Z Edwardem Wlazło, komendantem Straży Tatrzańskiego Parku Narodowego, rozmawia Paweł Pełka.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"8744"}
– Jest pan komendantem Straży TPN niemal od dwóch lat, co zmieniło się przez ten czas?– Byłem wcześniej żandarmem wojskowym, pracowałem w dziale dochodzeniowo-śledczym, pełniłem funkcję specjalisty ds. kryminalnych. Chciałem więc zmienić taktykę postępowania strażników w Tatrach. Trudno oczywiście całe moje doświadczenie śledczego przenieść na kanwę cywilną, ale straż parku jest obok straży granicznej i policji trzecią uzbrojoną służbą. Chciałem podnieść standard pracy strażników, zmieniając ich wygląd, a co najważniejsze skuteczność. Chodzi o to, aby jak najlepiej działać dla parku, na rzecz ochrony przyrody.
– Zmienił pan umundurowanie strażników.- Tak, kupiliśmy nowe mundury, jesteśmy teraz lepiej rozpoznawalni. Mamy kilka wersji umundurowania. Tej bardziej „agresywnej” używamy podczas działań, w których może grozić nam jakieś niebezpieczeństwo. W innych przypadkach, w szczególności w terenie wysokogórskim, używamy ubrań wygodniejszych.
– Zmienił pan jednak nie tylko umundurowanie.– Tak, starałem się zmienić także sposób myślenia strażników, aby nie bali się działać, znali prawo karne, pracę dochodzeniową, aby radzili sobie nawet w ekstremalnych przypadkach. Mamy w TPN-ie dwóch prawników, których pomoc w różnych sprawach jest ważna. Chciałem też zwiększyć efektywność straży, tak, abyśmy byli bardziej widoczni, abyśmy składali się na dobry wizerunek parku. Ludzie muszą widzieć, że jesteśmy i jesteśmy skuteczni. Są tacy, którzy mówią, że to działania zbyt rygorystyczne, ale chcąc w 10 osób efektywnie chronić 23 tys. hektarów musimy sobie radzić w ten sposób.
– Czy macie uprawniania podobne do policji?– Na terenie TPN i w jego otulinie posiadamy takie same uprawnienia, jak policjant. Możemy kontrolować dokumenty, legitymować, zatrzymywać, przeszukiwać, stosować środki przymusu bezpośredniego, takie jak kajdanki, do użycia broni włącznie – jeżeli oczywiście dojdzie do złamania prawa.
– Jak na wasze interwencje reagują turyści?– Wielu turystów nie wiedziało w ogóle, że straż parku istnieje. Dopiero gdy widzą nas na szlakach, dowiadują się, że działa w Tatrach służba, która sprawuje pieczę nad przestrzeganiem prawa. Turyści są często zdziwieni, pytają: „kim wy jesteście, jakie macie uprawnienia”, a gdy mówi się: „jestem strażnikiem parku, mam takie i takie uprawnienia”, to przytakują, weryfikują później te informacje w internecie. Obcokrajowcy przyjmują nasze interwencje spokojnie, niezależnie od tego skąd pochodzą. Mieliśmy w tym roku tylko jednego Szweda, który na Kasprowym nie mógł zrozumieć, że w pewnych miejscach obowiązuje zakaz poruszania się ze względu na świstaki, ale razem z dyrektorem Pawłem Skawińskim pouczyliśmy go.
– Jakie są największe problemy, z którymi się zmagacie?– To częste ostatnio wywózki śmieci do tatrzańskiego lasu w rejonie Murzasichla, Brzezin, Cyrhli, Jaszczurówki. W ubiegłym roku na 10 ujawnionych wysypisk powyżej pół tony odpadków, 8 sprawców zostało ukaranych. Za śmieci karzemy wysokimi mandatami – od 500 do 1000 zł. W tym daliśmy już roku trzy mandaty, każdy po 1000 zł. To dziwne, że ludzi stać na prowadzenie pensjonatu, a wieczorem wywożą śmieci do lasu. Zamierzamy być rygorystyczni, trzeba pamiętać, że puszki po piwie czy plastikowe opakowania rozkładają się po 300, 500 latach.
– Udało się też ukarać wielu crossowców i osoby wjeżdżające w Tatry na quadach.– Jeśli chodzi o quady, crossy, to trochę się to wszystko uspokoiło, przeniosły się one w Gorce. Nielegalni rajdowcy zobaczyli chyba, że nakładamy wysokie mandaty i wynieśli się z Tatr. Straż graniczna użyczała nam przy ich ściganiu własnych crosów i quadów, dzięki temu mogliśmy wykazać się skutecznością i wyłapywać łamiących przepisy, niszczących przyrodę. Ścigamy i traktujemy wszystkich jednakowo, niezależnie od tego, czy są z Zakopanego, Bukowiny, czy z Warszawy.
– W tym roku było mniej narciarzy i snowboardzistów jeżdżących poza trasami?– Po mandatach nakładanych w poprzednim sezonie to rzeczywiście mniejszy problem. W tym roku nie nałożyliśmy praktycznie żadnego mandatu. Wpływ na to miała pewnie także zima i brak śniegu. Turyści, którzy widzieli nieprawidłowości, sami zaczęli do nas dzwonić i informować. W święta wielkanocne pięć osób z Zakopanego weszło z psami do Strążyskiej. Z taką informacją zadzwonił do nas turysta. Strażnicy pojechali do doliny, ukarali te osoby mandatami.
– A jak wygląda sprawa kłusownictwa w Tatrach?– Nie stwierdzamy przypadków kłusownictwa na terenie parku. Takie sytuacje mają natomiast miejsce w sąsiedztwie TPN. Było ich kilka na Cyrhli, w Murzasichlu. W tym zakresie współpracujemy z policją, dzięki wykrywaczowi metalu szukaliśmy metalu w tuszy zabitego zwierzęcia, pomagaliśmy przeprowadzić oględziny.
– W Tatrach zdarzają się jednak nielegalne wywózki drewna.– W ubiegłym roku mieliśmy sześć takich przypadków. Mieszkaniec Stasikówki został przyłapany na gorącym uczynku. W sumie odnaleźliśmy trzech sprawców tych wycinek. Zostali oni ukarani przez sąd grzywnami po 7 tys. zł, co dało też efekt profilaktyczny. Walczymy także ze zbieraczami borówek, grzybiarzami, którzy przenieśli się na teren Wspólnoty Ośmiu Wsi. Czasem, długoletnim grzybiarzom, szczególnie z Podhala, trudno wytłumaczyć, że nie mogą w Tatrach zbierać grzybów, ale i w tym zakresie musimy przestrzegać prawa.
– Najbardziej poważna interwencja miała chyba miejsce przy zatrzymaniu satanistów, którzy zniszczyli kapliczkę w Dolinie Kościeliskiej?– Mieliśmy sygnały, że od siedmiu lat przed 1 listopada niszczona jest kapliczka w Dolinie Kościeliskiej. Udało się przyłapać na gorącym uczynku satanistów, którzy dokonali dewastacji, jeden z nich był poszukiwany przez wymiar sprawiedliwości. Zatrzymaliśmy ich w wyniku akcji przeprowadzonej wspólnie ze strażą graniczną. To, co mogę ujawnić dopiero teraz, to fakt, że zatrzymani mieli ze sobą maczety o długości przeszło pół metra, nie wiadomo, do czego chcieli ich użyć. Sprawę prowadzi prokuratura w Warszawie. Nasi ludzie byli uzbrojeni, więc na szczęście nie doszło do ekscesów. W tym roku także będziemy strzec kapliczek.
– Rola strażnika nie ogranicza się jednak do ścigania łamiących przepisy w Tatrach?– Strażnik nie może być tylko typowym policjantem, ale musi również informować turystów, doradzać im, gdzie mogą pójść. W ubiegłym roku udzieliliśmy przeszło 1000 pouczeń, staramy się edukować turystów, aby wiedzieli, gdzie są, jaką mogą spotkać zwierzynę, jakie rośliny. Udało się też nam zniweczyć plany trzech potencjalnych samobójców. W sumie nałożyliśmy 253 mandaty. Chyba w Tatrach trochę zmieniło się na lepsze.
0 0
Chyba za wcześnie to komentować. \"Po owocach poznacie Ich\".
0 0
Masz racje w 100% zmieniło się na lepsze ale i mniej turystów przyjechało w okresie zimowym i majowym.
Jeszcze 5 lat rządów komendanta i Tatry zamkniemy bo nie będzie nikogo i Pan komendant będzie hasał z dyrektorem bo szlakach :)
0 0
Bardzo przyjemny artykuł bez sensacji a konkretne sprawy. Przeczytałem z zainteresowaniem i jeśli w straży będą pracowac osoby właściwie nastowione do tej pracy to myślę, że wiele dobrego mogą zrobić. Co do zmiejszenia ruchu na szlakach. Ja dośc dużo chodzę i na 10 osób spotkanych 5-6 to chyba pomyliły kierunki. Zastanawiam po co tracą czas na łażenie (inaczej trudno nazwać) po górach - lepiej do baru i zalać się.
Panie Pawle więcej takich artów.
0 0
wielki szacun dla komendanta :-)
pozwole sobie na przypomnienie, jak skrupulatnie notował zdarzenia w sprawie padlego konia w Moku : rzetelnie i obiektywnie, majac na wzgledzie dobro sprawy. Jesli taka skrupulatnoscia zarazi wszystkich swoich ludzi to ta praca musi wnet zaowocować w postaci malejacej liczby wykroczeń popelnianych na terenie TPNu . Po prostu wnet skonczy sie chodzenie \"skrótami\" a doswiadczenia z pionu kryminalnego sa bardzo przydatną umiejetnoscią :)
0 0
Podoba mi się zdjęcie nr.2.Lansik w stylu ex-detektywa Rutkowskiego.Albo inaczej:-\"Wlazło-James Bond polskich Tatr\". ;)
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz