Unihokeistki MMKS Podhale Nowy Targ rozegrały 2 mecze z obrończyniami tytułu Mistrzyń Polski. Bohaterką pierwszego spotkania została Violetta Białoń.
Bez najmniejszego ryzyka można stwierdzić, że spotkania naszych zawodniczek z Mistrzyniami Polski z Gdańska są wydarzeniami na szczycie ekstraklasy kobiet. Góralki nie były faworytkami tego dwumeczu, ale po tym, co pokazały w pierwszym starciu z aktualnymi Mistrzyniami kraju, zasługują na duże słowa uznania. Sygnał do ataku dała swoim koleżankom Grynia, mocno uderzając z dystansu w 6 minucie. Kibice widzieli już piłeczkę w okienku bramki gdańszczanek, ale Tołysz popisała się refleksem i zdołała obronić soczysty strzał zawodniczki MMKS. Dwie minuty później podopieczne trenera Jacka Michalskiego zdobyły pierwszą bramkę. Szybki kontratak przeprowadziła Sopiarz, następnie zagrała do Skiby, która pięknym strzałem w okienko pokonała Tołysz. Niespełna 3 minuty potem gdańszczanki za sprawą Nogi doprowadziły do wyrównania, ale sytuacja ta absolutnie nie zdeprymowała góralek. W 15 minucie swój festiwal strzelecki rozpoczęła bohaterka sobotniego meczu – Wioletta Białoń, strzelając z dystansu bramkę dającą ponownie prowadzenie naszemu zespołowi. W 20 minucie Białoń wykorzystała precyzyjne zagranie Dębskiej i po 20 minutach unihokeistki MMKS Podhale prowadziły 3:1.
Kiedy niespełna 2 minuty po wznowieniu gry w drugiej odsłonie ponownie na listę strzelców wpisała się Białoń, wydawało się, że nowotarżanki ze spokojem będą kontrolowały przebieg gry w kolejnych minutach. Niestety, od tego momentu coś się zacięło w grze góralek i zaczęły popełniać liczne błędy w obronie. Znane z nieustępliwości gdańszczanki skwapliwie to wykorzystały. W 27 minucie Kwiecińska wykorzystała podanie Łęgowskiej i umieściła piłeczkę w górnym rogu bramki strzeżonej przez Guzik. Kontaktową bramkę dla przyjezdnych w 36 minucie zdobyła Wieczorek, pokonując Guzik strzałem w długi róg. Co prawda, kilkadziesiąt sekund później Białoń podwyższyła na 5:3 po podaniu E. Bryniarskiej z rzutu wolnego, ale gdańszczanki w końcówce tej części gry wykazały się nie lada skutecznością. W 39 minucie Mistrzynie Polski wykorzystały okres gry w przewadze. Na ławce kar przebywała kapitan MMKS Podhale Karolina Piekarczyk po tym jak błąd w czasie zmiany popełniła Skiba i na boisku było jednocześnie 6 naszych unihokeistek. Mroch zagrała do Wieczorek, a ta zdobyła swoją drugą bramkę w meczu. Wyrównującego gola zdobyła Stenka po podaniu Łęgowskiej i przed decydującą odsłoną na tablicy widniał wynik 5:5.
Od początku trzeciej tercji szkoleniowiec góralek desygnował do gry w bramce Mrugałę, która musiała dwoić się i troić wobec ataków zawodniczek z Gdańska. W 42 minucie, po strzale Krawczyk, nasza bramkarka popełniła ewidentny błąd i piłeczka wylądowała w siatce zespołu Podhala. W ten sposób gdańszczanki jedyny raz w tym meczu objęły prowadzenie. Niezrażone takim stanem rzeczy góralki wytrwale dążyły do odwrócenia losów meczu i w 49 minucie niezawodna Białoń strzałem z dystansu doprowadziła do remisu. Chwilę potem Piekarczyk na raty pokonała bramkarkę Olimpii i było 7:6 dla MMKS. Od tego momentu emocje rosły z każdą minutą. W 55 minucie ponownie był remis po tym jak Łęgowska wykończyła świetną akcję Mroch i skierowała piłeczkę do pustej siatki podhalanek. Kiedy do końca spotkania pozostało 130 sekund, nasze zawodniczki odzyskały prowadzenie. Piekarczyk zagrała z rzutu wolnego do Siuty, a ta uderzeniem tuż przy słupku zmusiła do kapitulacji Tołysz. Chwilę potem Fuła po indywidualnej akcji podwyższyła na 9:7 i w tym momencie trener Olimpii poprosił o czas dla swojej drużyny. Gdańszczanki wycofały bramkarkę i na 58 sekund przed końcową syreną Stenka zdobyła kontaktową bramkę dla unihokeistek z Gdańska. Po upływie 24 sekund sędziowie podyktowali dla MMKS Podhale rzut karny, którego nie zdołała, niestety, wykorzystać E. Bryniarska. Przeciwniczki nadal grały bez bramkarki, próbując za wszelką cenę doprowadzić do wyrównania. Decydujący cios zadały jednak nowotarżanki. Po szybkiej kontrze wynik na 10:8 strzałem do pustej bramki ustaliła Krzystyniak. – Zafundowaliśmy sobie dzisiaj prawdziwy horror. Prowadziliśmy 4:1 i pozwoliliśmy rywalkom na zdobycie kilku bramek, które, po pierwsze, dodały im wiatru w żagle, a po drugie – wprowadziły w nasze poczynania pewną nerwowość. Na szczęście w trzeciej tercji dziewczęta się pozbierały i po indywidualnych akcjach potrafiły zdobyć kilka bramek. Świetnie zagrała Wiola Białoń. Dzisiejszy wynik jest dobry, ale przed nami jeszcze daleka droga. Chcemy grać w finale, ale, aby to osiągnąć, musimy się bardzo zmobilizować i jeszcze mocno popracować – powiedział po sobotnim meczu trener MMKS Podhale, Jacek Michalski.
Dzień później góralki stoczyły jeszcze bardziej zacięty pojedynek. Rozpoczęło się ponownie od prowadzenia nowotarżanek, które w 12 minucie, za sprawą niezawodnej Białoń, pokonały bramkarkę Olimpii. Chwilę wcześniej, po bardzo brzydkim zachowaniu Tołysz, kontuzji doznała Krzystyniak, która do gry powróciła dopiero w trzeciej tercji. Skandaliczną należy nazwać w tym momencie decyzję sędziów, którzy, mimo ewidentnego faulu (zawodniczka MMKS została podcięta przez bramkarkę Olimpii wyprostowaną nogą), w żaden sposób nie ukarali zespołu z wybrzeża. Przyjezdne szybko wyrównały po strzale Mroch. Na nieco ponad minutę przed końcem pierwszej części gry E. Bryniarska dobiła strzał Białoń i wydawało się, że nasze unihokeistki wygrają tę odsłonę. Niestety, w 20 minucie przy bandzie błąd popełniła Lech, Łęgowska zagrała do Wieczorek i po 20 minutach był remis 2:2.
Druga tercja stała pod znakiem przewagi broniących tytułu gdańszczanek, które kontrolowały grę i skutecznie rozbijały ataki góralek. W 36 minucie padł jedyny gol w tej części gry. Samson precyzyjnie skierowała piłeczkę do Mroch i było 3:2 dla Olimpii. W 45 minucie zawodniczki gości podwyższyły prowadzenie ponownie za sprawą Mroch. Później do głosu doszły góralki, które doprowadziły do remisu w zaledwie 12 sekund. Najpierw Białoń obiegła bramkę i kapitalnym strzałem z ostrego kąta umieściła piłeczkę w bramce przyjezdnych. Dosłownie chwilę później nowotarżanki przeprowadziły piękną akcję w wykonaniu: Piekarczyk, Krzystyniak i Siuty. Ta ostatnia, zamykając atak z lewej strony, wpakowała piłeczkę do siatki. W dogrywce więcej okazji do zdobycia bramki miały rywalki, ale świetnie w bramce spisywała się Guzik. Nasza bramkarka wychodziła zwycięsko z pojedynków z Samson, Mroch i Łęgowską. Kiedy wydawało się, że do rozstrzygnięcia potrzebne będą rzuty karne, 11 sekund przed końcem sprytnym strzałem popisała się Bugajska i chwilę potem nasze unihokeistki zaprezentowały na boisku taniec radości. – Popełniłyśmy dzisiaj bardzo dużo błędów. Sama taki błąd popełniłam i jestem na siebie wściekła. Gdańszczanki są doświadczonym zespołem i potrafiły wykorzystać prezenty, które im sprawiałyśmy. Bardzo się jednak cieszę, że w końcówce potrafiłyśmy się zmobilizować i zdobyć zwycięską bramkę. Naszym marzeniem jest gra w finale i wierzę, że ten cel osiągniemy – stwierdziła kapitan MMKS Podhale Karolina Piekarczyk.
MMKS Podhale Nowy Targ – Energa Olimpia Osowa Gdańsk 10:8 (3:1, 2:4, 5:3) – sobotaBramki: Skiba 07:55, Białoń 14:21, 19:14, 21:40, 36:25, 48:40, Piekarczyk 52:17, Siuta 57:50, Fuła 58:41, Krzystyniak 59:48 – Noga 10:44, Kwiecińska 26:04, Wieczorek 35:52, 38:25, Stenka 39:05, 59:02, Krawczyk 41:03, Łęgowska 54:33.
Kary: 4-4.
Sędziowali Bartosz Zając i Artur Pyjos.
MMKS Podhale: Guzik (40’ Mrugała) – Lech, Grzelec, Piekarczyk, Grynia, Białoń, Fuła, Bugajska, Siuta, Skiba, Krzystyniak, Dębska, E. Bryniarska, Sopiarz, Timek.
Energa: Tołysz – Mroch, Kwiecińska, Krawczyk, Kraus, Samson, Łęgowska, Stenka, Noga, Wieczorek.
MMKS Podhale Nowy Targ – Energa Olimpia Osowa Gdańsk 5:4 po dogrywce (2:2, 0:1, 2:1, d.1:0) – niedzielaBramki: Białoń 11:04, 49:27, E. Bryniarska 18:58, Piekarczyk 49:39, Bugajska 69:49 – Mroch 12:15, 35:18, 44:42, Wieczorek 19:42.
Kary: 4-4.
Sędziowali Bartosz Zając i Artur Pyjos.
MMKS Podhale: Guzik – Lech, Grzelec, Piekarczyk, Grynia, Białoń, Fuła, Bugajska, Siuta, Skiba, Krzystyniak, Dębska, E. Bryniarska, Sopiarz, Timek.
Energa: Tołysz – Mroch, Kwiecińska, Krawczyk, Kraus, Samson, Łęgowska, Stenka, Noga, Wieczorek.
Paweł Wargenau
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz