– Kiedyś to przyjeżdżał agronom z Nowego Targu, radził, podpowiadał, jak uprawiać pola – wspomina Tadeusz Wojtasik. – Teraz już nikt się nami nie interesuje.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"3780"}
„Balika z Goryczką” to intrygująca nazwa jednego z przysiółków w Pyzówce. Intryguje tym bardziej, że wśród miejscowych nikt takiej nazwy nie słyszał.
Mężczyzna w średnim wieku długo nie może zrozumieć pytania. W końcu sam zagląda do mapy i rozkłada ramiona. To powinno być gdzieś tu, za kaplicą, pomiędzy Grapą a Kowalami.
– Jak? – kręci z niedowierzaniem głową siedemdziesięcioletni rolnik, właśnie odgarniający śnieg z podwórka. – W życiu nie słyszałem takiej nazwy. Nie ma tu nic takiego. Może to pola? Ale też nie, bo te wywodzą się od nazwisk, a takich ludzi tu nie ma.
Skoro nie ma Baliki z Goryczką, to wędrujemy do Kowali. Liczący blisko dwadzieścia domów przysiółek swą nazwę zawdzięcza kuźni, stojącej niegdyś na skraju wsi. Mieszkali tu Kowale – zarówno po fachu, jak i po nazwisku. Pan Eugeniusz przejął kuźnię po ojcu. Ale przez dziesięciolecia żelazo kuli tu: jego dziadek, pradziadek, a kto wie, czy i jeszcze dawniejsi przodkowie też nie. – Ale teraz jest coraz płoniej. Jeszcze do 80. lat to się opłacało. Robiliśmy części do wozów „gumiaków”, całe ogrodzenia, podkuwaliśmy konie. Kiedyś tu robiło nawet ośmiu ludzi na raz!
Pan Genek był specjalistą w produkcji małych traktorów „samów”, które składał z czego popadnie. Wystarczył silnik z syrenki, rama, inne zawieszenie i traktor hulał po górzystych polach.
Dziś kuźnia nie ma racji bytu. Palenisko roznieca się najwyżej wiosną, gdy trzeba podkuć lemiesze przed rozpoczęciem prac polnych. A i to coraz rzadziej. Metal jest drogi, a wszystko można już kupić w sklepie. Kowal nikomu już nie jest potrzebny. Pan Eugeniusz nie dziwi się synom, którzy nie chcą podtrzymywać rodzinnej tradycji. Jeden mieszka w Ameryce, a drugi, choć kiedyś pomagał przy kowadle, teraz woli parać się stolarką. Przynajmniej pewniejszy interes.
Kowale to jednak przysiółek typowo rolniczy. Jak wspominają miejscowi, niegdyś, gdy w Pyzówce były trzy duże ośrodki kolonijne, przy okazji miejscowi często przyjmowali gości w prywatnych kwaterach. Teraz Pyzówka, mimo uroczego położenia, pozostała gdzieś poza masowym zainteresowaniem turystów. Jednak ci, którzy kochają ciszę, powinni tu zajrzeć.
Tadeusz Wojtasiak prowadzi gazdówkę. Ma siedem krów i 13 hektarów pola. Przyznaje, że gdyby nie unijne dopłaty, to nie zarobiłby nawet na paliwo do traktora. Na swoich górskich polach wysiewa zboże – głównie owies, ale jako jedyny we wsi sieje też pszenicę jarą. – Wysieje dwa worki i zbierze dwa – przekomarza się ze śmiechem pani Janina, żona rolnika.
– Bzdura, raz to osiemnaście zebrałem – odcina się mężczyzna. Jednak Wojtasiak przyznaje, że w rolnictwie nie dzieje się dobrze – nawozy podrożały dwukrotnie. Kiedyś kupował nawet 4,5 tony, dziś nie stać go nawet na połowę z tego. – Kiedyś to przyjeżdżał agronom z Nowego Targu radził, podpowiadał, jak uprawiać pola – mówi z żalem. – Teraz już nikt się nami nie interesuje. Tylko w Czarnym Dunajcu agencja wypłaci unijne dotacje, i to wszystko!.
Wojtasiakowie gości nigdy nie mieli, bo w starej chałupie mieszkali z dziesiątką dzieci, więc nie było nawet miejsca. Jeden z synów założył pasiekę – prawie 20 uli. Czasem uda się sprzedać trochę miodu, to i są dodatkowe pieniądze. Bo na roli każdy grosz się liczy. – Dzieci? Jak jest, tak jest, ale nie myślą ze wsi uciekać. Nauczyli się pracy na roli, to i tu zostaną – kwituje Tadeusz Wojtasiak.
Józef Figura
0 0
no prosze, kartograf wymyslił cos z głowy i potem mozna pobłądzić:-((
0 0
Jak milo zobaczyc zdjecie z Pyzowki a szczegolnie Kowale dolna czesc Pyzowki i tych panow zaraz ich poznalam chociaz ich nie widzialam kupe lat .Pozdrawiam Pyzowianow z Oslo-- .
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz