Tym razem gościem Klubu Podróżnika Shackleton i Cafe Bar Paparazzi u Witkacego był Sławek Sławatecki, wspinacz, współtwórca studium filmowego Hybryda, specjalizujący się w realizacji filmów wspinaczkowych i o sportach ekstremalnych. Zaprezentował dwa filmy: China Climb i Laolao. Spotkanie prowadził Marek Tomalik, szef klubu.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"1166"}
Pierwszy z wymienionych filmów, co dopiero ukończony, został zrealizowany jesienią ubiegłego roku w Chinach, w przepięknej scenerii wapiennych mogotów kilkusetmetrowej wysokości. Jednym z nich jest niewysoki, ale fantastycznie urzeźbiony Moon Hill, ze skalnym łukiem. Od Yangshuo, które było bazą wypadową naszych wspinaczy, po Guilin rozpościera się największy obszar krasowy na świecie, zbudowany z wapiennych kop skalnych, porośniętych w większości urwiskowym lasem podzwrotnikowym. Wśród nich, na odcinku 85 kilometrów wije się rzeka Li Jiang. Ten niezwykle malowniczy rejon należy do najatrakcyjniejszych w Chinach. Jest też interesującym eksploracyjnie terenem wspinaczkowym i jaskiniowym, słabo jeszcze spenetrowanym.
Uczestnikami polskiej wyprawy wspinaczkowo-eksploracyjnej Alpin Expedition Team byli: Jacek Kudłaty, Mateusz Kilarski, Sławek Sławatecki, którego głównym zadaniem było zrealizowanie filmu z tej wyprawy, oraz Katarzyna Michalak. CampuS Explorers już przed kilku laty postawił sobie ambitny cel – wytyczanie nowych dróg w atrakcyjnych skalnych rejonach świata. W ubiegłym roku były nim wapienne mogoty w pobliżu miasteczka Yangshuo w prowincji Guangxi w południowych Chinach. Celem zespołu było wytyczenie nowej drogi wspinaczkowej, która byłaby polskim śladem działalności górskiej w tym zakątku świata. W pierwszym etapie, w ramach aklimatyzacji i treningu, wspinali się w White Mountain, na przewieszonych do 35 stopni nadrzecznych klifach. Pod Moon Hill zaprowadził ich Alex, miejscowy przewodnik i wspinacz. Księżycowe Wzniesienie od razu ich urzekło. – Mimo, że w okolicy było wiele niezdobytych wyższych turni, to żadna nie dawała możliwości na poprowadzenie trudnej linii i nie mogła się równać ze stumetrowym skalnym łukiem Moon Hill – twierdzi Jacek Kudłaty. Turnia nie była dziewicza, bowiem już w latach 90. amerykański wspinacz Todd Skinner wytyczył tam pierwsze linie o trudnościach od V+ do 8a+. Zanim nasi wspinacze wytyczyli nowy, najtrudniejszy na tej turni projekt, to przeszli trzy drogi Skinnera: \"Over the Moon\" 7b+, \"Moon Walker\" 7c i \"Red Dragon\" 7b/c i – jak pisze Jacek – \"Piejąc z zachwytu nad ich urodą, widzieliśmy jednocześnie miejsca na kolejne rewelacyjne i megawytrzymałościowe linie – zwłaszcza biegnące środkiem sklepienia łuku\". Nowy projekt wymagał jednak ciężkich prac w ścianie nad ubezpieczeniem i oczyszczeniem linii. Nie obyło się bez przykrej przygody. Urwał się w stropie gruby stalaktyt i Jacek zaliczył lot z soplem, który zranił go w twarz. Po tym wydarzeniu zdecydowano się na kilkudniową przerwę we wspinaniu, a czas poświęcono na zwiedzanie małych wiosek, położonych w głębi gór na wysokości 3000 metrów, nad którymi wznosiły się widoczne z dala ośnieżone pięciotysięczniki.
Po odpoczynku przystąpiono do dalszej realizacji projektu. Były to w sumie dwa wyciągi o siłowej sekwencji przechwytów. Pierwszy kończy się wiszącym stanowiskiem w najwyższej części dachu, skąd startuje się do drugiego. Pierwsze dwa przejścia całości nie udały się. Pozostał ostatni dzień pobytu. Marek i Katarzyna byli już w Yangshuo, pozostał pod ścianą tylko Sławek, który filmował. Jacek wiedział, że to ostatnia szansa. Tak pisze w swojej relacji: \"To już chyba 15. raz na tym wyjeździe kończę pierwszy wyciąg naszego projektu – jakieś 8a+. Tym razem ruchy są bardziej oszczędne, a serce bije inaczej. Nie idę kolejny raz pod foty lub film, nie idę też czyścić lub patentować dach drugiego wyciągu. Wiem jedno – wóz albo przewóz, i to dosłownie. Zaklinowany w dziurze w najwyższym miejscu łuku staram się restować. Skupiam się na kolejnych sekwencjach. Czekają mnie 4 wpinki w zupełnym dachu. Robię co drugą, inaczej zero szans na wytarganie liny do kolejnych expresów. Dach jest na maksa trikowy, na maksa są też odległości między chwytami. Jedynie siłą woli dochodzę do końca i wpinam się do zjazdu. Udało się – powstała polska droga na Moon Hill o trudności 8b+ (w skali UIAA X+). Wśród chińskich mogotów pozostał polski ślad.
Film Laolao, zrealizowany rok wcześniej na wyprawie zespołu w tym samym składzie, był już prezentowany na II Spotkaniach z Filmem Górskim. Jest to relacja z wyjazdu wspinaczkowego w rejon położony na północ od Luang Prabang, dawnej stolicy i ośrodka religijnego Laosu. Na nadrzecznych, przewieszonych klifach Pack Ou, dopływu Mekongu, wspinano się bezpośrednio z łodzi. Podchodzenie do ścian z lądu mogło być niebezpieczne z uwagi na występujące jeszcze miejsca zaminowane, pozostałość z czasów wojny wietnamskiej. Dorobkiem tego wyjazdu były dwie nowe drogi o trudnościach 7b+. i otwarcie trzech jeszcze trudniejszych.
Tematyka obu filmów jest podobna. Bardziej dojrzały jest China Climb. W obu tematyka wspinaczkowa przeplata się z ciekawymi obserwacjami, dotyczącymi życia tamtejszych mieszkańców. Filmy nie są dzięki temu monotematyczne i ogląda się je z dużym zainteresowaniem, co potwierdzili również uczestnicy spotkania w Klubie Podróżnika Shackleton.
Apoloniusz Rajwa
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz