Marceli Marchlewski, pierwszy dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego przez długi czas pisał obszerne wspomnienia o swej wieloletniej pracy w Tatrach. Teraz ukazały się w formie książki „Pracowałem w tatrzańskich lasach”, które wydał TPN.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"6235"}
Na spisanie swoich wspomnień nalegali przyjaciele Marcelego Marchlewskiego – Zofia Radwańska-Paryska i Witold H. Paryski. Zasiadł do nich dopiero po przejściu na emeryturę. Po kolei rodziły się poszczególne rozdziały, obejmujące pracę w Fundacji „Zakłady Kórnickie”, okres działalności w Jaworzynie Spiskiej i wędrówkę wrześniową, wspomnienia z Nadlesia, prace w nadleśnictwach państwowych i okres powojenny.
Marceli Marchlewski w dzieciństwie zachorował na astmę i ze względów zdrowotnych wiele czasu spędzał w Zakopanem. Takie były zalecenia lekarzy. „W górach czuł się dobrze. Z tych względów nawet pracę dyplomową na Wydziale Leśnym Uniwersytetu Poznańskiego musiał wykonać w terenie górskim” – pisze we wstępie do publikacji Andrzej Marchlewski, syn Marcelego. Później pod Giewontem osiadł na stałe. Gdy miał 26 lat został nadleśniczym i zarządzającym dobrami zakopiańskimi Fundacji „Zakłady Kórnickie”. W tym czasie zaczął działać na rzecz ochrony tatrzańskiej przyrody. Był zwolennikiem przywrócenia pierwotnego składu gatunkowego lasów w Tatrach. „Podobnie jak wielu leśników działających jeszcze w wieku XIX, był wielce przeciwny serwitutom wypasu owiec w lasach tatrzańskich i oczekiwał na uregulowanie tej kwestii w drodze ustawowej – co zresztą nastąpiło formalnie już w 1939 r., tuż przed wybuchem wojny, ale potem nowe władze odwlekały realizację ustawy. Nie był natomiast zwolennikiem wykupu, a szczególnie wywłaszczania współwłasności góralskich hal i polan, gdyż uważał, że po zniesieniu serwitutu wypasu w lasach intensywność wypasu owiec musiałaby się radykalnie zmniejszyć, a utrzymanie naturalnych powierzchni nieleśnych uważał za konieczne” – opowiada o działalności ojca Andrzej Marchlewski.
*
„Wspominając moją pracę w lasach tatrzańskich, obejmuję okres od roku 1930 do 1970, chcę zwrócić od czasu do czasu uwagę na warunki pracy i życia ludzi, z którymi się w czasie mej pracy spotykałem. Pierwszy, dziesięcioletni niemal, okres mej pracy był przecież całkiem różny pod względem politycznym, gospodarczym niż okres wojenny i powojenny. Chcę też zwrócić uwagę na mój okres młodzieńczy, który mógł wpłynąć na moje przyszłe zainteresowania i wybór zawodu” – rozpoczyna wspomnienia Marceli Marchlewski.
Po zdaniu matury, dzięki znajomości ojca Leona Marchlewskiego z Władysławem hr. Zamoyskim, autor wspomnień dostał się na praktykę leśną do Zarządu Dóbr Zakopiańskich. Został przydzielony do Wydziału Bukowina-Brzegi, którego siedziba znajdowała się na Zazadniej. Leśniczym był Władysław Bieńkowski, którego notatki w limitowanym nakładzie kilka lat temu wydał TPN. „Najchętniej opowiadał nam p. Bieńkowski stare dzieje w pogodne, ciepłe wieczory, gdy siedzieliśmy na ławeczce ustawionej pod kilkoma stanowiącymi jakby altankę, jodłami syberyjskimi. (...) Byłem świadkiem, jak raz przybył na Zazadnią hr. Władysław Zamoyski wraz z moim wujem, doktorem Henrykiem Wilczyńskim. Pani Bieńkowska podała podwieczorek, a on rozmawiał, wyjaśniał różne sprawy, ale do stołu z hrabią nie usiadł. Byłoby to niezgodne z jego savoir-vivrem” – opowiada w książce autor publikacji. Dalej wspomina o tym, że w czasie praktyki – co zostało odnotowane w świadectwie – był „używany przy różnych czynnościach administracyjnych, przy manipulacji leśnej oraz w służbie łowieckiej”. Praktyka w Tatrach zdecydowała o tym, że początkowo studiował nauki przyrodnicze na Uniwersytecie Jagiellońskim, a następnie na Wydziale Rolniczo-Leśnego Uniwersytetu Poznańskiego. Po studiach pracował w Fundacji „Zakłady Kórnickie”, a następnie w nadleśnictwie Jaworzyna. „Było to w trakcie zajmowania tych obszarów przez Grupę Operacyjną pod dowództwem płka Stanisława Maczka. (...) Po zakończeniu działań przez wojsko przystąpiono do przejęcia na rzecz Lasów Państwowych całości lasów, zabudowań i ruchomości należących dotąd do czechosłowackich Lasów Państwowych. (...) Przejęto wiele osad, w tym gajówkę na Przełęczy Zdziarskiej, która leżała na samej granicy, „zameczek myśliwski”, osady Jaworzyna i Podspady (...)” – wspominał 1938 rok Marceli Marchlewski, kiedy obejmował nadleśnictwo i pracował w nim do okupacji.
Sporą część publikacji zajmują opowieści dotyczące już powojennej pracy i tworzenia się Tatrzańskiego Parku Narodowego. Z tego okresu jednym z wydarzeń, które autorowi mocno utkwiło w pamięci, było wyciąganie z Wielkiego Stawu w Dolinie Pięciu Stawów Polskich martwego niedźwiedzia. Był to 1952 rok. „Zauważyłem, że lód jest spękany, a miejscami pływa kra. Utrzymanie się na tym lodzie bez desek było niemożliwe. Doszliśmy do wniosku, że niedźwiedź szedł przez staw po lodzie, a w pewnym miejscu lód się załamał i niedźwiedź znalazł się w wodzie, zaczął ratować się przed zatonięciem, łamiąc przy tym silnymi uderzeniami lód wokół siebie. Jak długo trwała walka potężnego zwierzęcia o życie, nie wiadomo” – opisuje Marchlewski.
*
Publikację uzupełnia dyskusja Marcelego Marchlewskiego z Janem Alfredem Szczepańskim na temat turystyki w TPN, która ukazała się na łamach „Taternika”. Jest też wiele dokumentów, m.in. ustawa dotycząca wywłaszczeń w Tatrach.
Marceli Marchlewski przygotowując wspomnienia do ukazania się drukiem, zażyczył sobie, aby w przyszłej publikacji znalazły się teksty jego ojca, Leona Marchlewskiego. W związku z tym uzupełnieniem książki są: wypowiedź z 1938 r. w sprawie powstania Tatrzańskiego Parku Narodowego oraz pisane w czasie II wojny światowej wspomnienia łowieckie, dotyczące w większości Tatr. Publikacja jest bogato ilustrowana archiwalnymi fotografiami.
Jolanta Flach***
Marceli Marchlewski (1905 Kraków – 1988 Zakopane) w okresie międzywojennym był nadleśniczym w Nadleśnictwie Zakopane-Bukowina, a także Jaworzynie Spiskiej. Od lutego 1945 roku jako nadleśniczy w Zakopanem zarządzał lasami państwowymi w Tatrach Polskich i u podnóża gór. Było to nadleśnictwo, które do końca 1954 roku nosiło nazwę „Park Tatrzański”. Po utworzeniu w 1955 roku Tatrzańskiego Parku Narodowego został jego dyrektorem i tę funkcję pełnił do emerytury, do 1970 roku. Był członkiem Państwowej Rady Ochrony Przyrody, radnym Miejskiej Rady Narodowej w Zakopanem i członkiem Miejskiego Komitetu Kultury Fizycznej i Sportu w Zakopanem. Ogłosił wiele artykułów i prac na tematy tatrzańskie i przyrodnicze, a także o tworzeniu TPN.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz