebie, to wtedy masz przechlapane. Potrafi stać nad tobą i pilnować, żebyś na sekundę nie opuścił swego biura. I tak przez 8 godzin.
Zdaniem Y poważnym problemem są sytuacje, gdy szef tłumaczy coś rolnikom. - Czerwienimy się, gdy przekonuje kogoś o jakichś przepisach, które faktycznie nie istnieją - zapewnia. Y przekonuje, że premie trafiają najczęściej do zaufanych ludzi kierownika: - Sekretarka i informatyk to jego najbliżsi zaufani. Inni jego zdaniem ostentacyjnie są pomijani albo dostają symboliczne kwoty. - Chcemy normalnie pracować. Marzy nam się mądry kierownik, to chyba nie tak wiele. Dziś liczymy kolejne kamery. Ostatnio ktoś odkrył ukrytą kamerę w serwerowni - Y uważa, że większość pracowników chciałaby zmiany szefa, ale nie ma odwagi, żeby o tym powiedzieć nawet pracownikom kontroli.
Nie pękam- Nie poddam się naciskom terrorystów - denerwuje się Janusz Stefaniak, z którym rozmawiam w jego gabinecie. W budynku Agencji, w którym się spotykamy, wszystkie zamki są po ostatniej akcji nadal zaklejone. Do biura wchodzi się od tyłu pod specjalną wiatą. Kamery rejestrują każdy krok. Kierownik absolutnie zaprzecza wszystkim zarzutom. Przekonuje, że ma dobre relacje z pracownikami a o tym, że ludzie są zadowoleni, świadczyć ma kontrola przeprowadzona przez sekcje kontroli wewnętrznej (SKW). - Po tym, jak do dyrekcji dotarły donosy, pracownicy wypełniali ankiety. SKW mi przekazało, że pretensji nie mieli - przekonuje. Stefaniak przyznaje, że podejrzewa, kto stoi za zamkami, uważa, że to czyjeś wybujałe ambicje. - Gdy byłem na urlopie, 2 osoby postanowiły tu przejąć władzę, i tak to do dzisiaj trwa -wyjaśnia. Zaznacza, że nie powie, o kogo chodzi, bo nie wie na 200 procent, ale daje do zrozumienia, że to jego zastępca Marcin Klimowski, który kandydował podczas ostatnich wyborów do sejmu z listy PSL. - Dobrze tu się pracowało do wyborów, potem coś się zmieniło - mówi. Kolejno odpiera zarzuty, które cytuję z rozmowy z Y. - Za ostatni kwartał wszyscy dostali taką samą premię - zaprzecza tezie, że także finansowo nierówno traktuje ludzi. Zarzuty wobec Ujwarego kwituje stwierdzeniem, że jest to pracownik dyrekcji oddziału regionalnego, ale jest zadowolony z jego pracy jako archiwisty: - Nigdy nie było u mnie żadnego rolnika, żeby się na niego wcześniej skarżył. Co do podejrzliwości Stefaniak tłumaczy, że bierze się ona z procedur antykorupcyjnych. - Nigdy też na nikogo nie krzyczę, zapraszam do gabinetu i rozmawiamy w cztery oczy - dodaje. Nie wyklucza, że sprawa zaklejania zamków może mieć 2 powody. Jeden to jego zdaniem stanowcza walka z pracownikami, którzy wbrew prawu wypełniali wnioski na dopłaty rolnikom. - Ja to wytępiłem, nie wolno im tego robić, może teraz ktoś się mści. Młodych ludzi trzeba uczyć uczciwości - tłumaczy. Nie wyklucza też konfliktu pokoleniowego. Prawie wszyscy pracownicy ARiMR w Czarnym Dunajcu to ludzie młodzi: - Ale ja nie czuję się jeszcze wypalony. Czy to czas na młodych, ja o tym nie decyduje, ja pracuje 33 lata, podchodzili tu różni - i pan Skorupa, i pani Paluch, robili nagonkę, żeby mnie zdjąć, wywalić. Napisałem rezygnację. Ja tu przed panem Skorupą nie czapkowałem, nie życzyłem sobie, żeby pan Skorupa tu przychodził jako senator. Jako rolnik proszę bardzo. Agencja jest apolityczna.
Stefaniak nie wie jak zakończy się cała sprawa. - Nie jestem kierownikiem malowanym, pracownicy nie będą robić, co chcą. Muszę pilnować dyscypliny. Nie należę do takich, co pękają. Nie poddam się - oświadcza. Na koniec Stefaniak zwraca uwagę, że zaklejanie klejem zamków pojawia się w Czarnym Dunajcu nie tylko w przypadku Agencji. Podobny proceder pojawił się po tym, jak nowa dyrektor ośrodka zdrowia odebrała w ubiegłym roku lekarzom klucze do gabinetów. - Przychodzili sobie po godzinach do ośrodka i przyjmowali prywatnie. Zabrała im klucze i się skończyło. Ktoś jej za to zakleił zamki. Może to taka już nasza tradycja? - podsuwa rozwiązanie.
Jadę do nichDotychczas Oddział Regionalny w Krakowie zachowywał się, jakby w Czarnym Dunajcu nic się złego nie działo. Problem z zamkami miało załatwić zezwolenie na zakup kolejnych kamer i policyjne śledztwo. Na miejsce posłano kierownika biura regionalnego i pracownika ds. bezpieczeństwa. Polecono zamontowanie dodatkowych kłódek i specjalnych osłon na zamkach, tak żeby utrudnić dostęp do nich. Tuż przed oddaniem tego numeru do druku udało nam się skontaktować z Włodzimierzem Okrajkiem, dyrektorem Oddziału Regionalnego ARiMR w Krakowie. Zapewnił, że jest zadowolony z pracy kierownika w Czarnym Dunajcu. - Tego typu działanie z tym zamkami mnie tylko usztywnia przed jakimikolwiek zmianami personalnymi - stwierdza na początku rozmowy. Podobnie jak Stefaniak uważa, że zawsze w pracy znajdzie się kilka osób niezadowolonych. - Ale jak się wkurzę, to przeniosę to całe biuro do Nowego Targu i tyle będzie z tego - zapowiada. Mimo oburzenia całą sprawą przychyla się do opinii, że to może być element wojny pokoleniowej. Wreszcie mówi: - Tak, pojadę do nich. Muszę z nimi osobiście porozmawiać - i ucina rozmowę.
Pytamy Y o komentarz do decyzji Okrajka. - Obawiam się, że to nic nie da. Ludzie będą bali się mówić. Mam tylko nadzieję, że spotkanie odbędzie się bez Stefaniaka. Chociaż to i tak bez znaczenia. Okrajek nie zrobi nic wbrew Stefaniakowi. Wszyscy o tym wiemy - nie ma wątpliwości Y.
jj
Przełom dla Tygodnika Podhalańskiego: Super glue w Chrzanowie
Ktoś nie daje za wygraną. Po Czarnym Dunajcu, Zakopanem i Limanowej zaklejono zamki do biura Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Chrzanowie.
W poniedziałek pracownicy ARiMR w Chrzanowie nie mogli dostać się do środka. Ktoś zakleił zamki. Z pomocą przyszedł ślusarz. Jak ustaliliśmy, niecodzienna sytuacja to odprysk afery, jaka wybuchła w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa na Podhalu. - Mieliśmy zaklejone drzwi - potwierdza Jarosław Babiec, kierownik ARiMR w Chrzanowie. Pracownicy chrzanowskiego oddziału przyszli do pracy na 7.30. Okazało się, że nie są w stanie otworzyć drzwi. Zamek zablokował nieznany sprawca klejem wpuszczonym przez dziurkę od klucza. Babiec przyznaje, że próba dostania się do biur agencji trwała godzinę. Z pomocą przyszedł dopiero ślusarz, który kwadrans forsował zamek.
Kierownik nie chce jednak komentować sprawy, a po szczegóły odsyła do wojewódzkiego dyrektora agencji. Kim jest domagający się dymisji Stefaniaka? - Tego to chyba nawet wróżka nie wie - mówi poproszony o komentarz Włodzimierz Okrajek, wojewódzki dyrektor ARiMR w Krakowie. Nie wie, czy to jeden z pracowników agencji, czy też może niezadowolony rolnik. Zapewnia, że nie ma pojęcia, dlaczego ktoś chce dymisji Stefaniaka. Przekonuje, że na wzbudzającego czyjąś niechęć kierownika Stefaniaka nie może narzekać. Dorzuca, że nie ugnie się pod naciskiem terrorystów. - Zawsze można przyjść i porozmawiać, a nie posuwać się do takich kroków - kończy, informując, że sprawę bada policja.
Okrajek nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, czemu nieporozumienia z Czarnego Dunajca szerokim łukiem zahaczyły o Chrzanów. Snuje jedynie przypuszczenia: - Może dlatego, że w Czarnym Dunajcu zamontowaliśmy sporo kamer, więc ciężko tam powtórzyć podobny wybryk - mówi, nazywając sprawców terrorystami. Za montaż kamer w Czarnym Dunajcu agencja zapłaciła blisko 7 tys. złotych. Dyrektor nie pamięta dokładnej sumy. W Małopolsce jest 19 oddziałów ARiMR. Gdyby w każdym zainstalować monitoring, z budżetu agencji trzeba by było wyciągnąć ok. 130 tysięcy złotych. - Nie wiem, czy to uzasadniony wydatek - mówi Okrajek. I choć nie mówi wprost, woli płacić za robotę ślusarza.
Tomasz Jachnicki,
Tygodnik Przełom
0 0
a w Zakopanem to posade w tej agencji dostaje sie w wyniku konkursów? kto kiedy widział jakis konkurs na stanowisko w urzedzie, jakimkolwiek?? tam role graja układy ..tyle...
0 0
hmm, czy to jest pomysł, zeby taka akcje stosowac wiobec innych osób na urzedach ?/
0 0
\"Za ostatni kwartał wszyscy dostali taką samą premię...\" - bardzo rozwiniety system motywowania pracowników...
Tylko pozazdrościć tak kompetentnego kierownika...
I kolejny przejaw, bezdyskusyjnych kompetencji - w końcu to szczebel wojewódzki: \"Ale jak się wkurzę, to przeniosę to całe biuro do Nowego Targu i tyle będzie z tego...\". Cóż za racjonalizm, przy podejmowaniu decyzji!
0 0
ciekawe tylko skoro kierownik tak bardzo pilnuje swoich pracowników ze nie moga odejsc od biurka przez 8 godzin to dlaczego co godzine stoja na balkonie i pala papierosy
0 0
Gluenonimus? ... ;) ;) ;) Gdyby prasa nie pisała to by klejowi fanatycy się po świecie nie rozpełźli ... ;) ;) ;)
0 0
Nie pozostaje nic innego jak wpisać klej na listę narzędzi niebezpiecznych. I co za tym idzie zamknąć urzędowo sklepy z klejami. Z dopalaczami się udało, to z klejem też powinno...
0 0
wiesz, butapren to moze i jest namiastka dopalacza a ten którym zaklejaja zamki to tzw \"kropelka\"??
0 0
Uorcyk! Hej!
Kup se Klej !
0 0
Dziwny koleś ten S. Niby SLD ale poparcie Samoobrony też miał a i znajomymi w PO się chwali.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz