To mógł być świetny sezon skialpinistyczny Klaudii Tasz, gdyby nie kontuzja, która przydarzyła się jej na treningu zjazdowym. Tytuł Mistrzyni Polski zdobyła po raz 4., a w zasięgu były jeszcze puchary Europy Środkowej i Polski
Jesień przeznaczyła na trening wspinaczkowy, ukończyła kurs instruktora wspinaczki sportowej. Na Jarońcu poprowadziła swoją najtrudniejszą drogę o trudności IX. Natomiast mniej czasu poświęciła biegom i pracy nad wydolnością organizmu.
Już w styczniu wystartowała w pierwszych zawodach w ramach Pucharu Polski. W Pucharze Czantorii im. Kuby Soińskiego była druga po Ani Figurze, ale to był start zaraz po chorobie. Drugie zawody w ramach tego pucharu - "Rally Červenec", które odbyły się w słowackich Tatrach Zachodnich, wygrała. Była to równocześnie pierwsza edycja Pucharu Europy Środkowej. Komisja Narciarstwa Wysokogórskiego PZA już po Pucharze Czantorii wyłoniła skład reprezentacji Polski na Mistrzostwa Świata w Pelvoux. - Miałam większe ambicje i moje wyniki mogły być lepsze, ale z formą na te mistrzostwa nie utrafiłam, miałam za mało treningów kondycyjnych - przyznaje Klaudia. - Cieszy mnie jednak 5. miejsce w sztafecie i 16. w sprintach.
Po powrocie do kraju nie wystartowała w Pucharze Polski, gdyż partnerka zbyt późno dała jej znać, że w tym roku nie będzie startować, a były to zawody rozgrywane w teamach. Czwartą edycją Pucharu Polski był Memoriał Jana Strzeleckiego, i to był przełom, bo od tych zawodów Klaudia zaczęła wszystko wygrywać. W jubileuszowym XXV Memoriale Jana Strzeleckiego, w którym wystartowała z najlepszą w tym sezonie Słowaczką Simonom Triznovom, wygrała zawody w kategorii seniorek. Maraton Vysoke Tatry, rozgrywany na ambitnej trasie w Tatrach Słowackich, był drugą edycją Pucharu Europy Środkowej. Były to również zawody w teamach i znowu wygrała z Triznovom. To zwycięstwo zapewniło jej prowadzenie w rankingu pucharu.
Klaudia wystartowała również w nietypowych zawodach w ramach Dni Lajtowo-Skitourowych w Dolinie Pięciu Stawów Polskich, które wygrała, pokonując również wszystkich mężczyzn. Tak je teraz wspomina: - Była to nietypowa impreza. Chodziło nie tylko o kondycję i jak najszybsze przejście trasy, ale w ramach tych zawodów trzeba było wykazać się przede wszystkim umiejętnościami sprawnej obsługi detektora lawinowego, szybkiego zakładania i poruszania się w rakach oraz wiedzą na temat fauny tatrzańskiej. Zawodnicy dopiero po zaliczeniu tych wszystkich "ogródków tematycznych" mogli biec do mety.
Potem były Mistrzostwa Polski zorganizowane przez Klub Wysokogórski w Zakopanem. Tytuł Mistrzyni Polski wywalczyła w świetnym stylu z dużą przewagą, chociaż, jak powiedziała na mecie: - Dwa dni przed zawodami złamałam nartę z kompletu startowego i musiałam wystąpić na cięższym, mniej wygodnym sprzęcie. Chociaż startowały wszystkie najmocniejsze moje rywalki, to zawody wygrałam z dużą przewagą. To był już 4. tytuł indywidualny Mistrzyni Polski. Magda Derezińska również ma w swojej kolekcji 4 tytuły mistrzowskie, ale 2 zdobyte w teamach.
Finałem sezonu, tak jak co roku, był Memoriał Piotra Malinowskiego, który przy wspaniałej pogodzie odbył się na zaplanowanej trasie, przez 5 przełęczy tatrzańskich. Klaudia w tych zawodach już nie wystartowała, gdyż 2 dni wcześniej uległa poważnemu wypadkowi podczas nagrań filmowych na nartach. - Zgubiła mnie rutyna, chwila nieuwagi i upadłam na dużej prędkości, a potem nastąpiło kilkunastosekundowe koziołkowanie - TOPR zabrał mnie śmigłem do szpitala. Mam zerwane więzadła krzyżowe w obu kolanach, zerwane i uszkodzone więzadła przyboczne oraz inne części stawów. Kontuzja odebrała mi Puchar Polski i Puchar Europy Środkowej, chociaż i tak w klasyfikacji tego drugiego zajęłam 3 miejsce - mówi ze smutkiem Klaudia.
Na zakończenie sezonu miała jeszcze w planie start w Trofeo Mezzallama w maratonie skialpinistycznym w Alpach, ale musiała o swojej kontuzji powiadomić partnerki 3-osobowego zespołu, którym to również pokrzyżowało plany. Nie popracuje również w tym sezonie letnim jako przewodnik tatrzański. Teraz czeka ją operacja, a potem długa rehabilitacja, by mogła ponownie wrócić do czynnego uprawiania sportu. - Nudzić się na pewno nie będę, mam zaległości książkowe, chcę się nauczyć kolejnego języka, odwiedzają mnie znajomi, a z bratem Szymonem i przyjacielem Bartoszem chcę zmontować filmy - tak planuje najbliższe miesiące Klaudia. O ile wszystko skończy się pomyślnie, to znowu w przyszłym sezonie zobaczymy ją na skialpinistycznych trasach.
Apoloniusz Rajwa
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz