- Wyobrażam sobie Zakopane za 50 lat z ekologicznym transportem, czystym powietrzem i ocalonymi przed zabudową obszarami - mówi Władysław Bętkowski, doktor geologii, ekolog, przewodnik, który razem z Jolantą Sitarz-Wójcicką założył fundację "Podhale na Zielono".
- Urodziłeś się na Podhalu, więc z Tatrami jesteś związany od dziecka.
- Tak, pochodzę z Kościeliska. Moja mama jest rodowitą góralką. Pochodzi z rodziny Karpieli, a tata przyjechał tu przed laty, był nauczycielem, radnym. Mając z pokoju widok na Tatry, od zawsze chciałem chodzić w góry. Mój ojciec jest też przewodnikiem i zaszczepił we mnie żyłkę wędrowania po Tatrach. Pierwszą migawką związaną z górami, jaką pamiętam, jest Dolina Lejowa. Miałem wtedy chyba trzy lata. Zresztą teraz właśnie tam zabrałem na pierwszy spacer mojego synka. W szkole podstawowej w Kościelisku brałem udział w konkursach wiedzy o Tatrach, uczestniczyłem w rajdach górskich. W czasach edukacji w Liceum Ogólnokształcącym im. Balzera w Zakopanem zrodziła się chęć poznawania Tatr i zgłębienia ich przez moją fascynację związaną ze skałami. Ta fascynacja zamieniła się później w studia geologiczne. To było też związane z poznawaniem czasów, gdy w Tatry zawitali pierwsi odkrywcy, poszukiwacze złota, kopalin.
- Po ogólniaku przyszedł czas na wybór studiów. Od początku to miała być geologia?
- Składałem aplikację na trzy kierunki: ochronę środowiska, inżynierię środowiska i geologię na krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej. Na wszystkie się dostałem, więc mogłem wybierać. Najpierw zdecydowałem się na ochronę środowiska, napisałem pracę inżynierską, ale później zmieniłem studia na geologię. Dzięki studiom środowiskowym i zdobytej wiedzy zacząłem starać się żyć bardziej w myśl ekologii, zgodnie z zasadą "less waste".
- Chęć poszerzania horyzontów wiedzy i zdobywania edukacji zaprowadziła cię później do USA.
- Po ukończeniu studiów w Krakowie dostałem się na doktorat z geologii w Stanach Zjednoczonych. Miałem tam możliwości zaglądania wstecz w historię Ziemi, badania minerałów sprzed wielu milionów lat, datowania ich. Ważne były też piątkowe spotkania seminaryjne, na które przyjeżdżali profesorowie z innych dziedzin, m.in. ochrony środowiska i geografii. Jeden z nich, dr Geoffrey Plumlee, absolwent Universytetu Harvarda, mocno akcentował kwestie zmian klimatu i katastrof środowiskowych w kontekście jakości życia ludzi. Może się bowiem okazać, że będziemy musieli się do tych zmian zaadaptować. Przy okazji pojawił się kryzys z uchodźcami, który tak naprawdę związany jest ze zmianami klimatycznymi i wieloletnią suszą na części terenów dotkniętych migracją. To jeszcze pogłębiło moje zainteresowanie tematami środowiskowymi.
- Dlaczego więc nie zostałeś za Wielką Wodą, a wróciłeś pod Tatry?
- Mogłem iść dalej w geologię, kontynuować karierę akademicką, ale byłaby to działalność bardzo mocno specjalistyczna. To musiałoby się wiązać z pozostaniem w Stanach, a nosiłem w sobie cały czas nostalgię za Podhalem. To pewnie zasługa mojej mamy, która była działaczką w Związku Podhalan, promowała kulturę regionalną i działała na rzecz lokalnej społeczności. Po pięciu latach pobytu w Stanach tęsknota za Podhalem zwyciężyła i wróciłem do Polski.
- Po powrocie postanowiłeś zaangażować się w ekologiczną edukację.
- Tak, w 2018 r. zacząłem prowadzić zajęcia edukacyjne z ekologii wśród dzieci i młodzieży. Zawsze w oparciu o konkretne dane, przedstawiając to na tyle atrakcyjnie, aby ktoś chciał tego słuchać. Najpierw mieszkałem dwa lata w Krakowie, prowadziłem edukację w szkołach. Później, dzięki współpracy z Joanną Sitarz-Wójcicką i Agatą Wojtowicz, zacząłem angażować się w projekty ekologiczne na Podhalu. Przez rok pracowałem w Tatrzańskim Parku Narodowym. Pamiętam, że w projekcie, w którym pracowałem w tym czasie, udało się zaangażować pracowników gmin, wójtów z powiatu tatrzańskiego razem z pracownikami TPN w akcję zbierania śmieci i to całkiem dobrze wyszło. Później skupiłem się na działalności komercyjnej. Wymyśliłem m.in. cykl spotkań - Tatrzańską Szkołę w Przyrodzie, w której dzieciaki mogły słuchać i uczestniczyć w zajęciach różnych osób: meteorologa, specjalistki od walki ze smogiem, specjalisty odnawialnych źródeł energii czy też zielarki.
- W zeszłym roku pojawił się pomysł założenia ekologicznej fundacji.
- Razem z Jolantą Sitarz-Wójcicką współpracowaliśmy z Tatrzańską Izbą Gospodarczą, która okazała się bardzo pomocna przy realizacji projektów środowiskowych. W pewnym momencie stwierdziliśmy, że łatwiej będzie nam działać już we własnym zakresie. Tak powstała niedawno fundacja Podhale na Zielono. Chcemy dzięki niej aktywizować ludzi na rzecz ekologii. Teraz nie widzę, niestety, jakiegoś rosnącego zainteresowania tymi tematami. Nie ze względu na brak potencjału, który jest, ale brakuje entuzjastów, którzy pociągnęliby resztę. Tak stało się na przykład w czasie skutecznych protestów przeciwko organizacji Sylwestra Marzeń pod Krokwią.
- Wyobrażasz sobie, że kiedyś Zakopane stanie się drugim szwajcarskim Davos, w którym zresztą chyba byłeś?
- Davos przed laty zaczynało tak, jak Zakopane. Było to uzdrowisko. Kurort położony jest podobnie do Zakopanego. Kwestie związane na przykład z ruchem samochodowym są rozwiązane zupełnie inaczej niż u nas. Wjazd autami jest mocno ograniczony, a głównym środkiem transportu jest kolej. Ludzie podjeżdżają autami pod pensjonaty, ale tam zostawiają je na cały pobyt. Nie opłaca się jeździć autem ze względu na ceny parkingów i dostępność autobusów czy kolei. Mam nadzieję, że kiedyś podobnie będzie u nas.
- W Zakopanem na razie mamy rozwijającą się miejską komunikację, ale poza tym tysiące aut.
- Rozwój miejskiej komunikacji idzie we właściwym kierunku. Według mnie, nie ma w przyszłości innego wyjścia, jak ograniczanie ruchu w centrum miasta. Z kolei budowa parkingów, lokowanie ich przy Krupówkach, w Dolinie Chochołowskiej, Kościeliskiej zachęca turystów do przyjazdu w te miejsca autami, a nie korzystania z transportu zbiorowego. Ważna jest próba wypracowania konsensusu, to można osiągnąć tylko przez rozmowy i spotkania. Niestety, na Podhalu wiele osób uważa, że wie coś najlepiej, opierając się jednak na swojej intuicji i przekonaniu. Musimy otworzyć się na dyskusję merytoryczną, ale nie na zasadzie zebrania gminnego, na którym wszyscy się przekrzykują. Powinniśmy pozwolić specjalistom pokazać pewne rozwiązania w oparciu na fakty, prowadzić rzeczowy i otwarty dialog, a następnie wprowadzać skuteczne rozwiązania.
- Często jednak pokutuje pogląd, że "ja muszę na czymś zarobić, to musi się opłacać".
- Jesteśmy w stanie podzielić się tym “turystycznym tortem”. Dla przykładu, hałasujące i straszące zwierzęta quady, z którymi walczy wielu mieszkańców chociażby Kościeliska. Nie starajmy się tego zlikwidować zupełnie, ale zagospodarować dla nich określone miejsca. Najważniejsze, aby zarówno goście, jak i przedsiębiorcy zaczęli zauważać w tym wszystkim przyrodę i środowisko. Musimy zrozumieć, że zwierzyna i dzikość jest naszym walorem i atutem. Pytania o jelenie, niedźwiedzie słyszę na każdej wycieczce. Te zwierzęta przynoszą nam wielkie zainteresowanie naszym regionem. Jeśli one znikną, to zainteresowanie będzie mniejsze. Jeśli zniszczymy nasze góry hałasem, śmieciami i dziką zabudową, zainteresowanie też spadnie. Ważne jest to co mówi nowa minister klimatu. Ostatnio nowa minister środowiska Paulina Hennig-Kloska zapowiadała na nowo otwarcie lasów i traktowanie ich nie jako miejsce głównie pozyskiwania drewna, ale miejsce, do którego powinno chodzić więcej ludzi, dzięki czemu będziemy zdrowsi i szczęśliwsi - to są tzw. kąpiele leśne.
- Razem z Janem Krzeptowskim Sabałą napisaliście niedawno przewodnik "Dzikie Tatry". Czy to nie prowokujący tytuł na przykład dla kogoś, kto wśród tysięcy turystów przedziera się latem nad Morskie Oko?
- Chodziło nam o zauważanie w Tatrach innego rodzaju dzikości. Nie takiego, gdy wyobrażamy sobie na przykład prastarą puszczę. Takich miejsc w Tatrach, przy szlakach jest już niewiele, głównie w niektórych dolinach słowackich Tatr Zachodnich, jak np. Dol. Jałowiecka. Idzie się tam szlakiem i widzi się dziesięć osób w czasie całej wycieczki. W książce staramy się poszukać dzikości w szczegółach, ciekawostkach przyrodniczych, które znajdują się nawet przy zatłoczonych szlakach. Polecamy obserwację takiego zjawiska, jak np. lód włóknisty, rozpoznawanie porostów, erozji czy też obserwacji życia pluszcza. Przez cały rok coś ciekawego dzieje się w przyrodzie, trzeba tylko mieć na nią oko wyczulone i odpowiednią wiedzę. Tą wiedzę można zdobyć z naszej książki. Polecam też kanał facebookowy TPN.
- Jak wyobrażasz sobie Zakopane i Kościelisko za 50 lat? Wszystko będzie zabudowane, lasy wycięte, czy też zwycięży szacunek dla środowiska?
- Jestem delikatnym optymistą. Wyobrażam sobie Zakopane za 50 lat z ekologicznym transportem, czystym powietrzem i ocalonymi przed zabudową dużymi obszarami polan. Jeśli nie wydarzy się coś nieprzewidzianego, jak wojna czy też kryzys ekonomiczny, to mieszkańcy zaczną w końcu inwestować nie w swoje samochody, wczasy i domy, ale w lokalne społeczności i wiedzę. Na razie jesteśmy wciąż na etapie, że musimy się dorobić, niektórzy mniej, inni chcą więcej. Podhalanie zauważą jednak, że szczęście leży też gdzie indziej. Można zainwestować w środowisko, w lokalne społeczności i relacje. Widać zresztą, że to zaczyna się powoli zmieniać. Właściciele dużych pensjonatów wysyłają na prowadzone przeze mnie zajęcia swoje dzieci, aby uczyć ich o środowisku. Prowadzimy też pierwsze rozmowy o dofinansowywaniu przez prywatny biznes działań naszej Fundacji, w ramach których chcemy proponować różne ekologiczne działania i budować szerszą świadomość przyrodniczą. Zapraszamy zresztą wszystkich chętnych do współpracy.
Rozmawiał Paweł Pełka

22.12.2025
OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

29.05.2026
Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

02.06.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

02.06.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

27.05.2026
Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

19.05.2026
KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

02.06.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

02.06.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

01.06.2026
DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

01.06.2026
SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

29.05.2026
RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

25.05.2026
ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

22.05.2026
RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

12.05.2026
Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

28.04.2026
WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

23.04.2026
PROVIDENT. 571 240 909.

17.04.2026
OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

07.04.2026
Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

07.04.2026
NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...
0 0
Mówi to gość w plastikowych okularach, plastikowej bluzie, plastikowej opasce, plastikowych spodniach z plastikowym plecakiem, tak napewno wszystko z recyklingu.
0 0
Cytat ,,Wyobrażam sobie Zakopane za 50 lat z ekologicznym transportem, czystym powietrzem i ocalonymi przed zabudową obszarami
To ja powiem tak tereny będą zabudowywane, developerka wkroczy tam gdzie się da, czyste powietrze to mrzonki.
Ale jak słyszę Fundacja to mi się zapala czerwona lampka ostrzegawcza.
0 0
ja też wierzę w zielone.
0 0
Żeby zachęcić turystów do korzystania z komunikacji zamiast auta potrzebny jest przede wszystkim spójny, logiczny, sprawny, pewny i w miarę tani system transportu publicznego wokół Tatr, w połączeniu ze Słowakami. Komuna padła ponad 30 lat temu, a tej komunikacji jak nie było, tak nie ma. A przecież Tatry zajmują tak naprawdę niewielką powierzchnię.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz