Bardzo pracowity tydzień miały kadetki Gorców. Rozegrały trzy spotkania ligowe i we wszystkich okazały się lepsze od rywalek. Sezon zasadniczy dobiegł końca. Nowotarżanki z trzeciego miejsca awansowały do ćwierćfinałów mistrzostw Polski, który odbędzie się w maju w Poznaniu.
Drugi garnitur Nowotarski szkoleniowiec do gry z „czerwoną latarnią” tabeli desygnował do gry drugi garnitur, oszczędzając pierwszą piątkę na spotkanie z krakowską Wisłą w kategorii juniorek.
Na parkiecie przebywały trzy i pół kwarty. W każdej kwarcie były lepsze o jeden punktu. Zawodziła skuteczność.
– To w tej chwili nasza pięta Achillesowa – twierdzi trener nowotarżanek, Wojciech Polak. – Z gry mieliśmy 30% skuteczność, na 18 osobistych tylko 8 wykorzystaliśmy. Zza linii 625 cm próbowaliśmy rzucać 13 razy, ale tylko cztery rzuty okazały się celne. Trzeba ten mankament poprawić, bo już za miesiąc czeka nas ćwierćfinałowy turniej o mistrzostwo Polski. Z taką celnością daleko nie zajdziemy. Mieliśmy też spore problemy z konsekwentnym atakiem pozycyjnym. W obronie też nie zastawialiśmy piłek, słabo funkcjonowała deska. Na początku ostatniej ćwiartki, przez 5 minut, na boisku przebywała pierwsza piątka i od razu odskoczyliśmy na 14 punktów, odbierając gospodyniom ochotę do dalszej walki.
Żak Nowy Sącz – Gorce Steskal Nowy Targ 45:56 (13:14, 13:15, 10:11, 9:16)
Gorce: Czubernat 1, Krzysztofiak 11, Perhon 11, Jeżewska, Slaby 4, Ścisłowicz 2. Nykaza 6, Żegleń 11, Leśnicka 4, Kram 6. Trener Wojciech Polak.
Wisła na kolanach!Tego można było się spodziewać. Nowotarżanki z roku na rok grają coraz lepszy basket, a krakowianki chyba obniżyły loty. Coraz częściej doznają goryczy porażki w byłej stolicy polskiego hokeja. Tak jak w czwartek, w zaległym spotkaniu kadetek.
Pierwsza kwarta nie zapowiadała pogromu „Białej Gwiazdy”. Wiślaczki przeprowadzały akcje jak z podręcznika, w dodatku rzut im niesamowicie siedział. Całkiem odwrotna sytuacja miała miejsce w nowotarskim obozie. Skuteczność wołała o pomstę do nieba. Piłka nie wpadała spod kosza, z dystansu, w sytuacji sam na sam kilka razy zakręciła się po obręczy i ku rozpaczy nowotarskich fanów wracała do gry. Jakby „dziura” była zaczarowana. Pierwszą ćwiartkę podopieczne Wojciecha Polaka przegrały różnicą 14 „oczek”.
Dostały niezłą „zrypkę” od trenera i w drugiej kwarcie odrobiły połowę strat. – Wreszcie się obudziły – powiedział trener.
To efekt zmiany krycia, z każdy swego na strefę. Ta taktyka kontynuowana była po przerwie, w dodatku z pressingiem. Krakowianki miały ogromne problemy z zawiązaniem akcji. Gubiły piłkę, a po każdym przechwycie szła zabójcza kontra w wykonaniu góralek. Nic więc dziwnego, że w pewnym momencie odskoczyły od wiślaczek na odległość 10 punktów.
– Krycie strefą zaskoczyło przeciwnika. Odnosiłem wrażenie, że nie miały opracowanych zagrywek na taką grę. Może miały, tylko nie radziły sobie – spostrzega Wojciech Polak. – Po pierwszej kwarcie nie byłem w dobrym humorze. Nic nam nie szło, sporo było nerwowości w naszych poczynaniach. Dziewczyny nie walczyły o piłkę, a skuteczność przyprawiała mnie o palpitacje serca. Wyższe krakowianki dominowały na naszej desce, na szczęście my opanowaliśmy ich deskę. Pod koniec meczu wreszcie cztery razy trafiliśmy zza linii 625 cm. Te rzuty dały nam pouczycie bezpieczeństwa i do końcowej mecz był pod naszą kontrolą.
Gorce Steskal Nowy Targ – Wisła Kraków 83:66 (9:23, 23:16, 30:12, 21:15)
Gorce: Czubernat, Krzysztofiak 27, Perhon 6, Jeżewska 6, Słaby 1, Nykaza 25, Żegleń 9, Leśnicka 9, Kram. Trener Wojciech Polak.
Zniszczona WieliczkaGospodynie grały nierówno, tylko druga ćwiartka była w ich wykonaniu mistrzowska. Mecz rozpoczęły bardzo apatycznie i żadne uwagi trenera z ławki do nich nie docierały. Nie funkcjonowała obrona, nie było zbiórki z desek, a rzuty z nieprzygotowanych pozycji. Cały czas wynik oscylował wokół remisu. Dopiero w końcówce kwarty akcja Nykazy za dwa plus jeden dała miejscowym czteropunktową przewagę.
– Zmieniamy system gry. Ty, ty, kryjesz każdy swego na całym boisku, pozostałe odcinają – mówił i rysował na tablicy warianty ustawienia trener Gorców, Wojciech Polak. Tym razem uwagi dotarły do dziewcząt. Mógł więc coraz częściej wykrzykiwać: – O to chodziło. Przyjezdne nie mogły sobie poradzić z pressingiem. Miały problemy z wyprowadzeniem piłki spod własnego kosza, by rozpocząć grę po stracie punktów. Góralki większość piłek przechwytywały i trafiały do „dziury”. A trener nadal swoje: „Nie wracać się”. „Zmuszać ich do błędu”. „Odcinamy”, „Nisko na nogach”.
Gdy już przyjezdnym udało się przekroczyć linię środkową, to nie potrafiły zakończyć akcji w 24 sekundy. Piłka była im odbierana, a kontry gospodyń były zabójcze. Górnik pierwsze dwa punkty w tej kwarcie zdobył dopiero po 3 minutach i 27 sekundach z osobistych. Tylko raz w tej ćwiartce przyjezdne trafiły z gry. Zdobyły raptem 5 „oczek”, a straciły 34! Koszykarki z Wieliczki zostały wręcz zmiażdżone.
Po przerwie nowotarżanki przeszły dziwną metamorfozę, udowadniając tezę, że kobieta zmienną jest. Trener miał powody do nerwów. Często wstawał z ławki, krzyczał i gestykulował. Pokazywał jak mają dziewczyny zastawiać, jak rzucać. – Rzucasz jak cegłą. Ma być miękka ręka – tłumaczył.
Gospodynie grały nadal manianę. Nie wracały się do obrony, były mało skoncentrowane przy rzutach, wykonywały je z nieprzygotowanych pozycji. Uparły się na „trójki”, a te wcale nie chciały wpadać. Toteż przegrały trzecią kwartę jednym „oczkiem”.
– Dziewczyny co jest grane? – pytał trener Wojciech Polak. – Masakra, co gracie. Skupcie się. Przed nami jeszcze 10 minut gry.
Tymczasem dziewczęta swoje. Kroki, kozły… błąd poganiał błąd. Niedoloty, nawet z rzutów osobistych, straty piłek przez niedokładne podania.
– Tylko z drugiej kwarty jestem zadowolony – mówi Wojciech Polak. – Dziewczyny zagrały bardzo agresywnie na całym boisku. Konsekwentnie w ataku i obronie. Odskoczyliśmy na bezpieczną odległość. Po przerwie dziewczyny były mniej skoncentrowane, być może wynikało to z mojej sugestii, że mamy oszczędzać siły, bo jutro czeka nas kolejny mecz. Zaprzestały grać agresywnie, w obronie brakowało przesuwania się, odcięcia podania, problemy były też z zastawianiem. Generalnie było kilka zagrań, mocnych podań, które mogły się podobać. Skuteczność była niezła. Mecz na średnim poziomie.
Gorce Juta Nowy Targ – Górnik I Wieliczka 91:53 (16:12, 34:5, 19:20, 22:16)
Gorce Steskal: Czubernat 5, Krzysztofiak 17, Perhon 11, Jeżewska 12, Słaby 4, Nykaza 22, Żegleń 12, Leśnicka 9, Kram. Trener Wojciech Polak.
W innych meczach: Pałac Młodzieży Tarnów – Żak Nowy Sącz 80:36, CKiS Skawina – Gracz Starachowice 49:80.
1. Pałac Młodzieży 14 27 1162–667
2. Gracz 14 27 1060–711
3. Gorce Steskal 14 24 989–825
4. Górnik II 13 20 840–774
5. Wisła 13 19 756–762
6. Górnik I 14 18 723–975
7. Żak 14 16 608–960
8. Skawina 14 14 660–1124
Stefan Leśniowski
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz