Chłop honorny i twardy. Nie pazerny na pieniądze. Prawdziwy gazda. Dowcipny. Jak nikt we wsi potrafi wyklepać kosę. Ma trzy słabości - fajkę, góralszczyznę i owce. Tak o swoim proboszczu - księdzu Mieczysławie Zoniu, mówią parafianie z Rogoźnika i Starego Bystrego.
-Buty gumiane, kurtka, fajka w gębe i idzie z owcami. Cy to pogoda, cy tys dysc - opowiada o nim Jan Cisoń. - Gazdówka go ciesy, bo on się z gazdowskiej rodziny wywodzi. I to nie byle jakiej, ino nojlepsej w Dębnie - dodaje. Dlatego wydzierżawił pole i stajnię, od ludzi, którzy wyjechali do Ameryki, kupił owce i zaczął gospodarzyć.Oprócz tej dosłownej owczarni złożonej z około 30 owiec i kozy, ma też tą symboliczną, jaką jest parafia. To drugie stadko złożone jest z ponad 1000 dusz - mieszkańców Rogoźnika i części Starego Bystrego. A że to są górale, więc utrzymanie w ryzach ich nieposkromionych natur - buntowniczych i przekornych, nie jest łatwe. Ksiądz jednak znalazł sposoby, żeby trafić do ich serc. Tak przynajmniej twierdzą parafianie.
BOGU SIĘ NIE NAPRZYKRZAĆ
- Mówi, że nie wolno się naprzykrzać Panu Bogu i dlatego msza z kazaniem trwa u niego 45 minut. I to z niebylejakim kazaniem, bo każdemu trafi do serca - mówi o nim Zofia Głąb, sprzedawczyni ze Starego Bystrego. -Nigdy nie bierze pieniędzy przed pogrzebem ani chrztem, bo tłumaczy, że przed robotą się nie bierze zapłaty. Nie bierze też pieniędzy na kolędzie, tylko każe przynieść na tacę - dodaje.
Starsza kobieta napotkana przy drodze, zapytana o to, jaki jest rogoźniczański proboszcz, długo się zastanawia. -Nie ujeżdżo ludzi - mówi w końcu. -Żarty go ciesą, kozdemu dozre - dopowiada. -Normalny, taki chłopski ksiądz - wzrusza ramionami zapytany o to samo mężczyzna.
-Górol twardy. Ciesy go strój, konie, paradne powozy - mówi o proboszczu J. Cisoń. -Jak widzi w jakie święto ludzi ubranych po cepersku, to dogaduje: "co to wom kierpce mysy zjadły". Bardzo też przeżywa wyjazdy ludzi do Ameryki. Grzmi, że domy piękne pustoszeją, pole odłogiem stoi, a tam w suterenach mieszkają - uzupełnia Z. Głąb.
Sam żyje skromnie. Dla ludzi jest otwarty. W swojej kancelarii nie wyznacza dni ani godzin. Przyjmuje o każdej porze. Dla każdego ma czas. Ponoć jest też wspaniałym spowiednikiem. Taki obraz proboszcza wyłania się z rozmów z parafianami.
EDUKACJA PRZYSPIESZONA
Gdy był młodym chłopakiem, nic nie wskazywało na to, że kiedyś założy sutannę. Ksiądz prof. J. Tischner, charakteryzując przed laty swoich kolegów z gimnazjum napisał o Zoniu: "uczy się i zdolny jest. Trochę babiarz". Gdy słowa te trafiły do książki wydanej z okazji 90-lecia szkoły, nauczycielki z Rogoźnika zapytały proboszcza, czy nie obraził się za to, co Tischner o nim napisał. -Obraziłem się - odpowiedział. -Za to "trochę" - wyjaśnił zakoczonym paniom.
Ks. M. Zoń pochodzi z Dębna. -Ojciec był młynarzem, miał najlepiej prowadzoną gazdówkę we wsi. Dbał o plony, dobór bydła i porządek - opowiada ks. M. Zoń.
W Dębnie ukończył cztery klasy. W czasie okupacji, gdy na jednej gospodarce było za dużo mężczyzn, groziły im przymusowe roboty w Niemczech. By uchronić przed tym starszych synów, rodzice wysłali M. Zonia na dalszą edukację do Nowego Targu. W przyspieszonym tempie ukończył w mieście podstawówkę. Na korepetycjach opanował program pierwszej klasy gimnazjum. Rodzice płacili ze lekcje jajkami i serem.
GACIE JóZKA KLAMERUSA
Gdy w 1945 roku otworzono w stolicy Podhala gimnazjum, zdał od razu do II klasy, tej samej, do której uczęszczał Józef Tischner. -Z czasów szkolnych zapamiętałem najbardziej smutny ranek, kiedyśmy się dowiedzieli, że Ognia zastrzelili - wspomina. -Bo najgorzej, kiedy w człowieku zgaśnie nadzieja. A Ogień i partyzantka, dawali ludziom nadzieję na przetrwanie - wyjaśnia.
-A najweselszy dzień, to kiedy podczas 1-majowego pochodu, Józkowi Klamerusowi z Łopusznej, który szedł w pierwszej czwórce, przed samą trybuną rozwiązały się gacie. Biedak przesiedział potem w UB za bojkotowanie pochodu, a w takich wiązanych gaciach do dziś nie chce chodzić - śmieje się proboszcz.
Wspomnienia przerywa dzwonek do drzwi. Ksiądz wychodzi. -Ja w sprawie chrztu w Wielką Sobotę - słychać głos w korytarzu. -Chłopie, ty wiesz co będzie w Wielką Sobotę? Ceremonie bardzo długie, łącznie z procesją. Może drugi dzień świąt? - przekonywuje ks. M. Zoń. -Jak w sobotę będziesz miał chrzest, to będziesz miał gości w sobotę i w niedzielę, i w poniedziałek. Wiesz ile cię to będzie kosztowało - argumentuje dalej. Na końcu już po uzgodnieniu daty chrztu słychać stanowczy ton proboszcza: Tylko wyzdajać się tak jak trza!. Po chwili zaś, znowu wyraźny głos duchownego: Coś to portki przepił?
SEMINARIUM PO LEŚNICTWIE
Proboszcz wraca do kancelarii. Patrzy na zdjęcie z klasy maturalnej: -Z tej klasy jest sześciu księży. Ale wtedy nikt nie przypuszczał. Leon Zagata poszedł do seminarium po I roku rolnictwa, Śmiałkowski - po I roku astronomii, Tischner - po I roku prawa, a ja po I roku leśnictwa. A tych dwóch, co jeszcze w szkole było typowanych na księży - wycofało się potem z seminarium.
Mimo ogromnej ilości kandydatów na leśnictwo, M. Zoniowi udało się pomyślnie zdać egzaminy wstępne. Już jednak w listopadzie spostrzegł, że to nie jest to. Mniej więcej w tym samym czasie, do takiego samego wniosku doszedł student I roku prawa - J. Tischner.
W tajemnicy przed rodziną M. Zoń postanowił wstąpić do seminarium. Dowiedzieli się, gdy do domu w Dębnie przyszła koperta informująca o przyjęciu. -Zrobili nade mną sąd. Najstarszy brat mówił, że robię wstyd, bo i tak tam nie wytrzymam - opowiada. W Krakowie po rozpoczęciu I roku na seminarium, spotkali się znowu z Tischnerem.
Z późniejszym profesorem filozofii, Zonia połączyła wtedy jeszcze wspólna pasja - chodzenie w Tatry. -W wakacje przyjeżdżałem do Dębna, gdzie czekała mnie harówka na gospodarstwie. Czasem jednak urywałem się w góry. Jeszcze na leśnictwie skończyłem kurs wspinaczkowy na Skałkach, potem już jako kleryk, potajemnie skończyłem następny kurs taternicki już w naszych górach. Mogłem za to wylecieć z seminarium - opowiada.
PORWANIE KSIĘDZA
J. Zoń nie tylko skończył seminarium. Przed samymi święceniami wstąpił do zakonu oo. Benedyktynów, wśród których spędził osiem lat. W międzyczasie przez 3 lata studiował Nowy Testament na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Potem dopiero przyjął święcenia kapłańskie. -Zostałem pożyczony diecezji jako benedyktyn, a po 18 latach przyjęty do diecezji jako ksiądz diecezjalny - opowiada. Potem była praca wikariusza w kilku parafiach, administratora i na koniec od 1992 roku - proboszcza w Rogoźniku.
Wcześniej jednak trafił do Kacwina, gdzie jak sam wspomina - zastał zabudowania gospodarcze popodpierane kulikami i wychodek za stodołą. Ponieważ plebania posiadała 28 hektarów - lasów i nieużytków, zaczął gospodarzyć. Najpierw hodował krowy, potem przerzucił się na owce. Mimo trudności ze strony władz wybudował wzorcową owczarnię. Sprzedawał wełnę i skóry. Zyski przeznaczał na remont plebanii, inwestycje w kościele. Dobrze radził sobie też z tą symboliczną, kacwińską "owczarnią", o czym świadczą starania parafian o powrót księdza na Spisz, gdy po 11 latach, został przerzucony do Szaflar. Spędził tam 5 miesięcy, po czym kacwinianie go odbili. Sam przemilcza ten wątek, określając go jako "dziwne tarapaty".
PROBOSZCZOWSKIE PUPILE
w 1992 roku znowu jednak opuszcza Kacwin. Tym razem zostaje proboszczem w Rogoźniku. Razem z nim wyjeżdża ze Spisza kilka owiec. Teraz już nie dla interesu, lecz z miłości, jaką zapałał do owczarstwa. Po sąsiadach, którzy wyjechali za Ocean, pozostała szopa, nie trudno było też wydzierżawić pole pozostawione przez rogoźniczańskich Amerykanów.
W ciasnej stajence gnieździ się około 30 owiec. Przedwiośnie to dla hodowcy szczególne dni, bo kocą się jagnięta. Na świat przyszedł już także potomek jedynej w stajni kozy. Proboszcz odwiedza swój przychówek, nawet kilka razy w nocy.
Zbliża się sobotni wieczór. W plebańskiej kuchni ksiądz podgrzewa w garnuszku mleko. Potem przelewa je do butelki po kryniczance, zakłada smoczek. To dla jednego z jagniąt - bliźniaków, które jest za słabe, by samo ssało matkę. Gdy maluch zostaje przez proboszcza nakarmiony, o resztkę w butelce upomina się nieco starszy baranek. Inne domagają się pieszczot. Ksiądz ogarnia całe stado wzrokiem. O każdym zwierzęciu ma coś do powiedzenia, charakteryzuje jak człowieka.
GAZDOWSKIE BOLĄCZKI
Więcej refleksji przynosi gazdowanie i piecza nad ludzkim stadem. -Góralszczna się zmieniła. Ludzie zatracili szacunek dla siebie czyli dla tradycji. Ameryka sieje spustoszenie. Poszło ukochanie ziemi. Ludzie wymieniają na dolar, to, co niewymienialne - ubolewa. Boli go, że co roku wyjeżdża za Ocean około 50 parafian. Zdaniem proboszcza, także z pobożnością w Rogoźniku jest nieco gorzej niż na przykład w Kacwinie. -Tam więcej ludzi korzystało z mszy w dzień powszedni czy pierwszy piątek. Tu w normalny dzień przychodzą tylko sakramentalne babki - narzeka.Ksiądz Zoń już na początku swojego proboszczowania w Rogoźniku zapowiedział, żeby na kolędzie nie dawać mu pieniędzy. -Zanim zostałem księdzem, tyle się nasłuchałem o pazerności księży, że pomyślałem sobie; nie dam ludziom powodu, żeby tak o mnie mówili. Jak chcesz, to dasz na tacę, jak nie - to też dobrze. A mnie nikt chciwości nie zarzuci. Nikt też nie powie, że pogrzeb był piękny, bo wcześniej dobrze zapłacili księdzu. Dlatego biorę po robocie, żeby nikt tak nie powiedział. Mówię też ludziom, żeby wtedy płacili jak mają, a jak nie to ja poczekam. Czasem przecież nawet bogatego może złapać bez pieniędzy - tłumaczy.

22.12.2025
OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

29.05.2026
Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

02.06.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

02.06.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

27.05.2026
Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

19.05.2026
KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

02.06.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

02.06.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

01.06.2026
DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

01.06.2026
SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

29.05.2026
RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

25.05.2026
ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

22.05.2026
RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

14.05.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

21.05.2026
Sprzedam DOM i LAS - Spytkowice. 732 810 638.

14.05.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

14.05.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

14.05.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

12.05.2026
Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

28.04.2026
WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

23.04.2026
PROVIDENT. 571 240 909.

17.04.2026
OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

07.04.2026
Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

07.04.2026
NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz