Uszkodzona łopata śmigłowca była przyczyną katastrofy „Sokoła”. Jej rozklejenie nastąpiło prawdopodobnie przed wypadkiem na Hali Gąsienicowej, a nie – jak brzmiał komunikat komisji lotniczej – wskutek uderzenia płatem w głowę ratownika TOPR-u. Ujawnienie całej prawdy było wtedy dla niektórych niewygodne.
Dzień dramatu
Śmigłowiec wystartował z lądowiska w Zakopanem kilka minut przed godzina trzynastą. – Odebrałem komunikat, chyba od straży granicznej. Ktoś poinformował o złamaniu nogi przez turystkę z Warszawy w okolicy Hali Gąsienicowej – opowiada Mieczysław Ziach, ratownik TOPR. – Wyprawą kierował Janusz Kubica. W śmigłowcu, prócz pilotów, było nas sześciu. Staszek Mateja miał dyżur helikopterowy. Na miejscu pierwszy wyskoczył ze śmigłowca Janusz Kubica, a za nim Robert Janik, który pobiegł prosto do leżącej w odległości ok. 40-50 m kobiety.
– Jestem lekarzem i dla mnie najważniejsze jest w takich przypadkach, aby dotrzeć jak najszybciej do chorego – mówi ówczesny naczelnik TOPR Robert Janik. – Nie potrafię ocenić, ile metrów przebiegłem. W każdym razie szybko dotarłem do miejsca, gdzie stała grupka osób. Pamiętam, że zwróciłem uwagę na to, że ktoś z boku filmuje małą kamerką. Natychmiast przystąpiłem do udzielania pomocy. Okazało się, że są dwie poszkodowane turystki, obie mają złamane nogi. Mimo mojej łamanej angielszczyzny zorientowałem się, że nie są to Holenderki, a Szwedki. Obok stał pilot wycieczki Surmiak. Kiedy składałem złamaną nogę, któryś z ratowników podbiegł do mnie i powiedział, że Janusz został ranny… „Gdzie on jest?” – zapytałem. „Natychmiast odesłaliśmy go do szpitala” – usłyszałem w odpowiedzi.
Przerażający widok
O tym, co działo się w czasie, gdy Janik zajmował się turystkami, opowiada Ziach. – Wyciągnęliśmy z helikoptera potrzebny sprzęt, m.in. nosze. Śmigłowiec utrzymywał się na wysokości ok. 1 metra nad ziemią. W pewnym momencie usłyszałem trzask, jakby ktoś strzelił z wiatrówki. Kątem oka spostrzegłem Janusza leżącego na wznak z podkurczonymi nogami. Pomyślałem, że zemdlał. Podbiegłem do niego i dopiero zauważyłem, że ma z tyłu głowy ranę o średnicy około 5 cm – opowiada Ziach. – Przeżyliśmy dramat. Podjęliśmy natychmiast decyzję, że odwozimy Janusza do szpitala. Piloci mieli zawiadomić szpital o konieczności podstawienia karetki na lądowisko. Widzieliśmy, w jakim on był stanie. Wszystko trwało sekundy. Wzywanie Roberta przedłużyłoby tylko czas, a patrząc na ranę, było to zbyteczne. Pomagałem wciągnąć Janusza do śmigłowca. Później wyskoczyłem. Na pokładzie pozostał Staszek Mateja, pełniący dyżur helikopterowy, i dwaj piloci – Bogusław Arendarczyk i Janusz Rybicki. Śmigłowiec odleciał w kierunku szpitala. Nie było chwili do stracenia. Szedł na pełnym gazie. – Kilkadziesiąt sekund po starcie Sokoła usłyszeliśmy komunikat w radiu, że helikopter uległ wypadkowi w rejonie Doliny Olczyskiej. Nie mieliśmy już wtedy żadnych złudzeń co do skutków takiego wypadku. Ruszyliśmy w kierunku miejsca wypadku. Gdy dotarliśmy na miejsce, byli tam już nasi chłopcy. Widok był przerażający – wspomina Ziach.
Dramat na oczach turystów
Wypadek widziało wielu turystów Z ich relacji wynika, że śmigłowiec rozpadł się w powietrzu. Ostatnie sekundy Sokoła nagrał kamerą ze szczytu Nosala 12-letni wówczas chłopiec. Widać na nim doskonale, jak odpadają od niego w powietrzu kolejne części. Helikopter robi obrót o 90 stopni i odrywa mu się około 1/3 ogona. Słychać przeraźliwy odgłos metalicznego, rytmicznego uderzania. Potem, dymiąc, spada na zalesione podnóże Kopieńca.
Tam zginęli nasi
W Zakopanem informacja o tym, co stało się w górach, przekazywana z ust do ust, paraliżowała mieszkańców. Wycie syren karetek pogotowia i wozów strażackich nie pozostawiało żadnych wątpliwości, że stało się coś strasznego. Dojazd na miejsce tragedii był niemożliwy. Kilkaset metrów stromym zboczem trzeba było pokonać na piechotę. Na pomoc ruszyły służby ratunkowe, ale też zwykli mieszkańcy miasta. Nikt nie wiedział, co zastanie na górze. Strażacy rozdawali im gaśnice, aby na plecach wytransportowali je na górę. Jedną z nich tachał na górę reporter Tygodnika Podhalańskiego. Szybko okazało się, że gaśnice nie będą już przydatne.
Pierwsi na miejscu byli ratownicy TOPR, pracownicy TPN, zaraz po nich strażacy. Szczątki śmigłowca rozrzucone były na obszarze około 1000 metrów. Kadłub znajdował się najniżej, był całkowicie zgnieciony, a wewnątrz znajdowały się zwłoki czterech osób.
Około godz. 17 zakopiańskim strażakom udało się wydobyć wszystkie ciała. W niedzielę 14 sierpnia odbyły się uroczystości pogrzebowe. Na Pęksowym Brzyzku spoczęli Stanisław Mateja Torbiarz i Janusz Kubica oraz, symbolicznie, polegli wraz z nimi piloci Bogusław Arendarczyk i Janusz Rybicki. Zmarłych żegnało, pogrążone w smutku, całe Zakopane.
Śledztwo
Zbadaniem przyczyn wypadku zajęła się Główna Komisja Badania Katastrof Lotniczych. Za atut uznawano wówczas, że w jej skład wchodzili także przedstawiciele producenta śmigłowca Sokół ze Świdnika. – Nikt nie słuchał, gdy pojawiły się wątpliwości co do składu komisji i jej bezstronności – mówi tygodnikowi po 15 latach od tragedii inżynier lotnictwa. Prosi o zachowanie anonimowości. – Nie chcę nikogo oskarżać, ale Świdnikowi zależało na tym, aby nie uznano tego za wypadek z przyczyn technicznych. Już po koniec sierpnia 1994 roku pojawiły się pierwsze informacje, przecieki z komisji, które potwierdzały tę wersję. Polska Agencja Prasowa, powołując się na nie, podała, że wypadek „Sokoła” nastąpił na skutek pękniętej łopaty głównego śmigła. Pęknięcie miało nastąpić w momencie, gdy łopata uderzyła w głowę ratownika TOPR – Janusza Kubicy. Taka wersja chroniła Świdnik nie tylko przed krytyką, ale – co ważniejsze – przed jakąkolwiek odpowiedzialnością. W innym przypadku należałoby np. wypłacić odszkodowania rodzinom ofiar tragedii. O tym, że w samej komisji nie było jednomyślności, świadczy wypowiedź jednego z jej członków – Jerzego Śledziony. We wrześniu 1994 roku mówił dziennikarzowi tygodnika: – Nikt z nas informacji o takiej przyczynie wypadku nie przekazywał. Sądzę, że źródła należy szukać w Świdniku.
W podobnym tonie wypowiadali się niezależni eksperci. – Mówiąc delikatnie, wysoce nieprawdopodobne jest, że uderzenie łopaty w głowę ratownika spowodowało awarię płata – mówił Ryszard Witkowski, inżynier lotnictwa. – Niemożliwe jest, aby kontrola techniczna w Świdniku dopuściła do produkcji element, który można w tak prosty sposób uszkodzić. To samo mówili piloci „Sokoła”. – Piloci latający bojowymi „Sokołami” powinni już teraz zamawiać msze żałobne – denerwował się Wojciech Wiejak.
Czarna skrzynka uszkodzona
Wypadek był znakomicie udokumentowany. Były zapisy na taśmach z ostatnich chwil lotu, a nawet ktoś filmował, jak w feralnym momencie „Sokół” przyziemia na Hali Gąsienicowej. Komisja miała ułatwioną pracę, choć bardzo szybko ogłosiła, że sprawa jest trudna, bo tzw. czarna skrzynka była w śmigłowcu już przed katastrofą uszkodzona. Czarna skrzynka posiada dwa rejestratory. Tzw. BUR rejestruje pracę szeregu urządzeń pomiarowych śmigłowca, drugi to MARS, którego zadaniem jest nagrywanie wszystkich rozmów wewnątrz helikoptera. Oba urządzenia zostały otwarte i poddane odczytowi w Świdniku. Na MARSIE odnaleziono jedynie zapisy rozmów dwóch pilotów z lotu kontrolnego po przeprowadzanym wcześniej remoncie. Bez usterek działał tylko BUR. Na podstawie jego zapisu w raporcie komisji znalazły się informacje o tym, że śmigłowiec do momentu tragedii wykonywał swój lot w sposób typowy. Z Hali Gąsienicowej z Januszem Kubicą i Stanisławem Mateją odleciał z dużą prędkością, w krótkim czasie osiągając prędkość 248 km/h. Po przejściu nad Kopą Królową, obniżał lot w stosunku do poziomu morza. Jego wysokość była jednak ciągle dosyć duża, gdy znalazł się nad Doliną Olczyską.
Tajemnica tragedii „Sokoła”
Ostatecznie przyjęto, że przyczyną katastrofy była awaria płata głównego śmigła, czyli – mówiąc fachowo – łopaty nośnej. O słuszności tej hipotezy miały świadczyć odnalezione części śmigłowca. Rozwarstwiony płat podczas lotu bił w ogon śmigłowca do momentu, kiedy go nie obciął. Komisja uznała, że awaria płata nastąpiła w wyniku uderzenia o głowę Kubicy i sprawę zamknęła. Wcześniej za mało istotny uznała fakt, że toprowski „Sokół” miał płaty nośne z różnych serii produkcyjnych i że jedna z łopat była starsza od pozostałych. – Moim zdaniem rozwarstwienie płata zaczęło się na długo przed wypadkiem na Hali Gąsienicowej. Tę hipotezę, trudną oczywiście dziś do udowodnienia potwierdzają dwa fakty. Pierwszy, o którym mówił już przed laty inż. Witkowski, że łopata kompozytowa, laminatowa, ma takie właściwości wytrzymałościowe, że propagacja uszkodzenia następuje bardzo wolno. Drugi, że po katastrofie w Tatrach stosuje się w „Sokołach” już inne kleje. – mówi nasz rozmówca, inżynier lotnictwa. Ta hipoteza obala więc podejrzenie, że Janusz Kubica był w trakcie przyziemienia „Sokoła” nieostrożny. Od początku było mało prawdopodobne, żeby wszedł pod śmigło – był zbyt doświadczonym ratownikiem. Prawdopodobnie zabiła go część rozklejonego już płata. A potem wszystko potoczyło się już bardzo szybko.
Rodziny zmarłych tragicznie ratowników przez kilka lat otrzymywały pomoc od TOPR-u, a także prywatnych osób. Wdowa po Januszu Kubicy pamięta też pomoc, jaką dostała m.in. od zmarłego niedawno Lesława Riemena, znanego ratownika. – Ze Świdnika nigdy nie otrzymaliśmy żadnej pomocy. Oni nie czuli się nigdy odpowiedzialni za to, co się stało.
mam nadzieje ze pomogli chociaz rodzinom bo im bylo najciezej ...zycze wszystkim milego czwartku a tym co spac nie moga i grasuja po necie sle pozdro z zafajdanego zaglebia ruhry
00:58, 13.08.2009
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz
ma ko wa pa nie nka 03:28, 13.08.2009
00
Zal mi Rodzin i tych mlodych energicznych ludzi, gdyby nie cala polityka zyliby do dzisiaj
Zostana w Naszyc sercach
03:28, 13.08.2009
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz
Józef Roczkalski07:52, 13.08.2009
00
W tych czasach rządził gang PZPR/SB/WSI+koszerna pseudo opozycja ,przy całej zachłannosci przejmowania i szabrowania polskiego majątku nie myśleli o służbach ratowniczych o zwykłych ludziach polakach i Polsce,TOPR i inne służby ratownicze miał muzealny sprzęt !Smierci tych dzielnych ratowników winny jet tamten gang!
07:52, 13.08.2009
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz
miki09:12, 13.08.2009
00
nie ma sensu dyskutować o tym kto jest winny , po prostu zamknijmy na chwilę oczy i pomyślmy o Tych, których już nie ma.......
09:12, 13.08.2009
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz
ma ko wa pa nie nka 10:09, 13.08.2009
00
Bzdura najwieksza ,zacieraja sldy Ci ktorzy maja cos na sumieniu
10:09, 13.08.2009
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz
Konto usunięte11:12, 13.08.2009
00
WItaqj Makówko...trzeba stępic to żądełko, to im życia nie wróci...
11:12, 13.08.2009
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz
AS12:13, 13.08.2009
00
Panie Józefie Roczkalski - reprezentuje Pan typowo polski sposób myślenia. Szanuję Pana prawo, ale daleko Pan z tym nie zajdzie. Mniej zaściankowości i mniej nienawiści, zwłaszcza gdy piszemy i wypowiadamy się przy okazji tragedii. Kapitału politycznego Pan na tym nie zbije i mam nadzieję, że pozostali forumowicze przyznają mi rację.
12:13, 13.08.2009
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz
wujek dobra rada16:03, 13.08.2009
00
Skoro TP jest mądrzejsze od komisji, to niech powie co w takim razie uderzyło w głowę ratownika?
Nawet jeśli przyjąć, że nastąpiło rozszczepienie śmigła to doświadczony pilot zamiast lecieć (przekraczając dopuszczalną prędkość) z ratownikiem, który już w tym czasie nie żył, było delikatnie mówiąc nierozsądne.
16:03, 13.08.2009
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz
wujek dobra rada16:08, 13.08.2009
00
A może jeszcze wcześniej śmigłem zawadził. Lądował przecież nie na równym terenie tylko na zboczu.i śmigło mogło zawadzić o grunt, a następnie ratownik mógł zostać ugodzony kawałkiem skały, niekoniecznie samym śmigłem. Tak czy inaczej pilot powinien przed lotem sprawdzić stan maszyny, a jak zauważył nieprawidłową prace - wyladować.
16:08, 13.08.2009
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz
olo18:47, 13.08.2009
00
napiszcie jeszcze coś mądrego, każdy jest znawcą wielkim,
pamiętam, byłem na pogrzebie cześć pamięci wspaniałych ludzi którzy nieśli pomoc i ratunek życia innym, choć minęło już 15 lat na samo wspomnienie nadal łzy cisną się do oczu same, więc ciszej nad tą trumną
18:47, 13.08.2009
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz
Pozostali Forumowicz20:12, 13.08.2009
00
Szanujemy wypowiedz Pana Jozefa Roczkalskiego
takich ludzi potrzebujemy aby odbudowac silna i wolna Polske
zgadzamy sie w pelni z Panska wypowiedzia.
Wyrazamy tez glebokie wspolczucie dla Rodzin i Przyjaciol ofiar
Czesc Ich Pamieci.
20:12, 13.08.2009
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz
Konto usunięte22:30, 13.08.2009
00
Ej, \"Pozostali Forumowicze\", gamoniu jeden, pisz za siebie.
A jak nie, to się kulaj stąd.
22:30, 13.08.2009
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz
Mate-ja22:31, 13.08.2009
00
Czesc pamieci Tych, ktorzy zgineli !!!
P.S. Wedlug mojej zbojeckiej wiedzy to Walddi P. (owczesny premier) za wiedza
Lecha W. (owczesnego prezydenta) przebywal w Tatrach i zajmowal sie rzucaniem kamieniami do wszystkich latajacych helikopterow. Hej !
Zbojeckie pozdrowienia i uklony dla Pana Jana Roczkalskiego i \"Pozostalych Forumowiczow.\". Lza sie w oku kreci. Nie jedna borowiczke razem oproznilim.
przykre.
czy to byl jakis ruski syf? ja sie nie znam na helikopterach.
02:25, 14.08.2009
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz
Adam10:17, 14.08.2009
00
Proponuję Szanowna Redakcjo TP, aby zdjąć ten artykuł z serwisu internetowego. Zamiast spokoju i należnej powagi rozpoczyna się kłótnia na poziomie polskich polityków. Uwaga proszę państwa - istnieje w prawie coś takiego jak prawo rodziny do szacunku wobec zmarłych.
10:17, 14.08.2009
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz
otis11:48, 16.08.2009
00
[*] r i p
11:48, 16.08.2009
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz
wujek dobra rada12:38, 16.08.2009
00
A mnie dziwi że nawet przez piętnaście lat w XXI wieku gdzie po DNA dochodzi się kto kogo zabił etc nie można takiej banalnej sprawy rozwikłać co było przyczyną zejścia śmigłowca.
SKANDAL!
No i na mamy na dwoje babka wróżyła, albo pilot zawadził śmigłem o ziemie, albo rzeczywiście nastąpiło uszkodzenie wcześniej. Natomiast nadal nie wiadomo co w takim układzie uderzyło w głowe ratownika. 5 centymetrowa dziura to nie robi sie od uderzenia małym kamykiem?!
12:38, 16.08.2009
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz
GG09:38, 17.08.2009
00
...[*]...
09:38, 17.08.2009
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz
Gąsienica Kotelnicki22:17, 20.08.2009
00
Mój wujek który jest strażakiem brał udział w akcji ratowniczej w olczyskiej mało co tym mówi bo widok był podobno naprawde straszny jak wyciągali ciała z wraku..
22:17, 20.08.2009
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz
Konto usunięte02:35, 25.10.2009
00
to dopiero po 15 latach znaleźli odłamki sokola:?)
Wie ktos moze czy jest dojscie do miejsca tragedii,bo chciał bym sie tam wybrac?
19:46, 21.08.2017
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz
odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest
równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś,
że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku
Zgłoś komentarz
0 0
mam nadzieje ze pomogli chociaz rodzinom bo im bylo najciezej ...zycze wszystkim milego czwartku a tym co spac nie moga i grasuja po necie sle pozdro z zafajdanego zaglebia ruhry
0 0
Zal mi Rodzin i tych mlodych energicznych ludzi, gdyby nie cala polityka zyliby do dzisiaj
Zostana w Naszyc sercach
0 0
W tych czasach rządził gang PZPR/SB/WSI+koszerna pseudo opozycja ,przy całej zachłannosci przejmowania i szabrowania polskiego majątku nie myśleli o służbach ratowniczych o zwykłych ludziach polakach i Polsce,TOPR i inne służby ratownicze miał muzealny sprzęt !Smierci tych dzielnych ratowników winny jet tamten gang!
0 0
nie ma sensu dyskutować o tym kto jest winny , po prostu zamknijmy na chwilę oczy i pomyślmy o Tych, których już nie ma.......
0 0
Bzdura najwieksza ,zacieraja sldy Ci ktorzy maja cos na sumieniu
0 0
WItaqj Makówko...trzeba stępic to żądełko, to im życia nie wróci...
0 0
Panie Józefie Roczkalski - reprezentuje Pan typowo polski sposób myślenia. Szanuję Pana prawo, ale daleko Pan z tym nie zajdzie. Mniej zaściankowości i mniej nienawiści, zwłaszcza gdy piszemy i wypowiadamy się przy okazji tragedii. Kapitału politycznego Pan na tym nie zbije i mam nadzieję, że pozostali forumowicze przyznają mi rację.
0 0
Skoro TP jest mądrzejsze od komisji, to niech powie co w takim razie uderzyło w głowę ratownika?
Nawet jeśli przyjąć, że nastąpiło rozszczepienie śmigła to doświadczony pilot zamiast lecieć (przekraczając dopuszczalną prędkość) z ratownikiem, który już w tym czasie nie żył, było delikatnie mówiąc nierozsądne.
0 0
A może jeszcze wcześniej śmigłem zawadził. Lądował przecież nie na równym terenie tylko na zboczu.i śmigło mogło zawadzić o grunt, a następnie ratownik mógł zostać ugodzony kawałkiem skały, niekoniecznie samym śmigłem. Tak czy inaczej pilot powinien przed lotem sprawdzić stan maszyny, a jak zauważył nieprawidłową prace - wyladować.
0 0
napiszcie jeszcze coś mądrego, każdy jest znawcą wielkim,
pamiętam, byłem na pogrzebie cześć pamięci wspaniałych ludzi którzy nieśli pomoc i ratunek życia innym, choć minęło już 15 lat na samo wspomnienie nadal łzy cisną się do oczu same, więc ciszej nad tą trumną
0 0
Szanujemy wypowiedz Pana Jozefa Roczkalskiego
takich ludzi potrzebujemy aby odbudowac silna i wolna Polske
zgadzamy sie w pelni z Panska wypowiedzia.
Wyrazamy tez glebokie wspolczucie dla Rodzin i Przyjaciol ofiar
Czesc Ich Pamieci.
0 0
Ej, \"Pozostali Forumowicze\", gamoniu jeden, pisz za siebie.
A jak nie, to się kulaj stąd.
0 0
Czesc pamieci Tych, ktorzy zgineli !!!
P.S. Wedlug mojej zbojeckiej wiedzy to Walddi P. (owczesny premier) za wiedza
Lecha W. (owczesnego prezydenta) przebywal w Tatrach i zajmowal sie rzucaniem kamieniami do wszystkich latajacych helikopterow. Hej !
Zbojeckie pozdrowienia i uklony dla Pana Jana Roczkalskiego i \"Pozostalych Forumowiczow.\". Lza sie w oku kreci. Nie jedna borowiczke razem oproznilim.
0 0
Zbojeckie pardon. Pozdrowienia oczywiscie dla Pana Joxefa Roczkalskiego !
Coz, borowiczka robi swoje. Hej !
0 0
a skad masz Borowiczke??
0 0
przykre.
czy to byl jakis ruski syf? ja sie nie znam na helikopterach.
0 0
Proponuję Szanowna Redakcjo TP, aby zdjąć ten artykuł z serwisu internetowego. Zamiast spokoju i należnej powagi rozpoczyna się kłótnia na poziomie polskich polityków. Uwaga proszę państwa - istnieje w prawie coś takiego jak prawo rodziny do szacunku wobec zmarłych.
0 0
[*] r i p
0 0
A mnie dziwi że nawet przez piętnaście lat w XXI wieku gdzie po DNA dochodzi się kto kogo zabił etc nie można takiej banalnej sprawy rozwikłać co było przyczyną zejścia śmigłowca.
SKANDAL!
No i na mamy na dwoje babka wróżyła, albo pilot zawadził śmigłem o ziemie, albo rzeczywiście nastąpiło uszkodzenie wcześniej. Natomiast nadal nie wiadomo co w takim układzie uderzyło w głowe ratownika. 5 centymetrowa dziura to nie robi sie od uderzenia małym kamykiem?!
0 0
...[*]...
0 0
Mój wujek który jest strażakiem brał udział w akcji ratowniczej w olczyskiej mało co tym mówi bo widok był podobno naprawde straszny jak wyciągali ciała z wraku..
0 0
to dopiero po 15 latach znaleźli odłamki sokola:?)
0 0
to sowiety rozpyliły sztuczną mgłe!
0 0
oj stasiek , stasiek ,ty chyba z Warszawy, prysnales nieprzecietnym dowcipem.
0 0
Pamiętamy..
0 0
Wie ktos moze czy jest dojscie do miejsca tragedii,bo chciał bym sie tam wybrac?
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz