Targają na plecach osoby niepełnosprawne i docierają z nimi w miejsca wcześniej dla nich niedostępne. A na szczycie wszyscy "kroją cebulę".
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"109914"}
"Uszczęśliwianie innych jest marzeniem ludzi szczęśliwych" to ich motto. Marian Krawczyk z Nowego Targu jest jednym z nich. - "Szerpowie Nadziei" to projekt, który zaczęli robić harcerze. - Na obozie w Bieszczadach byli z Maćkiem, który jest niepełnosprawny. Szli na Tarnicę. Wpadli na pomysł, żeby przerobić plecak tak, żeby w nim kolegę wynieść - opowiada Marian.
Maciek był pierwszym "Skarbem". Tak nazywają osoby niepełnosprawne, które zabierają w góry. Dziś Skarbów jest już ponad 130. Wolontariuszy - 225.
Marian z zawodu jest budowlańcem, jego pasją od lat są góry, spędza w nich każdą wolną chwilę. Dwa lata temu dowiedział się o Szerpach Nadziei. Nawiązał z nimi kontakt przez Facebooka. Dziś jest jednym z nich. Uczestniczył w kilku wyprawach.
Nie każdy może być Szerpą Nadziei, jest ostra selekcja. To muszą być osoby z doświadczeniem górskim, dobrą kondycją, z właściwymi predyspozycjami psychicznymi. Potem przechodzą szkolenia między innymi z asekuracji, z udzielania pierwszej pomocy, mają warsztaty z psychologiem, który uczy ich reakcji np. w chwili paniki u kogoś. Na szkolenia i sprzęt zbierają pieniądze, organizując zbiórki na "Sie Pomaga". Mają też sponsorów.
Dziś nie przerabiają już plecaków, mają panią, która szyje dla nich specjalne nosidła. Niektórych rzeczywiście taszczą na plecach, ale chodzą w góry nie tylko z osobami z fizyczną niepełnosprawnością, zabierają też osoby np. z autyzmem, z aspergerem, z zespołem Downa, niewidomych. To duży wysiłek, gdy na plecach niesie się 60 kilogramów, dlatego zmieniają się co 5-6 minut. Musi być więc obstawa kilkunastoosobowa. Jest w niej także lekarz. - O wszystkim decydują "Skarby". Gdy się źle czują, zawracamy - opowiada Marian. Ludzie, gdy ich widzą na szlaku, biją brawo.
Także Tatrzański Park Narodowy, który zakupił dwa urządzenia do transportu osób z niepełnosprawnością ruchową firmy Joëlette, współpracuje z Szerpami Nadziei. Pojazdy te mogą być stosowane tam, gdzie wózek inwalidzki nie wjedzie. Do obsługi każdego z takich urządzeń potrzeba kilku przeszkolonych osób.
Tydzień temu Marian wraz z innymi Szerpami był na Gęsiej Szyi w Tatrach, między innymi z Olą, która jest na wózku inwalidzkim. - Momentami nieśliśmy ten wózek, ale ostatnie parę metrów na szczyt przeszła na własnych nogach. Gdy zobaczyliśmy jej szczęście, wszyscy "kroiliśmy cebulę" - opowiada. "Kroili cebulę", czyli płakali. - Wszystkim lecą łzy, jaki by facet twardy nie był - śmieje się.
Dwójkę podopiecznych Fundacji im. A. Worwy zabrali w czerwcu do Małej Łąki testując z nimi wózki z TPN-u - Joëlette.
Jednym z tych szczęściarzy, którzy uczestniczyli w tej wyprawie był Jakub Makuch z Zębu, który ma sparaliżowane nogi i porusza się na wózku. - Nigdy nie pomyślałem, że kiedyś znajdę się w takim miejscu - mówi. - Łez nie było, bo jestem twardy, ale wzruszenie owszem - podkreśla. Gdy wróciłem do domu, czułem zmęczenie, ale chętnie bym kiedyś taką przygodę powtórzył - mówi.
Maciek, czyli "Skarbek 001" - jak mówią o nim - zdobył w z Szerpami Nadziei nie tylko Tarnicę, był także na Giewoncie, w Dolinie Pięciu Stawów i na Kozim Wierchu. We wrześniu będzie zdobywał z ekipą wysokogórską Rysy.
We wrześniu szykuje się duża akcja w Tatrach. Weźmie w niej udział ponad 400 osób, około 230 wolontariuszy i ponad 130 osób z niepełnosprawnościami. Będą zdobywać wspólnie Rysy, Kościelec, Gęsią Szyję, Morskie Oko i Kasprowy Wierch.
- Każdy, kto zostanie Szerpą Nadziei, już po pierwszej akcji nie jest taki sam - podkreśla Marian Krawczyk. - Wiem, co czuję, kiedy jestem w górach. Chcę tym uczuciem dzielić się z innymi. Tymi, którzy nie są w stanie dostać się w te miejsca samodzielnie. Dopóki dam radę, będę to robił - mówi. Jest jedną z nielicznych osób z Podhala, zaangażowanych w projekt. Jedynym góralem "nosiczem", Najwięcej Szerpów Nadziei jest z Dolnego Ślaska, bo akcja wyrosła ze Śląskiej Chorągwi ZHP hufiec Jastrzębie Zdrój. Inicjatorem i zarazem szefem tej akcji jest Krzysztof Sobczyk "Sopel".
Szerpowie Nadziei to nie tylko "Nosicze" czyli ci, którzy osoby niepełnosprawne noszą w nosidełkach i nosidłach. W ich szeregach można znaleźć Szerpów "Woźniców" do pchania wózków i innych pojazdów na trasach asfaltowych i ubitych duktach leśnych. Pomocników Szerpów czyli osoby asystujące Szerpom w podnoszeniu Skarbów przy zmianach czy do noszenia dodatkowego bagażu. Są osoby zajmujące się kręceniem filmów, robieniem zdjęć czy pijarem. Wszyscy są wolontariuszami.
...
Osoby, które zechcą wspomóc projekt, mogą wpłacać pieniądze na: https://www.siepomaga.pl/szerpowie-nadziei
Kontakt:
[email protected]Beata Zalot
0 0
Szlachetne
w erze w której gajowy zabiera swoją panią na wieczorny spacer do Małej Łąki służbowym autem/quadem
I nie - to nie jest zarzut do tych bohaterów ze zdj.
Tak to jest zarzut - dobrze wiecie do kogo ;-)
0 0
bo służbowa niwka, l200 jest dla zarządu
Dla Ciebie Areczku jest wózek Joëlette
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz