20 sierpnia odszedł na niebieską grań w wieku 80 lat Andrzej Kapłon, leśnik, przewodnik i ratownik tatrzański, myśliwy, a z pasji również rzeźbiarz, gawędziarz i muzykant.
Tak zwierzył się kiedyś przed laty: - Tatry od młodości były dla mnie przestrzenią wolności i swobody. Teraz po latach wiem, że góry raz potrafią być piękne, dostępne i przytulne, a innym razem twarde, groźne i niebezpieczne, ale w tym chyba jest cały ich urok.
W tej wypowiedzi Andrzeja mieści się cała filozofia jego życia. Był realistą, życie traktował na serio, a równocześnie był romantykiem, który potrafił się zachwycić, nieuchwytnymi dla zwykłego człowieka osobliwościami przyrodniczymi, w czym zawsze dostrzegał dzieło Stwórcy. Jak nikt znał nie tylko wszystkie perci, ale również uroczyska i tajemne miejsca, znane zbójnikom i poszukiwaczom skarbów, szczególnie w bliskiej mu Dolinie Kościeliskiej. W Tatrach realizował się jako leśnik, wieloletni pracownik TPN, przewodnik i ratownik tatrzański, natomiast myśliwskie pasje realizował w Kole Łowieckim „Watra”, którego był członkiem. Gdyby żył przed dwustu laty, to z pewnością były świetnym „polowacem”, gdyż znał tropy i zwyczaje tatrzańskiej zwierzyny.
Urodził się w Kościelisku przed 80 laty, gdzie ukończył szkolę podstawową. W pierwszych latach po II wojnie nie było łatwo, trzeba było pracować. Już jako dziecko pasł owce na Hali Smytniej, a potem dorywczo był „deptaczem” na trasach narciarskich. Pracował też jako cieśla na budowach i w tatrzańskich lasach. W wieku 24 lat został pracownikiem Tatrzańskiego Parku Narodowego, początkowo w leśnictwie Morskie Oko, potem w Dolinie Chochołowskiej i w lasach prywatnych. Był również członkiem Straży Wysokogórskiej.
Od dziecka jeździł na nartach i startował w biegach narciarskich w ramach Wojskowego Klubu Sportowego. Te umiejętności oraz dobra znajomość szczególnie topografii Tatr Zachodnich sprawiły, że postanowił zostać ratownikiem tatrzańskim, zasilając potem podgrupę Tatry Zachodnie, która powstała z inicjatywy Wojciecha Bartkowskiego. Na początku lat 70. należało do niej 39 ratowników, w tym 15 wyróżniających się dużą aktywnością, do której należał również Andrzej. Ratownikiem Grupy Tatrzańskiej był od 1968 roku, a trzy lata później złożył przysięgę ratowniczą. Jako ratownik ochotnik wziął udział w 43 wyprawach, a po zakończeniu aktywności ratowniczej został członkiem dożywotnim TOPR i Klubu Seniora TOPR.
Kiedy rozpoczął pracę leśnika w Dolinie Kościeliskiej podjął jeszcze zaocznie naukę w Technikum Leśnym w Brynku, którą ukończył w 1979 roku. W latach 80. wraz z innymi ratownikami tatrzańskimi został wytypowany na kurs przewodników tatrzańskich. Miał już sporą wiedzę przyrodniczą i doświadczenie górskie, zatem uzyskanie uprawnień przewodnickich przyszło mu łatwo. Zdał egzamin państwowy i w 1986 roku został przewodnikiem tatrzańskim III klasy. Żona Janina już dziesięć lat wcześniej uzyskała uprawnienia przewodnickie. Andrzej potem przez wiele lat prowadził grupy wycieczkowe po tatrzańskich szlakach przekazując im nie tylko wiedzę o górach, ale opowiadał również o swoich przygodach z tatrzańską zwierzyną, a ponieważ był świetnym gawędziarzem, zatem wszyscy słuchali go z dużym zainteresowaniem, a potem polecali innym wycieczkom.
Kiedyś tak się przyznał: - Wolę mniejsze grupy lub pojedyncze osoby, najlepiej o podobnych zainteresowaniach do moich, bo w przewodnictwie najważniejsze jest partnerstwo. Trzeba, by uczestnicy wycieczki mieli maksimum radości przebywania w górach i to mi się udawało.
Do końca przewodnickiej działalności był członkiem Stowarzyszenia Przewodników Tatrzańskich im. Klemensa Bachledy.
W TPN przepracował do emerytury, ale turystykę górską uprawiał nadal, zimą na „fokach”. Startował w zawodach skitourowych pracowników parków narodowych, a w 2018 roku wystartował jeszcze w Biegu Kurierów Tatrzańskich, zajmując w swojej kategorii wiekowej pierwsze miejsce.
Andrzej odziedziczył też talenty artystyczne po rodzicach. Ojciec robił różne instrumenty i grał na gęślach, a mama grała na harmonii i pięknie śpiewała. Andrzej nauczył się muzykowania z kapelą Chotarskich - najpierw sekundował, a potem czasem grał jako prymista. W wolnych chwilach, a także na emeryturze zajmował się stolarką artystyczną, korzenioplastyką, rzeźbił, ale także malował na szkle i na desce. Robił to dla siebie i dla znajomych. Dwie stojące rzeźby górnika i zbójnika przy Kapliczce Zbójnickiej w Dolinie Kościeliskiej są jego autorstwa.
Andrzej był człowiekiem o pogodnym charakterze i odszedł jako człowiek spełniony. Powiedział kiedyś: - Kocham las i góry i nic mi więcej do szczęścia nie trzeba.
Znałem Andrzeja od ponad pół wieku. W tym samym roku składaliśmy przysięgę ratowniczą, spotykaliśmy się na przewodnickim szlaku. W latach 80. szkoliliśmy w Tatrach komandosów z Krakowa, Bielska i Dziwnowa. Wieczorami po zajęciach, przy watrze na Polanie Rogoźniczańskiej, gwarzyliśmy przy herbatce góralskiej. Prym wiódł Andrzej, który opowiadał o swoich górskich przygodach.
Andrzej był jednym z ostatnich, który wzorując się na tradycji Gąsieniców, Krzeptowskich, Wawrytków, Giewontów, zaliczanych do legend przewodnictwa i ratownictwa tatrzańskiego, podtrzymywał ich tradycję. Teraz zabrakło go już w naszym gronie.
Uroczystości pogrzebowe zostały odprawione w kościele pw. św. Kazimierza w Kościelisku i na miejscowym cmentarzu z udziałem pocztów sztandarowych, kapeli góralskiej oraz myśliwych z kół łowieckich, którzy na cmentarzu pożegnali Andrzeja salwą honorową. Życiorys taty przedstawił w zarysie Piotr, syn Andrzeja, a pożegnali go także przyjaciele z TPN - Tadeusz Figura i Filip Zięba, natomiast w imieniu ratowników i przewodników tatrzańskich niżej podpisany.
Apoloniusz Rajwa
0 0
Panie Apoloniuszu, bardzo dziekuje za pozegnanie Taty na jego pogrzebie jak i za powyzsze wspomnienie.
Dziekuje rowniez serdecznie wszystkim obecnym na pogrzebie Andrzeja, to bardzo wiele dla mnie znaczy.
Syn Andrzeja, Piotr.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz