Polscy i słowaccy przyrodnicy 5 listopada liczyli kozice po obu stronach Tar. Teraz parkowcy weryfikują wyniki inwentaryzacji.
Dobre warunki pogodowe sprzyjały akcji i pozwoliły przeprowadzić dokładne obserwacje. Liczbę kóz, która żyje w Tatrach podamy w następnym numerze TP.
Liczenie kozic w Tatrach rozpoczęto w latach 50. Tatransky Narodny Park akcję tę prowadzi od 1951 roku, a Tatrzański Park Narodowy od 1957 roku. Inwentaryzację parkowcy przeprowadzają jesienią. – Wiosenna akcja ma na celu ustalenie wielkości młodej populacji. Młode koźlęta rodzą się w połowie maja, dlatego najlepiej je obserwować w lipcu – tłumaczy Filip Zięba, specjalista ds. fauny w TPN.
Jeszcze do lat 90. w polskiej części Tatr żyło prawie 300 kozic. Kilka lat później ich populacja zmniejszyła się pięciokrotnie. W lipcu tego roku parkowcy liczyli zwierzęta w polskiej i słowackiej części Tatr. – Latem doliczyliśmy się po naszej stronie 150 sztuk, a w całych Tatrach było 700 kozic – wyjaśnia Filip Zięba. – Co roku zauważamy, że liczba dzikich kóz trochę się zwiększa – dodaje. Można je spotkać w rejonie Morskiego Oka, Doliny Pięciu Stawów Polskich, masywu Czerwonych Wierchów z Giewontem oraz grani Tatr Zachodnich – od Wołowca po Bystrą i Pyszniańską Przełęcz. Występują ponad górną granicą lasu. Żerują na górskich łąkach, a na skalistych zboczach i turniach odpoczywają, chronią się przed wrogami i turystami.
Samice z młodymi tworzą stadka, przeważnie liczące do kilkunastu osobników. Capy zwykle wędrują same, a do kierdla przyłączają się w czasie godów, który przypadają na połowę listopada i początek grudnia. Dorosłe samce bronią swojego terytorium, zaznaczając jego granice wydzieliną z gruczołów zapachowych, które znajdują się za różkami. W tym czasie capy niekiedy staczają ze sobą walki. W okresie godów cap pilnujący swojego stada odpędza każdego konkurenta, który próbuje się zbliżyć do kierdla. Młode przychodzą na świat po sześciu miesiącach, najczęściej w maju. Samica rodzi jedno koźlątko, a bardzo rzadko dwa. Kozice odznaczają się doskonałym wzrokiem i słuchem, ale również węchem.
***
Ochrona prawna dzikich kóz liczy ponad 140 lat. W 1865 roku ukazała się broszura pt. „Upomnienie Zakopianów i wszystkich Podhalanów, aby nie tępili świstaków i dzikich kóz”. Prawdopodobnie autorem tekstu był ksiądz Eugeniusz Janota, który rozpoczął działalność na rzecz ochrony tych zwierząt.
W „Dzienniku ustaw i rozporządzeń krajowych dla Królestwa Galicyi i Lodomeryi wraz z Wielkiem Księstwem Krakowskiem” z 21 sierpnia 1869 roku została ogłoszona „Ustawa względem zakazu łapania, wytępiania i sprzedawania zwierząt alpejskich, właściwych Tatrom, świstaka i dzikich kóz”, podpisana przez księcia Franciszka Józefa. „Przekroczenie tego zakazu ma być karane grzywną od 5 złr. do 100 złr. Wal. Austr., a w razie niemożności uiszczenia kary aresztem od jednego do dwudziestu dni. Przydybane zwierzęta, czy to żywe, czy zabite, mają być odebrane, a żywe puszczone na wolność. Dochodzenie i karanie tego przekroczenia będzie należeć do starostw powiatowych, a w drugiej i ostatniej instancyi do Namiestnictwa. Kary pieniężne wpływać będą do funduszu kultury krajowej” – czytamy w ustawie.
Jolanta Flach
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz