– Co pan robił w niedzielę po 14? – to pytanie w Kasinie Wielkiej było w tym tygodniu nie na miejscu. Wiadomo – wszyscy siedzieli przed telewizorami. I płakali.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"3870"}
Powodem tej jednomyślności mieszkańców była transmisja z ostatnich zawodów Pucharu Świata w biegach narciarskich. W dalekim szwedzkim Falun ich sąsiadka Justyna Kowalczyk zdobywała niemal wszystko, co biegacz mógł w tym sezonie osiągnąć. Raz za razem wchodziła na najwyższy stopień podium, by otrzymać kryształową dużą i małą kulę – największe narciarskie trofeum. Trudno się dziwić, że mieszkańcom Kasiny, niewielkiej wioski leżącej w Beskidzie Wyspowym, łzy ciurkiem ciekły po twarzy. A Justyna uśmiechała się z ekranu telewizora tak samo, jak zawsze, gdy chodziła po zakupy, przebiegała przez ulicę do szkoły, witała się ze znajomymi. I wszyscy wiedzą, że taka pozostanie. Także wkrótce, gdy przyjedzie – już sławna – na coroczny dzień sportu w rodzinnej szkole. – Terminu jeszcze nie ustaliliśmy, bo wszystko zależy od Justyny. Ona musi odpocząć, przyjechać na kilka dni do domu i mieć czas na spotkanie z uczniami i nie tylko – wyjaśnia Janina Ziemianin, dyrektorka placówki.
Kasina Wielka liczy blisko 3 tys. mieszkańców. Nie ma tu dużych zakładów – to idealne miejsce dla turysty, ceniącego sobie mało uczęszczane szlaki i dziką przyrodę. Trudno tu się spodziewać tłumów, choć większy ruch panuje w sezonie zimowym. Wtedy to parking przy stacji kolejowej zapełnia się samochodami tych, którzy przyjechali poszaleć na nartach. Tuż obok stacji jest dolna stacja nowoczesnego wyciągu krzesełkowego na Śnieżnicę. Szkoda tylko, że pociągi tu nie kursują, bo właściwie można by wysiąść z wagonu już w butach narciarskich. W poniedziałek 23 marca śniegu jest pod dostatkiem, jednak na stoku niewielu narciarzy. Po okresie feryjnym stok jest liczniej odwiedzany głównie w weekendy. Gospodarze liczą, że można będzie pojeździć do Wielkanocy, tym bardziej że usytuowanie trasy zjazdowej sprzyja długiemu zaleganiu pokrywy śnieżnej. W końcu nazwa góry – Śnieżnica – zobowiązuje.
Na szczycie dawne schronisko PTTK zmieniło się w ośrodek rekolekcyjny, prowadzony przez księdza Jana Zająca, pochodzącego z Rdzawki. Mogą tam znaleźć nocleg nie tylko oazowicze, ale i normalni turyści, szukający w górach spokoju. Noclegi zapewniają też prywatne kwatery i gospodarstwa agroturystyczne. Jednak można powiedzieć, że Kasina, skryta między szczytami Lubogoszczy, Śnieżnicy, Ćwilina i Wierzbanowskiej Góry, pozostaje nieodkryta dla turystów. Być może Polacy przypomną sobie o tej wsi na fali „Justynomanii”, która już zaczyna nas ogarniać.
Tym, co najbardziej rzuca się w oczy, są dwie miejscowe szkoły – budynki A i B Zespołu Placówek Oświatowych. W centrum wsi za prawie półtora miliona zł powstaje Orlik – boisko w ramach rządowego programu, mającego poprawić zaplecze sportowe w całym kraju. We wsi stanął też okazały Dom Strażaka i nowy kościół. Jednak – jak na każdej wsi – centrum życia, szczególnie młodszej części mieszkańców, stanowi szkoła. Nie ma klubu, gdzie dzieciaki mogłyby spędzić czas pod opieką dorosłych. Pozostają więc zajęcia kółek sportowych czy zajęcia pozalekcyjne. Te pierwsze to głównie zajęcia z narciarstwa biegowego. Powyżej szkoły (budynek A) znajdują się doskonałe tereny do biegania. i dzieci to robią z zapałem, rosnącym wraz z kolejnymi sukcesami rodaczki. Sytuację poprawił zakup kilkudziesięciu par biegówek, by każdy chętny miał na czym trenować. Są też plany wybudowania w Kasinie prawdziwego toru biegowego. To na pewno poprawiłoby atrakcyjność turystyczną miejscowości. Zresztą promocja, jakiej już dokonała Justyna Kowalczyk, z pewnością przełoży się na większą liczbę gości. – Z jednej strony ludzie narzekają na kryzys, ale jestem przekonana, że jeśli ktoś planował zainwestować w turystykę, to teraz będzie miał do tego najlepszą okazję – zauważa mieszkanka Kasiny.
Józef Figura
0 0
lepiej póżno niż wcale:-))
0 0
Płakali? Kto umarł? Pewnie chusteczki sie wszystkie wyprzedały
0 0
A jus sie myslalo, ze takie zwykle Slowoki nos pobili. A to juz udowodnione jest calemu swiatu, kim my som. Lo prose, kazdy byle jaki tam z lobcego kraju musiol wysuchac nasego hymna. W pilke dzisiok przegrali, ale pilka to male, fruwo takie po polu i goniom za tym jak logupiole. To sie wsrescie lokazalo co my som. Tylko ze Kasinka nie nalezy do Podhala. To bedzie problem. Heee. Moj dziodek wszyckich dziadow lurodzonych w limanowe nazywol lachami.
Niegazda na zawse.. Wszycko przeslo i pseminolo...Juz nie bede nic godol.
0 0
Artykol \"na czasie\"
Gratuluje refleksu.
Ale jak ktos wczesniej zauwazyl lepiej puzno.........
0 0
Lokropnie pobite San Marino. Juz tom nie bedziemy sie afisowac. Lepi uciekac... Ze to Benhaker tak wciol.Clowiek by miol duse iserce.
0 0
Oj Ty kiepski baco co patrzysz na Kasinę z niewiem jakiej góry.Przemawia przez Ciebie brak znajomości historii.Bo geograficznie niekoniecznie w skali macro Podhale to dziedzina opodal Krakowa na terenie Małopolski.I niech Cię ta przepita wątroba nieboli o nasze położenie
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz