Nie można odnieść zwycięstwa, jeśli w meczu nie wykorzystuje się kilku stuprocentowych sytuacji i popełnia liczne błędy w obronie. Przekonały się o tym dobitnie unihokeistki Podhala, które w obu spotkaniach przeciwko mistrzyniom Polski doznały porażek.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"7394"}
Niespodzianka tym bardziej przykra, że w pierwszym meczu śmiało mogły pokusić się o zwycięstwo. Szczególnie, że pierwsza tercja należała bezsprzecznie do Góralek. Już w 2 minucie mocno z dystansu uderzyła Krzystyniak, która jeszcze w poprzednim sezonie broniła barw zespołu z Gdańska. Nasze zawodniczki dominowały na całym polu gry. Wyprzedzały rywalki, przechwytywały piłeczkę i co chwilę stwarzały zagrożenie pod bramką gdańszczanek. Ich przewaga przyniosła efekt w 12 minucie. Rywalki popełniły szkolny błąd przy wyprowadzaniu piłeczki zza własnej bramki i Magdalena Sopiarz w bardzo sprytny sposób pokonała bramkarkę Olimpii. Dosłownie dwie minuty później nowotarżanki powinny prowadzić już różnicą dwóch bramek. Niestety strzał Gryni bramkarka z Gdańska zdołała odbić, a dobitka E. Bryniarskiej była nieskuteczna. W 19 minucie przed szansą na zdobycie drugiej bramki stanęła Krzystyniak, jednak nie zdołała w sytuacji sam na sam skierować piłeczki do bramki gdańszczanek.
Przed drugą odsłoną meczu nielicznie zgromadzeni na balkonie hali kibice zastanawiali się czy powtórzy się czarny scenariusz z poprzednich spotkań unihokeistek MMKS. Górali bowiem traciły w nich najwięcej bramek właśnie w drugiej tercji. Obawy kibiców okazały się słuszne, bowiem w tej części gry nasze zawodniczki całkowicie oddały inicjatywę przyjezdnym. Jakby tego było mało Góralkom wyraźnie przestało sprzyjać szczęście. W 22 minucie mogły bowiem zdobyć bramkę, ale piłeczka po strzale Sarny-Pohrebnej wylądowała na poprzeczce bramki Olimpii. Od tego momentu rozpoczęła się dominacja mistrzyń Polski. Gdańszczanki tak bardzo chciały doprowadzić do wyrównania, że w 26 minucie po jednym z kontrataków zamiast piłeczki, w bramce strzeżonej przez Katarzynę Guzik wylądowała jedna z zawodniczek Olimpii. Unihokeistki MMKS miały sporo szczęścia w 28 minucie, kiedy w zamieszaniu przed ich bramką piłeczka odbiła się od słupka, a następnie zniknęła pod nogą Katarzyny Guzik. Postawa strzegącej bramki MMKS mogłaby zresztą posłużyć do napisania odrębnej relacji. Nowotarżanka dokonywała w drugiej tercji cudów, aby uchronić swój zespół od straty przynajmniej kilku goli. Niestety w 36 minucie musiała skapitulować, kiedy jej koleżanki popełniły błąd w obronie, a Krawczyk skierowała piłkę do siatki nad ręką najlepszej na boisku zawodniczki MMKS. Nowotarżanki pod koniec tej tercji mocniej zaatakowały, ale mistrzynie kraju mądrze się broniąc nie skutecznie studziły ich zapały.
Kluczowym momentem meczu była sytuacja z 42 minuty. Skiba wyszła na pozycję sam na sam z bramkarką Olimpii i została sfaulowana. Sędzia główny nie mógł zdecydować w tej sytuacji inaczej i zarządził rzut karny dla Podhala. Do piłeczki podeszła E. Bryniarska, ale jej strzał trafił prosto w bramkarkę z Gdańska. Nie upłynęły kolejne trzy minuty, a nowotarżanki mogły kolejny raz objąć prowadzenie. Niestety Siuta zamiast strzelać z backhandu do pustej bramki zdecydowała się na kolejne podanie, czym zaprzepaściła idealną okazję. Chwilę później rozpoczęło się nieszczęście zawodniczek Podhala. Gdańszczanki w 46 minucie wyprowadziły pierwszy z zabójczych kontrataków , po którym Łęgowska w sytuacji oko w oko z K. Guzik nie dała szans naszej bramkarce. Nowotarżanki nadal atakowały zaciekle bramkę Olimpii, ale kolejne gole zdobywały przyjezdne. W 49 minucie na strzał z dystansu zdecydowała się Zajdzińska i zasłonięta Guzik musiała wyjąć piłeczkę z siatki po raz trzeci. Po kolejnych 60 sekundach nasze zawodniczki przegrywały już 1:4. Mroch wykończyła kolejną kontrę przyjezdnych i strzałem pod poprzeczkę pokonała doskonale grającą K. Guzik. Ostatnią bramkę sobotniego spotkania zdobyła dla Olimpii Krawczyk, która bezlitośnie skorzystała z błędu obrony MMKS i strzałem w samo okienko ustaliła wynik na 1:5 dla Olimpii. „Nie wiele można powiedzieć po takim meczu. My starałyśmy się grać, a nasze przeciwniczki zdobywały bramki. Popełniłyśmy zbyt dużo błędów w obronie i rywalki skwapliwie to wykorzystały. Nasze ataki zatrzymywała bramkarka gości i za to należą się jej gratulacje. Jeśli zaś chodzi o naszą postawę, to zawiodła skuteczność i gra w obronie” – skomentowała występ zespołu kapitan MMKS, Karolina Piekarczyk.
Niestety nie lepiej było również w niedzielnym spotkaniu. Co prawda naszym zawodniczkom jak zwykle nie brakowało ambicji i woli walki, ale na boisku nie wiele miały tak naprawdę do powiedzenia w starciu bardzo rozsądnie i pomysłowo grającymi przeciwniczkami. Pierwsze okazję do zdobycia bramki miały zawodniczki Podhala, jednak Krzystyniak nie trafiła w piłeczkę będąc tuż przed bramką Olimpii. Kiedy w 11 minucie na ławce kar była M. Bryniarska, mistrzynie kraju objęły prowadzenie. Waksmundzka mocno strzeliła z ostrego kąta, piłeczka odbiła się od poprzeczki, następnie uderzyła w kask bramkarki Podhala i wpadła do siatki. Po upływie zaledwie 90 sekund było już 0:2. Bramkarka Olimpii długim podaniem uruchomiła Mroch, a ta w pełnym biegu strzeliła mocno w górny róg nowotarskiej bramki. W drugiej tercji nasze zawodniczki zdobyły bramkę kontaktową, choć piłeczkę do własnej siatki po zagraniu Krzystyniak niefortunnie skierowała jedna z przyjezdnych. Niestety bramka ta nie podziałała na unihokeistki MMKS mobilizująco. Najpierw Stenka, a później Łęgowska pokonały Guzik i druga porażka z rzędu stała się faktem. Tym bardziej, że w trzeciej odsłonie meczu nowotarżanki sprawiały wyraźnie wrażenie pogodzonych z porażką, natomiast zawodniczki z Gdańska ograniczały się do kontrolowania przebiegu wydarzeń na parkiecie. W tej sytuacji kibice nie zobaczyli już więcej bramek i spotkanie zakończyło się porażką MMKS 1:4 „ Niestety zawiodła skuteczność. Dziewczęta oddały w całym spotkaniu zaledwie 17 strzałów, z czego 8 w pierwszej tercji. Stwarzaliśmy sporo sytuacji, ale gorzej już było z ich wykończeniem. Nie można myśleć o wygranej, jeśli zdobywa się w spotkaniu zaledwie jedną bramkę” – podsumował występ swych podopiecznych trener MMKS Podhale, Jacek Michalski.
MMKS Podhale Nowy Targ– Energa Olimpia Osowa Gdańsk 1:5 (1:0, 0:1, 0:4) (Sobota)
Bramki: Magdalena Sopiarz 11:12 – Krawczyk 35:09, 53:43, Łęgowska 45:46, Zajdzińska 48:34, Mroch 49:38
MMKS Podhale Nowy Targ: Katarzyna Guzik – Marzena Sopiarz, Aleksandra Skiba, Agata Sarna – Pohrebny, Magdalena Krzystyniak, Aneta Grynia, Guzik, Karolina Piekarczyk, Sabina Lech, Ewelina Bryniarska, Marzena Bryniarska, Elżbieta Tylicka, Magdalena Sopiarz, Magdalena Siuta, Agnieszka Hajduga
Energa Gdańsk: Zofia Zajdzińska, Irena Mroch, Adrianna Kwiecińska, Katarzyna Tołysz, Monika Waksmundzka, Monika Guzik, Natalia Łęgowska, Karolina Krawczyk, Maja Stenka, Weronika Nego
MMKS Podhale Nowy Targ – Energa Olimpia Osowa Gdańsk 1:4 (0:2, 1:2, 0:0) (Niedziela)
Bramki: samobójcza 28:51 –Waksmundzka 10:01, Mroch 11:33, Stenka 32:57, Łęgowska 37:57
MMKS Podhale Nowy Targ: Katarzyna Guzik – Marzena Sopiarz, Aleksandra Skiba, Agata Sarna – Pohrebny, Magdalena Krzystyniak, Aneta Grynia, Guzik, Karolina Piekarczyk, Sabina Lech, Ewelina Bryniarska, Marzena Bryniarska, Elżbieta Tylicka, Magdalena Sopiarz, Magdalena Siuta, Agnieszka Hajduga
Energa Gdańsk: Zofia Zajdzińska, Irena Mroch, Adrianna Kwiecińska, Katarzyna Tołysz, Monika Waksmundzka, Natalia Łęgowska, Karolina Krawczyk, Maja Stenka, Weronika Nego
Paweł Wargenau
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz