W deszczu i śniegu zmagali się zawodnicy z trudnościami trasy, by jak najszybciej dotrzeć na szczyt znanej góry narciarskiej. Był to pierwszy bieg pod górę, jaki zorganizowano w Tatrach Polskich, i mimo bardzo trudnych warunków warto było w nim wystartować, by sprawdzić swoje możliwości.
Bieg pod górę to jedna z odmian biegów górskich, w których istotne znaczenie ma nie tylko doskonała kondycja i wytrenowanie, ale także pojemność i wydolność płuc. Zawodnicy w czasie tego biegu nie są tak narażeni na kontuzje, jak w czasie zbiegania z góry, dlatego cieszy się on większym zainteresowanie biegaczy górskich. Na Słowacji co roku organizuje się kilka takich biegów, m.in. cross górski z Gerlachowa do Śląskiego Domu, z Jasnej na Chopok czy też z Donowałów na Zwoleń. W ski-alpinizmie przed kilkoma laty również wprowadzono podobną konkurencję – vertical, bieg na nartach pod górę. Biegi pod górę są zatem dla ski-alpinistów doskonałym przygotowaniem do sezonu zimowego.
I Tatrzański Bieg pod Górę, który zorganizowały: Tatrzański Klub Narciarski Tatra Team, Alpin Sport Zakopane i Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe, rozgrywany był na trasie od Ronda Jana Pawła II przez Kuźnice i Myślenickie Turnie na Kasprowy Wierch. Meta znajdowała się na szczycie, przy obserwatorium meteorologicznym, w którego przedsionku Jacek Parczewski i Wiesław Dobrowolski obsługiwali aparaturę pomiarową, ponieważ warunki na zewnątrz były typowo zimowe. Zgłosiło się do biegu około 200 zawodników, jednak na starcie stanęło „tylko” 142, których nie zniechęciły ciągłe opady deszczu, chwilami intensywne, a wyżej śniegu. Przyjechali z różnych stron Polski, a także ze Słowacji i Czech, by uczestniczyć w tym pierwszym, historycznym biegu pod górę w naszych Tatrach. Faworytami byli oczywiście biegacze górscy, specjalizujący się w tej konkurencji, ale nie bez szans byli także czołowi ski-alpiniści. Tylko kilku minut potrzebowali na dobiegnięcie od ronda do Kuźnic, potem rozpoczynała się typowo górska część biegu szlakiem turystycznym na sam szczyt. Zabronione było skracanie trasy. Zadbała o to ekipa pod kierownictwem Grzegorza Bargiela. – Oznakowaliśmy trasę chorągiewkami co kilka metrów, więc nawet gdyby była gęsta mgła, to i tak na górnym odcinku trasy trudno byłoby pobłądzić. Ponadto na tym odcinku było również rozstawionych pięciu sędziów – wyjaśnia Grzesiek.
Powyżej Myślenickich Turni padał mokry śnieg, a na ścieżce leżał powyżej V podpory. Było bardzo ślisko, ale tak naprawdę to dopiero ostatnie sto metrów w zapadającym się głębokim śniegu na stromym podbiegu do mety dało się wszystkim mocno we znaki. Niektórzy wychodzili na szczyt mocno wyczerpani. Czasy uzyskane przez czołowych zawodników w tak trudnych warunkach należy uznać za bardzo dobre. Daniel Wosik pokonał trasę w czasie 53 min. 32,2 sek. Jeżeli odliczymy około 7 minut na dobiegnięcie do Kuźnic, to trasę od dolnej stacji kolejki na Kasprowy Wierch pokonał w czasie około 46 minut. Turystyczny czas podejścia na szczyt to 2,5 godz. Pracownicy obserwatorium, którzy niejednokrotnie wychodzili na Kasprowy pieszo, uzyskiwali nieraz czasy nieco ponad godzinę, a narciarze biegacze – poniżej godziny, natomiast w dół ze szczytu do Kuźnic, również pieszo, piszący te słowa przebiegł w maju 1967 roku w czasie 28 minut.
Zbliża się godz. 10.50. Na mecie oczekują na pierwszych zawodników: grupa przypadkowych turystów i wycieczkowiczów, fotoreporterzy, TV oraz obsługa punktu odżywczego. Pada śnieg, ale mgła powoli ustępuje. Na długim trawersie ścieżki pojawia się pierwszy zawodnik. Biegnie ciężko, ostatnie kilkadziesiąt metrów na wierzchołek podchodzi stromym stokiem w śniegu sięgającym do połowy łydek, który usuwa się spod stóp. Grupa widzów dopinguje zawodnika, jeszcze ostatnie metry i upragniona meta, za którą zmęczony pada na śnieg. – Brawo, Daniel – ktoś obok rozpoznał zawodnika z numerem 141. To Daniel Wosik z UMKS Ostrowia. Świetny czas jak na tak trudne warunki. Do mety podąża następny zawodnik, zaledwie minutę za zwycięzcą – Dariusz Żak z AZS AWF Kraków i jako trzeci, niedługo potem, Tomasz Brzeski z UKS Ryter, pierwszy ze ski-alpinistów. Czwarty mija metę Konrad Rembiasz, a kilkanaście sekund po nim walczą o piątą lokatę aż do ostatniego metra Andrzej Bargiel i Zbyszek Jaworski. Andrzej, który jest jeszcze juniorem, był szybszy o ułamki sekund. Metę mijają kolejni zawodnicy. Od startu minęła już godzina. Do wierzchołka dochodzi pierwsza z kobiet – to Słowaczka Martina Merkova, która w tym roku wygrała już 22 biegi górskie na Słowacji, a minutę po niej Izabela Zatorska z UKS Kopernik Krosno, zdobywczymi medali w biegach górskich na Mistrzostwach Świata i czołowych miejsc w Pucharze Europy i Świata. Metę minęła w dobrej formie. – Przyjeżdżając na te zawody wiedziałam, że startują mocne zawodniczki, ale liczyłam na swoje doświadczenie. Merkova, która wygrała, jest mocna, startowała na olimpiadzie. Bieg rozpoczęłam spokojnie i stopniowo mijałam kolejne zawodniczki, ale na ostatnim odcinku trasy nie dało się rozwinąć finiszu w śniegu, w którym założony był jeden ślad. Przegrałam do Martiny około 50 metrów – to nie jest dużo zważywszy, że jest ona ode mnie młodsza o 15 lat. Jestem zadowolona, bo w pokonanym polu zostawiłam wszystkie pozostałe dużo młodsze zawodniczki – powiedziała w udzielonym na gorąco wywiadzie Iza Zatorska.
Metę przekraczali kolejni uczestnicy biegu. Godzinę i 18 minut potrzebował na przebycie tej trasy 62-letni Maciej Mojżyszek. Jak się okazało, był on najstarszym uczestnikiem biegu, a najstarsza z kobiet – Anna Dobkowska z Warszawy przebyła ją w czasie 1 godziny i 26 minut.
Ze szczytu Kasprowego zawodnicy schodzili do górnej stacji kolejki i zjeżdżali wagonikiem do Kuźnic, a stamtąd do ronda, gdzie w Barze pod Smrekami czekał na nich obiad. Organizatorzy dziękują Polskim Kolejom Linowym, dzięki którym zawodnicy mogli po biegu zaraz zjechać do Kuźnic.
Po południu odbyła się ceremonia wręczania nagród, którą prowadził Maciej Kałwak, reprezentujący firmę Alpin Sport, jednego z organizatorów i sponsorów tego biegu. Głównymi sponsorami byli: Chevrolet i Mountain Hard Wear, a wspierającymi: Goretex, Odlo, Sport Electronic, Craft, Polskie Koleje Linowe, Osprey, Marmot, Centralny Ośrodek Sportu Zakopane, The North Face, Lowa, Hi Mountain, Summit, Kama, 4outdoor.pl, Enervit, Kohla, Pieps, Eiger, Montana, AA Cosmetics i Biuro Promocji Zakopanego. W klasyfikacji generalnej zwycięzcy otrzymali nagrodę pieniężną w wysokości 3000 złotych oraz piękny Puchar Alpin Sportu. Finansowe nagrody były również za 2 i 3 miejsce, natomiast za kolejne trzy miejsca – nagrody rzeczowe. Dyplomy i nagrody rzeczowe były również dla najlepszych w poszczególnych kategoriach wiekowych, które wręczali przedstawiciele sponsorów. Dodatkowe nagrody były też dla najstarszego zawodnika i najstarszej zawodniczki, a dla Magdaleny Derezińskiej-Osieckiej nagroda specjalna – czekan za pokonanie tej trudnej trasy w szóstym miesiącu ciąży.
Zawody udane, uczestnicy chwalili ich organizację i obiecali, że w przyszłym roku znowu w nich wystartują.
Apoloniusz Rajwa
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz