Trzy mieszkania – czterech palaczy. Takich paradoksów w przejętym przez powiat nowotarski budynku byłej strażnicy w Podczerwonem jest więcej.
Odpadający ze ścian tynk, wypaczone okna, zapach stęchlizny i wciąż zalewane piwnice – to stan 60-letniego budynku w Podczerwonem, w którym mieszkają trzy rodziny. Ile może wynosić tu czynsz za 45-metrowe mieszkanie? Prawie 1200 zł.
Zbigniew Heyer jest emerytowanym funkcjonariuszem straży granicznej. Mieszka w tym domu od 25 lat. Początkowo budynek tętnił życiem – oprócz kadry, skoszarowanych tu było blisko 50 żołnierzy Wojsk Ochrony Pogranicza. Po zmianach została strażnica SG i kilka mieszkań oficerskich. Dziś jest już ruina, w której mieszkają trzy rodziny. Do połowy ubiegłego roku wszystko przebiegało jak to na wsi – spokojnie i w przewidywalny sposób. Do czasu, aż straż graniczna nie zdecydowała się pozbyć zbędnego już budynku. Podobnie jak inne tego typu placówki – pokaźny dom przejął powiat nowotarski. I zaczął liczyć koszty po swojemu.
Heyer denerwuje się, jak tylko zaczyna wyciągać rachunki, które przychodzą od jesieni. Pierwszy – wrześniowy – z wyrównaniem za okres trzech miesięcy opiewał na 2040 zł. W grudniu było już łatwiej – „zaledwie” 1077 zł. – Do tego trzeba doliczyć opłaty za prąd, śmieci, telefon. No nie ma szans tego zapłacić, bo z emerytury niewiele zostaje. A przecież jeszcze są dzieci, więc jak mamy przeżyć? – wylicza mężczyzna.
Zanim 60-letni budynek zmienił właściciela, mieszkańcy mieli co miesiąc do zapłacenia około 500 zł czynszu. Co się zmieniło w ich sytuacji? Tylko właściciel. Jedyny remont, jaki pamiętają, odbył się 15 lat temu – było to malowanie dachu.
Na wysyłane skargi i pytania otrzymali pismo od starosty. Krzysztof Faber informuje, że powiat nowotarski musiał zatrudnić w budynku palaczy. Jak wyliczył, ze względu na przepisy prawa pracy i bhp w starej kotłowni konieczna jest praca na zmiany i zatrudnienie czterech palaczy. Ogrzewają oni trzy mieszkania, zajmujące około 30% całego budynku, reszta stoi opuszczona. Miesięcznie pensje dla nich to przeszło 9 tys. zł. Honoraria nie pokrywa starostwo, ale mieszkańcy w czynszu. – Zaproponowaliśmy, że któryś z nas zrobi papiery palacza i sami będziemy grzać, ale na razie nie mamy odpowiedzi – dodaje Zbigniew Heyer.
W czynszu uwzględniony został też zakup koksu na zimę – nie dość że starostwo zakupiło go w sezonie, gdy jest najdroższy, to jeszcze jego ceną w całości obarczyło mieszkańców, którzy zajmują tylko trzecią część budynku. Kaloryferów w niezamieszkanej części nie da się zakręcić, bo zawory w instalacji od lat są zaspawane, żeby nie przeciekały. – Na rachunku mamy jeszcze wyszczególniony podatek od nieruchomości. Jakim prawem, skoro przecież nikt z nas nie jest właścicielem mieszkania ani tego terenu. Powiedzieli nam, że jesteśmy udziałowcami skarbu państwa. Kupili jakieś taczki, narzędzia, tabliczki na schody – nawet nas nie zapytali. A co, jak się wyprowadzę? Odkroją mi jedną trzecią taczki, bo to moja część? – dziwi się Heyer.
Po przejęciu mieszkań przez powiat mieszkańcy dostali do podpisania nowe umowy najmu – zamiast dotychczasowej bezterminowej podpisali nową – na trzy lata. I teraz boją się, czy to nie oznacza, że trzeba będzie się stąd wyprowadzić. – A przecież z tym miejscem związaliśmy się, ułożyliśmy sobie tu życie, nie chcemy się stąd wynosić, tylko wykupić mieszkania – przekonuje Zbigniew Spankowski. Sam został odprawiony z kwitkiem nawet z opieki społecznej, gdzie poprosił o przysługujący mu zasiłek mieszkaniowy. Nie dostał, bo powiat nie wystawia faktur, tylko zestawienie kosztów, które nie może być dowodem wypłaty. – Chcą się nas pozbyć, utrudnić życie tak, byśmy się wynieśli, a wtedy można by to wszystko sprzedać – podejrzewa, jak zresztą wszyscy mieszkańcy, Zbigniew Spankowski.
Krzysztof Sanek, naczelnik wydziału geodezji i gospodarki nieruchomościami nowotarskiego starostwa, przyznaje, że sytuacja mieszkańców byłej strażnicy jest „nieciekawa”. Podkreśla jednak, że powiat jest współwłaścicielem budynku razem ze Skarbem Państwa, jednak obie struktury nie są powołane do zarządzania nieruchomościami. Trwają więc przygotowania do sprzedaży mieszkań dotychczasowym najemcom, którzy mają tu prawo pierwokupu. Papiery trafiły już do wojewody, być może w ciągu miesiąca można się spodziewać jego zgody – lub odmowy. Lokatorzy będą mieli prawo do wykupu za 5% wartości lokali. – Ale muszą sobie zdawać sprawę, że będą współwłaścicielami budynku, więc trzeba będzie partycypować w kosztach. Choć myślę, że wymiana kotłowni na nowoczesną na pewno będzie dla nich bardziej opłacalna, niż utrzymywanie czterech palaczy – przyznaje naczelnik.
Powiat planuje wykorzystać opuszczoną część budynku dla podstacji pogotowia ratunkowego – koszty utrzymania zostaną więc rozłożone na więcej podmiotów. Jeśli jednak plany się nie powiodą, możliwa będzie sprzedaż tej części w przetargu. – Wówczas mieszkańcy będą zmuszeni dogadywać się z nowym właścicielem – dodaje Sanek.
Józef Figura
0 0
ceny jak na Manhattanie ...zaiste; tyle ze widoki jakby gorsze :-)
0 0
Ludzie to się nauczyli za komuny że wszystko chcieliby za darmo. Ja na ich miejscu już dawno bym tę ruderę opuścił. W końcu podczerwone, to żaden manhatan, a tak a propos manhatana to tam jednak ceny dużo duzo wyższe i widoki brzydkie.
0 0
zalezhy co kto lubi...
0 0
teraz pomaga gmina płacąc dodatek mieszkaniowy,a potem za 5% i tak wyjdziecie na swoje.A swoją drogą palacze muszą miec jakieś układy w starostwie.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz