Jest ich niewielu, ale ci, którzy przesiądą się do samochodu elektrycznego, stają się jego ogromnymi fanami.
Józef Stachoń z Zakopanego ma elektryka od roku. Twierdzi, że argumenty ekologiczne i klimatyczne były decydujące przy zakupie. - Ci, którzy jeżdżą elektrykami, ale ładują w domu z gniazdka, nie do końca są ekologiczni. Przecież to energia z węgla - przekonuje góral. - Chyba że ładują z fotowoltaiki, wiatru albo z elektrowni wodnej - dodaje. Sam ma elektrownię wodną w Szaflarach na Białym Dunajcu i tam ładuje swój samochód. Przyznaje jednak, że to drugi z jego pojazdów, elektrykiem jeździ głównie po Podhalu. Samochód ma zasięg 350 km, a on nie korzysta z ładowarek komercyjnych.
Jeżdżę prawie za darmoMarek Jagoda z Bańskiej Niżnej jest z wykształcenia elektronikiem. Ma dwa elektryki. Z samochodów spalinowych zrezygnował zupełnie w 2019 r. Swoimi elektrykami zjeździł Bułgarię, Chorwację, Węgry, Słowację. W sumie 200 tys. kilometrów. Przystanki na ładowanie co kilkaset kilometrach go nie przerażają. - To kwestia dobrego zaplanowania podróży. Zawsze śpię w hotelu, który mi gwarantuje darmowe ładowanie w nocy - podkreśla. - Nie robię więcej przerw niż inni podczas podróży. Pierwsze ładowanie mam zazwyczaj w Miszkolcu - opowiada.
- To nie tylko kwestie ekologiczne, ale też czysta ekonomia. Jeżdżę prawie za darmo. Przejechałem Bułgarię wzdłuż i wszerz, zrobiłem około trzech tysięcy kilometrów i wydałem 600 zł na ładowanie - mówi. - To też zupełnie inna kultura jazdy, samochód jest cichy. Dla mnie to ważne, bo podczas jazdy słucham muzyki zamiast warczenia silnika - mówi.
Marek Jagoda podkreśla, że odkąd pamięta, w jego głowie był pomysł, aby zacząć podróżować przy użyciu najbardziej uniwersalnego nośnika energii, czyli prądu elektrycznego. Marzył, że kiedyś sam skonstruuje taki pojazd. Zaczął nawet go projektować, ale zajął się potem innym projektem.
Wspomina rok 2009 r., gdy na targach w Genewie zadebiutował pierwszy samochód w pełni elektryczny, czyli Nissan Leaf. - Był to szczyt moich marzeń, aby taki cud techniki mieć - wspomina. Przekonuje, że przeczuwał wtedy, że za 10 lat będzie takim pojazdem jeździł. W rzeczywistości pierwszy elektryk nissan leaf II z baterią 40 KWh stał się jego własnością w 2019 r. - Ludzie się ze mnie na początku śmiali, gdy im mówiłem, czym chcę jeździć - podkreśla.
Dziś ma dwa elektryki - osobowy i dostawczy, który używa w pracy. - Proszę mi powiedzieć, który kierowca spalinowego samochodu może załadować pojazd u klienta? A ja tak właśnie robię - podkreśla. Zawodowo zajmuje się montażem pomp ciepła.
- Jeśli chodzi o energię elektryczną, która jest potrzebna do ładowania samochodów, to w moim przypadku stanowi to około 80 procent pozyskiwanej energii z instalacji fotowoltaicznej - zaznacza.
Twierdzi, że podróżowanie elektrykiem zmieniło jego życie na spokojniejsze. - Etap samochodu spalinowego w moim życiu dobiegł końca w dniu zakupu pierwszego samochodu elektrycznego - stanowczo podkreśla.
Więcej "za", niż "przeciw"- Testowałem różne samochody, ponieważ lubię nowinki, wsiadłem też do samochodu elektrycznego. Po przejażdżce nim nie miałem już wątpliwości, że nim będę jeździć - opowiada kolejny nasz rozmówca, który jeździ hyundai kona od trzech lat. - To bardzo wygodne auto, ciche, ma nieporównywane ze spalinówkami przyspieszenie. Nie ma skrzyni biegów, pamiętania o wymianie oleju - wymienia zalety.
Gdy decydował o zakupie elektryka, kwestie ekologii nie były decydującym argumentem, dziś jednak cieszy się, że jego samochód nie przyczynia się do zatruwania środowiska. Podkreśla, że w domu ma fotowoltaikę, co jeszcze bardziej obniża koszty i jest dodatkowym odciążeniem dla natury i klimatu.
- Na pełnym ładowaniu przejeżdżam nawet do 500 kilometrów, bez problemu docieram i wracam z Krakowa. Jednocześnie przyznaje, że ma drugi tradycyjny samochód, z którego czasem korzysta na dalsze trasy, szczególnie zimą, kiedy bateria szybciej się rozładowuje. - Użytkowanie mnie prawie nie kosztuje, rzadko ładuję na stacjach - podkreśla. Dużym atutem jest to, że elektrykami można w miastach na publicznych parkingach parkować za darmo, można też korzystać np. w Krakowie z "pas busu", co pozwala się szybciej przemieszczać.
Problem - jego zdaniem - pojawia się w zimie, kiedy bateria szybciej się rozładowuje i zamiast 500 km, samochód ma zasięg od 350 do 400 km.
- Nigdy mi się mój samochód nie zepsuł, nie zapalił - jak mnie przestrzegano. Widziałem kilka razy płonące samochody na trasie, ale to nie były elektryki - podkreśla.
Elektryki się na Podhalu nie przyjęłyOd trzech lat elektryczną skodą enyaq jeździ Edward Kuchta, podhalański biznesmen, współwłaściciel Grupy Autoremo. To firma sprzedająca od lat różne marki samochodów, w swojej ofercie ma także elektryki - skody, volkswagena, renault, dacii mazdy czy hyundai. - Początkowo było większe zainteresowanie elektrykami, bo była przy zakupie bonifikata z ministerstwa ochrony środowiska, koncerny też naciskały na sprzedaż elektryków ze względu na kary emisyjne. - Elektryki nie przyjęły się zbytnio na Podhalu, są droższe niż samochody spalinowe, brakuje jeszcze odpowiedniej ilości ładowarek na trasach - twierdzi. Sam korzysta z samochodu z napędem elektrycznym tylko na miejscu, na trasach nie dalszych niż 150 km. -Tak, żeby na jednym ładowaniu wrócić do domu - tłumaczy. - Zdecydowałem się na ten samochód, głównie z poczucia odpowiedzialności za środowisko. Dlatego też mam w domu fotowoltaikę - podkreśla Edward Kuchta.
W Autoremo sprzedawanych jest niewiele elektryków, to kilka procent w stosunku do wszystkich samochodów, w przypadku hybryd to kilkanaście procent.
Hybrydy idą jak świeże bułeczkiZa to w otwartym w kwietniu zeszłego roku salonie toyoty w Nowym Targu aż 90% wszystkich sprzedanych samochodów to hybrydy. - Toyota jest bardzo proekologiczna, jest prekursorem wprowadzenia i sprzedaży samochodów hybrydowych, które sprzedajemy już ponad 27 lat. Bardzo dbamy o środowisko i jest nam niezmiernie miło, że nasi klienci kupując hybrydy toyoty podążają za nami - mówi Agnieszka Koszecka, szefowa działu sprzedaży samochodów w salonach toyoty w Tarnowie, Nowym Sączu i Nowym Targu. - Z niecierpliwością czekamy na przygotowanie infrastruktury do sprzedaży większej liczby samochodów elektrycznych toyoty, aby jeszcze bardziej zadbać o nasze wspólne środowisko - dodaje.
- Górale boją się elektryków - podkreśla Anna Korczak, doradca ds. sprzedaży w salonie w Nowym Targu. - Kupując samochody pytają przede wszystkim o spalanie, ekonomia jest decydującym czynnikiem przy podejmowaniu decyzji. My jednak staramy się uświadamiać klientów podczas rozmowy, mówimy też o korzyściach dla środowiska - zaznacza Anna Korczak.
Jak wejdą Chińczyki, sprzedaż elektryków wzrośnieElektryki przed pandemią zaczęła w Nowym Targu sprzedawać firma Moto Service Worwa. - Sprzedałem kilka używanych, ale wielkiego zainteresowania nimi jeszcze nie ma - twierdzi Łukasz Worwa, współwłaściciel firmy. Czeka aż wejdą na rynek chińskie elektryki, które będą podobnej jakości, lecz o wiele tańsze, na pewno wtedy zainteresowanie nimi będzie większe. Podstawową przeszkodą obecnie są zbyt wysokie ceny tych aut. Wadą - jego zdaniem - jest słaba bateria, która nie pozwala na jednym ładowaniu daleko dojechać. - Kiedyś z Warszawy przy bardzo trudnych warunkach pogodowych w zimie wracałem na Podhale elektrykiem 13 godzin - opowiada. - Przy dużym mrozie bateria szybko się rozładowuje, kierowca ma do wyboru albo dłużej jechać, albo mieć w samochodzie ciepło - twierdzi. Ten sam problem jest przy włączonej klimatyzacji.
Kłopotliwa jest też zbyt mała sieć ładowarek do elektrycznych samochodów i ich zbyt mała moc.
Za mało ładowarekW Nowym Targu na sześć ładowarek jest tylko jedna z prądu stałego o dużej mocy - na stacji Circle K. Jeszcze w tym roku ma się pojawić w stolicy Podhala jedna z najszybszych ładowarek w Polsce, a właściwie hub, czyli wielostanowiskowa stacja ładowania aut elektrycznych. Stanie przy firmie Moto Service na ul. Szaflarskiej 156. Pozwoli naładować samochód elektryczny w kilkanaście minut. Będzie też rozbudowywana ładowarka przy Ruczaju na ul. Ludźmierskiej 32, tam także pojawi się ładowarka prądu stałego o dużej mocy.
W Zakopanem jest ponad 20 ładowarek, głównie przy pensjonatach i hotelach. Tylko trzy z nich są z prądu stałego, szybkie. Żeby wiedzieć, gdzie ładowarki są usytuowane, warto ściągnąć sobie na telefon aplikację PlugShare, która pokazuje też, czy konkretna ładowarka jest wolna.
Trochę statystykKto na Podhalu jeździ hybrydami? Według sprzedawców to najczęściej prawnicy, lekarze i księża. Kilku z duchownych pod Tatrami ma też elektryki.
Postanowiliśmy w starostwach - nowotarskim i tatrzańskim - sprawdzić, ile jest zarejestrowanych elektryków i samochodów hybrydowych.
W powiecie tatrzańskim na 66 848 wszystkich zarejestrowanych samochodów, pojazdów o napędzie elektrycznym jest obecnie 126, pojazdów o napędzie hybrydowym - 319.
W powiecie nowotarskim na 121 528 zarejestrowanych pojazdów, napęd elektryczny ma 256, hybryd jest - 856.
Warto wiedziećKorzystanie ze zgromadzonej w baterii energii do napędzania samochodu umożliwia poruszanie się bez emisji spalin. Właściciele aut elektrycznych podczas jazdy samochodem elektrycznym nie przyczyniają się więc do zwiększenia smogu i emisji gazów cieplarnianych. Przeciwnicy wskazują jednak, że ładowanie baterii jest możliwe dzięki istnieniu elektrowni, z których większość produkuje energię elektryczną przez spalanie paliw kopalnych. Argumentują, że to, czego nie wyemituje do środowiska elektryk, zrobi za niego elektrownia. To jednak mit. Spaliny elektrowni - mimo że szkodliwe - są filtrowane znacznie lepiej niż spaliny produkowane przez silnik samochodowy.
Można zadbać o to, by ładować auto w sposób zupełnie bezemisyjny. Tak dzieje się, gdy korzystamy ze stacji ładowania, w których wykorzystywana jest energia elektryczna wyprodukowana z odnawialnych źródeł.
Beata Zalot
0 0
"Nie trzeba pamiętać o wymianie oleju" no rzeczywiście raz w roku to duży problem, trzeba sobie kartę na lodówce przykleić.
0 0
Średnio żywotność baterii to 8 do 10 lat max. Mam 24 letnie auto V6 z Lpg czyli przeżyło już trzy elektryki. Kto tu jest bardziej eko ?
0 0
Pani redaktor nie pokazała całego kontekstu korzystania z aut elektrycznych.
Elektryki będą przyszłością motoryzacji - kiedy uda się rozwiązać problem baterii. Nie tylko zasięgu ale również technologii a co za tym idzie emisji i zanieczyszczeń związanych z ich produkcją i utylizacją.
Może zatem warto uzupełnić artykuł o badania dotyczące śladu węglowego (i nie tylko) związanego z wyprodukowaniem auta elektrycznego i spalinowego - to dzisiaj zmienia obraz "ekologiczności" aut elektrycznych na ich niekorzyść. Może - w przypadku auta elektrycznego - emisje są mniejsze w samej eksploatacji - ale znacznie większe w produkcji. A co z ceną odkupu kilkuletniego elektryka ze zużytą baterią?
0 0
Jak czytam, to hybrydami i elektrykami jeżdżą ci co najbardziej "szczygą" ludzi a duchowni za opowiadanie bajek.
0 0
Auta elektryczne dziś to to samo co komórki 25 lat temu. Była cegła z walizką, bogaci kupowali, szpan był. Dziś każdy jakiś tam telefon ma, kosztuje to w miarę i cześć. Ja sobie poczekam 20 lat jak dożyję. Chamstwem producentów jest np żadanie 75 tys za wymianę popsutego silnika w takim eTronie (kanał warsztatowy YT). Ja mam uprawiać socjalizm i ekologię, ale producentowi ma się zgadzać. Dlatego będzie tylko drożej do czasu opracowania lepszych rozwiązań. Co w konsekwencji doprowadzi do postarzania parku samochodowego. Jedyna nadzieja w Chińczykach. Kolejno nikt nie mówi o wpływie na baterie z częstego korzystania z ładowarek dużej mocy - degradacja. Mało kto mówi, że do kręcenia się "wokół komina" ładuje się do 80%, a na trasy 100%. Trzeba dbać o baterie. Nie bardzo jest jak skontrolować stan baterii w aucie używanym, trochę takie kupowanie na wiarę, a to komponent w używce stanowiący 30-40% ceny. Na dziś tylko hybryda i to raczej Toyoty.
Cały ten interes dla Kowalskiego dziś ma niewielki sens: cena, ładowarki, serwis, części, rynek wtórny itd. Ale jeśli będzie analogia do komórek to czemu nie. Jeśli ...
0 0
Górale jeżdżą tymi, " Izerami marzeniem Polaków" co Morawiecki naobiecywał , ale jedynie co obiecał i spełnił to miska ryżu.
0 0
A ja przejeżdzam 3000 km za 900 zł , tyle ,że moje auto jest pięć razy tańsze , i nie musi ulec kasacji po byle kolizji , naprawiam go kilkanaście razy taniej i jeszcze odsprzedam w cenie . Ja do BUłgarii jade dzień a nie trzy dni , Miszkolc przejeżdzam z marszu . Niemcy już pojedli elektryków ,fabryki ograniczają produkcje , Polak nadal głupi to kupi . A muzyki słucham w kwadro lub filharmonii
0 0
Jedna wielka ściema jak stref czystego transportu, prosty przykład jeśli będę jeździł wokół strefy kopcacym dieslem to mam nadzieję że dużym się tam nie przrdostanie.
0 0
dzięki pisowi w Polsce jest ponad 60% prądu z węgla, a więc śmiało możemy powiedzieć, iż samochody elektryczne w Polsce są na węgiel
0 0
Niemcy znaleźli szrot na swoje zużyte złomy. brawo polaczki
0 0
Te filtry na kominach elektrowni, to rzeczywiście lepiej wyłapują ale pyły. I być może agresywne gazy, które tworzą później kwaśne deszcze. Natomiast (jak każdy filtr) są bezradne wobec masowego produktu spalania, czyli CO2.
I teraz warto by wiedzieć, co ma mniejszy ślad węglowy. Niestety trudno o rzetelne podsumowania. Być może dlatego, że wpływa tu wiele wysokozmiennych czynników. Albo stoją za tym zbyt duże pieniądze...
Prawdopodobnie ekonomiczna spalinówka będzie jednak lepsza pod tym względem od korzystania z elektrowni węglowej.
0 0
#Cyklista - dzięki UE i Tuskowi Ukraina będzie miała pół tańszy prąd. Pół tańszy, bo bez opłat ETS za to z węgla. Tak, że ten, no ...
I dalej mi nic nie wiadomo o urządzeniach, które będą kompensować cykliczność produkcji OZE. I bardzo mnie bawi, że prąd z atomu też nie będzie tani, bo trzeba "odkuć projekt". Ehhhh, jakby Gierek postawił z 5 atomówek to by było ... :):):):) Komuna robiła i zbankrutowała, a nam się nic nie opłaca.
Co mnie obchodzi skąd jest prąd ? Kupiłem auto, a nie elektrownię. Czyżbym jednak miał kupić auto i zapłacić za elektrownię ? I postawić PV i wymienić kocioł na PC. Życzę wysokich zarobków :):):)
0 0
@platfusie pisowski szrota to masz, ale swojego guru! jakie by nie były, ale były! ale nie! bo krowy przestaną się doić no i panią ministre moskwę mogłoby śmigło uderzyć w głowę
0 0
GT, świetnie się składa, Właśnie sobię kupie Izerę -pierwsze już jeżdżą po Szwecji. Przecież Tusk mi obiecał 60 tysi z sPO datku , a i za akademik dziecku nie musze płacić. No dobra, musze, ale tylko 1 zł.
Z miski ryzu Morawieckiego kupiłem dwa samochody, dom i jeźdizłem na wakacje. taka to bidna micha ryżu była.
Tymczasem PO czekamy do jesieni. Zobaczymy, jak ci PO zwalniani grupowo będa się do siebie nuyśmiechać. I ile samochodów nakupią. Choćby tych najtańszych, z niemieckich szrotów.
0 0
@xxx, pewnie kupiłeś autko wyprodukowane w tej fabryce samochodów elektrycznych, którą morawiecki wybudował, a prąd masz z tej elektrowni, którą pis w Ostrołęce wybudował i zaraz później zburzył
0 0
@jarku ukrywający się pod Cyklistą. Nie jesteś mnie w stanie obrazić, zbyt prymitywny i za płytki jesteś. Dowód: nawet nie ogarnąłeś tego, że pisałam o używanych samochodach elektrycznych, sprowadzanych z Niemiec, do których mają być dopłaty.
Moderatora wzywam, aby traktował wszystkich równo, i albo pozwalał na bluzgi wszystkim i pod adresem wszystkich, albo....
0 0
#Cyklista - przecież pisałem, że elektryka kupię za 20 lat. Najpewniej od Chińczyka, całkiem możliwe, że będzie to Izera :):):):) W końcu tylko taki sens jest tej marki :):):) A Tusk jak UE na ten deal pozwoli całkiem dobrze kombinuje. Byle to latem miało być, a nie zimą, lepszy deal :):):)
0 0
deficycie umysłowy! wypocin nie czytam dokładnie! wy kołtuny rozsiewaliście też newsy z republiki, iż Polskę mają zalać mocno zużyte wiatraczki z niemiec
0 0
A to dzisiaj nie @PO jechałeś tymi dwoma samochodami na protest w obronie księdza salcesona po którego to bodnarowcy wtargnęli do pokoju hotelowego ,i siłą wyciągnęli z objęć kochanki którą to namaszczał swoimi świętymi olejami. A teraz w więzieniu go bestialsko torturują .
0 0
Ściema jak z dopłatą do rowerow elektrycznych, czyli rower elektryczny ładowany węglem jest bardziej eko niż normalny.
0 0
Kuzynka z Jaworzna zapytana o fabrykę Izery najpierw parsknęła śmiechem , a potem zaczęła płakać. Las wyrżnęli, podleśniczy odszedł do kochanki, od trzech lat nic nie rośnie na tym piachu, a córka trzasnęła drzwiami i na zamojszczyźnie doi owce. Kurtyna. Żart.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz