Wójt trzyma sztamę z mieszkańcami - cały Czarny Dunajec przeciwko budowie małych elektrowni wodnych.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"20731"}
W piątek (18.10) remiza czarnodunajeckiej OSP wypełniła się szczelnie mieszkańcami. Powód: rozprawa administracyjna w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla jednej z dwóch kontrowersyjnych małych elektrowni wodnych (MEW), które miałyby stanąć na progach wodnych w korycie Czarnego Dunajca.
W rozprawie poza mieszkańcami wioski uczestniczyli też przedstawiciele wszystkich zainteresowanych stron. Publicznie wypowiadali się obaj inwestorzy, przedstawiciele użytkownika cieku wodnego - Polskiego Związku Wędkarskiego i najbliżsi sąsiedzi przyszłej inwestycji. Atmosfera od początku była gorąca i przewodniczący rozprawie Michał Jarończyk, sekretarz gminy, jakoś bez przekonania "wyrażał nadzieję" na "zbliżenie stanowisk". Już na początku z publiki padały wnioski o przegłosowanie zamknięcia zebrania. - O czym tu mleć ozorem. Chcecie znać nasze stanowisko? Proszę bardzo. Nie zgadzamy się i nigdy się nie zgodzimy - zapewniał głos z tłumu. Tonując nastroje, przewodniczący próbował tłumaczyć, że rozprawa administracyjna rządzi się swoimi zasadami i każda ze stron może skorzystać z prawa nieskrępowanej wypowiedzi, jednak to ludzi nie przekonało. Podobnie zresztą jak argumenty inwestorów.
Sporo dyskusji wzbudził sam fakt spiętrzenia wody. Na stopniu wodnym miałaby stanąć specjalna gumowa zapora, dzięki której poziom wody powyżej zastawki podniósłby się o niemal metr, tworząc niespełna 200-metrowe sztuczne jezioro.
- Próg na Czarnym Dunajcu powstał w celach przeciwpowodziowych. Jeśli powstanie tam elektrownia, która spiętrzy wodę o blisko metr, to przecież siła ewentualnej fali powodziowej będzie jeszcze większa - przedstawiali swe racje mieszkańcy. Projektant elektrowni mówił o 3 niezależnych zabezpieczeniach, jednak ludzi, którzy nieraz cierpieli z powodu kaprysów Dunajca, nie przekonał. Najbliżsi sąsiedzi przyszłej inwestycji zauważyli, że spiętrzenie wody spowoduje, że brzegi groźnego Dunajca jeszcze bardziej przybliżą się do ich posesji. Przytaczali też argument o nieznośnym hałasie, wydobywającym się z potężnych śrub Archimedesa, które mają napędzać generatory elektrowni. - Czy państwo wiecie, że podobną elektrownię Tatrzański Park Narodowy zbudował w Dolinie Roztoki, w sercu obszaru chronionego? Przecież gdyby to mogło szkodzić środowisku, taka elektrownia by w Tatrach nie powstała - argumentował Krzysztof Czajka, reprezentujący inwestora ekspert ds hydrologii. - I bardzo dobrze. Z dala od ludzkich osiedli to niech sobie takie rzeczy budują - padł z sali kolejny trafny kontrargument.
- Woda w Dunajcu do najczystszych nie należy. Ale jak wiadomo, woda płynąca oczyszcza się szybciej, niż stojąca. Będziemy mieli śmierdzące bajoro i wylęgarnię komarów - argumentowali mieszkańcy. - Powstanie zbiornik, który jest siedliskiem zupełnie obcym dla ryb, żyjących w wodach Dunajca. Obszar cofki będzie po prostu wymarłym akwenem - wieszczył Michał Cebula z Okręgu Sądeckiego Polskiego Związku Wędkarskiego. Przedstawiciel wędkarzy zwrócił uwagę, że na dnie jeziorka będą zachodzić procesy gnilne, które mogą powodować uciążliwości zapachowe. Zarówno wędkarze, jak i mieszkańcy argumentowali też, powołując się na przykre doświadczenia z miejscowości położonych w górnym biegu Czarnego Dunajca, że powstanie MEW oznacza wyłączenie całego odcinka rzeki z jakiegokolwiek zagospodarowania rekreacyjnego. - Zapytajcie ludzi z Podczerwonego albo Koniówki. Odkąd tam powstały te elektrownie - oni już rzeki nie mają. Wszystko zostało ogrodzone siatką. Nikt nie ma tam wstępu - przekonywali.
Mirosław Rzepka, jeden z inwestorów, apelował, by sprawy jego elektrowni nie porównywać z innymi istniejącymi już obiektami. - Tamte elektrownie powstały bez raportu oddziaływania na środowisko. Dla mojej elektrowni taki raport został sporządzony. To, że teraz się tutaj spotykamy i rozmawiamy - to też jest element procedury, której w wypadku tamtych elektrowni nie było - zaznaczał. Zapewniał przy tym, że mieszkańcy będą mieli swobodny dostęp do rzeki. Przedstawiciele inwestora zwracali też uwagę na edukacyjną rolę MEW. - Uczniowie z okolicznych szkół mogliby tu przychodzić i zapoznawać się z zasadami działania maszyny prostej, wymyślonej przez samego Archimedesa - argumentował Krzysztof Czajka,
Kulminacyjnym momentem burzliwych obrad było głosowanie, podczas którego mieszkańcy jednogłośnie opowiedzieli się przeciwko elektrowni. Wcześniej jednak głos zabrał wyjątkowo milczący tego dnia wójt Józef Babicz. Na wstępnie zapowiedział, że nie wyda dla inwestycji pozytywnej decyzji środowiskowej. Uzasadniając swą nieprzejednaną postawę, wypomniał inwestorowi, że ten w swych staraniach zapomniał o lokalnej społeczności. - Nawet pan do mnie nie przyszedł, nie spotkał się - podkreślał włodarz Czarnego Dunajca.
- Są różne formy spotkania z wójtem. Przecież pisałem pisma - przypomniał Mirosław Rzepka.
Co zdecydowany sprzeciw lokalnej społeczności oznacza dla potencjalnych inwestorów? Michał Jarończyk przyznaje, że jeśli wójt zgodnie z zapowiedziami wyda negatywną decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach - MEW nie powstanie. - Przyznam szczerze, że w tym wypadku w grę wchodzi zapis ustawowy, którego zbyt często nie bierze się pod uwagę. Przepisy mówią, że organ, jakim jest wójt, rozpatrując wniosek, poza innymi, powinien wziąć też pod uwagę uwarunkowania społeczne. W wypadku Czarnego Dunajca te uwarunkowania są bardzo jednoznaczne. Rzadko się zdarza, żeby jakaś inicjatywa wzbudzała aż tak ostry sprzeciw - wyjaśnia sekretarz czarnodunajeckiej gminy.
mk
0 0
Wójt trzyma sztamę z mieszkańcami - no a z kim ma qrwa trzymać? Z kibucem?
0 0
Jest ciemnogród
0 0
Czy z artykułu można się dowiedzieć skąd są "inwestorzy" i jak nabyli prawa do terenów na których będą budować?
0 0
Ciemnogród to budowanie MEW i tym podobnych budowli hydrotechnicznych.
0 0
Jednym z inwestorów jest pan zając ,który już wybudował podobne cudo przez które 200 merów rzeki nie ma wody ,bo cała idzie na jego turbinę.
0 0
Za 20 lat to przejdzie...tak jak przejdzie to pokolenie :)
0 0
A ile ta MEW mogłaby wyprodukować MWh energii elektrycznej i kto by ja kupował........ci biznesmeni to jakieś palałachy albo kolesie ,ktorzy chca zrobić jakis przewał na dostacjach z UE..
0 0
Zdjęcie z podpisem o loży jest bardzo dwuznaczne... Tereny zdobyli w sposób legalny. A wszystkie dokumenty mają w porządku! I proszę ich nie wyśmiewać! Ręce na władzę i tych pseudo protestujących opadają do spodu. Tereny rekreacyjne z prezerwatywami, pampersami, chaszczami. Co do wójta B. to żal coś pisać, wstyd nieskończony. "O niczym nie wiedziałem". Panie Wójcie Kochany, Pan ześ się podpisał pod wieloma dokumentami na ten temat. To jak to nazwać? Mijanie się z prawdą?
0 0
wójt marzy o reelekcji, a inwestorzy mu w tym nie pomogą
0 0
Nie chcą elektrowni wodnej odciąć im dostawy prądu niech przy świeczkach siedzą albo postawimy im ektrownię jadrową to dopiero bedom swiecić na zielono hi hi hi
0 0
A ja myśle, że mieszkańcy mają po prostu ból d**y, że ktoś pod ich nosem robi inwestycje na której będzie całkiem nieźle zarabiał, a oni nie dostaną z tego ani grosza. Jakby ktoś nie widział, to kaska jest niezła, bo nie dość, że elektrownia musi odkupić prąd, to jeszcze sprzedaje się certyfikat za zieloną energie.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz