Tatrzański "Murowaniec", domek Baby Jagi na Luboniu Wielkim i bieszczadzka "Chatka Puchatka" - nakładem wydawnictwa Sport i Turystyka - Muza ukazała się książka "Schroniska górskie w Polsce".
Już ponad sto lat temu turystyka tatrzańska w szczególny sposób związana była ze schroniskami. W zarodku działalności Towarzystwa Tatrzańskiego, jak "grzyby po deszczu" wyrastały altany i schrony - zwiastuny przyszłych schronisk. Część z nich ze starości "umarła śmiercią naturalną", została przypadkowo spalona albo porwana przez lawiny. Dziś przeszły one już do historii. Potem wśród dziewiczych lasów i polan, a później przy uczęszczanych tatrzańskich szlakach powstawały coraz wygodniejsze domki. Jedne były przytulne i bliskie poszukiwaczom górskich wrażeń, inne "zimne" i niezbyt sympatyczne. Dla wędrujących po górach miały one duże znaczenie. Dawały nie tylko schronienie przed zimnem, wiatrem, śniegiem lub deszczem, ale właśnie tam nawiązywało się znajomości i przyjaźnie.
Na przełomie XIX i XX stulecia za schrony dla turystów służyły też niezagospodarowane leśniczówki, które łowcy przygód brali w swoje posiadanie nawet na kilka dni.
Z upływem czasu zmienił się też styl uprawiania turystyki. Zaczęto uprzystępniać góry poprzez budowę schronów i szlaków. "Niedawne to czasy, kiedy przewodnika-górala uważano za koniecznego opiekuna każdej wycieczki tatrzańskiej i jak na szaleńców patrzono na owych, nieczęstych zresztą, zuchwalców, co bez ich pomocy próbowali się w góry zapuszczać - opisywał w 1921 roku Mieczysław Świerz. Z czasem takich szaleńców było coraz więcej. Wyruszali z niewielkim ekwipunkiem, który mieścił się w plecaku. Początkowo za nocleg służyły im wspomniane już pasterskie koleby i specjalnie budowane schrony, a ogrzewał ich ogień rozpalonej watry. ów ogień był też sprzymierzeńcem przy suszeniu przemokniętej odzieży i butów. Na nim grzało się wodę na herbatę, smażyło chleb i kiełbasę. Za pościel służyła trawa lub kosówka. To tutaj często poszukiwacze górskich wrażeń musieli przeczekać zawieruchę, aby móc wyjść na dalszą wędrówkę.
"Schronisko powinno stać się drugim domem, miejscem spokojnego wypoczynku po całodziennym trudzie, miejscem, którego nastrój nie pozwala zapomnieć, że jest się w górach, wśród ludzi sprowadzonych tu tym samym dążeniem" - pisał w 1954 roku w "Wierchach" Maciej Kuczyński.
***
Nakładem Wydawnictwa Sport i Turystyka - MUZA ukazała się książka "Schroniska górskie w Polsce" Ryszarda Jakubowskiego i Roberta Szewczyka. Autorzy opowiadają w niej o 40 obiektach, od Gór Izerskich po Bieszczady. W publikacji pominęli jednak wiele ważnych schronisk, m.in. nie odnotowali obiektów w Pieninach czy Beskidzie Małym, a także w Górach Świętokrzyskich. Spośród wielu tzw. bacówek, opisali tylko jedną – na Maciejowej.
Historia schronisk w różnych regionach poprzedzona jest charakterystyką poszczególnych pasm górskich. Opis każdego obiektu to nie suche fakty z jego dziejów, ale też historie dotyczące tego miejsca oraz innych schronisk, które tu wcześniej stały. Można się też dowiedzieć o osobach związanych z turystyką górską. Są również podstawowe informacje o standardzie obiektu i w jaki sposób można do schroniska dotrzeć. Publikację uzupełniają liczne fotografie archiwalne i współczesne.
***
Domek Baby Jagi, czyli schronisko na Luboniu Wielkim. "(...) to jedyny obiekt tego typu w polskich górach o tak osobliwym wyglądzie, porównywalnym albo z pagodą, albo z domkiem Baby Jagi, od którego różni go tylko brak kurzej stopki w roli fundamentu i podmurówki" - piszą autorzy książki. Można się też dowiedzieć, że drewno do zbudowania górnej części schroniska podarował hrabia Chomentowski z Raby Niżnej, stolarkę ofiarował Marian Sobański, dyrektor Teatru Polskiego w Katowicach. Za kamienie i ich przewiezienie na plac budowy zapłaciła parafia w Rabce. Drzwi i okna wykonał bezpłatnie Jan Latko. W pokryciu niektórych kosztów partycypowali właściciele niektórych rabczańskich pensjonatów. Schronisko zostało oddane do użytku w 1931 roku i w początkowym okresie funkcjonowało tylko w okresie letnim.
Przehyba - to serce Pasma Radziejowej. Znajdujące się tutaj schronisko PTTK jest obiektem najdłużej funkcjonującym w Beskidzie Sądeckim, ale prowadzi też do niego szlak turystyczny od strony Szczawnicy. Plany wybudowania tu pierwszego schroniska mieli w 1908 roku ówcześni działacze Towarzystwa Tatrzańskiego. Budowę zaczęto dopiero w 1936 roku. W 1938 roku obiekt był wyposażony w 50 miejsc noclegowych, a dzierżawił go szczawnicki góral Walenty Smela. Tu w czasie wojny gościła Ada Sari, która weszła na Przehybę w stroju damy do towarzystwa.
Schronisko przy Morskim Oku - mekka polskiego taternictwa. Niemal od początku swojego istnienia upamiętniane było przez pisarzy, opiewane przez poetów, utrwalane przez filmowców i fotografów. Jednym z pierwszych jego dzierżawców był Stanisław Karpowicz, zakopiański restaurator, właściciel słynnej restauracji "Przełęcz", gdzie do niedawna był słynny Coctail Bar.
"Murowaniec" na Hali Gąsienicowej z lat 20. ubiegłego wieku to świetna baza na wypady choćby na Orlą Perć. "Osobliwością schroniska, zaskakująca niemile tych, którzy pierwszy raz przekraczają jego progi, są źle kojarzące się swastyki, stanowiące element dekoracyjny barierek przy schodach. (...) Trudno wytłumaczyć w pełni wiarygodne ich pochodzenie. Przyjmuje się, że góralski symbol "krzyżyka niespodzianego", przypominający nieco swastykę, został odpowiednio spreparowany, prawdopodobnie przez młodopolskich filozofów, zafascynowanych kulturą Indii, tak, aby przypomniał oryginalny hinduski znak słońca. Swastyki w Dolinie Gąsienicowej różnią się kształtem od hitlerowskich: ich ramiona są zgięte tuż przy końcach (...) - tłumaczą w książce Ryszard Jakubowski i Robert Szewczyk.
jof
0 0
cyt. "W zarodku działalności Towarzystwa Tatrzańskiego, jak "grzyby po deszczu" wyrastały altany i schrony - zwiastuny przyszłych schronisk."
Nie to właśnie wówczas były schroniska - dawały schronienie.
Dziś to co najwyżej hotel górski.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz