W biegu "Pamięci Żołnierzy Wyklętych - Tropem Wilczym" w Zakopanem wzięło udział ponad 200 uczestników. Biegały całe rodziny, a wielu uczestników potraktowało udział w zawodach jako patriotyczny obowiązek - oddania czci bohaterom.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"37894"}
Każdy uczestnik, który ukończył bieg dostał na mecie pamiątkowy medal.
Pan Stanisław z Dzianisza pobiegł z córką Dorotką przekazując jej w ten sposób wartości patriotyczne. Zaznaczył, że historia to nie tylko białe karty czy krystalicznie czyści bohaterowie. Powiedział, że czasy były trudne i trzeba było używać takich metod, jakich wymagała sytuacja.
W biegu wzięli też udział członkowie ONR, którzy na co dzień nie biegają, ale przyszli uczestniczyć w wydarzeniu, które ma na celu podtrzymanie pamięci o Żołnierzach Wyklętych i innych bohaterach wojennych prześladowanych po wojnie przez komunistów.
Rodzina z Szaflar pobiegła z flagami narodowymi.
Organizatorem biegu był Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Zakopanem, a patronat honorowy objęli nad imprezą burmistrz Zakopanego i starosta tatrzański.
mj

22.12.2025
OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

29.05.2026
Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

02.06.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

02.06.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

27.05.2026
Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

19.05.2026
KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

02.06.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

02.06.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

01.06.2026
DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

01.06.2026
SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

29.05.2026
RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

25.05.2026
ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

22.05.2026
RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

12.05.2026
Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

28.04.2026
WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

23.04.2026
PROVIDENT. 571 240 909.

17.04.2026
OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

07.04.2026
Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

07.04.2026
NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...
0 0
Trzeba było rozdać kibicom numery startowe, to może byłoby w sumie z 200 osób.
0 0
W przyszłości wnukowie tych , którzy dzisiaj biegli , będąc wstydzili się za ten "wyczyn" .
czyżby nie wiedzieli ilu ludzi wymordowali ci "żołnierze" ?/:((
0 0
@alfredka czty wiesz ilu polaków ,Polskich patriotów wymordowali twoi idole komuniści już w powojennej Polsce , Pilecki największy Polski patriota , zginął chaniebnie z rąk osobników co widzę maszich za autorytety , za takie komentarze powinnaś się już dzisiaj wstydzić , a my nigdy nie będziemy się wstydziś az swoje czyny , chwała Polsce
0 0
Wiktorio, ksiądz Władysław Zarębczan dogłębnie poznał temat "bohaterstwa" tych osób wobec swoich przodków, najbliższej rodziny. Polecam opracowanie Jego autorstwa: SYLWESTER 1945 W GRONKOWIE.
0 0
@wiktoria. Warto w tym miejscu przyjrzeć się kilku liczbom. Po wojnie w bratobójczej wojnie domowej uczestniczyło po obu stronach 450 tysięcy ludzi, a w tzw. zbrojnym podziemiu działało 180 tys. osób w tym ponad 30 tys. w oddziałach regularnych, zorganizowanych, uzbrojonych, a nawet otrzymujących żołd.
I to głównie te oddziały zabijały zwolenników ludowej władzy: 4018 milicjantów, 1616 ubeków, 3729 zwykłych żołnierzy oraz 495 funkcjonariuszy ORMO. Razem 9858, a więc prawie 10 tysięcy.
Co najbardziej makabryczne, do tej liczby trzeba dodać zupełnie bezbronne i w nic niezaangażowane ofiary cywilne (5150 osób), na przykład chłopów, którzy ośmielili się przyjąć ziemię z reformy rolnej, a nawet nauczycieli jadących na głęboką prowincję walczyć z analfabetyzmem.
Nie wolno też zapomnieć o zamordowaniu przez patriotyczne podziemie co najmniej 187 małych dzieci. Za to tylko, że ich rodzice stanęli po niesłusznej stronie.
Ofiarami byli także żołnierze Armii Czerwonej, a choć ostatnie liczby (podobnie jak liczba Żydów pomordowanych w pogromach) są tylko szacunkowe, więc lepiej ich z ostrożności historycznej nie przytaczać, to wiadomo, że idą w tysiące.
Proste zestawienie liczby zabitych z rąk żołnierzy wyklętych w okresie powojennym 9858 + 5150 = 15.008 Polaków - z liczbą żołnierzy niemieckich poległych na ziemiach polskich w czasie okupacji - 5733 żołnierzy, a więc niespełna 6 tysięcy - bardzo zmienia literacki, czy mitomański obraz polskiego podziemia
0 0
ofiary komunizmu w polsce powojennej ;;
w latach 44-56, 8 tyś .wyroków śmierci , z czego 5600 sądy wojskowe
w latach 44-56 , 9 tyś zginęło w walce lub skrytobójczo
w roku 56, ,57 zabitych
w roku 70, ,39 zabitych
w roku 76, ,4 zabitych
w latach 81-83 , około 122 zabitych
w latach 84- 89, 37 zabitych w tym J. Popiełuszko
razem około 17259
natomiast podczas II wojny na ziemiach Polskich zginęło około 20000 żołnierzy Niemieckich
nie widzę tu żadnej mitomani , i można się tak licytować liczbami , a skoro ten komunizm był taki przyjazny dla obywateli to po co było walczyć z nim
0 0
Walka? pamiętam hasło "Socjalizm tak, wypatrzenia nie".
0 0
Urodziłem się w głębokiej komunie, poczęty zostałem jeszcze przed odwilżą październikową 1956 roku. Ssałem mleko z robotniczej piersi matki, oraz z państwowej komunistycznej mleczarni, waliłem kupy w pieluchy wyprodukowane w państwowych, czyli w komunistycznych zakładach Polski Ludowej. Czasami nadużywałem bezpłatną państwową służbę zdrowia, łażąc po państwowych dentystach i państwowych przychodniach. Ojciec nie był żołnierzem AK, tylko szeregowcem w armii Berlinga, co to ze wschodu szli, niosąc jak to się teraz określa zniewolenie na ponad 45 lat. Wtedy to też odbył najdłuższą podróż ?swojego życia? idąc z karabinem na piechotę z Baranowicz aż na ziemie zachodnie. Tutaj został po demobilizacji, bo taki był rozkaz, a i tak naprawdę to nie miał do czego wracać na wschód, bo za najjaśniejszej II RP z całą rodziną niczego się na kresach nie dorobili i klepali biedę jak miliony podobnych mu obywateli, zwanych biedotą. Poszedłem do nowo zbudowanej szkoły zwanej ?tysiąclatką?, ładnej, z lekarzem i dentystą na etacie, czego teraz w szkołach publicznych nie uświadczysz. Uczyłem się nieźle, tylko, dlatego że chciałem wyjść z tej biedy, w jakiej żyli rodzice. Oboje byli po przedwojennych podstawówkach, mieli nadzieję, że mi będzie lepiej po ukończeniu szkół. Ojciec umarł jak miałem 16 lat, po prostu za późno trafił do szpitala, a matka nie miała znajomości jak to się dzisiaj określa, może to było przyczyną śmierci, może co innego, nie wiem. Nawet nie wiedziałem, że należy mi się jakaś renta, bo ojca dopiero co Gierek ubezpieczył jako rzemieślnika. Poszedłem na studia, zdałem egzamin i zostałem przyjęty, dano mi akademik, stypendium i bieda znikła jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, bo mama nie musiała do mnie dokładać, kasy starczało mi na wszystko. Nie interesowała mnie polityka, zresztą na tej uczelni byli tacy sami biedacy jak ja, bo to typowa techniczna szkoła o ścisłych umysłach, gdzie jak nie nauczyłeś się wzorów, to żadne ?pływanie? nie pomogło. Do NZSu, ani do ZSP nie należałem, nie należałem nigdzie, bo szkoda mi było na składki. Wolałem za to kupić coś sobie (radio stereo, magnetofon, ciuchy), bo pomimo tego, że w sklepach był tylko ocet, jak to teraz piszą, to ja mogłem kupić wszystko, nawet płyty zachodnich zespołów muzycznych. Wtedy też był ?Empik? z płytami zachodnich zespołów i to lepszy niż teraz. Były też inne sklepy z towarem wcale nie za dolary, a zresztą dolara można było kupić za cenę jednej flaszki żytniej, bo taki był przelicznik, więc kto chciał to miał dostęp do PEWEXu. Na wakacjach mogłem dorobić, bo roboty dla fizycznych było na każdej ulicy. Płacili nieźle, lepiej niż w biurze. O ile pamiętam, to ci działacze studenccy, to byli długoletni studiujący niekiedy po 10 lat, bez względu na opcje polityczne. Wylatywali z uczelni wcale nie za przekonania, tyko za brak projektów technicznych, których im się rysować nie chciało. Niektórym z nich pomagałem przy rysowaniu, bo za to też od nich kasę dostawałem. Oni - synkowie z ?dobrych domów? woleli mi dać zarobić z ich tatusiowej forsy na parę flaszek niż samemu ślęczeć nad rysunkami. Dla mnie czasy Gierka to okres rozwoju Polski, to nowe fabryki, to ściągnięcie kilku milionów ludzi ze wsi do miast i danie im mieszkań luksusowych w porównaniu do tego co żyli na wsiach, to awans cywilizacyjny, to radość z tworzenia czegoś nowego. Od roku 1980 to już tylko agonia systemu, który tak naprawdę żerował na tym, że ludzie będą nadążać za budową infrastruktury technicznej. Studia techniczne, magisterskie skończyłem w roku 1981-szym na państwowej - komunistycznej uczelni i od razu poszedłem do pracy - oczywiście do komunistycznego zakładu. Tam pracowałem jako inżynier konstruktor - tam spotkałem się po raz pierwszy z klasą robotniczą, tą zdrową, stojącą ?po słusznej stronie?. Tam zostałem nazwany ?fartuchowcem?, co w ówczesnym żargonie robotnika było nawet czymś gorszym niż obecnie ?wykształciuch?. Pomimo tego, że znałem tych ludzi, że bawiłem się z ich dziećmi w piaskownicy, bo to małe miasteczko, to byłem dla nich wróg od pierwszego dnia zatrudnienia w zakładzie. Zaraz potem wezwano mnie do wojska po studiach i zostałem zmuszony do wyjazdu pod Stocznię Gdańską w celu obrony komuny. Tam spotkałem robotników z ?kolebki?, tam nazwano mnie ?gestapo?, choć niczemu nie byłem winny, a znalazłem się tam, bo taki był rozkaz. Tam poznałem, co to nienawiść i wzajemne oczernianie się, wyzwiska, klękanie i modlitwa na pokaz. Wyszedłem do cywila, wróciłem do pracy i dalej budowałem komunizm w postaci rysunków technicznych, projektów technologicznych. Największą radością dla mnie było patrzenie jak z mojego papierowego rysunku powstawał na tokarni lub innej maszynie gotowy detal o realnych kształtach, a potem produkcja seryjna. Za swoją prace dostawałem mniej niż sprzątaczka po podstawówce, bo byłem młody, bez stażu i to było niesocjalistyczne, aby inżynier miał więcej niż robotnik. Cieszyła mnie każda nowinka techniczna, każde usprawnienie procesu technologicznego. Pierwszą tokarkę numeryczną uruchamialiśmy kilka dni i pamiętam miny tych robotników jak nagle okazało się, że jest ona kilka razy szybsza, dokładniejsza i bezawaryjna w stosunku do ludzi. Wtedy zrozumiałem, dlaczego robotnicy nie chcieli mnie kochać, bo ich ?fachowość? nie nadążała za postępem, a ja wprowadzając ten postęp byłem największym wrogiem. Część z moich wyrobów do dzisiaj służy ludziom, choć wcale nie projektowałem ich dla kapitalizmu, czy komunizmu tylko dla ludzi. Nie dzieliłem ludzi na komunistę, solidarnościowca, tylko na mądrego i głupiego. Tych drugich omijałem z daleka, bo dyskutować z nimi nie miałem ani sił, ani chęci. Pamiętam pierwsze wolne wybory, pamiętam, co obiecywano naiwnym ludziom w kampanii wyborczej, aby tylko zagłosowali na Solidarność. Te wykresy solidaruchów i ich doradców o wzroście gospodarczym, o zarobkach jakie będą mieli jak zagłosują, pokazywanych w TV jako słupki rosnące w górę śnią mi się do dzisiaj, jako późniejsze hasło ?ciemny lud to kupi?. W roku 1989 padł komunizm, zaraz potem padł mój zakład, tak jak wiele innych zakładów. Po prostu nasz odbiorca, jako ?kolebka? nikomu nie płacił za dostawy, sam sobie robił podwyżki, a ich ?solidaruchy? brali kasę, nas mając za nic. Wytrzymaliśmy bez forsy rok, potem syndyk rozprzedał to za grosze. Nikt nie zainteresował się ani mną, ani moimi znajomymi, co to cieszyli się, że dyrektora komucha wywalono razem z nimi. Oni poszli na wymarzone kuroniówki, a potem na zasiłki do MOPSu, dyrektor sobie poradził i pod kościołem nie żebrze, ani nie pożycza 2 złote na wino jak niektórzy z nich. Historia toczyła się w wielkich miastach, a u nas wszystko toczyło się inaczej, świat jakby się cofał, zamiast iść do przodu. Jako ?wykształciuch? szybko znalazłem pracę - u prywaciarza, waszego dobrego wyznawcy, co to krzyż miał nad biurkiem, a ?Solidarność? napisaną na pół ściany w biurze. Wytrzymałem 3 lata, inni pękali szybciej, po prostu ideałami nie dało się żołądka napełnić, a prywaciarz płacił mało, tylko roboty nie szczędził. Kodeks pracy to była księga zakazana, gorsza niż ?bibuła? za komuny. Za czytanie lub rozpowszechnianie kodeksu groziło od razu wywalenie na pysk z wilczym biletem obowiązującym w całej okolicy. Nikt z tamtych roboli nie dorobił się ani domu, ani willi z basenem, nikogo do sejmu z nas nie wybrano. Udało mi się znaleźć inną pracę, bardzo dobrą w porównaniu do tego co miałem, ale nie taką jak chciałem, szukałem innej. Kilka lat temu, za rządów sprawiedliwego prawa, miałem szansę stanąć do konkursu na wysokie stanowisko w innym mieście, spełniałem wszystkie warunki w ogłoszeniu - pojechałem na egzamin, a tam gość z ramienia Ministra zadał mi pytanie: czy należałem do partii. Nie pytał się o to co umiem, z czego jestem dobry, jaki mam program. Tylko to najważniejsze pytanie. Od niego zaczął. Odpowiedziałem, że nigdy nie należałem i nie chcę należeć do żadnej partii.. ?Egzaminator? na mnie spojrzał i w tym momencie wiedziałem, że przegrałem. Wygrał - wiadomo kto i przez kogo polecany. To, że idiota techniczny i ekonomiczny, to nie przeszkadza brać mu kasę, o jakiej wyborcy ?wolności? mogą tylko marzyć.
Zostało mi za mało lat do końca życia abym uciekał z tego kraju i walczył z młodymi o miejsce na zmywaku za granicą. Znajomości nie mam, nawet nie chciałem mieć, bo nie umiem fałszywie mówić, co innego w oczy, a co innego za plecami. IPN ze mnie pożytku nie ma, ja też tam niczego szukać nie chcę, nie interesuje mnie, co inni na mój temat mówili czy pisali. Dzięki pracy za komuny mam jakieś mieszkanie, oraz dom po mamie, co to jeszcze jest poniemiecki, na tzw. ziemiach zachodnich. Zostawię to moim dzieciom, bo one teraz nigdy takiego mieszkania, ani domu nie kupią za te pobory, które obecnie w tym wolnym kraju otrzymują. Dzieci wykształciłem już teraz, za Wolnej Polski, ale syn na politechnice miał mniej zajęć technicznych niż ja 30 lat temu. To, kto zostanie niedouczonym ?wykształciuchem? ja czy on?. Moja mama po 50-ciu latach ciężkiej pracy za komuny i kapitalizmu (fakt - nie wszystkie lata opłacała ZUS, dopiero od Gierka) miała na starość taką emeryturę, że ja ?po cichu? płaciłem za nią podatki, ogrzewanie, prąd, lekarza, remonty, bo inaczej na leki by jej nie starczyło. Dożyła 80-ciu lat, ale nie mogła się nadziwić jak to robotnicy naiwnie rozwalili swoje zakłady i dali się tak ?wyrolować? na dziadów. Ona pamiętała swoją biedę przedwojenną i wiedziała, do czego można wrócić. Pamiętała też jak za PRL musiała płacić za dentystę, za lekarza, bo tylko ?prywatnie? ją przyjmowali. Własnymi rękami obijała cegły z ruin na odbudowę Warszawy, którą to dzielni powstańcy w ruiny obrócili, nic z tego nie mając, ani żadnych tytułów ?Budowniczych Polski Ludowej?. Zmarła w szpitalu powiatowym, bo była ?za stara? i nie urodziła nikogo ważnego, aby ja leczyć po rządowych klinikach.
Nie chcę, aby te państwo mnie kochało, nie muszę być ?wybrańcem narodu?, ani bohaterem narodowym. Nie chcę, aby moim nazwiskiem nazywano ulice, place czy lotniska i to ani za życia, ani po śmierci. To co mam, to mi wystarczy abym przeżył, nie muszę ręki do nikogo wyciągać, na emeryturę, która choć za kilkanaście lat dopiero mi przysługuje też zapracowałem, co widać po moim koncie w ZUS jakie mi przysyłają co roku, abym tylko dożył do tego czasu, bo renty kombinować nie chcę. Boje się jednak, że obecni górnicy, wojsko i inni uprzywilejowani rozkradną te moje składki, tak jak rozkradziono majątek narodowy. Chcę tylko dożyć takiego dnia, że nikt nie będzie się mnie czepiał, że żyłem za komuny, pracowałem uczciwie w ówczesnym komunistycznym zakładzie, miałem jakieś sukcesy zawodowe i wcale nie zawdzięczałem to ani PZPR, ani PISowi, ani innym partyjnym nawiedzonym oszołomom. Po prostu zwykły szary obywatel, co to przestrzegał prawa, zarówno wtedy jak i teraz. To nie moja wina, że moi rodzice po wojnie spotkali się na ziemiach zachodnich, bo Stalin ich tutaj przegonił. I że w czasach mrocznej komuny spłodzili mnie 5 lat po swoim ślubie kościelnym. Nie obchodzi mnie to czy ?styropian? mi to wybaczy ze jeszcze żyję z tym dyplomem komunistycznej politechniki co to na ziemiach zachodnich była i to zbudowana za komuny od zera na polach pod miastem, gdzie Niemcy przed wojną kartofle sadzili, a komuchy potem uczelnię wybudowali, do której każdy kto zdał egzamin mógł się dostać, a nawet jeszcze na ?wrześniowy? nabór wystarczało. Moje dziecko, za wolnej Najjaśniejszej RP, teraz co miesiąc musiało do mnie rączkę przez pięć lat wyciągać, bo inaczej nigdy by tego dyplomu inżyniera nie osiągnęło, co ja praktycznie bezpłatnie za komuny. Nikt nigdy przez moje życie nie zabronił mi chodzić do kościoła, chrzcić dzieci, mówić co chcę, byleby nie były to słowa nieprawdziwe i obraźliwe dla ludzi. Teraz mogę chodzić do kościoła, ale mi się nie chce, jak widzę tych, co to kiedyś w komitetach krzesła grzali, a teraz w pierwszych ławkach w kościele klęczą i z księdzem po plecach się klepią. Nie interesuje mnie czy ksiądz pokropi mój grób, bo ja lepiej od niego przestrzegam 10-ciu przykazań i to przed Bogiem, a nie przed klechą będę stawał do apelu ostatecznego i tam się tłumaczył z życia na ziemi.
Życie nauczyło mnie, że każdy kredyt trzeba spłacić, bo pamiętam jak w domu po śmierci ojca pojawił się komornik za niespłacone długi taty, bo interes mu nie wypalił. Pamiętam ile nas to kosztowało i jak ciężko było. Dlatego jak policzyłem sobie, że obecnie dług Polski zrobiony przez te 20 lat ?wolności? gdyby chcieć go spłacić to potrzeba 2-ch lat, aby nikt w tym kraju nie brał poborów za swoją pracę, albo emerytur, to boję się, że bankructwo kraju to tylko kwestia szybkiego czasu. Gierek wziął kredyty, ale to co po nim sprzedano, to znacznie przekroczyło wpływy do budżetu niż on pożyczył. Tylko ze wolna Polska te pieniądze po 1989 roku przeżarła, zamiast zainwestować w coś nowego. To, co jest teraz z Polską to przypomina mi moich sąsiadów, co to po wojnie od komuny dostali dom poniemiecki, gospodarstwo i tak przez lata wysprzedawali maszyny, ziemię po kawałku, a teraz jak już wszystko sprzedane, to nawet prąd im odcięli, bo już nie mają z czego żyć. A oni zdziwieni, że im krzywda się dzieje, mają pretensję o ironio, do tych co to od nich kupili, że za tanio i awanturują się z sąsiadami.
Tej kłótni i tej wojny w tej Najjaśniejszej którejś tam Rzeczypospolitej boję się najbardziej, a dzisiaj widać już jej początki.
Możecie sobie przeinaczać historię, Wy przeminiecie, prawdziwa historia przetrwa. Ktoś ją kiedyś napisze dla potomnych. Ja może tego nie dożyję, mi ona niepotrzebna, ja wiem jak było.
0 0
odmieniec - bardzo ladna historia. Mam podobne wrazenia z tym ze podczas "komuny" nie dalo sie "wyplynac". Po jej obaleniu zalozylem firme , dobrze prosperowala, lecz konkurencja mnie "zjadla". Teraz bez znajomosci nic nie zrobisz, a ja przez znajomosci nic nie zalatwiam. Prowadze mala dzialalnosc , bo duza zaraz Ci zniszcza. O klerze i "dobrej zmianie " szkoda pisac.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz