Podhalańscy kickbokserzy znowu przysporzyli nam wiele radości. Do swojej bogatej medalowej kolekcji dorzucili kolejne kruszcze. Złoto, srebro i brąz wywalczyli w mistrzostwach kraju w low-kicku w Świebodzicach.
Po raz kolejny mistrzem Polski został Łukasz Jarosz, w kategorii powyżej 91 kilogramów. O najcenniejszy medal stoczył walkę z gdańszczaninem Pawłem Szymkowiakiem. – Z Łukaszem trudno mi się walczyło – powiedział gdańszczanin. – Nie do końca wypełniałem założenia taktyczne, byłem spięty i stąd przed czasem zakończyłem walkę.
Walka zakończyła się w trzecim starciu po nokaucie technicznym. Gdańszczan już w pierwszym starciu był liczony i tak na dobrą sprawę, gdyby Łukasz chciał, to już w kolejnej rundzie posłałby go na deski. Postanowił jednak przeciwnika oszczędzić, tym bardziej, iż potrzebuje przetarcia przed czekającymi go walkami zawodowymi w październiku i listopadzie. W trzeciej rundzie nie miał już litości. Rabczanin dwa razy zmusił sędziego do liczenia Szymkowiaka i w końcu odesłania go do narożnika. – Przede mną ważne walki i dlatego nie byłem w szczytowej formie. Brakowało mi jeszcze szybkości i dynamiki, ale na Pawła to wystarczyło – powiedział Łukasz Jarosz.
W kategorii 81 kg rękawice skrzyżował Wojciech Hoły. Wysoka pozycja w rankingu sprawiła, iż miał w pierwszej rundzie wolny los. Bez walki więc znalazł się w półfinale. W nim spotkał się z ubiegłorocznym mistrzem Polski w kategorii 86 kg Krystianem Czelewiczem z Poznania i wygrał jednogłośnie na punkty. Nowotarżanin już w pierwszym starciu zyskał przewagę fizyczną i psychiczną. Hoły kapitalnie bił nogami, osłabiając dolne partie przeciwnika. Potem wyprowadził ciosy, po których sędziemu nie pozostało nic innego, jak tylko wyliczyć poznaniaka. Za pierwszym razem padł na deski po kapitalnym prostym. Potem poprawił sierpowym i znowu poczuł smak „desek”. Wypracowaną przewagę nie oddał już do końca. W kolejnych rundach kontrolował przebieg wydarzeń w ringu.
Bardzo umiejętnie szafował siłami, bo w końcu czekała go finałowa walka. W niej spotkał się z Pawłem Jędrzejczakiem z Punchera Wrocław, który w drodze do finału pokonał zawodnika Tom Center Piotrków Trybunalski i Macieja Miszkina z Bielańskiego Klubu Kick-boxingu. To wicemistrz świata i mistrz Europy, który przed tymi zawodami trenował w Tajlandii. Przygotowywał się do głównej imprezy sezonu mistrzostw świata federacji ISKA, w której zdobył niedawno tytuł zawodowego mistrza Polski. Hoły walczył z wrocławianinem już dwukrotnie i zawsze górą był jego rywal. Tym razem również szczęście nie uśmiechnęło się do górala. Zwyciężył wrocławianin, ale dopiero przez wskazanie sędziów. Taki werdykt najbardziej boli. – Niestety, w najważniejszych momentach zabrakło mi „pary” w nogach – przyznał Wojciech Hoły. – Wydaje mi się, że przesadziłem w przygotowaniach. Nie wyprowadzałem ciosów z nóg, a więc straciłem najmocniejszy swój atut. Tylko boksowałem, a to było za mało, by do siebie przekonać arbitrów.
Trzeci nasz zawodnik Patryk Storc stanął na najniższym stopniu podium. Nie miał szczęścia w losowaniu. W półfinale trafił na utytułowanego Leszka Kołtuna (TKKF Wołów). Kołtun to Interkontynentalny mistrz świata federacji WKN, mistrz świata federacji WKN w formule low-kick, 4-krotny mistrz Polski, 4-krotny zdobywca międzynarodowego Pucharu Polski, 2-krotny zdobywca Pucharu Świata, brązowy i srebrny medalista Pucharu Świata, członek kadry narodowej od roku 2004 i 4-krotny mistrz Polski w kolarstwie szosowym. Już ta wyliczanka świadczy na jak trudnego rywala natknął się nowotarżanin. Patryk po zaciętym boju przegrał na punkty i zdobył brązowy medal. Nowotarżanin tak wymęczył Kołtuna, iż ten w finale nie był już w stanie wygrać z Krzysztofem Romaniukiem z Bielańskiego Klubu Kick-Boxingu.
Stefan Leśniowski
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz