Pierwsze Dni Lawinowo Ski-tourowe w Dolinie Pięciu Stawów już za nami.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"18541"}
Warunki śniegowe nam sprzyjały. Przy drugim stopniu zagrożenia lawinowego podejście do Doliny Pięciu Stawów było bezpieczne a manewry mogły odbyć się na doskonale przygotowanych polach. Nieco gorzej było z pogodą. Na szczęście planów nie udało się pokrzyżować nawet mgle, która gęsto wypełniła Dolinę.
Pierwszy dzień szkoleniowy przyciągnął ponad 500 osób. Każdy z uczestników mógł skorzystać ze stacji treningowych, panelu wiedzy o Tatrzańskim Parku Narodowym, wycieczek ski-tourowych, testów sprzętu, wykładów tematycznych, czy szarlotki i herbaty serwowanej w schronisku dla wszystkich uczestników.
Pola lawinowe na trzech poziomach zaawansowania oraz lawinowe koło dyskusyjne poprowadzone zostały przez ratowników instruktorów TOPR. Nie była dla nas zaskoczeniem olbrzymia frekwencja i popularność tych stacji. Pełen profesjonalizm, indywidualne podejście i doskonały przekaz, a do tego sprzyjające warunki śniegowe zapewniły sukces.
Marcin Józefowicz - szef wyszkolenia TOPR oraz Kursów Lawinowych w Dolinie Pięciu Stawów zadbał o poprawny merytorycznie, dynamiczny i ciekawy program stacji treningowych. Jego zespół lawinowy składał się ze specjalistów w tej dziedzinie: Andrzeja Maciaty, Łukasza Migla, oraz Witka Cikowskiego, który z charakterystyczną dla siebie umiejętnością doskonałej analizy w fachowy sposób poprowadził zarówno koło dyskusyjne, jak i debatę na temat plecaków wypornościowych ABS v Mammut Snow Puls.
Dużym zainteresowaniem cieszyły się również szkolenia ski-tourowe. Kurs podstawowy prowadzony w sąsiedztwie schroniska przez Grześka Wierciocha okazał się tak ciekawy, że chętnym paniom nie przeszkadzał nawet brak sprzętu. Szczęśliwie stanowiska testowe Atomic, Majesty, Hagan oraz wypożyczalnia Tatra -Trade zagwarantowały narty każdemu. Wyższy stopień zaawansowania przeprowadzany był w formie wycieczki z elementami szkolenia. Półtoragodzinne toury odbyły się cztery razy, a dzięki przemiłej postawie i humorowi instruktora, przewodnika - Marcina Witka nikomu nie przeszkadzały małe opóźnienia spowodowane osobistym zaangażowaniem w proces szkolenia.
Szefem stacji turystyki zimowej był Maciek Ciesielski. Prowadzone przez niego zajęcia na poziomie zaawansowanym z autoratownictwa, budowania stanowisk przyciągnęły spore grono wielbicielek i wielbicieli turystyki zimowej. Pomimo mgły stacja ta była łatwa do znalezienia dzięki nieustannym salwom śmiechu. Podstawy turystyki zimowej prezentował również świetny wspinacz - Adam Pieprzycki. Zainteresowani zapoznali się z podstawowy sprzętem, jego zastosowaniem i użyciem. Wielu uczestników zadeklarowało chęć zgłębienia tej formy turystyki.
Kurs nawigacji oparty został na wiedzy i doświadczeniu wspaniałego praktyka w tej dziedzinie Marcina Józefowicza. Cztery godziny ćwiczeń w terenie dopełnił ciekawy wieczorny wykład „Kompas czy GPS”.
Pewnym zaskoczeniem była natomiast olbrzymia popularność stanowiska dydaktycznego Tatrzańskiego Parku Narodowego. Ciekawe, z dużą dawką humoru i odpowiednim ładunkiem merytorycznym prezentacje TPN-u cieszyły się tak dużą popularnością, że wychodząc na przeciw ogromnej frekwencji wprowadziliśmy trzeci dodatkowy blok wykładowy. Nie ulega wątpliwości, że dydaktyczny talent prelegenta Jaśka Krzeptowskiego odegrał w tym niemałą rolę.
Drugiego dnia, podczas Wyścigu Kombinowanego pogoda też nie była idealna - na szczęście bez wiatru i opadu. Widoczność na około 5 metrów wymagała zmodyfikowania trasy. Część pierwsza, czyli bieg na ski-tourach został znacznie uproszczony i skrócony do pętli dnem doliny, na końcu której każdy dostawał kartę sprawnościową potrzebną do dalszej części wyścigu. Wszyscy uczestnicy wykazali się dobrą kondycją i dotarli do bramki drugiego etapu.
Część druga, czyli zaliczenia stacyjek tematycznych odbyła się bez większych zmian.
Pierwsza była turystyka zimowa. Sędzią głównym i organizatorem tego bloku był Maciek Ciesielski. Wytyczona przez niego trasa biegu w rakach była dość stroma i długa, za to wszelkie jej trudy rekompensował wspaniały uśmiech Kasi Okuszko, która jako drugi sędzia zaliczała ten etap.
Zmęczeni już startujący, wpadali w ramiona bezlitosnych i wymagających rzetelnych odpowiedzi przedstawicieli TPN. Jasiek Krzeptowski i Bogusia Chlipała wraz z ekipą fantastycznych wolontariuszy mieli aż 3 stanowiska sprawdzające to, co Jasiek dzień wcześniej tak ciekawie wszystkim chętnym przekazywał.
Ostatnim wyzwaniem było zaliczenie pola lawinowego. Marcin Józefowicz, Witek Cikowski i Andrzej Maciata wraz z przemiłymi dziewczynami, które jako wolontariuszki zgłosiły się do pomocy testowali umiejętności lawinowe uczestników. Zaliczenie polegało na odnalezieniu jednego zasypanego w czasie poniżej 5 minut - niestety nie wszystkim się to udało.
Rundę karną stanowiło powtórne zaliczenie stacyjki turystyki zimowej, choć w kontekście uśmiechu Kasi ciężko o karze tu mówić. Niewątpliwie o wiele gorsze niż bieg w rakach było cofanie się wzdłuż wszystkich stacyjek i innych zawodników ze spuszczoną głową, bo przecież umiejętności lawinowe w tym wyścigu były kluczowe! Potem już tylko bieg do mety.
Z 50 startujących najlepsza okazała się Klaudia Tasz, a tuż za nią jako najlepszy mężczyzna metę przekroczył Kuba Gąsior. Wszyscy zawodnicy ukończyli wyścig z uśmiechem na twarzy, bogatsi o nowe doświadczenie i weryfikację własnych możliwości.
Kluczowym elementem dydaktycznym drugiego dnia Dni Lawinowo Ski-tourowych było pokazanie wszystkim uczestnikom wyścigu oraz licznie przybyłym kibicom, iż poruszanie się zimą po górach wymaga od nas znacznej wiedzy i umiejętności sprawiających, że góry stają się dla nas bardziej dostępne i bezpieczne.
Rozdanie i losowanie cennych nagród odbyło się niedługo po zakończeniu wyścigu, a było o co walczyć! Kurtki i bielizna Arc’terix, detektory Mammut, kamizelki i kurtki puchowe Yeti, bony Salewa/Dynafit, łopaty Camp, ubrania Majesty, plecaki, torby czapki Milo, termosy, kijki Fiord Nansen i wiele innych nagród od naszych sponsorów sprawiło, że prawie każdy zawodnik po wyścigu coś wylosował, natomiast na pewno każdy zyskał to co najcenniejsze - samo sprawdzenie się i wiedzę na temat własnych umiejętności.
Podsumowując I Dni Lawinowo Ski-tourowe udały się znakomicie. Dla nas jako organizatorów największym sukcesem pomimo niesprzyjającej aury pogodowej była ogromna frekwencja, świetna atmosfera i bezpieczny przebieg całego wydarzenia.
Organizacja tego spotkania nie byłaby bez naszych partnerów - TOPR, TPN, Lawinowego ABC oraz Województwa Małopolskiego. Bardzo dziękujemy Panu Senatorowi Ziem Górskich profesorowi Stanisławowi Hodorowiczowi za patronat honorowy, który dodał prestiżu i pomógł w propagowaniu naszej idei.
Dziękujemy też naszym patronom medialnym: NG Traveller, Magazyn Góry, drytooling.pl, offsport.pl, wspinanie.pl, 4outdoor.pl oraz sponsorom: Milo, Arc’teryx, Yeti, Mammut, Salewa, Dynafit, Majesty, Camp, Fiord Nannsen, Atomic, Hagan, sklepy Tuttu.
Słowa najwyższego uznania kierujemy do grupy wolontariuszy, która dzielnie przez cały czas pomagała nam w sprawnej organizacji podczas imprezy. Nasze wspólne wysiłki i współpraca zaowocowała rzeszą zadowolonych uczestników, pozytywnym odbiorem środowisk górskich i wielokrotnie zadawanym pytaniem o powtórzenie wydarzenia.
Mając nadzieję na dalszą owocną kooperacją w tworzeniu kolejnych edycji Dni Lawinowo Ski-tourowych jeszcze raz wszystkim bardzo dziękujemy.
Marychna i Marta Krzeptowskie
0 0
och, znowu Klaudynka wygrała! Brawo! Brawo po stokroć!
0 0
Był kiedyś takie czasy, że na Wodogrzmotach stała tablica, a na niej napis: Narciarzu, w Dolinie Pięciu Stawów nie ma terenów narciarskich, uszanuj przyrodę, itp, itd.
A teraz to nawet z pistoletu można postrzelać, nagłośnienie i straganik handlowy z reklamami rozłożyć, a to wszystko w asyście uśmiechów pani i panów z TPN.
Byli kiedyś światli ludzie, co apelowali, żeby Tatr nie zamieniać na stadiony sportowe. Ale do dawno było, na szczęście.
:)
0 0
Widać , że wysoko były te zawody , bo podium jakoś poprzestawiane. Może w tych sportach tak ma być?
0 0
Gdzie tu ochrona przyrody, o którą tak niby dba ten Park??? Drogą do chroniska w Roztoce iść nie wolno, bo zaraz strażnik Cie złapie. Wszystko w celu ochrony przyrody. A tutaj taka impreza i takie tłumy w sercu Tatr... I TPN jeszcze przykłada do tego rękę...
0 0
aa masz rację nasze małe taterki będą jednym wielką imprezą a co na to pan dyrektor tpn????
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz